Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Listy do młodych ludzi SPIS TREŚCI: 1. Czy człowiek musi się nawrócić? 2. Dlaczego człowiek musi się nawrócić? 3. Jak otrzymać pokój z Bogiem? 4. Wyzwolenie z mocy grzechu. 5. Czy Bóg przeznaczył ludzi na wieczne zginienie? 6. Wybranie (dalszy ciąg poprzedniego listu). 7. Chrystus Pan - nasz Najwyższy Kapłan 8. Nowonarodzenie 9. Społeczność z Ojcem i Synem Jego Jezusem Chrystusem. 10. Chrystus - nasz Orędownik. 11. Uświęcenie. 12. O wartości czytania Biblii. 13. Modlitwa. 14. Czy jesteście ochrzczeni? 15. Wieczerza Pańska. 16. Stół Pański. 17. Uwielbienie. 18. Służba. 19. Nasza pozycja na ziemi. O ile inaczej nie zaznaczono, cytaty z Pisma Świętego podane są wg: Biblia to jest Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu. Nowy Przekład z języków hebrajskiego i greckiego opracowany przez Komisję Przekładu Pisma Świętego. Brytyjskie i Zagraniczne Towarzystwo Biblijne, Warszawa 1981. 1. Czy człowiek musi się nawrócić? Drogi Przyjacielu! Temat poruszony przez Ciebie jest naprawdę godzien poważnego nad nim zastanowienia. Chętnie więc go podejmuję. Piszesz, że mówiono Ci wiele razy w osobistej rozmowie i w czasie spotkań, że musisz się nawrócić. Ty jednak takiej konieczności nie odczuwasz. Jesteś pochłonięty swymi zajęciami, masz spokojny dom i oddanych przyjaciół, masz dobrą posadę i chcesz coś w świecie zobaczyć. Jesteś zadowolony z warunków życiowych i - szczerze mówiąc - uważasz to ciągłe nakłanianie do nawrócenia za zbyteczne, a nawet Ci już obrzydło. Ja to rozumiem, ponieważ niektórzy ludzie ciągle zajmują się tylko innymi, udzielając im cały dzień dobrych rad, mówią też, że wszystko, co czynisz, jest złe. Ciągłe słuchanie takich rzeczy nie należy do przyjemności, tym bardziej, gdy nie jesteś przekonany, że słuszność jest po ich stronie. Zastanawia Cię czasami, czy mają rację, czy nie? Problem jest istotny; gdyby tu chodziło o jakąś drobnostkę, przeszedłbyś nad tym do porządku dziennego, nawet, gdyby się okazało, że nie miałeś racji. Ale w sprawie nawrócenia chodzi przecież o to, gdzie będziesz spędzał wieczność. To zaś powinno być dla Ciebie tak ważne, abyś to sobie uprzytomnił i zajął w tej sprawie zdecydowane stanowisko. Czy rozmyślałeś już kiedyś o wieczności? Zgadzam się z Tobą, że nigdy jej nie pojmiemy, dopóki tam nie będziemy. Jednak warto się nad nią zastanowić, aby mieć przynajmniej jakieś wyobrażenie o niej. Czyż nie tak? Czytałem kiedyś bajkę o pewnym bardzo mądrym młodzieńcu, którego król wystawił na próbę, zadając mu pytanie: „Jak długo trwa wieczność?" Młodzieniec odpowiedział: „Królu, w dalekim kraju jest bardzo wysoka góra. Jej szczyt sięga wysoko ponad chmury. Góra ta jest z twardego granitu. Raz na sto lat przylatuje mały ptaszek i ociera swój dziobek o jej szczyt. Kiedy zrówna tym sposobem ową górę do tego stopnia, że nie będzie już widoczna, wtedy upłynie sekunda z wieczności". Czy ta odpowiedź nie daje wyobrażenia o wieczności? Chociaż nie jest ona ścisła, gdyż w wieczności nie ma sekund. Tam tysiąc lat jest jak jeden dzień, a jeden dzień jak tysiąc lat (2 Piotra 3,8). Wieczność nie ma końca, dlatego nie ma miary, którą by mogła być mierzona. Jednak historyjka ta rzuca trochę światła na relację naszego życia na ziemi do następującej po nim wieczności. Czy wobec tego nie jest ważną sprawą wiedzieć, gdzie i jak będziemy ją spędzali? Wiadomo Ci, że w średniowieczu trzymano błaznów na dworach królewskich i książęcych. Byli to przeważnie ludzie nastawieni krytycznie do rzeczywistości, nosili śmieszny ubiór; błazeńską mową i głupimi docinkami mieli rozweselać swoich panów. Byli to komicy tamtych czasów. Pewien książę dał swemu błaznowi berło i czapkę na znak stanowiska, z tym zastrzeżeniem, że będzie musiał oddać te rzeczy takiej osobie, która by się wykazała większym błazeństwem niż on. Po pewnym czasie książę ów bardzo poważnie zachorował. Błazen go odwiedził i zadał mu pytanie, kiedy wyzdrowieje. Książę ze smutkiem powtórzył to, co orzekli lekarze o jego stanie: nie ma nadziei na poprawę i wkrótce musi umrzeć. „Więc” - mówi błazen – „z pewnością poczyniłeś książę przygotowania do tej wielkiej podróży, aby było wszystko gotowe na pańskie przyjęcie?”. Książę odpowiedział: „Nie! I to jest właśnie najokropniejsze, że nie wiem, jak zostanę przyjęty". „Czyżbyś książę nie wiedział, że będziesz musiał kiedyś tę podróż odbyć?" „Owszem, wiedziałem, lecz się tym nie zajmowałem. Było przecież tyle spraw do załatwienia”. Na to odpowiedział błazen: „Kiedy się książę wybierałeś w podróż, zawsze wyprawiałeś naprzód wysłannika, aby tam, gdzie się miałeś udać, było już wszystko przygotowane; natomiast w tak wielką podróż do miejsca, gdzie pozostaniesz książę na zawsze, nie poczyniłeś żadnych starań? Wobec tego tobie oddaję berło i czapkę błazeńską, gdyż takim błaznem ja nigdy nie byłem”. Czy błazen nie miał racji? Najpierw uczęszczasz do szkoły i to więcej niż dziesięć lat, teraz w dzień pracujesz, wieczorami jeszcze się uczysz, abyś wkrótce mógł otrzymać dobrą posadę. Trudzisz się tak może przez dwadzieścia lat w tym celu, abyś mógł przez około czterdzieści lat dobrze zarabiać, potem żyć z emerytury przez jakieś dziesięć lat albo, jeżeli dożyjesz poważnego wieku, dwadzieścia lat. Co byś powiedział o takich rodzicach, którzy by nie posyłali swych dzieci do szkoły ani nie dali im wyuczyć się żadnego zawodu? Skoro więc wykazujesz taką troskę i poświęcasz tyle lat, aby przez pięćdziesiąt lat dobrze zarabiać, to czy nie jest to lekkomyślnym brakiem odpowiedzialności, żeby myśleć o wszystkim, tylko nie o wieczności i nie zająć się pytaniem - gdzie będę spędzał wieczność? Ponadto ucząc się, nie jesteś pewien, czy otrzymasz dobrze płatne zatrudnienie, nie wiesz także, czy nie zachorujesz albo nawet czy nie musisz młodo umrzeć. Jedno jednak wiesz na pewno - że czeka Cię wieczność. Pismo Święte mówi: „Postanowiono ludziom raz umrzeć”. Tym słowom Biblii jeszcze nikt nie zaprzeczył, nawet najwięksi naśmiewcy i najbardziej zatwardziali bezbożnicy. Tych słów nie mogą oni negować, gdyż zostaliby wyśmiani. Któż z ludzi nie spotkał się z bliskością śmierci? Ale jak brzmi dalej ten zacytowany werset z Listu do Hebrajczyków? „...a potem sąd” (9,27). Czy nie jest głupotą i brakiem odpowiedzialności, aby się nie starać o najważniejszą rzecz i myśleć - co będzie, to będzie! Wtedy rzeczywiście sam się przekonasz, gdzie będziesz na wieczność, lecz wtedy... nic już nie da się zmienić. „Na którymkolwiek miejscu upadnie drzewo, tam pozostanie” (Kaznodziei 11,3). A może powiesz: „mnie się tam tak bardzo nie spieszy. Poza tym mam i tak wiele zajęć”. W Twoim wolnym czasie nie chcesz się zajmować takimi smutnymi sprawami, jak śmierć. Myślisz, że możesz to zawsze jeszcze uczynić, kiedy będziesz stary, kiedy użyjesz życia, potem znajdziesz więcej czasu, aby pomyśleć o śmierci. Czy masz tę pewność, że będziesz żył 50 lat albo 30, albo nawet 10? Czy możesz być pewny 12 miesięcy lub nawet 12 godzin? Przypomina mi się jeden właściciel sklepu, który słuchał głoszącego Ewangelię tuż obok jego sklepu na ulicy. Przysłuchiwał się słowom Ewangelii stojąc w drzwiach. Kiedy głoszący zakończył mówić, właściciel poszedł do swego mieszkania, usiadł na krześle i umarł. Powiedzmy, żebyś żył długo. Czy chcesz, dopóki jesteś zdrowy i silny, czynić to, co sam chcesz, a potem resztę życia pozostawić Bogu? Jeślibyś miał takie myśli w sercu, czy Bóg Cię wtedy przyjmie? „Bóg chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni” (l Tymoteusza 2,4). Dlatego wzywa On wszystkich ludzi: „Pojednajcie się z Bogiem” (2 Koryntian 5,20). On przyjął przestępcę na krzyżu oraz tysiące innych, którzy się do Niego nawrócili na łożu śmierci. Sam znałem kobietę, która mając 85 lat nawróciła się. W Księdze Joba, w 33 rozdziale jest napisane, że Bóg przemawia do człowieka dwa razy, trzy razy, a kiedy człowiek nie słucha, „wtedy go i ostrzega”. Kiedy Faraon sprzeciwił się kilka razy, nie słuchał, wtedy Bóg zatwardził jego serce tak, że potem nie mógł się już nawrócić. Po zabraniu Zgromadzenia ześle Bóg wszystkim tym, którzy słyszeli Ewangelię, lecz nie uwierzyli i nie nawrócili się „skutek błędu, aby byli osądzeni wszyscy, którzy nie uwierzyli prawdzie” (2 Tesaloniczan 2,11-12). Bóg może to i z Tobą uczynić, jeśli będziesz nadal odrzucał Jego zaproszenie do nawrócenia się (Dzieje 17,30-31). Czy nie chcesz tego uznać i przyjść teraz do Boga, bez zwlekania, z wyznaniem swoich win, z prośbą, aby On raczył Cię przyjąć? (2 Koryntian 5,20-21). Pismo mówi: „Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych”. (Hebrajczyków 4,7). Z serdecznym pozdrowieniem Twój H.L.H. 2. Dlaczego człowiek musi się nawrócić? Drodzy Przyjaciele! Pytacie teraz, dlaczego człowiek musi się nawrócić oraz czym jest w rzeczywistości nawrócenie. Najprostsza odpowiedź brzmi: ponieważ Bóg tak mówi! A skoro Bóg coś mówi, nie może być sprzeciwu. My - ludzie - jako Boże stworzenia winniśmy skłonić nasze głowy i być Mu posłuszni. „O człowiecze, kim ty jesteś, że wdajesz się w spór z Bogiem? Czy powie twór do twórcy: Czemuś mnie takim uczynił?” (Rzymian 9,20). W Dziejach Apostolskich czytaliśmy, że „Bóg nie zważał na czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi do pokuty” (Dzieje 17,30). Około 80 fragmentów w Starym Testamencie i około 70 w Nowym mówi nam o konieczności nawrócenia. Bóg wskazuje nam wyraźnie w Swym Słowie, dlaczego zaleca ludziom, aby się nawrócili. „Okazuje cierpliwość względem nas, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, żeby wszyscy przyszli do pokuty” (2 Piotra 3,9). W Dziejach Apostolskich w rozdziale 17 Bóg podaje również powód Swego żądania wobec ludzi „gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sadził świat w sprawiedliwości”. Przyjdzie dzień, w którym każdy będzie musiał zdać rachunek wobec Stwórcy ze swego życia. Bóg, który zna człowieka, powie wtedy jako Sędzia: „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rzymian 3,23). Dlatego pragnie, aby człowiek nawrócił się. „On chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (l Tymoteusza 2,4). To jest powód, dlaczego Bóg zaleca ludziom, aby się nawrócili. Człowiek nie służy swemu Stwórcy, lecz jest grzeszny i otrzyma sprawiedliwy wyrok Boży. Człowiek jest grzesznikiem Jest to straszna prawda. Wielu ludzi nie myśli jednak o tym, a są i tacy, którzy temu zaprzeczają. Czy są naprawdę przekonani o tym, co mówią? Czy szczery człowiek może zaprzeczać temu, że nieraz czyni rzeczy przewrotne? Ileż to razy pytałem ludzi, którzy oświadczali, że zawsze żyli porządnie i dawali każdemu to, co się należy, czy ich nigdy sumienie nie oskarżało, kiedy myśleli, czy mówili lub nawet czynili coś złego? Rzadko kto miał wtedy odwagę zaprzeczyć. Grzesznik to ktoś, kto choćby raz zgrzeszył. Nie staje się nim dopiero wtedy, kiedy poczynił wiele grzechów. Jeden popełniony grzech czyni człowieka grzesznikiem. W życiu społecznym uzna to każdy. Z pewnością nikt nie powie: „Ten czy tamten nie jest mordercą, gdyż popełnił dopiero jedno morderstwo”. Jeśli zaś chodzi o stosunek do Boga, to tutaj człowiek chce stosować inną miarę, gdyż inaczej musiałby się sam osądzić i uznać za winnego. Sumienie Bóg dał każdemu człowiekowi sumienie (Rzymian 2,15), które oskarża go z powodu niewłaściwego postępowania. Nie znaczy to jednak, że sumienie wskazuje wszystko, co jest złe. Otoczenie wpływa na sumienie, które jest przez nie kształtowane, a odzywa się ono zawsze, kiedy człowiek uczyni coś, co w otoczeniu, w którym wyrósł, było uważane za zło. Bóg sprawił, że wszyscy ludzie, nawet i tacy, którzy nigdy o Nim nie słyszeli albo tacy, którzy nie znają jego Słowa byli napominani kiedy świadomie czynią takie rzeczy, o których im wiadomo, że są złe, aby mogli przyjść do upamiętania i byli przekonani o tym, że są źli i winni. Gdybyśmy tak spojrzeli wstecz na nasze życie, zauważylibyśmy, jak wiele grzechów popełniliśmy, i to świadomie. Wyobraźmy sobie 18-latka i przypuśćmy, że w ciągu pierwszych lat nie zgrzeszył świadomie. Chociaż jest to niemożliwe, gdyż dobrze wszyscy wiemy, że i w latach dzieciństwa sumienie już nas oskarżało. A w latach późniejszych jakże często nas oskarżało! Powiedzmy że miało to miejsce raz na dzień: czyli 365 razy w roku, a podczas 10 lat - 3650 razy; u 20-latka - 7300 razy, a u 68-latka - 21900 razy. Widzimy, że sumienie oskarżało nas przynajmniej 3650 razy, w rzeczywistości o wiele więcej. Czy ktoś, kto popełnił tyle grzechów, chciałby jeszcze obstawać przy tym, że nie jest grzesznikiem? Czy tego, kto by tak twierdził, sprawiedliwy Bóg może uwolnić od winy? Tym samym jasno widać, że każdy człowiek zasłużył na sprawiedliwy sąd Boży i musi wyznać przed Bogiem, że zgrzeszył przeciwko Niemu, a tym samym zasłużył na wieczne potępienie. Grzechy z nieświadomości Teraz nasuwa się inne pytanie. Czy człowiek jest winny tylko wówczas, kiedy zgrzeszył świadomie? Czy nie również wtedy, kiedy prawdopodobnie nie wiedział, że postępowanie jego nie jest właściwe? Czy sędzia nie ogłosi wyroku: „Winien!”, skoro ktoś przestępuje prawo, chociażby zapewniał, że nie znał danego prawa? Przecież miał możność poznać je, ponieważ było ogłaszane. Dlatego orzeczenie prawa brzmi: „Nieświadomość nie chroni od kary”. Sędzia weźmie najwyżej pod uwagę wysokość kary, jeśli chodzi o przypadek nieznajomości prawa. Natomiast prawnik, który przekroczył prawo, zostanie tym surowiej ukarany niźli jakiś młodociany, który przestąpił to samo prawo. W obydwu jednak przypadkach zapadnie wyrok: „Winny”. Tę zasadę znajdujemy także w Słowie Bożym. „jeżeli kto popełni grzech, przekraczając bezwiednie którekolwiek z przykazań Pańskich, których przekroczyć nie wolno, i ściągnie na siebie winę, i podlega karze za grzech...” (3 Mojżesza 5,17). Jest to zupełnie zrozumiałe. Człowiek jako stworzenie odpowiedzialne wobec swego Stworzyciela musi ponieść konsekwencje swoich czynów. Czy ma prawo sam decydować o tym, kiedy zawinił, a kiedy nie? Tak przecież być nie może. Stwórca, który go stworzył i dał mu pewne polecenie do wypełnienia, jedynie ma prawo osądzać, czy Jego stworzenie postępuje według danej mu odpowiedzialności. Bóg sam decyduje o tym, co jest grzechem i przestępstwem. Jeśli my chcemy coś wiedzieć, musimy pytać, co jest zgodne z Bożą myślą. Słowo Boże wypowiada się w tej kwestii bardzo jasno. W l Mojżesza 1,28 i 2,15-17 czytamy o poleceniu, jakie Bóg dał człowiekowi. Miał on „uprawiać i strzec” ogród w Edenie w zależności i w posłuszeństwie względem Boga. Znakiem tego posłuszeństwa był zakaz „spożywania” z drzewa wiadomości dobrego i złego. A co uczynił człowiek? Przy pierwszej sposobności, w której mógł wykazać swoją zależność i posłuszeństwo, nie usłuchał Boga, ale stał się świadomie nieposłuszny. To był początek. Trzy tysiące lat później Bóg kazał napisać w swoim Słowie: „Pan spogląda z niebios na ludzi, aby zobaczyć, czy jest kto rozumny, który szuka Boga. Wszyscy odstąpili, wespół się splugawili. Nie ma, kto by dobrze czynił, nie ma ani jednego” (Psalm 14,2-4). Tysiąc lat później Słowo Boże mówi to samo w Liście do Rzymian 3,11-12. Czy nie wynika z tego jasno, że Boże orzeczenie musi brzmieć: „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rzymian 3,23)? Co to jest grzech? Teraz powiecie: „Przyznajemy, że czasem postępujemy źle, nie możemy jednak powiedzieć, żeby człowiek nigdy nie czynił niczego dobrego. Są przecież ludzie, którzy pełnią dobre uczynki. Na przykład tacy, którzy poświęcają swoje życie pomagając innym, np. Henri Dunant, Albert Schweitzer, itd. A kiedy ja idę do szkoły czy do pracy, kiedy jem czy piję, przez to nie czynię nic złego”. Rzeczy te same w sobie nie są złe, ale mogą się takimi stać. Zjeść jabłko nie jest przestępstwem, ale kiedy dziecko spożywa je mimo zakazu matki, wtedy jest to nieposłuszeństwo. Człowiek został przez Boga stworzony i od Niego otrzymał polecenie, aby Jemu służył. Wszystko więc, co człowiek czyni wbrew stanowisku i zadaniu, jakie mu Bóg powierzył, jest grzechem. Tę zasadę znajdujemy w l Liście Jana 3,4: „Grzech jest przestępstwem". Każde postępowanie, przy którym się nie zważa na Boży autorytet, jest grzechem. Dlatego i jedzenie może być grzechem, jeśli nie jest czynione w zależności od Boga. Dlatego Słowo Boże mówi: „Wszystko więc, co nie jest z wiary, jest grzechem” (Rzymian 14,23). Jeśli zastosujemy tę zasadę do naszego życia, co wtedy znajdziemy? Które z naszych czynności: słowo, które wypowiedzieliśmy, myśl, która w nas powstała, wypływały z posłuszeństwa względem Boga i z takiego pytania: „Panie, co chcesz, abym czynił?”. Wtedy dojdziemy chyba do wniosku, że wszystko, co czyniliśmy, było grzechem. O tym Słowo Boże mówi: „Nie masz kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego” (Rzymian 3,12). „Wszelkie jego myśli oraz dążenia jego serca są ustawicznie złe” (l Mojżesza 6,5). Dlatego sprawiedliwy Bóg musiał osądzić wszystkich ludzi. Dlatego łaskawy Bóg wzywa wszystkich ludzi, aby się nawrócili, aby ich mógł ratować od strasznego sądu. Co to jest nawrócenie? Przejdę teraz do drugiego pytania, gdyż takie słowa jak „nawrócenie” lub „pokuta” nie są dosłownym tłumaczeniem greckiego słowa „metanoia”, które zostało użyte w rękopisach Słowa Bożego. Nie mamy odpowiedniego polskiego słowa, które by było w stanie oddać znaczenie tego greckiego słowa. Na podstawie l Listu do Tesaloniczan można przyjąć, że użyto tam słowa „nawrócenie”. Aż do tego czasu Tesalończycy żyli w bałwochwalstwie, to jest oddawali cześć bożkom. Teraz odwrócili się od bałwanów, a nawrócili się do Boga. Takie fragmenty, jak Dzieje Apostolskie 2,37-38 i 17,30-31, Objawienie 9,20-21 dają nam poznać, że nawrócenie jest związane z osądzeniem siebie, swego całego dotychczasowego życia i czynów. Możemy więc powiedzieć, że nawrócenie oznacza zbliżenie się do Boga, by się przed Nim osądzić przez wyznanie, że nasze dotychczasowe życie nie było Mu poddane (tym samym było więc złe, a więc jesteśmy winni). Oczywiście, że bolejemy nad tym i smucimy się w sercu. Chociaż słowa „nawrócenie” nie da się oddać w naszym języku, to jednak dla takiego człowieka, który znalazł się w kręgu Bożego światła gdzie poznał, kim jest przed Bogiem i na co zasłużył, nie istnieją żadne trudności pod tym względem, gdyż Bóg patrzy na serce i na sumienie, a nie na rozum. Celnik powiedział do Boga jedynie: „Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu”. „Bóg zaś, który bada serca i rozeznaje myśli i zdania serdeczne” wie, co było w tych słowach zawarte. Nie słowa, które wypowiadamy przed Bogiem są decydujące, ale stan naszego serca, kiedy do Niego przychodzimy, decyduje, czy naprawdę nawróciliśmy się. A teraz ja Was zapytam: Czy jesteście nawróceni? Czy przyszliście z waszymi grzechami, z waszą winą, z wyznaniem swojego zgubionego stanu do Boga? Bowiem jutro może być za późno! Nie odkładajcie tego, ale uczyńcie to jeszcze dzisiaj! Z serdecznymi pozdrowieniami Wasz przyjaciel H.L.H. 3. Jak otrzymać pokój z Bogiem? Drogi Przyjacielu! Bardzo się ucieszyłem, kiedy usłyszałem, że uznałeś się za zgubionego grzesznika przed Bogiem, inaczej bowiem musiałbyś iść na wieczne zatracenie, gdybyś stanął przed Nim nie pojednany. Wyznałeś też swoje grzechy Bogu, lecz jeszcze nie wiesz, czy zostały Ci odpuszczone. Teraz zapytujesz, czy Twoja skrucha była może za mała, czy Twoje nawrócenie było może zbyt powierzchowne. Są dni, w których o tym nie myślisz albo też podchodzisz do tego z pewnym dystansem. Rozumiem dobrze Twoje myśli, bowiem i ja przeżywałem to samo i to przez wiele lat. Byłem wtedy bardzo młody, ale wiedziałem, że jestem zgubiony. W ciągu dnia nie myślałem o tym, wieczorem jednak, kiedy się położyłem, przed snem odczuwałem strach: jeślibym tej nocy umarł, będę na wieki zgubiony. Wtedy znowu wyznawałem Bogu moje grzechy i prosiłem o odpuszczenie. Nie byłem jednak nigdy pewny, że są mi odpuszczone. Pewnego razu moja starsza siostra powiedziała mi, że znalazła pokój. Wysłuchałem, jak się to stało, potem wieczorem uczyniłem to samo co ona, ale jak poprzednio, bez rezultatu. Kiedy miałem siedemnaście lat, pewnego wieczoru siedziałem na swoim łóżku. Byłem zniechęcony i myślałem: wszelka moja modlitwa nie pomaga. Już tyle lat proszę Boga, by mnie ratował, a nic się nie zmieniło. W tej samej chwili Bóg podsunął mi myśl: Przecież jest napisane „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (l Jana 1,9). Czy to nie jest prawdą? Naturalnie, to jest prawdą, bowiem Bóg nie kłamie - tak myślałem. Potem Pan dał mi poznać, co ta prawda znaczy dla mnie. Moje grzechy zostały mi odpuszczone wtedy, kiedy je pierwszy raz wyznałem Bogu. I w tej chwili pokój zagościł w moim sercu, lub, lepiej mówiąc, moje sumienie znalazło pokój. Od tamtego wieczoru wiem, że grzechy moje są mi odpuszczone. Odtąd nigdy już w to nie wątpiłem, ponieważ Bóg tak powiedział. Jaka powinna być skrucha? Co było więc powodem, że przez tyle lat nie zaznałem pokoju? Z całą pewnością jedną z przyczyn było moje znikome poczucie winy i zbyt mała świadomość grzechu. Nie jest jednak tak, jakoby Bóg przykładał miarę i nie odpuścił nam grzechów wtedy, kiedy nasza świadomość i nasza skrucha nie są dostatecznie głębokie. Jeszcze nigdy człowiek przy swym nawróceniu nie miał dostatecznej skruchy i świadomości grzechu. Dopiero po naszym nawróceniu poznamy, jak złymi jesteśmy tak naprawdę. Bóg jednak chce, abyśmy mieli jasną, pełną świadomość naszego zgubionego stanu. Im głębsza jest ta świadomość, tym gruntowniejsze jest nasze nawrócenie, tym wyraźniej poznamy wyrok, na jaki zasłużyliśmy i tym szczersze będzie nasze wyznanie win. Tym głębsza będzie też cisza i pokój, który będzie naszym udziałem. Duch Święty oddziałuje także na serce grzesznika i skłania jego sumienie, aby w świetle Bożym mógł ujrzeć swój zgubny stan i ogrom swych grzechów, by mógł pojąć wyrok, jaki na niego musi wydać Święty i Sprawiedliwy Bóg. To jednak nie jest istotą tej sprawy. Decydujące było to, że patrzyłem na siebie, a nie na Boga. Jego Słowo nie było dla mnie wystarczające. Kiedy ujrzałem moje grzechy i wiedziałem, że wszystko popsułem, powinienem był dalej słuchać głosu Bożego. Bowiem Słowo Boże nie jest niejasne, ale wyraźne: „Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, i odpuści nam grzechy nasze”. Czekałem w sercu i w życiu na coś, co by mi dało pewność w sprawie odpuszczenia mych grzechów, natomiast powinienem był wierzyć Bogu, Jego Słowu, które zapewnia każdego, który wyznaje swoje grzechy, że są mu odpuszczone. Boża sprawiedliwość Bóg nie jest ziemskim sędzią o miękkim sercu, który by łagodniej karał tego, który wzbudzi jego współczucie. Boża miłość i łaska nie mogą nigdy działać wbrew Jego sprawiedliwości. Cudowne w Ewangelii jest to, że ten sam Bóg, który objawi swą sprawiedliwość kiedyś w sądzie nad grzesznikiem, teraz okazuje swoją sprawiedliwość w tym, że odpuszcza każdemu grzesznikowi, który przychodzi do Niego wierząc w Pana Jezusa Chrystusa. On odpuszcza i umarza cały dług, gdyż sprawiedliwość Boża na podstawie wiary objawiona bywa (Rzymian 1,17), „dla okazania sprawiedliwości swojej w teraźniejszym czasie, aby On sam był sprawiedliwym i czyniącym sprawiedliwym tego, który ma wiarę Jezusa” (Rzymian 3,26 [gr.]). Usprawiedliwienie Naprawdę Bóg może postępować sprawiedliwie tylko w zgodności ze Swą sprawiedliwością. Dlatego człowiek byłby na wieki zgubiony i bez możliwości ratunku, gdyby Pan Jezus Chrystus nie dokonał dzieła zbawienia na Golgocie. Boża miłość pragnęła ratować grzesznika z wiecznego zatracenia, nie było to jednak możliwe, bowiem Boża sprawiedliwość wymagała kary dla grzesznika. Miłość Boga nigdy nie może działać wbrew Jego sprawiedliwości. Ale wtedy stało się coś cudownego, o czym czytamy w Liście do Hebrajczyków w rozdziale 10 oraz w Psalmie 40. Bożą wolą było, aby ratować wszystkich grzeszników. „[Bóg] chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy” (l Tymoteusza 2,4). Pan Jezus Chrystus stał się człowiekiem i powiedział: „Oto idę, aby pełnić, wolę Twoją, o Boże”. On poszedł na krzyż, aby zgładzić nasz grzech. Tam też został grzechem ukrzyżowany i cały sąd Boży nad grzechem spadł na Niego, tak, że sprawiedliwość Boga została całkowicie zaspokojona. Pan jednak nie był sądzony z powodu Siebie, gdyż On - Święty i Czysty - nie zaznał grzechu. On poniósł grzech w zastępstwie każdego, kto podporządkuje Mu się we wszystkim jako Panu i przyjmie Go w wierze jako Swego Zbawiciela. Teraz zaś Bóg może powiedzieć do każdego grzesznika: „Pojednajcie się z Bogiem!” (2 Koryntian 5,20). Nie tylko Boża miłość, ale i Jego sprawiedliwość wymaga, aby każdy, który przychodzi do Boga wierząc w Pana Jezusa Chrystusa, otrzymał przebaczenie. Zmartwychwstanie dowodem Bożej sprawiedliwości Chciałbym to zagadnienie omówić nieco szerzej. Pan Jezus Chrystus poszedł na krzyż i tam poniósł na swym ciele wszystkie grzechy tych, którzy podporządkowali Mu się we wszystkim i przyjęli Go wiarą i tych, którzy go jeszcze przyjmą (l Piotra 2,24). On został także uczyniony grzechem i jako taki osądzony (2 Koryntian 5,21; Rzymian 8,5). „Zapłatą za grzech jest śmierć”. Pan Jezus Chrystus musiał na krzyżu znosić oddalenie od Boga, kiedy w strasznych godzinach ciemności był przez Niego opuszczony, a na końcu umarł. Mógł jednak powiedzieć: „Wykonało się”. Czy Pan Jezus Chrystus mógł pozostać w grobie po wykonaniu dzieła zbawienia? Boża sprawiedliwość, która wykonała nad Nim sąd, wymagała teraz, aby nie pozostał dłużej w śmierci. Dzieło zbawienia zostało spełnione, sąd Boży wykonał się całkowicie, a sprawiedliwość Boża została w pełni zaspokojona. Dlatego Bóg wzbudził go z martwych (Efezjan 1,20). I dla nas jest to dowodem przed światem, że Bóg przyjął zastępcze dzieło Pana Jezusa Chrystusa, a sprawiedliwości Bożej stało się zadość (Jana 16,8-10). Gdyby Pan Jezus nie zmartwychwstał, byłby to dowód, że dzieło to nie zostało jeszcze dokonane. Lecz wtedy nie byłoby dla nas zbawienia (l Koryntian 15,17-18). Możemy więc wywnioskować, że centralnym punktem Ewangelii jest zmartwychwstanie. W Liście do Rzymian 4,25 czytamy: „...który został wydany za grzechy nasze i wzbudzony z martwych dla usprawiedliwienia naszego”. W obecnym czasie łaski, w którym żyjemy, jest tak, jak mówi Bóg o każdym człowieku: „... gdyż wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”, lecz On również zapewnia: „... i są uczynieni sprawiedliwymi darmo, z łaski jego, przez odkupienie w Chrystusie Jezusie, którego Bóg ustanowił jako ofiarę przebłagalną przez krew Jego” (Rzymian 3,23-25 [gr.]). Poselstwo skierowane jest do wszystkich ludzi, lecz tylko ci, którzy wierzą (Rzymian 3,22), którzy uznają wyrok Boży, że są winni i zgubieni i jednocześnie przyjęli wiarą Pana Jezusa, mają w tym dział. Teraz więc Duch Święty zadziałał w Twoim sercu, a Ty ujrzałeś swój zgubny stan i swoje grzechy, zwróciłeś się z tym do Boga, wyznając przed Nim, czym jesteś i co uczyniłeś. Bóg skierował Cię do Pana Jezusa Chrystusa i powiedział: „Jeśli Jego przyjmiesz, zaliczę i tobie jego dzieło”. Przyjąłeś Pana Jezusa, a teraz musisz też wierzyć w to, co Bóg mówi, a mówi On, że Twoje grzechy zostały odpuszczone. Tu nie chodzi o to, czy Twoje uczucie mówi Ci, że wszystko jest w porządku, lecz o to, że Bóg tak powiedział i tak też jest w rzeczywistości. Podobnie jak owej nocy, kiedy anioł śmierci przechodził przez Egipt, omijał te domy, gdzie widział krew (2 Mojżesza 12). To zaś, czy pierworodny w danym domu i jego krewni widzieli tę krew, nie było istotne. Jeśli uczynili to, co Bóg powiedział, wtedy wszystko było w porządku, ale by mieć pokój, musieli wierzyć, że byli bezpieczni, ponieważ Bóg tak do nich powiedział. Cudowne w tym wszystkim jest to, że Bóg jest pod każdym względem uwielbiony, kiedy przyjmuje grzesznika. W tym okazuje się jego miłosierdzie, łaska i miłość, i nie tylko to. Kiedy grzesznik przychodzi do Boga, podporządkowawszy się Ewangelii i wierząc w Pana Jezusa Chrystusa, wtedy Bóg przyjmuje go dzięki dziełu Jego Syna. A ponieważ Pan Jezus Chrystus poniósł Boży sąd nad grzechem, oznacza to dla grzesznika: Bóg widzi mnie teraz bez jakiegokolwiek grzechu, który by musiał zostać jeszcze osądzony. A więc Bóg jest Sprawiedliwy, kiedy takiego człowieka usprawiedliwia i uwalnia. Boża sprawiedliwość oraz Prawda będzie uwielbiona, ponieważ On powiedział w Swoim Słowie, że to chce uczynić. Wtedy też stanie się dla nas jasne i zrozumiałe słowo z l Listu Jana: „Jeśli wyznajemy grzechy nasze, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy nasze i oczyści nas od wszelkiej nieprawości” (l Jana 1,9). Bóg wiedział „kim byliśmy” Teraz powiesz: „Nie stwierdzam żadnej zmiany, ale czynię jeszcze więcej niewłaściwych rzeczy niż przedtem”. Wierzę, że widzisz u siebie więcej grzechów niż dawniej. Nie może być inaczej, bowiem Duch Święty oświecił twoje oczy. Bóg znał Cię, zanim do Niego przyszedłeś. On znał Twoje serce, Twoje życie, wszystkie grzechy, które popełniłeś i te, które jeszcze popełnisz. On znał, wiedział i wie daleko więcej, niż możesz spostrzec. Biblia mówi: „Okazała się dobroć i miłość naszego Boga Zbawiciela”. My też byliśmy tacy, o jakich jest powiedziane: „Bo i my byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący, poddani pożądliwości i rozmaitym rozkoszom, żyjący w złości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący siebie nawzajem” (Tytusa 3,3-4). „Bóg zaś daje dowód swej miłości ku nam przez to, że kiedy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rzymian 5,6-10; 2 Koryntian 5,20). Jako nieprzyjaciele Boży zostaliśmy z Nim pojednani. Mamy pokój z Bogiem Choć Bóg wiedział doskonale kim jesteś, dał Pana Jezusa Chrystusa, abyś miał żywot wieczny, jeśli w niego uwierzysz. On rzekł, że zostaniesz usprawiedliwiony darmo, kiedy w wierze w Pana Jezusa Chrystusa poddasz się pod Jego panowanie i zwrócisz się do Niego (Rzymian 3,23-25). On Sam powiedział, że Cię usprawiedliwi ze wszystkich win i skoro się do Niego zbliżysz, okaże sprawiedliwość. A więc oświadcza, że nie ma już nic przeciwko Tobie od tego czasu, kiedy do Niego przyszedłeś z wyznaniem swoich win. Bóg nie zmieni swojego nastawienia wobec Ciebie. A Ty, czy masz jeszcze coś przeciw Bogu? Oczywiście, że nie. Przyszedłeś do Boga, gdyż poznałeś, że koniecznie potrzebujesz odpuszczenia. Dlaczego więc nie posiadasz pokoju? Pokój z Bogiem będzie zapewne oznaczał: nie ma już niczego, co by musiało być uregulowane pomiędzy Bogiem a mną, wszystko zostało uporządkowane, a teraz Bóg nie ma już nic przeciw Tobie. On Cię usprawiedliwił, ponieważ podporządkowałeś się Ewangelii i nawróciwszy się i pokutując, uwierzyłeś w Pana Jezusa Chrystusa, dlatego też masz dział w wiecznym zbawieniu, które Pan sprawił (Hebrajczyków 9,12; Rzymian 5,1). Zostałeś z Nim pojednany (2 Koryntian 5,20) i nie masz nic przeciw Niemu. Posiadasz pokój z Bogiem. List do Rzymian 5,1 mówi nam też: „Będąc tedy usprawiedliwieni z wiary, pokój mamy z Bogiem!” Lecz ja nie mam pokoju To się zgadza, ponieważ nie przyjąłeś jeszcze, że pokój już dawno jest. Pan Jezus Chrystus go uczynił. On też jest naszym pokojem i nam go ogłasza (Efezjan 2,14,16-17) „dzięki przywróceniu pokoju przez krew krzyża Jego” (Kolosan 1,20). Od czasu, kiedy przyjąłeś Pana Jezusa, masz udział w tym pokoju. Lecz, aby z niego korzystać, musisz uwierzyć, że tak jest. Skoro tylko w to uwierzysz, będziesz go miał, jeżeli uwierzysz, że Bóg mówi prawdę, kiedy zapewnia, że Pan Jezus Chrystus uczynił pokój na krzyżu. Ty zaś postępujesz podobnie jak grupa japońskich żołnierzy na jednej z małych wysepek na Oceanie w pięć lat po zakończeniu wojny. Żyli tam nadal w stanie wojny, oczekując wciąż nieprzyjaciela. Dlaczego? Ponieważ uważali, że wojna jeszcze trwa. Nie wierzyli wieściom o pokoju. To, że nie posiadasz jeszcze pokoju ma swą głęboką podstawę w tym, że nie wierzysz bez zastrzeżenia Słowu Bożemu. Jest to dla Ciebie wielka strata, a przede wszystkim znieważasz Boga, albowiem nie wierzysz jego Słowom. „Bóg nie jest jako człowiek, aby kłamał” (4 Mojżesza 23,19 [B.Gd.]). Skoro uwierzysz Bogu, możesz Mu za wszystko, co Tobie dał w swej łasce, dziękować. Dopiero wtedy odczujesz pokój w sercu. Człowiek mówi: „Najpierw widzieć, potem wierzyć”. Bóg mówi: „Najpierw wierzyć, potem oglądać”. Serdeczne pozdrowienia Twój przyjaciel H.L.H. 4. Wyzwolenie z mocy grzechu Miły Przyjacielu! Tak więc Twoje sumienie znalazło pokój w dokonanym dziele Chrystusa. Wyznałeś grzechy i winy przed Bogiem i uwierzyłeś w to, co On mówi o Panu Jezusie Chrystusie i o Jego dziele. Teraz wiesz, że już nie przyjdziesz na sąd i możesz śpiewać: „Wszystkie, wszystkie moje grzechy usunęła Jego krew”. Jednak ze słów Twoich nie wypływa wielka radość, a może ją odczuwałeś, lecz w tej chwili jej nie posiadasz. Właściwie nie potrzebuję pytać, jak do tego doszło. Moje własne doświadczenie mówi mi to, a Słowo Boże poświadcza. Jesteś rozgoryczony z powodu samego siebie. Myślałeś, że Twoje życie musi być zupełnie inne od czasu Twego nawrócenia, kiedy posiadasz pokój z Bogiem. Stwierdziłeś natomiast coś odwrotnego. Te same grzeszne myśli powstają jeszcze w Tobie, pozostały wady charakteru sprzed nawrócenia. Gniewasz się nadal tak samo szybko jak dawniej. Myślisz, że tak nie powinno być - i masz rację. Bóg nie może tego zwać dobrym. Ty sam tego nie chcesz i walczysz z tym, ale to wszystko nie pomaga. Raczej jest gorzej niż lepiej. Niekiedy myślisz, że jest lepiej, ale po jakimś czasie znów jest niedobrze. Modliłeś się, aby Pan pomógł Ci przezwyciężyć pokusy i słabości, ale to nic nie pomaga. Znam to wszystko z własnego doświadczenia. Przez pierwsze dwa lata po znalezieniu spokoju sumienia odczuwałem taką nędzę, że nie odważyłem się nikomu mówić o tym, że jestem nawrócony. W tamtych latach moja matka mówiła często do mnie: „Musisz się nawrócić”. A ja nie potrafiłem jej powiedzieć, że jestem nawrócony. Myślałem, że nie mogłaby mi uwierzyć, skoro widziała, jak postępuję. Więc jak to właściwie jest? Przecież to nie jest normalny stan dziecka Bożego, żeby jego życie nie zmieniło się i choć on nie chce grzeszyć, często grzeszy i jest bardzo nieszczęśliwy. Są tego dwie przyczyny: 1. Nie znam lub nie pojmuję pełnego znaczenia dzieła Pana Jezusa Chrystusa tak, jak nam to Słowo Boże objawia i objaśnia. 2. Chociaż się to nawet wie, nie bierze się tego do siebie i nie urzeczywistnia się, wierząc, że to jest prawdą, gdyż tak mówi Słowo Boże. Stan człowieka W moim poprzednim liście wskazałem na pierwsze rozdziały Listu do Rzymian, mianowicie, że wszyscy ludzie zgrzeszyli i dlatego stoją przed Bogiem jako winowajcy. Wskazałem także na to, że każdy, kto przyjmie Pana Jezusa, otrzymuje odpuszczenie win, ponieważ Bóg go usprawiedliwia. Dlatego wszyscy, którzy są nawróceni, mogą powiedzieć: „Usprawiedliwieni będąc z wiary, pokój mamy z Bogiem przez Pana naszego Jezusa Chrystusa” (Rzymian 5,1). Bóg jest miłosierny dla winnego człowieka i On wszystko sprawił, aby człowiek mógł być zbawionym. Od 5 rozdziału, 12 wersetu Listu do Rzymian przedmiotem rozważań apostoła jest inna sprawa. Nie ma tam już mowy o naszych grzechach, o naszych grzesznych czynach, ale o naszym stanie. Dlaczego człowiek, mając świadomość nawrócenia, grzeszy? Ponieważ jego natura, jego serce jest złe. „Najzdradliwsze i najprzewrotniejsze nad wszystko jest serce; któż je pozna?” (Jeremiasza 17,9). „Albowiem z wnętrza, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, wszeteczeństwa, kradzieże, morderstwa, cudzołóstwo, chciwość, złość, podstęp, lubieżność, zawiść, bluźnierstwo, pycha, głupota” (Marka 7,21-22) mówi Pan. W Liście do Tytusa 3,3 apostoł Paweł pokazuje jak gdyby fotografię naszego stanu w słowach: „Bo i my byliśmy niegdyś nierozumni, niesforni, błądzący, poddani pożądliwości i rozmaitym rozkoszom, żyjący w złości i zazdrości, znienawidzeni i nienawidzący siebie nawzajem”. Apostoł nie wylicza tu grzesznych czynów, lecz opisuje nasze usposobienie, nasz stan, naszą naturę. Na obraz i podobieństwo Boże List do Rzymian 5,12-21 mówi nam, skąd mamy tę grzeszną naturę - wszyscy bowiem jesteśmy potomkami Adama. Adam został stworzony na obraz i podobieństwo Boże (l Mojżesza 1,26; 5,1). „Na obraz Boży” - to wskazuje na pozycję, jaką zajął jako Boży zastępca, aby reprezentować Boga tu na ziemi i być głową wszelkiego stworzenia tu na ziemi. Adam i człowiek jest nadal obrazem Bożym w dziele stworzenia (l Koryntian 11,7). „Na podobieństwo Boże” - wskazuje na czystość i niewinność Adama. Istniała łączność między Stworzycielem i jego stworzeniem. Lecz niestety, nie trwało to długo. Adam przestąpił przykazanie, utracił swoją czystość i stał się winnym grzesznikiem. Po upadku Adama nigdy o nim nie powiedziano w Biblii, ani o jego potomstwie, żeby ono odpowiadało Bożemu podobieństwu. Jest to zastosowane jedynie do aktu stworzenia (l Mojżesza 1,26; 5,1; i Jakuba 3,9). Na podobieństwo i obraz Adama Fragment w l Mojżesza 5 jest co do tego punktu oczywisty. W l wersecie jest powiedziane, że Bóg stworzył człowieka na Swoje podobieństwo. A kiedy potem Adamowi w 3. wersecie rodzi się syn, to jest on na jego podobieństwo, na jego obraz, obraz winnego grzesznika, upadłego stworzenia, które od Boga się odwróciło. Tak samo każde dziecko, które się rodzi, jest już przy swoim urodzeniu grzesznym człowiekiem, gdyż posiada naturę swych rodziców. W Księdze Joba czytamy: „Jak może czysty pochodzić od nieczystego? Nie ma ani jednego” (Joba 14,4). Dawid zaś powiedział: „Oto w nieprawości poczęty jestem, a w grzechach poczęta mnie matka moja” (Psalm 51,7). W Liście do Rzymian apostoł wyciąga z tego faktu wniosek: „Przeto jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech śmierć, tak i na wszystkich ludzi śmierć przyszła, bo wszyscy zgrzeszyli” (Rzymian 5,12nn.). W rezultacie przestępstwa Adama nastąpiło potępienie wszystkich ludzi (w. 18), przez jego nieposłuszeństwo wszyscy jego potomkowie stali się grzesznikami (werset 19). Innymi słowy, stan każdego człowieka, który się narodzi, odpowiada stanowi jego praojca Adama po jego upadku w grzech, a więc grzesznika, który czeka na swoją śmierć, wygnanego z ogrodu Eden, pozbawionego bliskości Boga. Jest więc mowa o stanie człowieka, a nie o jego grzechach, jakich się dopuścił. Zanim człowiek popełni jakikolwiek grzech, jego stan jest następujący: jest grzesznikiem, który zasługuje na potępienie. Nie, żeby przez swoje urodzenie stał się winnym, ale stanie się nim później z powodu swoich czynów, swoich grzechów. W Księdze Objawienia 20,12 widzimy, że umarli będą sądzeni według swoich uczynków, a nie według swojego stanu. Jednak stan człowieka czyni go niezdatnym, by mógł wejść do nieba. Bóg nie może tolerować w swojej obecności człowieka z grzeszną naturą. Święty Bóg musi go oddalić na wieki. Bóg, który jest światłością, w którym nie ma ciemności (l Jana 1,5), nie może dopuścić do Siebie żadnej ciemności (Efezjan 5,8). Musi takich wrzucić do ciemności, „tam będzie plącz i zgrzytanie zębów” (Mateusza 8,12 i 22,13). Gdyby Pan Jezus Chrystus nie dokonał dzieła zbawienia, żaden człowiek nie mógłby wejść do nieba, nawet dzieci, które umarły zaraz po swym urodzeniu, zanim popełniły jakiś zły czyn. Odpuszczenie grzechów nie wystarczy! Wynika z tego, że nie wystarczy mieć przebaczenie grzechów. Jeśli Pan Jezus Chrystus poniósł wszystkie moje grzechy na krzyżu, a nie uczynił niczego więcej dla mnie, to chociaż nie byłbym sądzony z powodu mych grzechów, jednak byłbym na wieki zgubiony. Bóg może przebaczyć grzech, ale nie złą, grzeszną naturę, zły stan. Bóg dawał człowiekowi okazję na wszelki możliwy sposób, aby wykazał, czy jest w nim choć trochę dobrego. Tak było przed potopem, kiedy Bóg nie dał jeszcze nakazu ani zakazu i po potopie, kiedy ustanowił zwierzchnictwo, aby ukrócić zło (l Mojżesza 9,5-6). Potem, kiedy odłączył Izraela jako Swój naród, dał mu Swe prawa i zniżył się w swej dobroci, aby mieszkać pośród nich. Następnie dał im sędziów, proroków i królów. Wychowywał ich w Swej karności, wreszcie na tę ziemię przyszedł w łasce Sam „Bóg objawiony w ciele" (1 Tymoteusza 3,16 + 2 Koryntian 5,19). I co się okazało? „Do Swej własności Przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli" (Jana 1,11). „Ludzie umiłowali bardziej ciemność niż światłość" (Jana 3,19). Ludzie byli do tego stopnia źli, że odrzucili nawet Boga, który objawił się w łasce i zaprowadzili Go na krzyż „Boga objawionego w ciele" (l Tymoteusza 3,16). W krzyżu stało się jawne, że człowiek jest całkowicie zepsuty i zły, że Bóg nie może z nim nic innego uczynić, jak tylko potępić. Dlatego Pan Jezus Chrystus nie mówi w 3 rozdziale Ewangelii Jana: „Jeśli komu nie odpuszczono grzechów, nie może widzieć Królestwa Bożego”, ale „Jeśli się ktoś nie narodzi na nowo...” Boża odpowiedź W Liście do Rzymian 5,12-21 znajdziemy odpowiedź w związku z tą trudnością. Pierwszy człowiek - pierwszy Adam - przekazał swoją pozycję po upadku w grzech wszystkim ludziom, którzy należą do jego rodziny, a więc wszystkim ludziom po narodzeniu. Bóg zesłał na ziemię Pana Jezusa Chrystusa jako drugiego człowieka - „ostatniego Adama” (1 Koryntian 15,45-47) i dał wszystkim, to jest tym, którzy są z Nim związani, pozycję, jaką On zajął po dokonaniu dzieła na krzyżu. Dochodzimy teraz do pytania: Jakiego rodzaju jest to pozycja? Pan Jezus Chrystus poniósł na krzyżu nasze grzechy w Bożym sądzie (1 Piotra 2,24). To jednak nie jest wszystko. Fragmenty z Rzymian 8,3 oraz z 2 Koryntian 5,21 nie mówią o naszych grzechach [liczba mnoga], o naszych złych czynach, lecz o grzechu [liczba pojedyncza], o zasadzie zła, o źródle zła, to jest o naszej złej naturze. List do Rzymian 8,3 rozważa sprawę „grzesznego ciała” i „grzechu w ciele”. Takimi wyrażeniami określa się naszą złą naturę. W urywkach tych stwierdza się, że Bóg uczynił Pana Jezusa Chrystusa grzechem, kiedy Ten wisiał na krzyżu. Wtedy Niósł nie tylko grzechy nasze, ale był też postawiony na miejscu naszej złej natury. Bóg sądził Tego, który nie znał grzechu tak, jak „gdyby On był grzesznym człowiekiem z grzeszną naturą”. Sądy Boże nad ludzką, grzeszną naturą i jej złymi czynami dotknęły Pana Jezusa Chrystusa. Tak umarł Pan i został pogrzebany. Ostatni Adam Lecz Boża moc wzbudziła Go z martwych (Efezjan 1,20) na dowód, że stało się zadość Bożej sprawiedliwości co do naszych grzechów, jak i co do naszej złej natury. Pan Jezus Chrystus powstał z martwych, sąd się odbył. Stoi On teraz przed Bogiem na nowym stanowisku jako Ten, Który poniósł sąd nad grzechami i grzesznikami, lecz został przez Boga wzbudzony na dowód, że Bożemu wyrokowi stało się zadość, a teraz żyje On życiem Zmartwychwstałego. Taka jest pozycja Pana Jezusa jako drugiego Człowieka, ostatniego Adama, od kiedy stał się głową nowej rodziny, rodziny Bożej. Rzymian 5,12-21 mówi nam, że każdy, kto jest z Nim związany, ma dział w nowej pozycji z Nim (Rzymian 5, wiersze 15-17). Dzieło Pana Jezusa wystarczy do usprawiedliwienia życia, a dzięki Jego posłuszeństwu zostaliśmy przeniesieni na pozycję sprawiedliwych (Rzymian 5, wiersze 18-19). Łaska panuje przez sprawiedliwość ku życiu wiecznemu (Rzymian 5,21 i Rzymian 6,5 oraz Efezjan 2,6). Bóg ożywił nas z Chrystusem, z Nim wzbudził nas i posadził w niebieskich miejscach w Jezusie Chrystusie, Panu naszym. Wiemy, że doskonałe dzieło pojednania i odkupienia dokonane przez Pana Jezusa znaczy dla nas więcej niż jedynie odpuszczenie grzechów. Kiedy grzesznik przychodzi do Boga z wyznaniem win, z wiarą w Pana Jezusa Chrystusa - Bóg daruje mu miejsce w Bożej rodzinie, wtedy należy on do Pana Jezusa Chrystusa, którego dzieło zostaje mu całkowicie zaliczone; oznacza to, że słuszna i sprawiedliwa kara za grzechy takiego nawróconego człowieka (to jest jego grzeszne czyny) została poniesiona na krzyżu Golgoty, dlatego są one zgładzone. Również jego grzeszna natura została osądzona i w Panu Jezusie umarła na krzyżu. Teraz taki nawrócony człowiek ma dział w zmartwychwstałym życiu Pana Jezusa Chrystusa (Jana 20,22). Posiada życie wieczne, życie Pana Jezusa jako swoje życie (Jana 3,15-16 oraz l Jana 1,1-2; 5,11-13 i 20). Ostatni Adam (Duch ożywiający - 1 Koryntian 15,14) tchnął je w niego i dał mu Swoje życie, życie Zmartwychwstałego. Umarli z Chrystusem Kto to należycie zrozumiał, ten już nie próbuje ulepszać samego siebie. Pojmuje to, że czego Bóg zaniechał jako beznadziejne, to nie może być przez niego ulepszone. Ponadto wie, że Bóg dał mu w Panu Jezusie Chrystusie umrzeć na krzyżu, co sam wyznał przez chrzest. Został bowiem ochrzczony [zanurzony] w śmierć Pana Jezusa, pogrzebany z Nim przez chrzest [zanurzenie] w śmierć (Rzymian 6,3-4). A jak prawda ta zostaje zaćmiona, jeśli nie ma zanurzenia, a tylko przez pokropienie! Ten, który to zrozumiał wie, że Bóg widzi go jedynie w nowym życiu, które nie tylko nie chce grzeszyć, ale też i nie może. On sam widzi siebie następująco - uważa się „za umarłego dla grzechu, lecz żyjącego dla Boga w Chrystusie Jezusie” (Rzymian 6,11). Nie będzie walczył przeciwko grzechowi. Nigdzie nie znajdujemy, aby chrześcijanin miał to czynić, przeciwnie, niech się uważa za umarłego dla grzechu (Hebrajczyków 12,4 nie mówi o grzechu mieszkającym w nas, ale o grzechu we wrogim dla nas świecie). Zapewne mieszkający w nim grzech daje o sobie znać, chce się jeszcze pojawiać jako żyjący, lecz wierzący ma do tego nie dopuszczać. Nie powinien dać mu posłuchu, lecz ma patrzeć na Pana Jezusa Chrystusa. Jeśli grzech działa w mym sercu i chce kierować moją uwagę na siebie, nie mam mu dawać posłuchu, lecz mam kierować myśli na Chrystusa Jezusa, mojego Pana. W tym samym momencie nie myślę już o grzechu. Jeśli kierujemy spojrzenie na Pana Jezusa, objawia się w nas nowe życie, co podkreślają słowa: „My wszyscy tedy z odsłoniętym obliczem, oglądając jako w zwierciadle chwalę Pana, zostajemy przemieniani w ten sam obraz z chwały w chwałę, jak to sprawia Pan, który jest Duchem” (2 Koryntian 3,18), jeśli kieruję mój wzrok na grzech zamiast na Pana Jezusa Chrystusa – to tym samym grzeszę, ponieważ Pismo wymaga aby „patrzeć na Jezusa Sprawcę i Dokończyciela wiary”. Dlatego mam mieć cały czas swój wzrok skierowany na Osobę Błogosławionego Syna Bożego i zajmować się tylko i wyłącznie Nim, wszystko inne uważając za niegodne swego zainteresowania – za szkodliwe. Jeżeli tak czynię, wtedy Duch Święty, który mieszka we mnie, przejmuje walkę przeciwko ciału (grzesznej naturze) (Galacjan 5,17), walkę, która nie jest moim zadaniem. „Uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie” (Rzymian 6,11). Doświadczenie Jak więc to jest, że wielu wierzących wzdycha pod mocą grzechu, jak już pisałem na początku tego listu? Nie ma wierzącego, który by nie znał tego stanu i walki z własnego doświadczenia. Nie jest powiedziane, żeby taka walka miała trwać przez całe życie człowieka wierzącego, jak się to często słyszy. Panu Jezusowi Chrystusowi niechaj będą dzięki, że tak nie jest. Pan Jezus zwyciężył szatana i grzech. Dlatego każdy, który ma w dział w Chrystusie Jezusie, może stać w wolności (Galacjan 5,1.13.16), może prowadzić życie zwycięzcy (Rzymian 8,1-4). Każdy zaś, kto urzeczywistnia stanowisko z Rzymian 8,1 [„...teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy będąc w Chrystusie Jezusie nie według ciała chodzą, ale według Ducha ...”], jest wolny od mocy szatana, grzechu i śmierci. U niego będzie też znaleziony owoc Ducha (Galacjan 5,22) i sprawiedliwe żądania zakonu zostaną w nim wypełnione (Rzymian 8,4). Jednak każdy tę walkę zna, gdyż wyzwolenie przychodzi poprzez doświadczenie. Jeśli się ktoś nawrócił, widzi swoje grzechy i próbuje nie poddawać się im, ponieważ sąd Boży stoi przed nim; otrzymuje nowe życie i ma odnowioną wolę, zdążającą do tego, aby służyć Bogu. Ten też pyta, jaka jest wola Boża i pragnie ją wypełniać, zupełnie nie kieruje się swoją wolą, bo ją już porzucił. Na tej drodze uczy się poznawać swoją grzeszną naturę, swój stan. Siódmy rozdział Listu do Rzymian opisuje nam to doświadczenie. W pierwszych czterech wierszach oglądamy tę naukę, to stanowisko. Jesteśmy martwi dla zakonu, a związani z Innym, ze Zmartwychwstałym Chrystusem. Piąty i szósty wiersz stanowią przejście do doświadczenia. Pierwsze doświadczenie jest takie, że zakon nie ma mocy. Jest święty, prawy i był dobry „ku życiu”, bowiem: „Każdy, który te rzeczy pełni, żyć będzie w nich”. Wiem jednak z doświadczenia, że przynosi śmierć, gdyż przez przykazanie zostaje we mnie wzbudzona pożądliwość, a zakon zabrania mi pożądania. Dopiero to prowadzi do rzeczywistego poznania mojej natury. „Ja wiem, że we mnie, to jest w ciele moim, nie mieszka dobro” (Rzymian 7,18). Jednak fakt, że chcę dobra, ale czynię zło, którego nienawidzę (Rzymian 7,15), powoduje, że czynię różnicę pomiędzy mną, który ma upodobanie w przykazaniu Bożym według wewnętrznego człowieka (Rzymian 7,22), a między mocą we mnie, to jest grzechem mieszkającym we mnie, który sprawia, że czynię zło (Rzymian 7,20). Potem zaś dochodzę do doświadczenia, że jestem niewolnikiem grzechu mieszkającego we mnie. Jest to „zakon grzechu”, mocna zasada, że grzeszę i wobec czego stoję bezradny. Jestem niewolnikiem zakonu. Potem Duch Święty przywodzi mnie do okropnego odkrycia, że jestem bez reszty zepsuty i wówczas wołam: „Nędzny ja człowiek, któż mnie wyzwoli z tego ciała śmierci?” (Rzymian 7,24). Wtedy jednak przychodzi odpowiedź Słowa Bożego w 25 wierszu: „Dziękuję Bogu przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana”. Wyzwolenie Jestem wybawiony od ciała śmierci. Zostało ono osądzone na krzyżu w Chrystusie Jezusie (Rzymian 8,3). Nie żyję już więc ja, lecz Chrystus żyje we mnie (Galacjan 2,20). Jestem w Chrystusie, a więc na tym samym stanowisku, które On zajął po zmartwychwstaniu. A więc nie ma dla mnie potępienia (Rzymian 8,1: „... teraz żadnego potępienia nie ma dla tych, którzy będąc w Chrystusie Jezusie nie według ciała chodzą, ale według Ducha...”). Duch Święty wlał we mnie nowe życie, które nie grzeszy, które nie potrafi grzeszyć, lecz jest w zupełnej zgodności z Tym, który je uczynił (Jana 3,5-6). Ponadto Duch Święty mieszka we mnie i jest mocą, która to nowe życie czyni zdolnym do postępowania według Jego woli (1 Koryntian 6,14; Jana 4,14 i 7,38-39). On jest Tym, który walkę przeciwko ciału bierze na Siebie (Galacjan 5,17). Tak więc zakon Ducha, dający życie w Jezusie Chrystusie, uwolnił mnie od zakonu grzechu i śmierci (Rzymian 8,2; por. z Rzymian 7,23). Nie jestem więc w ciele (w starej naturze), lecz moje stanowisko będzie się odznaczało posiadaniem życia zrodzonego we mnie przez Ducha Świętego (Rzymian 8,9). Oznacza to jednocześnie, że należę do Chrystusa, że jestem chrześcijaninem (właściwie „chrystusowym”). Normalnym stanem wierzącego jest: być wolnym od szatana, grzechu i śmierci, wolnym, żeby służyć Bogu, wolnym, aby mieć nieprzerwaną społeczność z Bogiem i doskonałą niczym niezmąconą radość (1 Jana 1,3-4). Dałby Pan, abyśmy tak Ty, jak i ja, trwali w tym normalnym stanie. Z pozdrowieniami Twój w Panu Jezusie złączony brat H. L.H. Ciąg dalszy: Czy Bóg przeznaczył ludzi na wieczne zginienie? Pismo Święte - największy skarb świata. „Te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga i abyście wierząc mieli żywot w imieniu Jego”. (Ewangelia Jana 20,31) Czytaj codziennie Biblię - Boże poselstwo dla Ciebie ROZPOWSZECHNIANIE LITERATURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ 40-116 KATOWICE - 5, ul. Cicha 22 Tytuł oryginału holenderskiego: Brieven aan junge mensen Wydawca oryginału: Uit het Woord der Waarheid, Winschoten, Nederland © by Uit het Woord der Waarheid, Holandia, 1956 © Copyright for Polish Edition by Gute Botschaft Verlag, Diiienburg, Germany, 1997 Tłumaczył z wydania w języku niemieckim: Józef Czech Redagował zespół Korekta językowa: Klaudia Skrzypczak Jolanta Smorz Kazimierz Leja Skład komputerowy i diapozytywy: Agencja Wydawnicza „HEJME" tel. (032) 2655535 Druk i oprawa: Drukarnia „WZOREX" tel. (032) 2222-011 w. 5514 Pierwsze wydanie polskie ISBN 83-85930-10-8 Wydawnictwo: Gute Botschaft Verlag P.O.B. 80 D-35673 Dillenburg Tel. 0-049-2771-81141 Fax 0-049-2771-81142 Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * Warto przeczytać: [ Łaską
zbawieni jesteście ]
[ Tak mówi Pan ] [ Kto
jest prawdziwym Chrześcijaninem?
] [ Chrystus
Umiłował Kościół ] [ Muzyka uwielbiająca Boga ] [
Test
tłumaczenia Biblii ]
[ Sprawowanie się sługi w Domu Bożym ] [ Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer
] [ Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [
Wąska Droga
– AW Pink ] [ Pewny przewodnik do nieba – J. Aleine ] [
Raz
zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [
Pewność
i radość zbawienia – Geo Cutting ] [ Powtórne
przyjście Pana Jezusa i związane z tym wydarzenia – JNDarby+RBrockhaus ] [
Powtórne
przyjście Pana Jezusa Chrystusa – Rene Pache ] [
2
PRZYJSCIA CHRYSTUSA ]
[ SZAFARSTWA
] [ 1 Koryntian
10:32 ] [ Co nam przyniesie przyszłość? ] [
Wielki
ucisk ] [ Mieszkania w domu Ojca ] [
Pochwycenie
wszystkich prawdziwych wierzących ] [ Charakterystyczne
punkty czasu ] [ Rady dla młodych wierzących – J.N. Darby ] [
Do kogo
należysz? ] [ Pisma Święte – J.N. Darby ] [
KROKI ] [
Narodzenie
Pana Jezusa Chrystusa
] [ Wspaniałe Paradoksy Pisma
Świętego ] [ Bój wiary – AW Pink ] [
Wstaw imię
kapitana! ] [ Jak
stać się prawdziwym Chrześcijaninem? – Otto Heit ] [
Jezus
Chrystus jest Panem! ] [ Na nowo
] [ Świadectwo
nawrócenia x. R. Bennetta
] [ Powierz Panu drogę
swoją a On wszystko dobrze uczyni! ] [ Dar Zbawienia –
świadectwo nawrócenia x. Ch. Chinqui ] [ 5 karciarzy ] [ Życie za życie ] [ Bóg i człowiek w Jednej Osobie ] [
Czy nie ma
balsamu w Gileadzie? ]
[ Chrześcijanin
a telewizja ] [ „chrześcijańska” mini-spódniczka ] [
Człowiek
pobożny miłuje Słowo Boże
] [ Ten Który stworzył wszystko ] [
Jesteś
pomocą czy przeszkodą? ]
[ Krew Chrystusa – jej wielka wartość – LM Grant ] [
Ojciec i Syn –
odwieczny związek – LM Grant
] [ O uporządkowaniu
życia dzieci Bożych ]
[ „Zgubiony! i
Znaleziony” – AW Pink ]
[ Przedstawiciele Zgromadzenia Bożego ] [
Zaproszenie
dla Chrześcijan: „Przyjdź i zobacz” ] [ „Rozkaz Pana i argumenty
szatana” – CH Mackintosh ]
[ „Każdy chrześcijanin ma być rybakiem ludzi” – Otto Heit ] [
Fizyczne
aspekty śmierci Jezusa Chrystusa
] [ „Rzut oka na zbory chrześcijan
zgromadzających się do imienia Pana Jezusa Chrystusa” RK Campbell ] [
„Wcielenie
Syna” – WR Dronsfield ]
[ „Listy do Młodych Ludzi” – Heijkoop & Dennet
] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w
codziennym studium Biblijnym jest kalendarz z codziennym rozważaniem
fragmentów Biblii – obecnie najlepszy na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod
adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/ możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją skrzynkę poczty elektronicznej! *** *** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS - Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL
50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt
przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne
strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała Chrystusowego
(1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana Jezusa Chrystusa,
po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może nastąpić w każdej
chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując tej błogosławionej
nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą potrzebą każdego człowieka
i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego, przez którą jedynie jest
możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy Chrystusa Ukrzyżowanego
za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego usprawiedliwienia i Powracającego
ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia (Kościoła) do domu Ojca (1
Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan 4:13-17, Ew. Jana 14:1-3,
Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] [ http://www.DobreNasienie.own.pl/ ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: http://www.DobreNasienie.own.pl/ |