Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Sprawowanie się sługi w Domu
Bożym Chrześcijańska służba w swym wzniosłym charakterze jest
pięknym przedmiotem, którym zajmuje się Duch Święty w listach do Tymoteusza i
Tytusa. Dowiadujemy się z nich, jak sługa Ewangelii ma się zachowywać w
świecie i w Zgromadzeniu: jak
całkowicie jest zależny od Pana, jak ma przestrzegać prawdy i wypełniać
miłość, jak ma zwiastować wszystkim dobre poselstwo o wiecznej szczęśliwości
i pouczać wierzących, podnosić ich na
duchu, upominać i pocieszać, jak błąkających napominać, nieposłusznych
karcić, niedbałych nawoływać do trzeźwości. A przede wszystkim listy te
pokazują nam, jak sługa Boży usiłuje być wzorem dla innych wierzących poprzez
swe czyste i święte postępowanie, zachowanie wiary i dobrego sumienia,
poprzez łagodność, miłość i mądrość. Jednocześnie dowiadujemy się, jakie źródło
mocy, męstwa i pociechy znajduje sługa Ewangelii w Bogu, Który go
powołał i odłączył, Który udzielił mu darów duchowych i prowadzi go przez
Swe Słowo i przez Swego Ducha. Napomnienia
apostoła Pawła były skierowane do jego umiłowanych współpracowników, którzy
równocześnie byli jego dziećmi w łasce, dlatego mają one charakter
przyjacielski, serdeczny i prosty, a jednocześnie dają świadectwo o Sercu,
które płonęło miłością do Pana i Jego Zgromadzenia. Zwróćmy baczniejszą uwagę na kilka ważniejszych
szczegółów. Pan jest Tym, Który
powołuje swoje sługi, przygotowuje je, wysyła, wspiera, zachęca i wynagradza. Nie
występują oni z własnej woli albo
wysłani przez ludzi. Nie oczekują też od Niego zapłaty, lecz udzielają darmo
to, co sami darmo otrzymali. "To
piszę tobie, mając nadzieję, że wrychle przyjdę do ciebie, a jeśli bym
omieszkał, abyś wiedział, jako się masz w Domu Bożym sprawować, który jest
Zgromadzeniem Boga żywego, filarem i podwaliną prawdy" (l Tym. 3,14-15). Są to
bogate w treść słowa! Jak w wielu innych miejscach w listach apostoła Pawła,
tak i tu stosunki w Zborze dają mu okazję do rozwijania myśli o prawdzie.
Owe wskazówki dotyczą starszych
zborowych i diakonów; były one potrzebne
Tymoteuszowi, aby wiedział, jak ma się zachowywać w Zgromadzeniu.
Apostoł niejedno jeszcze mógł
powiedzieć o Zborze Pańskim. Jest on po
pierwsze "Domem Bożym", po
drugie "Zgromadzeniem Boga żywego", po trzecie "filarem i podwaliną prawdy". Tym był
nie tylko w czasie porządku i spokoju, radości i jedności, lecz jest nim
po wszystkie czasy. Istotnie,
różnica między stanem dawniejszym i teraźniejszym jest duża, jednak nie
wyklucza faktu, że Zgromadzenie w oczach Bożych i według myśli Bożych jest tym samym po wszystkie czasy, tak
więc powołaniem wszystkich, którzy wierzą, a więc są żywymi członkami Ciała
Chrystusowego, jest zachować Zgromadzenie w jego prawdziwym charakterze.
Upadek Zboru, z powodu czego się smucimy i schylamy z pokorą, nie może nam
przeszkadzać w działaniu według tych samych zasad, według których postępowali wierzący w czasach apostolskich. Czas i okoliczności nie mogą
tych zasad zmienić. Pan oczekuje od każdego ze Swoich, żeby w Zgromadzeniu
sprawował się tak, jak jest przyjemnie Jemu i odpowiada Jego myślom. Dlatego
jest nader doniosłe, aby każdy wierzący rozumiał istotę i właściwości
Zgromadzenia. Zbór
jest "Domem Bożym". Podobnie jak przedtem Bóg
mieszkał w świątyni w Jerozolimie wśród cherubinów w chwale, tak teraz
mieszka w Swym Zgromadzeniu. Dlatego
Zbór jest domem Bożym, wprawdzie domem na ziemi. Stan praktyczny może
być różny, ale jak długo prawdziwi wierzący, w których Duch Święty mieszka,
przebywają na ziemi, Zbór pozostaje domem Bożym. Gdy wierzący będą zachwyceni
do nieba, wtedy odstępcze chrześcijaństwo dojdzie do stanu, jaki jest opisany
w Objaw. 17 i 18 i nazwany "wielką
wszetecznicą", "Babilonem", nad którym zapadnie
nieubłagany sąd. Zbór jest
więc domem Bożym. Dlatego jedynie Bóg posiada prawo nim rozporządzać. On może tylko ustanawiać
zasady o porządku, który ma w nim panować. Każdy w tym domu winien się
zastosować do Jego woli i zważać na Jego Słowo. Nie ma nic gorszego, jak
lekceważenie i poniechanie Jego woli i Jego mocy, gdy się postępuje w tym domu według własnego
uznania. Na drugim
miejscu Zbór jest "Zgromadzeniem
Boga żywego". Bóg, w Którym -
w przeciwieństwie do człowieka i do
bóstw - jest moc życia, ma Zgromadzenie, poza światem, które odłączył dla
Siebie. Na trzecim
miejscu Zbór jest "filarem i podwaliną prawdy". Nie jest on prawdą;
Słowo Boże jest prawdą. "Słowo
Twoje jest prawdą" - mówi Pan, w 17 rozdz. Jana, a wiara w nią jest tym,
co łączy zbory. Zgromadzenie jest
"filarem" i "podwaliną" prawdy tu na ziemi,
tzn. podtrzymuje ją. Gdy Kościół zostanie zabrany do nieba, wtedy ludzie
popadną w taki błąd, że będą czcić człowieka grzechu, syna zatracenia (2Tes.
2). Zbór został przez Boga ustanowiony na tej ziemi, aby utrzymywać prawdę w jej nieskazitelności i
zwiastować ją. Gdy
Chrystus przebywał na ziemi, On, Który w Swej Osobie był i jest prawdą, jak
również drogą i żywotem, utrzymywał tę prawdę i głosił ją. Teraz jednak
jest skryty w Bogu, a podczas Jego nieobecności wzniosłe powołanie
jest dane Zgromadzeniu, aby było filarem i podwaliną prawdy. Wiemy ze Słowa Bożego, że na
skutek błędu i sekciarstwa spowodowanego przez chytrość szatana i grzech
człowieka, tylko ostatki zachowają Słowo Pana i nie zaprą się Jego imienia.
Ci podtrzymują ją i przedstawiają, dlatego będą przez Pana nagrodzeni,
obdarzeni koroną i odkupieni, tzn.
zabrani do niebieskiej wspaniałości przed godziną pokuszenia, która przyjdzie
na cały okrąg ziemski. Owe ostatki, przedstawione prorocko w Filadelfii, są
według myśli Bożej Zborem, filarem i
podwaliną prawdy. Wszyscy inni, choć
noszą imię świadków, lecz w gruncie rzeczy przeciwnicy, będą wypluci z ust
Pańskich, Obecność
Boga żywego i wyznanie prawdy to prawdziwe znamiona Domu Bożego. Tam, gdzie
jest prawda, znajduje się ten dom. Aby móc osądzić, czym jest Zbór, musimy
znać żywego Boga i odróżniać prawdę od błędu. W
połączeniu z trzecim, tak ważnym ekementem charakterem Zboru apostoł zajmuje
się prawdą, do realizowania której Zgromadzenie jest powołane. Rozumie się
samo przez się, że nie omawia jej całkowicie, nie byłoby to na miejscu w tym liście,
zresztą też niemożliwe, gdyż poznajemy tylko po części. Ale przedstawia nam
tu żywy ośrodek prawdy, Osobę naszego Pana Jezusa Chrystusa, jak On
przyszedł, aby przyprowadzić człowieka do Boga oraz Boga do człowieka. Cała
prawda skupia się na Nim i jest Nim przeniknięta. Zbór zbudowany został na
fundamencie apostołów i proroków, a Jezus Chrystus jest żywym kamieniem
węgielnym. "Albowiem
gruntu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, którym
jest Jezus Chrystus". Dlatego każdy błąd odnośnie Jego osoby i Jego dzieła niszczy Zbór Boży, a kto
świątynię Bożą niszczy, tego Bóg zniszczy (Efez.2; l Koryntian 3). Jest godne
zapamiętania, że apostoł przedstawia Chrystusa jako żywy ośrodek prawdy, mówi
o tajemnicy pobożności, gdyż nieuznawanie Chrystusa jako Boga i człowieka,
jako Odkupiciela i Pana, znajdzie swój koniec i osiągnie swój szczyt w
tajemnicy nieprawości, która już teraz jest czynna, a znajdzie uosobienie
w antychryście, człowieku grzechu,
któremu ostatecznie cały świat złoży boską cześć. "A
zaprawdę wielka jest tajemnica pobożności: Bóg objawiony jest w ciele, usprawiedliwiony jest w Duchu, widziany
jest od aniołów, kazany jest wśród narodów, uwierzono mu na świecie, wzięty
jest do chwały" (wiersz 16). Kto może
tę tajemnice pojąć? Kto może ją zgłębić? Bóg został objawiony w ciele. Słowo,
które było na początku, Słowo, które było u Boga i było Bogiem, przez które
wszelkie rzeczy się stały, to Słowo zostało objawione w ciele i mieszkało
wpośród nas. Stwórca nieba i ziemi, przed Którym aniołowie się skłaniają, tak
głęboko się uniżył, że przyszedł w naturze tego, który został zepsuty przez
grzech. Jakaż mądrość. Bóg, Który jest miłością, znalazł drogę, by
zgubionego, winnego człowieka pojednać ze Sobą i dać mu dział w Swej chwale.
Na to zstąpił na ziemię, stając się człowiekiem, zamieszkując wśród zła i
wszelkiej słabości. Gdy tak postępował, dowiódł, że miłość była mocniejsza niż wszystko, mocniejsza niż grzech i
śmierć. Bóg
objawił się w ciele. "We wszystkim Chrystus był podobny braciom";
stał się uczestnikiem ciała i krwi, żywiąc współczucie dla naszych słabości,
we wszystkim był kuszony jak my. Czy grzech był w Nim, Który się tak objawił?
Czy był On jak my poddany niewoli grzechu? O nie, w żaden sposób. Był we wszystkim
kuszony, podobnie jak my, oprócz grzechu. W Nim nie było grzechu. Nie
uczynił nie tylko grzechu, ale też nie znał grzechu. Duch Święty wykazuje
szczególną troskę, aby tam, gdzie jest przedstawione uniżenie Syna Bożego,
podkreślać chwałę Jego Osoby. Tak jest i tutaj. "Bóg
objawiony w ciele" - na tym polega uniżenie Pana Jezusa.
"Usprawiedliwiony w Duchu" - to Jego chwała. Moc Ducha Świętego
objawiała się w czasie Jego całego życia, promieniowała z Jego śmierci i w
Jego zmartwychwstaniu jako Syna Bożego. W tych samych warunkach, w jakich
znajdujemy się, On nie tylko dowiódł, że był ponad złem, lecz także
doskonałym we wszystkim, co jest dobrem, że Jego bezgrzeszność w czasie Jego
całego życia była jawna dla sumień ludzkich, podobnie jak przez moc Jego
zmartwychwstania została objawiona. Był
"widziany przez aniołów". Owe święte istoty, posłańcy Boży, które w
niebie kłaniały się, zasłaniając swe
oblicza przed wiecznym Synem, zstąpiły na ziemię, gdy ich Stwórca i Pan był
owinięty w pieluszki i leżał w żłobie w Betlejemie, zwiastowały Jego chwałę.
Na Syna Człowieczego aniołowie Boży mieli wstępować i zstępować. Aczkolwiek
aniołowie nie są przedmiotami zbawczej uchwały Bożej, śledzą z podziwieniem i
uwielbieniem wielką tajemnicę Jego człowieczeństwa i radują się niewymowną
łaską, która spotkała człowieka. "Był kazany wśród narodów" - Bóg jest nie
tylko Bogiem Żydów, lecz Zbawicielem wszystkich ludzi. Panu
Jezusowi "uwierzono na tym świecie", jest też widziany w chwale,
kiedy zapanuje w sprawiedliwości na tronie w tysiącletnim królestwie. Teraz,
jako Orędownik, siedzi na tronie po prawicy Ojca. Został "wzięty do
chwały", gdzie poprzednio przebywał i gdzie dla wszystkich, którzy w
Niego wierzą, przygotował miejsce. Sługa Boży "Zachowując
wiarę i dobre sumienie, które pewni ludzie porzucili i stali się rozbitkami w
wierze" (l Tymoteusza 1,19). Nieodzowną
podstawą dla służby w pracy Pańskiej jest zachowanie wiary i dobrego
sumienia. Wiara oznacza uznanie wszystkich chrześcijańskich prawd, które
objawił nam Bóg za pośrednictwem Swego Słowa (l Tym. 3,9; 4,6; 6,12). A więc
chodzi o chrześcijańską naukę, którą należy zachować nie tylko według litery,
lecz także sercem. Zachowanie wiary oznacza przestrzeganie prawd
chrystianizmu i jest zależne od dobrego sumienia. Jeśli zaniecha się uporządkowania
spraw między Bogiem a sobą, wtedy następuje tolerowanie każdego błędu, a
takie postępowanie oznacza brak wiary. Dobre
sumienie zależy od społeczności z Bogiem i przestrzegania prawd Słowa
Pańskiego. Tymoteusz
musiał ostrzec braci przed niebezpieczeństwem, które już wtedy można było
zauważyć w zarodku, a które groziło dalszym rozprzestrzenieniem. Jego
gorliwość i wierność w wypełnianiu powierzonego zlecenia miały dowieść, że
był dobrym sługą Chrystusa. Pracownika poznawało się w jego służbie, a
Tymoteusz sprawdził się jako sługa, który przestrzegał zasad nauki Pańskiej.
Chodzenie w tej nauce dało mu mądrość i znajomość, aby zaraz odróżnić
fałszywe poglądy i odeprzeć je. Są one wytworem ludzkiej wyobraźni w
dziedzinie świętych spraw. Lecz wierzący nie ma zajmować się tymi rzeczami,
ale ćwiczyć się w pobożności. A co to
jest pobożność? Możemy określić ją
jako stosunek duszy do Boga w bojaźni Bożej i w zaufaniu. Pobożność pobudza
nas do tego, by unikać zła a miłować Boskie sprawy i pielęgnować społeczność
z Bogiem. Zdrowa nauka pozostaje w związku z prawdą i uświęceniem, a
wszystko, co się nie da z tym zespolić, jest grzechem. Pod wyrażeniem
"zdrowa nauka" rozumiejmy nie tylko dosłownie naukę, lecz także
sposób życia, który wynika z przestrzegania tej nauki (Tytus 2,11-12). Apostoł
znał Pana, w Którym złożył swą ufność i był mocno przekonany, że On pomoże mu
powierzone dobro zachować. Było to kosztowne dobro, które otrzymał od
swego niebieskiego Mistrza i które
teraz składał z powrotem w Jego ręce, a więc pracę apostolską oraz wyniki tej
pracy, a także to, co dotyczyło jego samego, ciała, duszy i ducha. Gdy
apostoł pisał drugi list do Tymoteusza, to jeszcze nie było całkowicie
zakończone pisane Słowo i Tymoteusz był zdany na natchnione wiadomości apostoła.
Były to "zdrowe słowa" jako wzór i przykład, które miał zatrzymać.
Przy tym nie chodziło tylko o naukę, co wynika z wyrażenia "w wierze i
miłości", dzięki czemu Tymoteusz miał utrzymać wzór zdrowych słów. To
powinniśmy też wziąć pod uwagę. Słowo Boże z zawartymi w sobie napomnieniami
nie jest jałową nauką; mamy je przeżywać, urzeczywistniać i to w połączeniu z
"wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie". To piękne
dobro jest tym samym, co apostoł zalecił w l liście (6, 20). Dla nas jest
całość Słowa Bożego i mamy je przy pomocy Pana i Ducha Świętego zachować.
Czuwajmy więc nad tym, abyśmy nie stracili nic z tego, co nam powierzono,
lecz też ani joty nie dodali. "Strzeż
powierzonego dobra przez Ducha Świętego, który mieszka w nas" (2
Tym.1,14). Wróćmy
jeszcze do tekstu z listu do Hebrajczyków 10, w którym pisarz prosi o
modlitwy przyczynne,będąc świadomym, że jako sługa Chrystusowy ma dobre
sumienie i dlatego może oczekiwać błogosławieństwa Pańskiego za swą pracę. "Módlcie
się za nami, albowiem ufamy iż mamy dobre sumienie, gdyż pragniemy we
wszystkim zacnie postępować" (Hebrajczyków 13,18). W każdym
człowieku Bóg złożył pewien miernik dla dobra i zła, tzn. sumienie. Niestety
pozostaje ono pod działaniem własnych grzechów, a na skutek wpływu środowiska
stało się bardzo nieczułe i pozbawione czujności. Dopiero gdy człowiek
pokutuje, nawróci się i stanie się dzieckiem Bożym, wtedy może pełnić zadanie
postawione przez Boga. Ale i to
nie przychodzi samo z siebie. Potrzebuje stałego ćwiczenia. Apostoł Paweł
powiedział w swej mowie przed namiestnikiem Feliksem; "A sam się o to
pilnie staram, abym zawsze miał sumienie bez obrażenia przed Bogiem i przed
ludźmi" (Dz. Ap. 24,16). Czułe
sumienie jest czymś bardzo kosztownym, otworzy się bowiem na działanie Słowa
Bożego i poddaje się Jego zrozumiałym wskazówkom.W takim stanie sumienie jest
stale regulowane mocą, która oddziałuje na nasze życie. Można porównać je z
regulatorem zegara. Może się stać, że wskazówki zegara znajdą się na
fałszywej cyfrze; lecz dopóki regulator ma wpływ na sprężynę, nie jest trudno naprawić stan i bieg wskazówek. Ale
jeżeli ten wpływ ustanie, cały zegar musi być naprawiony. Tak też
jest ze sumieniem. Jeśli będzie ono gnuśne i nieczułe, jeśli wzbrania się, by
uniżyć się przed Słowem Bożym, jest niewiele nadziei lub jej w ogóle nie ma. "Wyjdźmy do Niego za obóz" (Heb. 13,13) W
naturze ludzkiej leży tendencja
do łączenia się w obozy. Celem
człowieka jest z jednej strony zdobycie sobie sławnego imienia, a z drugiej
strony pozbycie się osobistej odpowiedzialności. Tak było w pierwszym
świecie, gdy człowiek "odszedł
sprzed oblicza Pańskiego" (l Mojż. 4,16-17). Ludzkie serce szuka zawsze
dla siebie imienia, cząstki i ośrodka na tej ziemi. Już w
zaraniu ludzkości spotykamy dążenie człowieka do łączenia się w gromady,
czyli dążność do jednoczenia się. Spostrzegamy to u Kainitów w l Mojż. 4, a
później na odnowionej ziemi przy budowie miasta Babel w ziemi Senaar
(rozdz.ii). W obu wypadkach
dominowała chęć wywyższenia własnego imienia i osiągnięcia własnej chwały.
Musimy przyznać, że upadły człowiek nie wraca do Stwórcy, źródła
błogosławieństw i bytu, lecz wzorował się na niższym stworzeniu. Dziś również
bierze się przykład ze zwierząt, które łączą się w gromady i
z ptaków, odlatujących w gromadzie w oznaczonym czasie. Jeśli Kainici
łączyli się we własnym imieniu i dla swego celu, to w przeciwieństwie do nich
Setyci, widząc i uznając swój upadek i
słabość, zwracali się w pokorze do Stwórcy: "poczęli wzywać
imienia Pańskiego" (l Mojż. 4,26). Podobnie
było przy budowaniu wieży Babel. Obcą tu była myśl gromadzenia takiego
materiału lub przygotowania takiego miejsca, w którym Bóg mógłby mieszkać.
Imię Boże nie jest wcale wspominane. Jest to skłonność właściwa człowiekowi.
Wieża Babel miała być symbolem ześrodkowania sławy ludzkiej. Lecz Bóg strącił
wyniosłych. Już przed
stworzeniem miał On zamiar zespolić ludy w żywy dom w Chrystusie przez Swego
Ducha (Efezjan 2,17-22). Jednak gdy
chodzi o usiłowanie człowieka zjednoczenia się pod względem religijnym, to
nie może się to stać przez organizowanie w grupy. Osiągnięcie swych zamiarów
człowiek chce dopiąć na tej drodze prawie we wszystkich wypadkach. Budowanie
wieży Babel pokazuje nam dążność do niezależności i wywyższenia człowieka.
Lecz już i tu z zepsucia tego świata Bóg wywołuje dla Swego świadectwa ludzi,
którzy by "wzywali imienia Pańskiego". Powołuje wtedy Abrama z
bałwochwalstwa (Jozuego 24,2-3), według postanowienia i wybrania z łaski
(Rzym.9,11; 11,5). Obdarzony wielkimi obietnicami, Abraham przebywa w ziemi
obietnicy jako pielgrzym, czego dowodem jest jego namiot; jest również
chwalcą Pańskim, na co wskazuje jego
ołtarz (Heb.11,9-10). Ponieważ Bóg zgotował wieczne miasto (Heb.11.16;
Obj.21,9-22,5) dla tych, których Sam wywołuje ze złego środowiska, to szatan
imituje coś podobnego na ziemi; początkiem tego jest wieża Babel, a końcem
będzie system religijny,
"Babilon, przybytek demonów i więzienie
wszelkiego ducha nieczystego" (Objawienie 18,2). W historii
człowieka zachodzą wciąż te same zjawiska. Serce ludzkie znajduje upodobanie
w widzialnym, miłuje to, co odpowiada jego myślom i co je zadowala. Tylko wiara może stanowczo
wytrwać, i "jakoby widzieć niewidzialne" (Heb.11,27). Dlatego
człowiek po wszystkie czasy okazywał skłonności do imitowania boskiej
rzeczywistości i do opierania się na tej kopii diabelskiej. Bez wątpienia
myśli te posuwał zawsze człowiekowi szatan, stary kłamca, wiedząc, że
człowieka można zaspokoić pozorną religijnością. To jest właśnie powód, dla
którego dziś jest tak wielka liczba naśladownictw. Zobozowanie
takie oglądamy też w zgromadzeniu izraelskim, co było swego rodzaju
odstępstwem (2 Mojż.32,1-6). Odtąd Mojżesz nie mógł uznać ludu jako całości,
jako królewsko-kapłanskiego. Gmina
zupełnie się zanieczyściła wskutek bałwochwalstwa, dlatego Mojżesz, wziąwszy
namiot, rozbił go sobie za obozem, opodal od obozu i nazwał go namiotem
zgromadzenia. Obóz był mieszkaniem ludu, ale od tego czasu przestał być
uznawany za miejsce obecności Bożej. Boga tam nie było i nie mogło być, ponieważ
został usunięty przez ludzki wymysł. Wskutek tego po odłączeniu był utworzony
nowy ośrodek zgromadzeniowy. Kto całym sercem osądził zło, wychodził za obóz,
by się połączyć z Mojżeszem przy "namiocie zgromadzenia".
"Tedy każdy, kto chciał o co pytać
Pana, wychodził do namiotu zgromadzenia, który był za obozem" (2 Mojż.
33,7). W gorliwości dla czci Bożej Mojżesz stawia Przybytek, jaki później
został założony według myśli i wskazówek Bożych, i jaki Mojżesz widział,
kiedy go Bóg pouczył na górze. Istota
myśli była ta sama, lecz namiot nie posiadał tego kształtu i urządzenia,
które na rozkaz Boga miały cechować Przybytek. Jednak Bóg uznał namiot i
odtąd się tutaj jedynie objawiał."Gdy Mojżesz wchodził do namiotu,
zstępował słup obłokowy, a stawał u drzwi namiotu". Tutaj "mawiał
Pan z Mojżeszem twarzą w twarz" (2 Mojż. 33, 9.11). Namiot Zgromadzenia
był miejscem mieszkania Boga w łasce (3 Mojż. l.l). Bóg mógł tam zamieszkać,
ponieważ był ze wszystkich stron otoczony tym, co odpowiadało Jego istocie i
żywo przedstawiało jego połączenie z ludem. Gdyby Bóg wystąpił w całym
majestacie i obawił Swą istotę na górze Synaj w pośrodku ludu, to następstwem
tego byłoby natychmiastowe zniszczenie go jako "ludu upartego".
Lecz On usunął się za zasłonę - jest to symbol ciała Chrystusa (Heb.10,20) -
i zajął Swe miejsce w ubłagalni, gdzie Jego oko nie widziało
uporu Izraela, lecz krew pojednania, która zadość uczyniła żądaniom Jego
natury. Przyniesiona przez
najwyższego kapłana do Przybytku krew była wzorem kosztownej krwi Jezusa
Chrystusa, która oczyszcza z wszystkich grzechów. Ponieważ Izrael według
ciała nic z tego nie widział, to Bóg pozwolił Sobie bez ujmy dla Swej
świętości i sprawiedliwości zamieszkać pomiędzy nimi, albowiem krew
"poświęca nieczystych ku oczyszczeniu ciała" (Hebrajczyków 9,13). To poucza
nas o kosztownej prawdzie, o zasadzie, którą duchowo myślący chrześcijanin wnet pojmuje. Miejsce, które
Chrystus zajmuje teraz, jest "za
obozem". Dokładne odróżnienie, czym właściwie jest "obóz",
wymaga wielkiej zależności od Słowa
Bożego. Obozem jest świat religijny, który przestrzega kształtu
chrześcijańskiego, lecz nie miłuje Pana i pozwala sobie na wszystko, na co są
skierowane pożądliwości serca. Co pisze nam o tym Słowo Boże? "Albowiem wszystko, co jest na świecie, jak
pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha żywota, to nie jest z
Ojca..." (l
Jana 2,l6). Dalej Pismo mówio świeckich wyznawcach
jako o ludziach "rozkosze raczej miłujących niż miłujących Boga, którzy
mają kształt pobożności, ale się skutku jej zaparli", a następnie
apostoł radzi: "od tych się odwróć" ( 2 Tm 3,5). Dzieci
Boże mają więc wystąpić z tego religijnego systemu. "Przeto wyjdźcie z
pośrodku nich" (2 Kor.6,17). "Wyjdźmy tedy do Niego za obóz, nosząc
urąganie jego". Wiele potrzeba siły duchowej, by wyjść z obozu. Ale po
wyjściu z niego potrzeba jej daleko
więcej na to, aby względem tych, którzy są jeszcze w nim, postępować w
zespoleniu świętości i łaski, w takiej świętości, która odłącza od
poplamienia obozem, w łasce, która nas czyni zdolnymi działać dla pożytku
pozostających. W 3
księdze Mojżesza znajdujemy nieugiętą świętość Bożą połączoną z czystą łaską.
Połączenie doskonałej świętości z zupełną łaską charakteryzuje odkupienie w
Chrystusie Jezusie, a odkupienie to jest nam w tej księdze przedstawione w
różny sposób w obrazach. Gdy z modlitwą rozważamy te symbole, to musimy
powiedzieć: Zaprawdę "dobroć i prawda spotkały się, sprawiedliwość i
pokój pocałowały się" (Psalm 85,11). "Mojżesz
potem wracał się do obozu, a sługa jego Jozue, syn Nunów, młodzieniec, nie
odchodził z pośrodku namiotu". Mojżesz ujawnia tu wyższy stopień
duchowej energii niż jego sługa Jozue. O wiele łatwiej jest zająć stanowisko
odłączenia niż w słuszny sposób postępować względem tych, którzy są jeszcze w
obozie. Mojżesz posiadał taką siłę duchową, że mógł powracać do
odszczepieńczego Izraela. Czynił to nie dlatego, by uczestniczyć w ich
grzechach, lecz by ich pouczać o zamiarach Bożych i doprowadzić ich do
posłuszeństwa Jego Słowa. Jozue nie odważył się jeszcze tego czynić, ponieważ
był niedoświadczonym i bojaźliwym młodzieńcem. Mimo to Jozue przedstawia
duchową głowę ludu, jest obrazem na Chrystusa, który w Duchu mieszka wpośród Zgromadzenia.
Chrystus jest ośrodkiem Bożym, Jego Duch jest mocą, która zgromadza wkoło
tego ośrodka, a Jego dziećmi są ci, którzy są zgromadzeni. To jest Kościół
Boży według zasady Bożej, czyli postanowienia Bożego, do czego mamy też
dążyć. Jeśli znaleźliśmy pokój przez krew Jezusa, to widzimy w Nim nasz
wielki punkt zborny i więź, która nas łączy. Duch Święty jest tym, który
zbiera, a Chrystus jest jedynym ośrodkiem, do którego wierzący są zbierani.
Lecz gdy się wspólnie zbiera jako
Zgromadzenie Boże, musi je charakteryzować świętość, aby Pan i Bóg mógł tam mieszkać. Duch
Święty może zbierać lud Boży tylko do Chrystusa, a nie do jakiegokolwiek
systemu religijnego czy imienia, to jest nauki i przepisów. Zbiera On około
jednej osoby, a tą osobą jest uwielbiony Chrystus w niebiosach. Kto się wkoło
Niego zgromadza, ten działa według Bożego
upodobania. Tu objawia Pan przez Swego Ducha Swoje myśli miłości i łaski,
otwiera Pisma i czyni serca szczęśliwe w znajomości Jego zadziwiającej
miłości. Tu uczymy się poznawać chwałę osoby Pana Jezusa i Jego dzieła oraz kosztowny stosunek odkupionych do Ojca i
do Niego; dzięki posłuszeństwu doznajemy także społeczności i przywilejów
ludu Bożego. Tekst z
Hebrajczyków 13,13 jest dla nas chyba jasny, co przezeń chce powiedzieć
pisarz. Jeszcze więcej tekst ten będzie dla nas zrozumiały, gdy przeczytamy cały list. Wtedy odczuwa
się, jak od rozdz. 3 pisarz, mówiąc o czasach Mojżesza i o danych od Boga
rzeczach, choć niedoskonałych, ciągle nawiązuje do Chrystusa, do doskonałości
w Nim. Miał wiele do powiedzenia o kapłaństwie, zakonie i Przybytku. Religii ciała
przeciwstawia wzmacniającą łaskę (Heb. 13,9). Jeszcze raz podkreśla to, że
chrześcijanie posiadają prawdziwe nabożeństwo i że do nich należy ołtarz
Boży. Pisarz wykazuje łączność i czyni powiązanie między symbolami Przybytku
a Jezusem, w Którym stało się wypełnienie. Chce, aby wierzący poznali, że
Jezus był owym wyniesionym cielcem i kozłem ze skórą z ich mięsem i gnojem (3
Mojż.16,27), usuniętymi za bramę obozu na pustynię. Jezus bowiem był także wyprowadzony za bramę jerozolimską.
Chodzi tu też o urąganie i obrzydzenie tak w symbolu, jak i u wykonawcy.(Iza-49,7; 52,14; 53.3-4;
Ps.22,7;102, 11). Pisarz
widzi w duchu siebie wraz z odbiorcami tego listu, wychodzącymi z obozu na
pustynię z danym trupem, widzi w duchu siebie i ich wychodzących z Jezusem
z bram jerozolimskich z obozu i
jednoczy się z nimi dobrowolnie, widzi siebie obrzuconego obelgami, które
towarzyszyły Jezusowi przy wyjściu za
miasto. Tak i dziś każdy, kto przyznaje się do Jezusa, wychodzi w duchu na
zewnątrz obozu, czy ma się na myśli obóz w pustyni, czy Jerozolimę, która
była ośrodkiem religijnego systemu, tzn. obozem za czasów Jezusa i apostołów. Ze względu
na przytoczone myśli i zdania powstaje pytanie, jaka jest przewodnia myśl w
wierszach 12-14 łącznie z wierszami 8-11 w rozdziale 13. Co podkreśla pisarz,
używając słów: l) "dlatego" (w.12), 2} "tedy" (w.13), i
3) "albowiem"(wiersz 14). Omówmy każde z tych trzech wyrażeń. 1) Czy wyraz "dlatego" kieruje
pisarz nie ze względu na dwie pozytywne sprawy: "mamy" (w.10) i
"palone bywają za obozem"? (w.11) Właściwie wyrażenie "za
obozem i za bramą" nie oznaczają oddzielenia od czegoś, co miałoby być
równoznaczne z uchylaniem się; lecz kroczenie naprzód jest tu myślą
przewodnią jak na początku listu, chociaż oddzielenie jest przemijającym następstwem.
Jezus kroczył niepowstrzymanie
naprzód, wyszedł poza obóz, by dać ze sobą tak postąpić, jak
postąpiono w stosunku do wzoru na pustyni. Lecz i to jeszcze nie wszystko!
Jego cel - to dać ludowi nie tylko podobne, ale doskonalsze wypełnienie, niż
ono było możliwe w symbolu, a mianowicie: lud "poświęcić".
I to jest "dlatego". 2) "Uczestnicy Chrystusa" Jego śladami wychodzą tak samo "poza
obóz", przy czym ponoszą takie same urągania, jakie towarzyszyły
Jezusowi wychodzącemu z miasta z
drzewem przekleństwa. To jest
"tedy". 3) I dokąd
prowadzi ostatecznie to wyjście? Jezusa wyprowadziło to
literalnie, a ich w duchu za zasłonę, wewnątrz świątyni. Na ziemi
prowadzi ich najpierw w bezdomność,w oczekiwaniu przyszłego miasta, do
którego dążyli jako godni zastępcy
swych ojców, którzy już w zaraniu dziejów zbawienia zwrócili swój zwrok od
ziemi na niebieską ojczyznę. Oni też jak odbiorcy tego listu nie posiadali
jasnych wytycznych. To jest
"albowiem". Jeśli
powstaje pytanie, co to jest obóz, to wyżej odpowiedziano na nie dostacznie.
Jest to całokształt należący do ram żydowstwa oraz wezwanie wierzących Żydów
do wyjścia poza niego. Lecz w odniesieniu do chrześcijaństwa można to
porównać z wyjściem poza systemy, aby w uznaniu jedności Ducha zgromadzać się
po prostu jako członki Ciała Chrystusa. Chrześcijanie z Żydów byli wezwani do
wyjścia do Niego, by "nosić Jego urąganie", aby nie stali więcej z
dala, lecz prawdziwie oceniali swe wielkie prawo, że mogą przybliżać się do
świątyni w górze i posilać się Chrystusem. Nie łatwe było dla nich wyjście z
tego obozu, podobnie jak i dziś trudno mieszkańcowi świątyni opuścić obóz, by
z Chrystusem ponosić pohańbienie. Do tego przecież pobudza Duch Święty w
omawianym liście i wciąż przypomina, że miejsce chrześcijanina jest w górnej
świątyni, gdzie znajduje się Jego przewodnik, a wtedy powinien zrozumieć, że
jego miejsce jest również poza obozem. Od
duchowego zrozumienia i osobistego zastanowienia chrześcijanina zależy, co ma
on do oglądania i do opuszczenia, zwłaszcza jeśli znajduje się jeszcze w
obozie. Gdy wierzący trwa w zależności od Pana i spogląda wzwyż na swego
Wodza (Heb.12, 2), wtedy na pewno osiągnie duchowy wzrost. Niechaj
poniżej opisane wydarzenie z życia pewnego młodego Araba, chrześcijanina
Kamila Aietani, mieszkającego w Syrii, posłuży niektórym wierzącym do
lepszego zrozumienia ich stanowiska w
Chrystusie. Gdy był
nakłaniany przez biskupa greckiego kościoła, aby przystąpił do niego, wtedy
odpowiedział mu: "Wasza Wysokość! Jeśli musielibyśmy razem przebyć rwący
potok Orontes bez pomostu i kładki, to na pewno nie prosiłbym pana o pomoc w
przejściu na przeciwną stronę, ponieważ pan sam nie dałby sobie rady. I gdyby
był tam jakiś olbrzym, który mógłby przenieść pana na przeciwległy brzeg, to
nie zwróciłbym się do pana z prośbą o przyjście po mnie, ale do tego olbrzyma
samego, a on przeprowadziłby mnie. Tym olbrzymem jest Jezus Chrystus!"
Biskup uznał, iż Kamil ma słuszność. Wprawdzie ten ostatni był
chrześcijaninem dopiero siedem miesięcy, lecz zrozumiał, że jedyne zbawienie
i stanowisko wierzącego jest w Chrystusie i w Jego mocy, i dlatego świadczył
z świętą powagą o usprawiedliwieniu przez wiarę w Jezusa. Młody ten człowiek
wkrótce przypieczętował swe świadectwo śmiercią wśród mahometan w Bessora. List
apostoła Pawła do wierzących w Galacji był poważnym ostrzeżeniem przed
opuszczeniem tego, co otrzymali przez Ewangelię. Dlatego jest to i dla nas
obowiązujące. "A teraz poznawszy Boga, a raczej poznani będąc od Boga,
jakoż się wracacie ku żywiołom mdłym i mizernym, którym zasię znowu służyć
chcecie?" (Gal.4,9; 1,6; 3,1; Kol.2.18-23). Powróćmy
jeszcze raz do obozu na pustyni, który tworzył lud izraelski. Skoro Bóg nie
chciał więcej przebywać w pośrodku swego ludu, to i Jego sługa Mojżesz nie
mógł tam pozostać. Odłącza się od bałwochwalców, którzy uczynili złotego
cielca na Horebie. Dlatego rozbił namiot za obozem. Tam było więc to miejsce
spotykania z Panem i każdy bogobojny Izraelczyk, który z serca szukał Pana i
Jego czci, opuszczał obóz bałwochwalców. Bo godne uczczenie mogło być oddane
tam, gdzie Pan przebywał, a także tylko tam można było otrzymać wskazówki dla
osobistego postępowania w pustyni oraz dla zachowania się wobec Niego.
Widzimy wielkie podobieństwo między
tym miejscem ze Starego Testamentu a z Heb.13,13. Bóg musiał opuścić obóz na
pustyni, ponieważ lud postawił na Jego miejsce innego boga. Obecnie wierzący
znajdują Pana Jezusa "poza obozem". Dlaczego jest On tam? Ponieważ
w obozie chrześcijańskim nie daje się Jemu miejsca, które Mu się należy, i
ponieważ autorytet Słowa Jego nie jest całkowicie uznany. Dlatego bogobojni
wierzący są zaproszeni, aby "wyjść do Niego za obóz, nosząc urąganie
Jego". W namiocie
zgromadzenia, z dala od samowoli i uporu ludu, Bóg mógł nadal z Mojżeszem się
spotykać i rozmawiał z nim, "jako mawia człowiek do przyjaciela
swego". Większość jednak pozostała w obozie. Chwalili Boga w ten sposób,
że powstawali, gdy słup obłokowy - mieszkanie Boże - zstępował na dół i padali na ziemię, lecz
obozu nie opuszczali (2 Mojż 33,9-10). I dziś czyni to wielu wierzących
chrześcijan, choć niektórzy z nich dobrze wiedzą, że jest miejsce, gdzie
dzieci Boże mają się zgromadzać wkoło
Pana, z dala od wszelkich urządzeń ludzkich, ale nadal obchodzą z
niewierzącymi wieczerzę Pańską, dają się prowadzić niewierzącym kaznodziejom.
Wszyscy, którzy odwiedzali namiot zgromadzenia, doznawali błogosławieństwa obecności Bożej, bo tam
były słowa Boże. Jest to kosztowny wynik odłączenia się dla Boga. Pan życzy Sobie,
abyśmy byli w Jego namiocie, gdzie
bracia są wkoło Niego zgromadzeni. Mojżesz wracał z namiotu zgromadzenia do
obozu, aby pouczyć Izraelczyków o tym, co jest Panu przyjemne. Jozue nie czuł
się dość mocny, nie odstępował więc od namiotu. Jest wzorem dla tych, którzy
w duchu przebywają zawsze w obecności Bożej. Chrystus
nie zmienia się. Niespokojne szukanie
czegoś nowego, "nauk rozmaitych i obcych" jest dowodem, że serce
praktycznie nie posiada spoczynku w Chrystusie, bo nie urzeczywistnia tego, czym jest Chrystus. Kto, mówiąc, że
ma Jezusa, szuka jeszcze czegoś, to Go nie zna albo przynajmniej Go zapomniał. Pisarz
listu przedstawia błąd tych wierzących Hebrajczyków, którzy byli skłonni
szukać zadowolenia w żydowstwie, i wskazuje im na coś "lepszego",
"doskonalszego" i "większego". Nie są to już ci Żydzi,
którzy nie byliby w posiadaniu prawdziwego uwielbienia Bożego, w jakim inni,
tzn. niewierzący, nie mogli uczestniczyć. Ołtarz Boży jest poza obozem i
należy teraz do chrześcijan, a więc i do wierzących Żydów. Ziemska forma
uwielbiania Boga, która posiadała świecką chwałę i w tym świecie miała swe
miejsce, należała do elementów świata i nie mogła dłużej się ostać. Teraz
jest niebo, krzyż i hańba. Wielka
ofiara Chrystusa za grzech wprowadza nas swą skutecznością w świątynię
do nieba samego, dokąd ta krew była wniesiona, a z drugiej strony wyprowadza
z obozu od religijnego ludu, który jest połączony z tym światem. Kosztowna
krew Baranka Bożego wyprowadza nas na zewnątrz w hańbę i odrzucenie na ziemi.
To jest cząstka Chrystusa. W niebie jest On przyjęty, tam wszedł ze Swą
własną krwią. Na ziemi był wzgardzony i odrzucony. Religia świata tworzy
system, w którym elementy religijne są dostosowane do ziemskiego człowieka i
odpowiadają jego naturze, a to jest zaprzeczeniem chrześcijaństwa. Jeśli
nasze serce są Jemu niepodzielnie oddane, to pozostaniemy też bez zmazy
wpośród tak wielu religijnych prądów,
w których człowiek zajmuje
pierwszeństwo. Wielkim
niebezpieczeństwem dla serca
ludzkiego jest to, że w odniesieniu do nieba i wiecznych rzeczy zawsze
dążyło do postawienia pomiędzy sobą a Bogiem jakichkolwiek istot
pośredniczących. Nie tylko
dziś, ale już w początkach historii Kościoła upominał Bóg poważnie przed tym
niebezpieczeństwem (Kol. 2,8.18). Bóg, Który nas tak umiłował, że dał Swego jednorodzonego
Syna za nas, i Który przez Niego przyprowadził nas tak blisko do Swego
Ojcowskiego serca, chce nas zawsze mieć w Swej bezpośredniej bliskości, przed
Swym obliczem,w osobistej zażyłości i społeczności. Nikt i nic, żaden system,
żaden człowiek i żaden anioł nie ma prawa wcisnąć się między Boga a nas, i my
też nie powinniśmy myśleć o jakimkolwiek pośrednictwie między nami a Bogiem.
Nasz Pan i Zbawiciel, "człowiek Chrystus Jezus, który dał samego siebie
na okup za wszystkich", jest jedynym "pośrednikiem między Bogiem i
ludźmi". Wszystkich, którzy w Niego wierzą, przyprowadził na zawsze do
Boga przez Swoje dokonane dzieło odkupienia i w Swojej własnej, wspaniałej
Osobie. Nim
historyczny Babel został zwyciężony przez Medów i Persów, wołał niegdyś Bóg
do Swego ziemskiego, ludu izraelskiego: ."Uciekajcie z pośrodku
Babilonu, a niech zachowa każdy duszę swoją; abyście nie byli zatraceni w
nieprawości jego" (Jer. 51,6). Tak woła Pan już od dawna i jeszcze dziś,
nim nadejdzie sąd nad "Babilonem", odszczepieńczym kościołem, wzywa
Swoich: "Wyjdźcie z niego" (Obj.18,4). Słyszymy też Pana
wołającego przez apostoła Pawła;
"Przeto wyjdźcie z pośrodku ich i odłączcie się" (2 Kor.6,17).
Pisarz listu do Żydów podobnie zachęca chrześcijan z Izraela przed zburzeniem
Jerozolimy: "Wyjdźmy tedy do Niego za obóz". I to było
błogosławieństwem dla wierzących Żydów, że dali posłuch temu słowu, nim
Jerozolimę oblężono i zniszczono. Wtedy nie było w niej chrześcijan. Pan ich
wywołał z odstępczego systemu i zaprowadził do Pełła. Te rzeczy i Swoich z
Żydów Bóg znosił w wielkiej cierpliwości, jednak w tym liście nawołuje Żydów
do odłączenia: "Wyjdźmy tedy do Niego za obóz". Wreszcie
przez zburzenie Jerozolimy Bóg wykonał Swój sąd, usuwając na stronę cały
żydowski system. Wołanie Pańskie
było i jest Jego świętym wezwaniem, któremu winni być posłuszni wierni, póki
przebywają jeszcze tu na ziemi. W związku z opisem okropnego sądu nad
Babilonem słyszymy nakaz i wołanie Pana jeszcze raz i to po raz ostatni; jest to
ostrzeżenie dla wszystkich, by wyszli z Babilonu. Obecny
stan rzeczy, tzn. wszelkie organizacje kościelne, Bóg będzie znosił w
cierpliwości aż do wzrostu potężnego systemu duchowo-religijnego - Babilonu,
który zakończy swe istnienie w czasie wielkiego ucisku. "Wyjdź z niego
ludu mój" - dotyczy dzisiejszych wierzących, by nie pozostawali w tym
duchowym gmachu. Wszędzie
są wierzący, również i w dzisiejszym Babilonie. Do nich sam Pan woła:
"Wyjdźcież z niego, ludu mój". Nie ma chyba dziś takiego
religijnego systemu w chrześcijaństwie, w którym by nie było dusz należących
do ludu Chrystusowego, chociaż owe systemy pod względem urządzenia i nauki
mogą być jeszcze bardzo złe i zepsute. Jakie to ważne, a jednocześnie jak
zasmucające! Lecz, dzięki Bogu, napisano: "Zna Pan, którzy są Jego"
(2Tym. 2,19). Wśród tej ciemności, zepsucia, zamętu, jakie panują w
niejednych religijnych organizacjach,
z trudnością daje się wyczuwać wierzących, lecz jeżeli tacy są tam i
gdzie indziej, to Pan ich zna. I nie jest Mu, jak wielu chrześcijan niestety myśli,
obojętne, gdzie Jego wierni się znajdują i gdzie się zaliczają, o ile tylko
są uratowani. Zaprawdę nie! Po tych pocieszających słowach czytamy Jego
poważne wezwanie! "Niech odstąpi od niesprawiedliwości wszelki, który
mianuje imię Pańskie". Tyle do Babilonu. Nie woła On dopiero „w dniu
sądu”, ale dziś. Tak
nawołuje przez wszystkie wieki, tak długo, póki choć "jedno ucho",
o czym tak często jest wzmiankowane w orędziu do siedmiu zgromadzeń:
"Niechaj słucha, co Duch mówi zgromadzeniom", "Wyjdźcie z niego".
Słowo "wyjdźcie" ma zawsze dla ludu Bożego swoje znaczenie i
znalazło posłuch u zwycięzcy. We
wszystkich czasach brzmiało wezwanie Boga do Swoich dzieci, by wychodziły ze
środowiska zła moralnego i duchowego, dotyczącego ciała i ducha, tzn.
uczynków i nauki. Tak było przed
potopem, w czasie tak zwanej "wolności człowieka" - i w
okresie Zakonu (Jer.50,6), tak jest obecnie w okresie chrześcijaństwa
(Obj.18,4). "Przeto wyjdźcież z pośrodku ich... i będę wam za Ojca, a wy
mi będzie cię za synów i córki - mówi Pan wszechmogący. Te tedy obietnice
mając, najmilsi, oczyszczajmy samych siebie od wszelkiej zmazy ciała i ducha,
podczas gdy świętobliwości dokonujemy w bojaźni Bożej" (2 Kor. 6,17 -
7,1). Gdy
duchowym wzrokiem przenikamy historię ludzkości, to musimy wziąć pod uwagę,
że od początku zło zawsze się rozszerzało w skupisku ludzi, którzy opuszczali
Boga, jedyne źródło dobra i światła. Czytamy, że Kain "odszedł od
oblicza Pańskiego" i zbudował osiedle, początek systemu ześrodkowania
zła i oporu wobec Boga. Następnie znów przy budowie wieży Babel widzimy
wyniosłość człowieka i jego sprzeciw wobec Najwyższego. A przecież Bóg przez
wody śmierci (potop) odnowił ziemię po to, aby na niej okazał się nowy
człowiek w swym postępowaniu. Potem dostrzegamy to zło na pustyni u
Izraelitów, choć w innym charakterze,
pomimo że na każdym kroku widzieli moc Bożą, która ich prowadziła z Egiptu.
Później wznowiło się po wyjściu z niewoli babilońskiej, aż urosło do
wielkiego obozu religijnego, który zakończył się wraz ze zburzeniem
Jerozolimy. Z Żydami
powtórzy się to w wielkim ucisku. Pan Jezus wzywa Swe wierne ostatki Izraela
do opuszczenia i uciekania od odstępczego i bałwochwalczego ludu (Mat.
24,15-26; Mar.13, 14 -23; Łuk.21,21-23). "Zginienie twoje z ciebie o
Izraelu, ale ze Mnie wspomożenie twoje" (Ozeasz 13,9). Podobnie
jest i z kościołem, który w odstępstwie stał się świecko-chrześcijańskim
zespoleniem, w którym nie ma Chrystusa (Obj. 3,20), i który będzie wycięty
(Rzym.11,22; Jana 15,2.6). Dzieci
Boże, chodzące w bojaźni Pana, chcą pełnić tylko Jego wolę, a gdy spostrzegą,
że uchylili się od Jego Słowa, to przerażają się, jak niegdyś Dawid nowym
wozem (l Kronika 13 rozdział). Może to być jak najpiękniejszy wóz uczyniony
przez człowieka, ale skrzyni Bożej, tzn. Chrystusa, nie można na niego
postawić. Zasada Boża jest po wszystkie czasy ta sama: skrzynię Bożą trzeba
nieść na złotych drążkach, co mogli czynić tylko kapłani z rodu Aronowego (2
Mojż. 25,10-22). Tak było u starotestamentowego ludu Bożego. Ale gdy Chrystus
Pan wykonał dzieło zbawienia, odtąd zrodzeni przez Boga są kapłaństwem
świętym do przynoszenia duchownych ofiar, które są przyjemne Bogu jako
składane w Jezusie (l Piotr.2,5; Obj.l,6). A przez Chrystusa mamy przystęp w
Duchu do Ojca (Efez.2,18), On zaś jako Najwyższy Kapłan okazuje się za nami
przed obliczem Bożym (Heb.9,24). "Bo
jeszcze tylko mała chwila a przyjdzie Ten, Który ma przyjść, i nie będzie
zwlekał. "A sprawiedliwy z wiary żyć będzie", a "jeśli kto się
cofa, nie będzie miała dusza moja w nim upodobania. Lecz my nie jesteśmy z
tych, którzy się cofają ku zginieniu, ale z tych, którzy wierzą ku uratowaniu
duszy" (Hebrajczyków 10. 37-39). Ekskluzywność Wielu
przeraża zarzut "ekskluzywności", tj. odłączenia, wnoszony przeciw
takim, którzy dążą do utrzymania za wszelką cenę prawdy Bożej. Chwila
spokojnego zastanowienia się w świetle Pisma Świętego wystarczy, aby poznać
zasadę ekskluzywności i przyswoić ją sobie lub przyznać, że jest mi wszystko
jedno, z jakiej przyczyny jest odsunięty od Stołu Pańskiego ktoś, kto, być
może, jest prawdziwym członkiem Ciała Chrystusowego. Gdyby ktoś chciał zająć
to ostatnie stanowisko, byłby oczywiście w sprzeczności z apostołem Pawłem (l
Koryntian 5). W tym rozdziale Zgromadzenie w Koryncie zostało wyraźnie
pouczone przez apostoła natchnionego przez Ducha Świętego, że musi być
"ekskluzywne", tzn. wykluczającym lub zamykającym się
Zgromadzeniem. Apostoł
nakazał im wyłączyć i odsunąć od Stołu Pańskiego tego, kto zgrzeszył
(członka Ciała Chrystusowego mimo
jego ciężkich grzechów ). Lecz czy
nie na tym właśnie polega istota "ekskluzywności"? Tak, bez
wątpienia! A dalej można się zapytać: Czy Zgromadzenie Boże musi być
"ekskluzywne"? Czy więc nie jest naszym obowiązkiem, naszą
odpowiedzialnością, sprawdzać naukę i moralne chodzenie wszystkich tych,
którzy interesują się społecznością. Czy nie jest z całą powagą napisane, że
należy usunąć takiego, który w nauce lub w swym postępowaniu zniesławia Pana?
Czy ktoś chciałby rzeczywiście to zakwestionować? Wtedy
"ekskluzywność" jest "okropnym" słowem! Lecz
faktycznie bywa tak, że bardzo wielu miesza dwa pojęcia, które w Słowie Bożym
są wyraźnie rozróżnione: Dom Boży i Ciało Chrystusa. Jeśli odmawia się komuś
miejsca przy Stole Pańskim albo odsuwa się go od niego, to niektórzy mówią o
„rozdzieleniu Ciała” lub „oddzieleniu członka Chrystusowego”. Czy Ciało może
być podzielone albo członek odcięty, gdy ten, który zgrzeszył, został ze
Zgromadzenia w Koryncie usunięty? Z pewnością nie! I tak samo jest z każdym
innym. Dzięki
Bogu, że nikt nie jest w stanie podzielić Ciała Chrystusa ani też odłączyć od
niego jednego z najsłabszych członków. Bóg zatroszczył się o to, "aby
nie było rozerwania w Ciele". Największa karność w Domu Bożym nie może
nigdy naruszyć jedności Ciała Chrystusowego. Jedność ta jest absolutna i
nierozerwalna! Gdyby była lepiej zrozumiana, znalazłyby się odpowiedzi na
bardzo wiele zagadnień i wiele trudności byłoby rozwiązanych. Stawia się
też często pytanie, jeśli ktoś jest usunięty lub nie dopuszczony do społeczności: "Czy
nie uznaje się go za dziecko Boże?" Można tylko odpowiedzieć, że o tym
nie ma nawet mowy. "Zna Pan, którzy są jego" oraz "Niech
odstąpi od niesprawiedliwości wszelki, który mianuje imię
Chrystusowe"! Jesteśmy
tylko tak daleko powołani do orzeczenia o wewnętrznym stosunku człowieka do Boga, o ile do tego
daje nam powód jego publiczne życie przed ludźmi. Jeśli zgromadzenie nie
czuje się odpowiedzialne oceniać naukę i postępowanie tych, którzy są
"wewnątrz", wtedy nie jest
już Zgromadzeniem Bożym. A
każdy, kto chce być wierny Panu, musiałby natychmiast z niego wyjść. A więc
widzimy, że "ekskluzywność" jest daleka od tego, aby być czymś
odstraszającym, raczej jest obowiązkiem i powinnością każdego zgromadzenia,
które zbiera się na gruncie Zgromadzenia Bożego. Ci, którzy nie uznają jej,
udowadniają tylko, że są po prostu nieświadomi prawdziwego charakteru Domu
Bożego i niezwykle ważnej różnicy między karnością w Domu Bożym i prawdą o
jednym Ciele. "Jam
im dał Słowo Twoje, a świat je miał w nienawiści, bo nie są z świata, jako i
Ja nie jestem z świata" (Jana 17.14). Stanowisko i stan wierzącego (Efez. roz. l, 2, 3) l i 2
rozdział listu do Efezjan określa nasze stanowisko w Chrystusie. Nie traćmy z
oczu miejsca, które Bóg zgotował nam w Chrystusie; nie chwiejmy się i nie
lekceważmy go. Przez to rozumiem, że wszystko czym byłem - stary człowiek -
dla wiary już nie istnieje. Tu widzę, że umarłem i że moje życie jest skryte
z Chrystusem w Bogu. W ciele nie istnieje nic dobrego; jest w nim tylko
grzech, samowola i pożądanie, które oddzielały mnie od Boga. Lecz wierzę
świadectwu Bożemu i uznaję, że Chrystus zmarł i dzięki Jego śmierci za
grzechy i za grzech Bóg dla wiary uczynił koniec staremu, złemu człowiekowi.
A ponieważ mój stary człowiek w ten sposób znalazł koniec, Chrystus jest we
mnie nowym człowiekiem. Jestem przestawiony w obecność Bożą jak w samym
Chrystusie i mam prawo uważać, że mój stary człowiek już nie istnieje. Takie
jest więc moje miejsce i moje stanowisko przed Bogiem. Nie tylko grzech został usunięty, lecz także moje
stanowisko przed Bogiem jest skutkiem tego, że on został zmazany. To nie
wszystko. Nie tylko ja jestem w Chrystusie, lecz także On jest we mnie. Te
dwie rzeczy nie mogą być od siebie oddzielone, chociaż są całkiem różne.
Pierwsza jest wyrazem mojego
stanowiska, druga - mojego stanu. Nim Pan opuścił ten świat,
powiedział: "W on dzień poznacie, że Ja jestem w Ojcu moim i wy we Mnie,
a Ja w was" (Jana 14,20). Chrystus wprowadził mnie w stanowisko i o nim
traktują rozdziały l i 2 listu do Efezjan, jak to już stwierdziliśmy. W nich
jest oglądany Chrystus jako Ten, Który był w śmierci, lecz teraz
zmartwychwstał. A także my wierzący jesteśmy tu widziani jako tacy, którzy
razem z Nim zmartwychwstaliśmy i razem z Nim i w Nim siedzimy w niebieskich
miejscach (2,6). Tam jesteśmy i to jest nasze stanowisko w połączeniu z
"Bogiem Pana naszego Jezusa Chrystusa" (1,17)" Lecz w
rozdziale 3 w.14 Paweł skłania swe kolana przed "Ojcem naszego Pana
Jezusa Chrystusa" i prosi Go: "aby wam dał według bogactwa chwały
swej, żebyście byli mocą utwierdzeni przez Ducha jego w wewnętrznym
człowieku". W tym rozdziale chodzi o stan, a nie o stanowisko; to jest
uważane za fakt dokonany. Lecz tu apostoł prosi Boga, aby coś uczynił, abyśmy
według bogactwa Jego chwały byli "utwierdzeni przez Ducha jego w
wewnętrznym człowieku". Stan duszy musi odpowiadać temu miejscu, do
którego jesteśmy wzniesieni: "aby Chrystus przez wiarę mieszkał w
sercach waszych, żebyście w miłości wkorzenieni i ugruntowani będąc, mogli doścignąć ze wszystkimi
świętymi, która jest szerokość i długość, i głębokość, i wysokość, i poznać
miłość Chrystusową przewyższającą wszelką znajomość, abyście napełnieni byli
wszelką zupełnością Bożą" (3, 17-19). Wiem, że
we mnie jest Chrystus, a ja w Nim, lecz to nie powinno mi wystarczyć. Mam
tego świadomie zażywać. "Aby Chrystus przez wiarę mieszkał w sercach
waszych" - jest modlitwą odnoszącą się do naszego stanu; nie jest to
komentarzem stanowiska. Mamy czuwać, aby prawda stanowiska nie została
osłabiona, ale przywilej stanowiska winniśmy zastosować do oceniania naszego
stanu. Jeśli ktoś
mówi, że posiada społeczność z Ojcem
i Synem, może czasem trzeba go zapytać: Czyż nie widziałem, że przed chwilą
bawiłeś się głupstwem, którego byłeś świadkiem? Czy nie oznacza to, że ma się społeczność z głupcem? Tak więc
stanowisko służy ku temu, by osądzić stan i tu ingeruje orędownictwo
Chrystusa i łączy doskonałość stanowiska ze stanem. Czy mogę posiadać lepsze
miejsce i lepsze stanowisko niż to, które posiadam w Chrystusie? Jestem
sprawiedliwy, jak On jest sprawiedliwy i jestem wprowadzony w światłość, w
jakiej jest Bóg. Moje grzechy są zmazane. Lecz jeśli teraz dopuszczę się
grzechu? Wtedy potrzebuję Orędownika Jezusa Chrystusa, Sprawiedliwego - i ja
Go też posiadam (l Jana 2,1). Stan duszy nie zależy od stanowiska, lecz od
łaski, w której stoimy. Jeśli ktoś
mówi; "Jestem w Chrystusie, to mi wystarczy, mój stan nie jest taki
ważny", wtedy zachodzi obawa, że taki nie pozostaje w Chrystusie. Może
mieć znajomość nauki, ale gdyby był rzeczywiście w Chrystusie, to nie mógłby
wytrzymać bez społeczności z Nim. "Zrozumienie nadyma" (l Kor.
8,1), lecz przebywanie w światłości sprawia, że cenimy nie tylko miejsca,
które jest nam dane, ale także społeczności z Ojcem i Synem. Dalsze
działanie światła na duszę, która w nim żyje, jest taka, że świadoma
zależność od Boga jest istotą jej stanu. „Ja” posługuje się faktem, że jest
doskonałe w Chrystusie, aby uniezależnić się od „Mego”. Z zależnością są
połączone dwie rzeczy: po pierwsze świadomość, że w żadnych okolicznościach
nie mogę być bez Boga, po drugie: błoga znajomość, że Bóg jest dla mnie.
Innymi słowy: zależność ta daje
ufność w miłość i moc Bożą wobec nas, jako też świadomość, że nie możemy nic
bez Niego uczynić. Dlatego
Pismo podkreśla wciąż miłosierdzie, gdy mówi o człowieku albo się do niego
zwraca. Lecz gdy kieruje się do Zgromadzenia, to mówi o "łasce"
albo o "łasce i pokoju" (Rzym, 1,7; l Kor.l, 2; Gal,l,3; Efez.l,2;
Filip. 1,2 itd). Tylko w liście Judy znajdujemy:
"Miłosierdzie i pokój, i miłość niech się wam rozmnoży!"(w.2) oraz
"oczekując miłosierdzia Pana naszego Jezusa Chrystusa ku żywotowi
wiecznemu" (w.21), a więc tam, gdzie Duch Święty ogląda upadek
chrześcijaństwa, gdzie wszystkie rzeczy w szybkim tempie zbliżają ku sądowi.
Stąd wszyscy święci są upomnieni, aby sami siebie zachowali w miłości Bożej.
A to znowu dotyczy naszego stanu i wskazuje, że jeżeli chrześcijańskie
wyznanie zostało osłabione lub brak go, konieczna jest większa osobista
zależność. Jeśli postępuję zwykle w tej zależności, będę posiadał światło i
moje oczy będą coraz jaśniej widziały. Chrystus jest tym światłem, a gdy mamy
z Nim do czynienia, zauważamy nawet drobne objawy złego. Chodzenie
w światłości wymaga ustawicznej łaski i zależności. Obyśmy naszą radość
znaleźli w zależności, w świadomości, że jest ktoś, kto czuwa nad nami, kto
stara się o nasze potrzeby i troszczy się o nas. Co byśmy
pomyśleli o stosunku dziecka do jego rodziców, gdyby ono powiedziało: Nie
lubię mieć do czynienia z moim ojcem albo z moją matką? Nie byłyby to
normalne uczucia dziecka. Jeśli podkreślasz swoją niezależność, wtedy twój
stosunek jako dziecka do Ojca nie jest właściwy. Zauważamy
w rozdziale 3, iż nie chodzi tu o to, że my będziemy z Nim uwielbieni, lecz
że Bóg będzie uwielbiony. Czytamy w wierszu 21: "Temu niech będzie
chwała w Zgromadzeniu w Chrystusie Jezusie". Taki stan następuje, gdy
Chrystus przez wiarę mieszka w naszych sercach. Tu znowu nie chodzi o
zagadnienie stanowiska, które posiadamy w Chrystusie, lecz o zupełne
błogosławieństwo, które On wnosi w praktycznym sensie w serce, jak jest
powiedziane: „abyście napełnieni byli wszelką zupełnością Bożą”. W
przeciwieństwie do tego, w rozdziale 1 chodzi o to, że Bóg wszystko poddał
Chrystusowi i dał Go jako Głowę nad Zgromadzeniem, które jest Ciałem Jego,
pełnością Tego, Który wszystko we wszystkim napełnia (l,22-23). Dlatego
pierwszy rozdział mówi także o mocy Bożej wobec nas wierzących według
skuteczności "mocy siły jego", w której On działał w Chrystusie, wzbudziwszy
Go od umarłych (w.19-20). Natomiast w rozdziale 3 apostoł mówi: "Lecz
Temu, Który może nade wszystko uczynić daleko obficiej, niżeli prosimy albo
myślimy, według onej mocy, która skuteczna jest w nas..." (w.20). Ta
"moc, która skuteczna jest w nas", ma praktyczny cel, podczas gdy
moc, która za nas w zmartwychwstaniu Chrystusa działała, wprowadziła nas z
Nim w stanowisko wzbudzonych. Jeśli moje
serce rozumie, co jest powiedzianew Efezjan 3, wtedy posiada większą pewność,
jest czujniejsze wobec samego siebie i trwa w pokornej zależności - jednym
słowem: żyję z Bogiem, a nie bez Niego. Jestem doskonały i nie potrzebuję
niczego - to jest moje stanowisko w Chrystusie; lecz jeśli chcę zażywać
społeczności z Bogiem, potrzebuję Go każdego dnia i każdej chwili. Jeśli myślę
o moim stanowisku, wtedy mogę porównać się z człowiekiem, który posiada
długi. Ktoś inny zapłacił za mnie i prócz tego dał mi pewien kapitał. A więc
otrzymałem, co było mi tak konieczne i nie potrzebuję pod tym względem dawcy. Nie muszę
już czekać, że Bóg da mi to stanowisko, w którym znajduję się przed Nim, ale
potrzebuję Go, aby pielęgnować z Nim społeczność. Jeszcze jedno pytanie: Czy
chcesz być przed Bogiem w Chrystusie według stanowiska doskonałym i żyć bez
Jego społeczności? Zapewne, dzieło Jego jest wykonane raz na zawsze,wszystkie
twe grzechy są zgładzone. Chrystus nie może i nie musi drugi raz umrzeć.
Twoje stanowisko jest tak doskonałe przed Bogiem, jak tylko mógł On je
uczynić. Przez twoje obecne miejsce przed Nim Bóg jest uwielbiony. Jesteś przyobleczony
najwspanialszą szatą; dla nas wszystko jest łaską; dla Boga chodziło o Jego
własną chwałę. Lecz czy
jesteśmy jako martwe drzewo? Czy nie posiadamy żadnej społeczności z Nim?
Jest więc koniecznością, by istniała społeczność, aby nasza radość była
zupełna. Czy twa radość jest zupełna? Jak powinno to, co jest powiedziane
przy końcu trzeciego rozdziału, u nas całkowicie się sprawdzić? Chrystus
przez wiarę ma całkowicie mieszkać w naszych sercachy, by rzeczywistość Jego
błogiej obecności mogła przejawiać się we wszelkim działamiu, co jest opisane we wierszach 18 i 19.
Jakie bezgraniczne błogosławieństwa! Jeśli
uznaję moje stanowisko w Chrystusie, to jest dopiero początek
chrześcijańskiego życia. Przyjmując zbawienie wszedłem do domu; jestem już w domu
- mam więc poznawać to, co się tam znajduje i być ugruntowanym w całej
prawdzie. Jeśli wierzący nie pozostanie w stanie, który odpowiada stanowisku,
wtedy może popaść w złe rzeczy. "Czuwajcie,
stójcie mocno w wierze!" (l Kor. 16,13) - wzywa nas apostoł. Wszystko,
cokolwiek tu na ziemi czynimy, jest zawsze w zgodności ze stanem, w którym
się chwilowo znajdujemy, lecz nie zawsze w zgodności z naszym stanowiskiem.
Dla nas, jeśli zrozumieliśmy cośkolwiek z naszego stanowiska, istnieje
niebezpieczeństwo przeoczenia naszego stanu. Odczuwamy niepokój, dopóki nie
poznamy naszego stanowiska; pewna większa lub mniejsza zakonność jest w nas tak długo skuteczna, aż poznamy to
stanowisko i zajmiemy je. Duszy, która uczy się poznawać, przybywa otuchy,
jakby słońce wzeszło po ciemnej nocy. Lecz jeśli
taki chrześcijanin przestaje na tym, to z pewnością prędzej czy później
nastąpi u niego reakcja. Już niejeden z wierzących cieszył się, gdy poznał
wspaniałe stanowisko w Chrystusie przed Bogiem, ale jak prędko stracił tę radość,
ponieważ nie był dość czujny, aby zachować stan odpowiadający temu
stanowisku. Stanowisko
to pozostaje bez żadnego wysiłku z naszej strony, lecz zachowanie
odpowiedniego stanu wymaga trwałej czujności, bezustannej modlitwy,
niestrudzonego boju. Nasz stan musi nie tylko odpowiadać świętości Bożej, z
którą mamy do czynienia, ale także czynić nas zdolnymi do dania odporu złu we
właściwy sposób. A im częściej tak jest, tym bardziej jesteśmy zdolni
postępować według mocy, która w nas działa. Wymaga to
niebieskiego smaku, aby zawsze się żywić "chlebem z nieba". Natura
w takim pożywieniu nie może znaleźć smaku. Ona wciąż tęskni za Egiptem.
Dlatego też ciało musi być trzymane w śmierci. Z łaski
otrzymaliśmy chwalebne stanowisko, a jako dzieci Boże jesteśmy powołani do
dziedziczenia błogosławieństwa, dlatego sprawujmy się z godnością (l Piotra
3,9). Stary i
Nowy Testament daje pewien pogląd na stan wierzącego i jego stanowisko, które
posiada w Chrystusie. Lud izraelski uczynił sobie cielca (2 Mojż. 32), podobnie
też może upaść każdy chrześcijanin (1 Piotra 4,15). Wtenczas Mojżesz błagał
Boga o łaskę dla swego ludu. Bóg
odpowiedział w łasce i przyrzekł mu, że nie zniszczy ludu.Wtedy Mojżesz
odważył się prosić Boga: "Teraz tedy, jeślim znalazł łaskę w oczach Twoich,
ukaż mi drogę Twoją" (2 Mojżesza 33,13-18). Na to Bóg mu odpowiedział,
że nie może ujrzeć Jego oblicza, ale okaże mu Swą łaskawość (w.19). Mojżesz
stał w rozpadlinie skalnej (roz.33,22) przykryty dłonią Bożą dopóty, dopóki
Bóg nie przeszedł. Widział Pana z tyłu i słyszał Jego Imię wołające. "I
pochylił się Mojżesz spiesznie aż do ziemi i pokłonił się" (34,6). Podobne,
choć o wiele wspanialsze i
piękniejsze, jest nasze stanowisko. Jesteśmy w Chrystusie ukryci, w tej
wiecznej i żywej skale, podczas gdy Boża ręka Ojcowska przykrywa nas. Widzimy
nie jak Mojżesz, tylko z tyłu, lecz oglądamy "z odkrytym obliczem chwałę
Pańską" (2 Kor.3,18). Równocześnie chlubimy się nadzieją chwały Bożej
jako Jego dzieci i dziedzice. Pan Jezus
jest odblaskiem chwały Bożej i wyrażeniem Jego istnienia, a gdy był na ziemi,
to wierzący w Nim oglądali Jego chwałę, chwałę jako jednorodzonego Syna.
Bywało, że w niskości objawiał Swą chwałę. Jakaż radość, gdy ujrzymy Go ,
jaki On jest, w promiennej chwale, w majestacie i w piękności! Pięć głównych prawd Długi czas
pięć prawd Słowa Bożego było skrytych, jednak dzięki dobroci
Bożej mniej więcej przed 150 laty znowu zostały odkryte. Podarował je
nam Bóg i objawił wiernym mężom. Lecz tylko będąc posłusznymi Słowu, możemy z
nich korzystać. Oto krótki przegląd
tych prawd. l. Prawda o jednym Ciele Wierzący
tworzą nie tylko rodzinę Bożą, o czym pisze Ap. Jan, lecz są także jednym
Ciałem (wzór dający wyobrażenie najgłębszego połączenia), którego Pan jest
uwielbioną Głową w niebie. Ta jedność została utworzona przez Ducha Świętego
zesłanego z nieba. "Jedno jest Ciało i jeden Duch". Chrześcijanie
nie potrzebują tej jedności tworzyć, lecz wystarczy zachować ją. Jednakże nie
będzie zachowana, jeśli wierzący jednoczą się w jakiekolwiek chrześcijańskie
wspólnoty, gdzie są wyznaczani przewodniczący, kaznodzieje, pełnomocnicy
itd., którzy znajdują podporę w statutach lub innych przepisach
organizacyjnych. Natomiast jedność jest zachowana wtedy, gdy wszystkie dzieci
Boże, jak możliwe jest to ze względu na odległość, jako chrystianie, wierzący
albo jako Pańscy, zgromadzają się jedynie do Niego, Głowy, Pana, jedynego
Przewodniczącego i do Jego drogiego Słowa. Nie tworzą żadnej gminy, żadnego
zgromadzenia, żadnego kościoła, żadnego przymierza lub jakiejkolwiek innej,
chrześcijańskiej formy stowarzyszenia, lecz jedynie uznają utworzoną przez
Niego "ekklesię", do której należą przez zapieczętowanie Ducha
Świętego. Stanowczo stwierdzają, że wszyscy Jego własni stanowią jedno,
serdecznie złączeni jako członki ciała, a oprócz przestrzeni nie ma
rozdzielenia między chrześcijanami. Nie
zważając na otaczające wspólnoty, kościoły, wyznania, ludzkie organizacje
(sekty), trzymają się mocno prawdy Słowa Bożego oraz chcą przedstawiać na
każdym mięjscu to, co istnieje według myśli Bożej: jedność Ciała. Chociaż
byłoby tylko dwoje lub troje, którzy tak czynią i utrzymują, wystarczy im
świadomość, że Pan według Swej obietnicy jest wśród nich, gdy się zgromadzają
jedynie do Jego dostojnego Imienia i że od Niego wyłącznie może popłynąć
przeznaczone dla nich błogosławieństwo. Uznają z wdzięcznością dary, które On
dał dla duchowego wzrostu i dojścia do doskonałości świętych, dla zbudowania
Ciała Chrystusowego, aby nie byli już dziećmi miotanymi i unoszonymi każdym
wiatrem nauki. 2. Prawda o osobistej obecności Ducha
Świętego W Starym
Przymierzu wierzący znajdowali się również pod działaniem Ducha, jednak nie
mieszkał On wśród nich. Dopiero, gdy zostało wykonane dzieło na krzyżu i Pan
usiadł po prawicy Majestatu Bożego, mógł im być zesłany inny rzecznik, Duch
Prawdy, co się stało w Zielone Świątki. On ochrzcił tych, którzy wierzyli w
Chrystusa, do jednego Ciała, Ciała Chrystusa, i mieszka w poszczególnym
wierzącym (l Kor.6,19), jak też we wszystkich razem (l Kor. 3, 16); oni są Domem Bożym. Schodzą się razem jako
Zgromadzenie, tzn.do Imienia Jezusa, podlegają wyłącznemu kierownictwu Ducha
Świętego. "On Mnie uwielbi, bo z Mego weźmie i wam oznajmi" (Jana
16, 14). Posługuje się, kim chce i kieruje spojrzeniem i sercami na Chrystusa,
na którym spoczywa także z upodobaniem oko Ojca. Jeśli podczas zejścia dzieci
Bożych jakiś człowiek zajmuje kierownicze stanowisko, wtedy Duch, a więc sam
Pan, jest usunięty na bok, a Jego działanie są utrudnione, aczkolwiek Bóg w
Swym zmiłowaniu zawsze daje błogosławieństwo przez Swe Słowo. 3. Prawda o uwielbieniu i o wieczerzy
Pańskiej Pierwsi
chrześcijanie trwali w nauce apostolskiej (dzisiaj oznacza to naukę Słowa,
stanowiącą podstawę dla trojakiego zejścia się) i w społeczności, w
łamaniu chleba i w modlitwach.
Najdostojniejszym zejściem się wierzących jest bezsprzecznie łamanie chleba.
Ono przypomina nam, że Syn Boży stał się człowiekiem i jako taki oddał siebie
na śmierć. Chleb i kielich, widzialne znaki, zwiastują, że śmierć "Pana
całej ziemi" faktycznie się wydarzyła i że grzesznicy są uwolnieni od
śmierci i jako Jego chwalcy mogą wejśćw obecność świętego, doskonałego i
uwielbionego Boga. Napisano: "Ojciec szuka takich, którzy by go
chwalili" (Jana 4, 23), lecz "którzy go chwalą, powinni go chwalić
w Duchu i w prawdzie" (w.24). Pan Sam jest w ich pośrodku i podaje Swoim
ton chwały dla Boga: "W pośrodku Zgromadzenia śpiewać ci będę"
(Heb.2,12). Syn kieruje serca na wielkość, chwałę i miłość Ojcowską, a Ojciec
- na posłuszeństwo i dzieło Syna na Golgocie, przez co został uwielbiony,
oraz zgubionych jako umiłowane dzieci przyprowadził do serca Ojcowskiego. Jak
mógłby nawet najbardziej udarowany wierzący zajmować to święte miejsce!
Odwracałby tylko spojrzenie od Ojca i Syna, a także zakłócał uwielbienie
skierowane na Syna. Ten jeden chleb przedstawia, że odkupieni tworzą jedno,
to znaczy Jego Ciało. Ten chleb poświadcza, że rozdzielenie uczynione przez
ludzi właśnie tu przy Stole Pańskim, znajduje się w zdecydowanym
przeciwieństwie wobec Bożych
wymagań. 4.
Czystość i karność Kto w
życiu zażywa przywileju posiadania Społeczności przy stole ze znacznymi i
szlachetnymi, ten jest zobowiązany, by swe życie, całe zachowanie,
podporządkować czci i godności uczestników, lecz przede wszystkim panu domu.
W wyższym stopniu dotyczy to chrześcijanina, który uczestniczy przy Stole
Pańskim. Jest to Jego Stół, łączy się z nim Jego dostojne, majestatyczne
Imię. On jest Panem panów, Któremu Bóg dał Imię, będące nad wszelkim
imieniem. Dlatego: "Niechże więc człowiek samego siebie doświadcza i tak
niech je z chleba tego i z kielicha tego pije" (1 Kor.11,28). Jego
wybrani przejawiają prawdziwą społeczność przy Jego Stole, gdyż wyrażenie
"Stół Pański" jest używane tylko tam, gdzie podkreśla się, w jakiej
społeczności przebywamy przy łamaniu chleba i piciu z kielicha. Jedynie
godzien chwały jest Baranek, Pan Sam. Tej dostojności mają odpowiadać Jego
wybrani, a nie godzi się w połączeniu ze złem jeść i pić. "Czy
nie wiecie, że odrobina kwasu (zła) cały zaczyn zakwasza? Usuńcie stary kwas.
Usuńcie tego, kt.óry jest zły, spośród siebie" (1 Kor. 5,6.7.13)"
Stosując to pouczenie, Zgromadzenie dowodzi, że w tej sprawie zachowuje
czystość. Jeżeli wymagana karność nie jest spełniona, wtedy Pan musi sądem
rozstrzygnąć. Jak smutne, jeśli dzisiaj w niejednych chrześcijańskich kręgach
zagadnienie karności pozostaje całkowicie nietknięte. Wszyscy uczestnicy
wieczerzy Pańskiej są współwinni za to zło i ściągają na siebie sąd. 5. Prawda
o przyjściu Pana, o zachwyceniu Ta prawda,
dzięki Panu, jest obecnie znana w dalszych chrześcijańskich kołach. Jednakże,
ogólnie biorąc, chrześcijanie żyją za mało w tym kosztownym oczekiwaniu,
dlatego nastąpiła pewna powierzchowność i dalszy upadek. Przed 150 laty, gdy
Pan wiernym braciom podarował tę prawdę na nowo, pozostała ona żywa w ich
sercach i znalazła odbicie w ich całym życiu. Zauważono
także różnice między Jego przyjściem w celu wzięcia Oblubienicy a Jego
przyjściem na sąd, między pierwszym a ostatnim zmartwychwstaniem. Oprócz
szeregu innych prawd pojęcia o Domu Ojcowskim, królestwie oraz o wiecznym
stanie zostały oznajmione i
odróżnione. Ale pamiętajmy, że prawdy te zachowamy, jeżeli będziemy
posłuszni Słowu Bożemu. Kościół, czyli Zgromadzenie Słowo
ek-klesia (w przekładzie prawie zawsze jest tłumaczone jako
"Kościół") było pierwotnie słowem pogańskim i oznaczało porządne
Zgromadzenie w wolnym mieście greckim wszystkich, którzy posiadali
obywatelstwo, w celu obradowania nad sprawami publiczymi. Gdy Paweł
powołał się na to, że jest "Rzymianinem", miał na myśli
obywatelstwo. Aczkolwiek był Żydem i obywatelem Tarsu, był także rzymskim
obywatelem i miał prawo uczestniczyć w każdym zgromadzeniu (ek-klesii)
rzymskich obywateli; dawało mu oho także jeszcze inne przywileje. Jak nam
wiadomo, Piotr i Jan nie posiadali takiego obywatelstwa, a wódz rzymskich
żołnierzy w Jerozolimie powiedział Pawłowi, że on nabył je za "wielką
sumę". Ale Paweł mógł mu odpowiedzieć: "A jam się Rzymianinem
urodził" (Dz.Ap. 22,28). Posiadanie takiego prawa było bardzo wielkim przywilejem. Gdy Stary Testament był tłumaczony z
hebrajskiego na język grecki, zostało użyte słowo ek-klesia. Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * Warto
przeczytać: [ Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer
] [ Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [
Wąska Droga
– AW Pink ] [ Pewny przewodnik do nieba – J. Aleine ] [
Raz
zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [
Pewność
i radość zbawienia – Geo Cutting ] [ Powtórne
przyjście Pana Jezusa i związane z tym wydarzenia – JNDarby+RBrockhaus ] [
Powtórne
przyjście Pana Jezusa Chrystusa – Rene Pache ] [
2
PRZYJSCIA CHRYSTUSA ]
[ SZAFARSTWA
] [ 1 Koryntian
10:32 ] [ Co nam przyniesie przyszłość? ] [
Wielki
ucisk ] [ Mieszkania w domu Ojca ] [
Pochwycenie
wszystkich prawdziwych wierzących ] [ Charakterystyczne
punkty czasu ] [ Rady dla młodych wierzących – J.N. Darby ] [
Do kogo
należysz? ] [ Pisma Święte – J.N. Darby ] [
KROKI ] [
Narodzenie
Pana Jezusa Chrystusa
] [ Wspaniałe Paradoksy Pisma
Świętego ] [ Bój wiary – AW Pink ] [
Wstaw imię
kapitana! ] [ Jak
stać się prawdziwym Chrześcijaninem? – Otto Heit ] [
Jezus
Chrystus jest Panem! ] [ Na nowo
] [ Świadectwo
nawrócenia x. R. Bennetta
] [ Powierz Panu drogę
swoją a On wszystko dobrze uczyni! ] [ Dar Zbawienia –
świadectwo nawrócenia x. Ch. Chinqui ] [ 5 karciarzy ] [ Życie za życie ] [ Bóg i człowiek w Jednej Osobie ] [
Czy nie ma
balsamu w Gileadzie? ] [ Chrześcijanin a telewizja ] [
„chrześcijańska”
mini-spódniczka ] [ Człowiek pobożny miłuje Słowo Boże ] [
Ten Który
stworzył wszystko ] [ Jesteś pomocą czy przeszkodą? ] [
Krew
Chrystusa – jej wielka wartość – LM Grant ] [
Ojciec i Syn –
odwieczny związek – LM Grant
] [ O uporządkowaniu życia
dzieci Bożych ] [ „Zgubiony! i Znaleziony” – AW Pink ] [
Przedstawiciele
Zgromadzenia Bożego ] [ Zaproszenie dla Chrześcijan: „Przyjdź i zobacz” ] [
„Rozkaz Pana i
argumenty szatana” – CH Mackintosh ] [ „Każdy chrześcijanin ma być
rybakiem ludzi” – Otto Heit
] [ Fizyczne aspekty
śmierci Jezusa Chrystusa ]
[ „Rzut oka na zbory chrześcijan zgromadzających się do
imienia Pana Jezusa Chrystusa” RK Campbell ] [
„Wcielenie
Syna” – WR Dronsfield ] [ „Listy do Młodych Ludzi” – Heijkoop & Dennet
] [ Łaską
zbawieni jesteście ] [ Tak mówi Pan ] [ Kto
jest prawdziwym Chrześcijaninem?
] [ Chrystus
Umiłował Zgromadzenie ] [ Muzyka uwielbiająca Boga ] [
Test tłumaczenia
Biblii ] [ Sprawowanie się sługi w Domu Bożym ] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w codziennym studium Biblijnym
jest kalendarz z codziennym rozważaniem fragmentów Biblii – obecnie najlepszy
na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz
Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/ możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją skrzynkę poczty elektronicznej! ***
*** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS
- Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL 50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała
Chrystusowego (1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana
Jezusa Chrystusa, po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może
nastąpić w każdej chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując
tej błogosławionej nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą
potrzebą każdego człowieka i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego,
przez którą jedynie jest możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy
Chrystusa Ukrzyżowanego za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego
usprawiedliwienia i Powracającego ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia
(Zgromadzenia) do domu Ojca (1 Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan
4:13-17, Ew. Jana 14:1-3, Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] [ http://www.DobreNasienie.own.pl/ ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: http://www.DobreNasienie.own.pl/ |