Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Raz zbawiony - na zawsze zbawiony! Pewność i radość zbawienia
George Cutting Którą klasą podróżujesz?
Jakże często spotykamy się z takim pytaniem! Pozwól, że skieruję je
pod twoim adresem, gdyż jedno jest pewnym: że znajdujesz się w podróży - z
doczesności do wieczności; a kto wie, jak bardzo jesteś w tej chwili bliski osiągnięcia
tego Wielkiego Celu Podróży? Pozwól zatem, że z całą serdecznością zapytam,
"Którą klasą podróżujesz?" Istnieją bowiem tylko trzy klasy.
Postaram się je opisać tak, abyś mógł sam siebie zbadać, będąc świadomy, że
znajdujesz się w obecności Tego, przed którym będziemy musieli kiedyś zdać
sprawę. Pierwsza klasa - ci, którzy są zbawieni i wiedzą o tym. Druga klasa -
ci, którzy nie są pewni zbawienia, ale go pragną. Trzecia klasa - ci, którzy
nie tylko nie posiadają zbawienia, ale sprawa ta jest zupełnie im obojętna. Niedawno pewien mężczyzna wpadł pędem na stację kolejową i cały
zdyszany zajął miejsce w jednym z wagonów pociągu, który w tej samej niemal
chwili ruszył. "Ale Pan wspaniale biegł", zauważył jeden z
podróżnych. "Tak" - odpowiedział ów człowiek - oddychając ciężko po
każdym niemal słowie - "ale zaoszczędziłem dzięki temu cztery godziny, a
to znaczy tak wiele, że warto było spieszyć się"... Zaoszczędził cztery
godziny! Tyle trudu poniósł dla czterech godzin czasu! A co powiemy, jeśli
weźmiemy po uwagę całą wieczność? A przecież mamy w przyszłość sięgających
wzrokiem ludzi, którzy potrafią z dużą wnikliwością pilnować swoich interesów
w tym życiu, a jednak wydają się być najzupełniej ślepi, jeśli chodzi o
zagadnienie leżącej przed nimi wieczności! Pomimo ogromnej miłości Bożej,
pomimo tego, że krótkotrwałość ludzkiego życia na tej ziemi jest ogólnie
znana, pomimo strasznego sądu, który oczekuje każdego człowieka po śmierci i
grozy znalezienia się w takiej sytuacji, że się nareszcie ockną po tej
stronie "utwierdzonej otchłani", która nazywa się piekłem - ludzie
pędzą ku temu gorzkiemu końcowi, zupełnie tak, jak gdyby nie było Boga,
śmierci, sądu, nieba czy piekła! Jeśli i ty, Czytelniku, tak żyjesz to oby
Bóg otworzył oczy twoje, abyś był w stanie ujrzeć, w jak niebezpiecznej
znajdujesz się sytuacji, stojąc na nader śliskim skraju przepaści - wiecznej
zguby! O przyjacielu, wierz temu lub nie, ale sprawa twoja jest prawdziwie
rozpaczliwa! Nie odkładaj już więcej myśli o wieczności! Pamiętaj o tym, że
zwlekanie, /podobnie jak i ten który cię nim zwodzi/, jest nie tylko
"złodziejem", ale i "mordercą". Wiele jest prawdy w tym
hiszpańskim przysłowiu, które mówi: "Droga 'później', wiedzie do miasta 'Nigdy'".
Błagam cię zatem, abyś tą drogą dalej już nie podróżował - "oto TERAZ
jest dzień zbawienia". "Ale - ktoś powie - ja nie jestem obojętny, jeśli chodzi o sprawę
dobra mej duszy. Moim głębokim kłopotem jest to, co wyraża się innym słowem -
Niepewność.
"Ja należę do pasażerów, podróżujących tą, przez ciebie
wspomnianą drugą klasą". Tak, zarówno obojętność jak i niepewność są
dziećmi tego samego rodzica - niewiary. Pierwsza pochodzi z niewiary odnośnie
grzechu i ruiny człowieka, druga z braku wiary w Boże, królewskie lekarstwo
dla człowieka. Te stronice zostały napisane szczególnie dla tych dusz, które
pragną być całkowicie i bez żadnych wątpliwości pewne przed Bogiem, co do
swego zbawienia. Ja w wielkiej mierze rozumiem głęboki problem twojej duszy,
a pewien jestem, że im bardziej na serio ustosunkujesz się do tej sprawy, tym
większe będzie twe pragnienie, aż wreszcie uzyskasz całkowitą pewność, że
jesteś naprawdę i na całą wieczność zbawiony. "Albowiem cóż pomoże
człowiekowi, choćby cały świat pozyskał, a na duszy swojej szkodę poniósł.
/Mat.16:26/. Jedyny syn pewnego miłującego ojca jest na morzu. Przychodzą
wiadomości, że okręt, na którym się znajdował uległ rozbiciu na jakimś
odległym wybrzeżu. Któż może wypowiedzieć ból serca i rozpacz ojca, dopóki
według całkowicie miarodajnych wiadomości, nie upewnił się, że jego syn żyje
i cieszy się dobrym zdrowiem? Albo inny przykład. Jesteś dalekim od domu.
Jest ciemno i mroźno, a droga całkiem nieznana. Doszedłszy na rozstaje drogi,
pytasz przechodnia, która z tych dróg prowadzi do miasta, do którego pragniesz
dojść, a on ci mówi, że myśli, iż ta droga może jest właściwa, i że ma
nadzieję, że gdy się na nią skierujesz, to dobrze zajdziesz. Czyż
"myślenie", "nadzieja" i "może" zadowoliłby
cię? Na pewno nie! potrzebujesz pewności, w przeciwnym razie każdy krok, który
zrobiłbyś, powiększałby twój niepokój. Czy można się zatem dziwić, że
niekiedy ludzie nie mogli ani jeść, ani spać, gdy ważyła się sprawa
bezpieczeństwa ich nieśmiertelnej duszy? Tak jak to wyraża poeta: "Jest rzeczą nader smutną, gdy stracisz majętności, Oto trzy rzeczy, które z pomocą Ducha Świętego pragnę wam wyjaśnić,
używając języka Biblii: 1.
1. Drogę zbawienia
(Dz.Ap.16.17) 2.
2. Pewność zbawienia
(Łuk.1.77) 3.
3. Radość zbawienia (Ps.15:14)
Ufam, że będziemy mogli stwierdzić, że chociaż są one ze sobą ściśle
związane, to jednak każda z nich posiada odrębną podstawę, tak że jest to
rzeczą zupełnie możliwą aby jakaś dusza znała drogę zbawienia, nie mając
całkowitej pewności, że jest zbawiona. Albo też może wiedzieć, że jest
zbawiona, a jednak nie mieć w sercu tej radości, która w sposób naturalny
powinna towarzyszyć takiej świadomości. Najpierw zastanówmy się pokrótce nad Drogą Zbawienia.
Proszę otwórz swoją Biblię i uważnie przeczytaj 13-ty wiersz 13-go
rozdziału 2 Księgi Mojżeszowej; tam znajdziesz następujące słowa, z ust
samego Pana: "Każde zaś pierworodne oślę, odkupisz barankiem; a jeślibyś
nie odkupił, wówczas złamiesz mu szyję; a każde pierworodne człowieka między
synami twoimi odkupisz". Proszę przenieś się myślą, wraz ze mną, do
takiej właśnie sceny, około 3000 lat wstecz. Dwóch mężów - jeden, to kapłan
Boży, a drugi - biedny Izraelita, zajęci są nader poważną rozmową. Stańmy
opodal. Ich gestykulacja zdradza, iż z powagą omawiają jakąś ważną sprawę, a
nie trudno się domyślić, że przedmiotem ich rozmowy było małe oślątko, które
drżąc całe, stało obok. "Przyszedłem się dowiedzieć, czy w tym wypadku
nie można by zrobić choć raz tylko wyjątku - powiada ów biedny Izraelita. To
wątłe stworzenie jest pierworodnym mego osła, a chociaż ja doskonale wiem, co
mówi Prawo Boże w tej sprawie, mam nadzieję, że okażecie mi łaskę i
oszczędzicie życie tego oślęcia. Ja jestem jednym z bardzo biednych w Izraelu
i z trudem mogę znieść stratę tego bydlątka". "Ależ - odpowiada
kapłan stanowczo - Prawo Boże nie ulega żadnej zmianie: 'Każde pierworodne
oślę odkupisz barankiem; a jeślibyś nie odkupił, wtedy złamiesz mu szyję'
Gdzież jest baranek?" "Ach, Panie, ja żadnego baranka nie
posiadam!" "Wobec tego idź, kup go i powróć, w przeciwnym bowiem
razie szyja oślęcia na pewno zostanie złamana. Musi umrzeć baranek albo
oślę." "No, to wszystkie nadzieje moje stracone - zawołał - jestem
zbyt ubogim, abym mógł kupić baranka!" Podczas tej rozmowy przyłącza się
do nich jakaś trzecia osoba, a słysząc o smutnym losie ubogiego męża, zwraca
się do niego z tymi uprzejmymi słowami: "Nie smuć się, ja mogę ci
dopomóc. Mamy w naszym domu, tam na szczycie wzgórza, jedno małe jagnię,
wychowane przy nas, które jest 'bez skazy i zmarszczki'. Nigdy nie oddaliło
się ono od domu, nic dziwnego więc, że wszyscy domownicy bardzo je kochają.
Przyprowadzę tego baranka". I natychmiast spieszy ku domowi, a za chwilę
widzimy go, wiodącego delikatnie to piękne stworzenie, i wnet baranek i
oślątko stoją obok siebie. A potem baranek zostaje związany, położony na
ołtarzu, jego krew wylana, i ofiarę strawia ogień. Wówczas sprawiedliwy
kapłan zwraca się do ubogiego męża z tymi słowami: "Możesz bezpiecznie
zabrać do domu swe oślę: teraz szyja jego już nie będzie złamana. Baranek
umarł za oślę, a więc oślę w sprawiedliwy sposób zostało uwolnione. Stało się
to dzięki twojemu przyjacielowi " Biedna strapiona duszo, czyż nie widzisz w tym obrazie sytuacji
grzesznika, i jak dokonane jest zbawienie? Boże wymaganie w stosunku do
twojego grzechu to "złamać mu szyję" - tzn. wykonać sprawiedliwy
sąd nad twoją głową, jako winowajcy; jedynym wyjściem byłaby śmierć jakiegoś
przez Boga przyjętego Zastępcy. Ty nie mógłbyś sam znaleźć niczego, co
mogłoby zadość uczynić takiemu wymaganiu, ale w Osobie Swego umiłowanego
Syna, Bóg Sam darował za ciebie tego Baranka. "Oto Baranek Boży", rzekł
Jan swoim uczniom, gdy wzrok jego padł na tego Błogosławionego, bez skazy.
"Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata" /Jan 1.29/ Aż na
Golgotę poszedł Chrystus, " jako Baranek na zabicie wiedziony był"
i tam "raz za grzechy cierpiał. Sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby
nas przywiódł do Boga." /1Ptr.3.18/ On wydany jest dla grzechów naszych,
a wstał z martwych dla usprawiedliwienia naszego. /Rzym.4.25/ Tak więc Bóg
ani trochę od swej sprawiedliwości nie odstępuje. Nieugięte stoją nadal Jego
święte żądania przeciwko grzechowi, gdy usprawiedliwia /tzn. uwalnia od
wszelkiego zarzutu winy/ niezbożnego grzesznika, który wierzy w Jezusa.
/Rzym.3.26/ Błogosławiony niech będzie Bóg za takiego Zbawiciela, za takie
Zbawienie! "Czy ty wierzysz w Syna
Bożego?"
"No tak - odpowiesz - jako osądzony grzesznik znalazłem w Nim
tego, któremu mogę bezpiecznie zaufać. Ja wierzę w Niego." Wobec tego
mogę ci powiedzieć, że z punktu widzenia Bożego, przypisana zostaje ci pełna
wartość Jego ofiary i śmierci, zupełnie tak, jak gdybyś ty sam tego
wszystkiego dokonał. Ach, jaka to cudowna droga Zbawienia! Czyż nie jest ona
wielka i wspaniała, Bogu podobna, i godna Samego Boga? Zadość uczynienie
własnemu Swemu sercu, miłość i chwała, dla Swego umiłowanego Syna i zbawienie
grzesznika - wszystko to cudownie związane w jedną całość! Cóż za łaska i
chwała! Cześć niech będzie Bogu i Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, który
to sprawił, że Jego umiłowany Syn wykonał całe to dzieło, otrzymał całą
chwałę, że ty i ja, biedne, pełne winy stworzenia, przez wiarę w Niego, nie
tylko otrzymujemy wszystkie te błogosławieństwa już tutaj, ale mamy się
radować promiennym towarzystwem Tego Błogosławionego na wieki wieków!
"Wielbijcie Pana ze mną, a wywyższajmy wspólnie Jego Imię."
/Ps.34.4/ Ale może zapytasz z głębi serca - "jak to jest, że chociaż ja
istotnie nie ufam sobie i własnym uczynkom, a całkowicie polegam na
Chrystusie i na Jego dziele, to jednak nie posiadam całkowitej pewności
zbawienia? Jeśli moje uczucia jednego dnia poświadczają mi, że jestem zbawiony,
to następnego niemal zupełnie unicestwiają wszelką nadzieję, i jestem podobny
do okrętu miotanego przez burzę, bez jakiejkolwiek kotwicy" Ach! Jak
bardzo się mylisz! Czy kiedykolwiek już słyszałeś, aby jakiś kapitan okrętu
starał się zakotwiczyć swój statek wewnątrz? Nigdy! Zawsze kotwicę zarzuca na
zewnątrz okrętu. Możliwe, że jest to ci całkiem jasne, iż tylko śmierć
Chrystusa może ci dać Bezpieczeństwo - ale równocześnie myślisz, że pewność
tego, daje ci to co czujesz. Raz jeszcze proszę otwórz swoją Biblię; albowiem
teraz pragnę, abyś ujrzał ze Słowa Bożego, jak On daje człowiekowi Pewność Zbawienia.
Zanim zwrócimy się do tego wiersza, który proszę abyś bardzo starannie
przeczytał, gdyż mówi on o tym, jak wierzący może wiedzieć z całą pewnością,
że ma
życie wieczne, pozwól, że wpierw zacytuję go w przekręcony sposób, tak jak to
sobie wyobraźnia człowieka często przedstawia: "Te szczęśliwe uczucia
dałem wam, którzy wierzycie w Imię Syna Bożego, żebyście wiedzieli, że macie
życie wieczne." A teraz spójrz do Biblii i podczas gdy będziesz
porównywał to, co przed chwilą powiedziałem - z błogosławionym i niezmiennym
Słowem, aby On sam umożliwił ci, byś mógł powiedzieć wraz z Dawidem,
"wymysły mam w nienawiści, a Prawo Twoje miłuję" /Ps.119.113/ Ten
zniekształcony wiersz to był 13 wiersz piątego rozdziału pierwszego listu
św.Jana, a we właściwym brzmieniu brzmi on następująco: "Te rzeczy napisałem
wam, którzy wierzycie w Imię Syna Bożego, żebyście wiedzieli, że macie życie
wieczne." W jaki sposób pierworodni synowie tysięcy Izraelitów wiedzieli
z całą pewnością, że w noc Przejścia Pańskiego i Sądu nad Egiptem byli
całkowicie bezpieczni? /2Moj.12/ Złóżmy wizytę dwóm ich rodzinom i
posłuchajmy, co oni mają do powiedzenia. W pierwszym domu, do którego wchodzimy,
zastajemy wszystkich drżących ze strachu i rozpaczy. "Cóż jest przyczyną
tej bladości i drżenia?" zapytujemy. Pierworodny syn informuje nas, że
poprzez kraj przechodzi Anioł Śmierci, i że on nie jest całkiem pewny, jak
będzie się przedstawiała jego sprawa w tym poważnym momencie. "Gdy ów
Anioł Niszczyciel przejdzie obok naszego domu - powiada on - a przeminie noc
sądu, wówczas będę wiedział, że jestem bezpieczny. Ale aż do tej chwili nie
widzę jak bym mógł być całkowicie pewny, że nic mi nie grozi. Tutaj obok,
nasi sąsiedzi mówią, że oni są pewni zbawienia, ale my
myślimy, że jest to zbyt wielka pewność siebie. Wszystko, co mogę uczynić, to
spędzić tę długą noc w nadziei, że wszystko będzie dobrze." Zapytujemy
więc: "Ale czy Bóg Izraela nie dał Swemu ludowi sposobu do uzyskania
bezpieczeństwa?" "Oczywiście - odpowiada - i my uczyniliśmy
wszystko, co należało uczynić, aby uniknąć tego sądu. Krew jednorocznego
baranka bez zmarszczki i skazy i wiązka hizopu została użyta według
polecenia, do pomazania górnej belki i boków naszych odrzwi, niemniej wciąż
jeszcze nie jesteśmy całkowicie pewni, że nic nam nie grozi". A teraz
opuśćmy tych biednych, pełnych wątpliwości i niepokoju, a przejdźmy do ich
sąsiadów. Cóż za ogromny kontrast zauważamy na pierwszy rzut oka! Na każdej
twarzy widać pokój. Oto stoją z przepasanymi biodrami, z kijami w ręku,
spożywając pieczonego baranka. Cóż może znaczyć pokój w taką noc? "Ach -
wszyscy oni mówią - my tylko czekamy, aby z ust Pana padł rozkaz wymarszu, a
wówczas po raz ostatni powiemy 'żegnam' naszym brutalnym dozorcom, ich
biczowi i całej wstrętnej niewoli egipskiej!" "Ale chwileczkę! Czyż
zapomnieliście, że jest to noc sądu nad Egiptem?" "My dobrze o tym
wiemy: ale nasz pierworodny syn jest bezpieczny. Krew została wylana, i
według życzenia naszego Boga, pokropiono nasze odrzwia". "Tak samo
przecież uczyniono obok - odpowiadamy - ale oni wszyscy są bardzo
nieszczęśliwi, gdyż zupełnie nie mają pewności, że im nie grozi
niebezpieczeństwo." "Ach - na to odpowiada zdecydowanie pierworodny
syn - ale my mamy więcej niż pokropiona krew, my mamy nieomylne Słowo Boga
w związku z jej wylaniem! Bóg powiedział: 'Gdy ujrzę krew, minę was'.
Bóg jest zadowolony skoro krew jest na zewnątrz, a my jesteśmy bezpieczni
tutaj, wewnątrz, polegając na Jego Słowie." Pokropiona krew czyni nas bezpiecznymi. Czyż cokolwiek mogłoby uczynić nas bardziej bezpiecznymi, aniżeli
pokropienie krwią, albo bardziej pewnymi, aniżeli Jego powiedziane Słowo?
Nic, nic. A teraz pozwól, że zadam ci jedno pytanie. Jak myślisz, który z tych
dwóch domów był bezpieczniejszy? Czy powiesz, że ten drugi, gdzie wszyscy
byli tak pełni pokoju? Jeśli tak, to się mylisz. Oba są jednakowo bezpieczne.
Ich bezpieczeństwo polega na tym, co Bóg mówił o krwi znajdującej się na
zewnątrz, a nie stanie ich uczuć - nie na tym co działo się wewnątrz. Jeśli
pragniesz być pewnym swego własnego bezpieczeństwa, nigdy nie słuchaj
niestałego świadectwa twych uczuć, ale polegaj tylko na niewzruszalnym
świadectwie Słowa Bożego. "Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: kto we mnie
wierzy ma życie wieczne." /Jn.6.47/ Pozwól, że dam ci prosty przykład z
codziennego życia. Pewien gospodarz nie mając dostatecznej ilości trawy dla
swojego bydła, złożył prośbę o uzyskanie pięknego kawałka pastwiska, o którym
słyszał, że było do wynajęcia, a które znajdowało się w pobliżu jego domu.
Przez dłuższy czas nie otrzymywał odpowiedzi od właściciela. Pewnego dnia
jednak jego sąsiad przyszedł go odwiedzić i powiada: "Jestem całkowicie
pewny, że dostaniesz to pole. Czy nie przypominasz sobie, jak w ostatnie
święta Narodzenia Pańskiego właściciel posłał ci specjalny prezent w postaci
kilku sztuk zwierzyny, i jak uprzejmie skinął ci głową onegdaj, gdy
przejeżdżał w swoim powozie?" Tymi i podobnymi słowy sprawił, że nasz
gospodarz był najlepszych myśli odnośnie tej sprawy. Następnego dnia inny
sąsiad go spotkał i w trakcie rozmowy powiedział: "Obawiam się, że nie
ma absolutnie nadziei, abyś dostał to pastwisko. Pan X również złożył wniosek
o nie, a chyba zdajesz sobie sprawę z tego, jak wielką sympatią cieszy się on
u właściciela", itd. Tak więc nadzieje tego biedaka zostały zgoła
rozbite i prysnęły jak bańka mydlana. Jednego dnia pełen nadziei, drugiego
dnia - pełen rozpaczliwych wątpliwości!... Ale niebawem przychodzi listonosz,
a serce gospodarza puka prędko, gdy otwiera kopertę listu: już z pisma na
kopercie poznaje, że jest to list od właściciela tego pola. Wyraz jego twarzy
od bardzo niespokojnego, w trakcie czytania tego listu, zmienia się na pełen
radości i nie ukrytego zadowolenia. "Teraz sprawa jest już załatwiona -
woła do swojej żony - już nie ma więcej wątpliwości ani obaw; 'mam nadzieję'
i 'może'- to już sprawa przeszłości! Właściciel pisze, że pole jest moim tak
długo, jak długo je potrzebuję - i to na bardzo dogodnych warunkach! To mi
wystarczy. Teraz już nie dbam o niczyją opinię. Jego słowo decyduje o wszystkim!
Ileż to biednych dusz jest w podobnej sytuacji jak ten biedny,
zmartwiony gospodarz - miotany myślami i opiniami ludzi, lub też myślami i
uczuciami swego własnego, przewrotnego serca! Tylko wtedy, gdy przyjmujemy
Słowo Boże jako Słowo Boże, w miejsce niepewności i wątpliwości - przychodzi
pewność, i to zarówno gdy ogłasza On potępienie niewierzącego jak i zbawienie
wierzącego "O Panie! Słowo Twoje trwa na wieki na niebie"
/Ps.119.87/ Dla szczerego wierzącego człowieka, Jego Słowo stanowi o
wszystkim. "Czy On powie, a nie uczyni rzeknie, a nie wypełni?"
/4Moj.23.19/ "Ale jak mogę być pewny, że mam właściwą wiarę?" Na to może być tylko jedna odpowiedź, a raczej pytanie: czy zaufałeś
właściwej Osobie, tj. Błogosławionemu Synowi Bożemu? Nie chodzi tutaj o
wielkość twojej wiary, ale o to, czy ufasz Osobie godnej zaufania. Są tacy,
na przykład, którzy chwytają się Chrystusa, że tak powiem, uchwytem tonącego.
Inny zaś zaledwie dotyka skraju Jego szaty; ale grzesznik, który czyni to
pierwsze, nie jest ani odrobinę bezpieczniejszy od tego, który czyni to
drugie. Obaj uczynili to samo odkrycie, a mianowicie, że podczas kiedy wszystko,
co jest z własnego "ja" jest całkowicie niegodne zaufania, to
bezpiecznie można polegać na Chrystusie, spokojnie zaufać Jego Słowu i z całą
ufnością oprzeć swoje życie na skuteczności Jego skończonego dzieła. To jest
właśnie co mamy na myśli, gdy mówimy o wierzeniu w Niego. "Zaprawdę,
zaprawdę powiadam wam: kto we mnie wierzy ma życie wieczne." /Jn.6.47/
Upewnij się zatem, czy zaufanie twoje nie polega na twoich własnych
uczynkach, na poprawie, na praktykach religijnych, pobożnych uczuciach gdy jesteś
pod wpływami religijnymi, twoim moralnym wykształceniu od dzieciństwa, lub
czymś podobnym. Możesz posiadać najsilniejszą wiarę we wszystkie, albo w
niektóre te rzeczy, a jednak zginąć na wieki. Nie oszukuj samego siebie przez
jakikolwiek okazały uczynek ciała! Najsłabsza wiara w Jezusa zbawia na wieki,
podczas kiedy najsłynniejsza wiara w cokolwiek innego jest niczym innym jak
tylko wytworem zwiedzionego serca. Jest tylko zasłoną z wiotkich liści, którą
wróg twój, Szatan, zbudował, aby zamaskować skraj przepaści i wiecznej zguby!
Bóg w Ewangelii w prosty sposób przedstawia ci Pana Jezusa Chrystusa i mówi:
"Ten jest Syn mój umiłowany, w którym mi się upodobało." "Ty
możesz - powiada On - z całym zaufaniem twojego serca zaufać jemu, podczas
gdy nie możesz bezkarnie zaufać samemu sobie" Błogosławiony, po trzykroć
błogosławiony Panie Jezu, któżby nie zaufał Tobie i nie uwielbiał Twego
Imienia. "Ja naprawdę wierzę w Niego - powiedział jeden smutnie
wyglądający człowiek, pewnego dnia - ale jednak, gdy się mnie zapytają czy
jestem zbawiony, nie lubię mówić "tak", albowiem obawiam się, że
powiem kłamstwo." Ten młody mężczyzna był to syn rzeźnika, żyjącego w
pewnym małym miasteczku w środkowej Anglii. Był to dzień targowy, a ojciec
jego nie wrócił jeszcze z miasta. Wtedy powiedziałem, "Przypuśćmy że
twój ojciec przyjdzie do domu, a gdy się go zapytasz, ile owiec dzisiaj kupił
odpowie 'dziesięć'. Gdy za chwilę wejdzie ktoś do sklepu i zapyta 'ile twój
ojciec kupił owiec?' czy ty odpowiesz, 'ja nie chciałbym powiedzieć ile, gdyż
boję się, że skłamię' ?" "Ależ - rzekła matka /która przysłuchiwała
się rozmowie/ z uzasadnionym oburzeniem - mówiąc tak, uczyniłbyś twojego ojca
kłamcą!" Czyż nie widzisz, że ten mający dobre zamiary młody człowiek, w
istocie przedstawiał Chrystusa jako kłamcę, mówiąc, "Ja wierzę w Syna
Bożego. On mówi, że mam życie wieczne, ale ja nie chciałbym powiedzieć, że je
mam, aby czasem nie powiedzieć kłamstwa." Cóż za niesłychane
przypuszczenie! "Ale - inny powie - jak mogę być pewnym, że naprawdę wierzę?
Starałem się bardzo często wierzyć i patrzyłem w głąb mojego serca, czy też
już tę wiarę posiadam, ale im więcej patrzę na moją wiarę, tym bardziej
wydaje mi się, że mam jej mniej". Ach, przyjacielu, patrzysz w fałszywym
kierunku, a twoje starania aby wierzyć, wyraźnie na to wskazują, że jesteś na
fałszywej drodze. Pozwól, że dam ci jeszcze jeden przykład, aby wytłumaczyć
ci tę sprawę. Oto siedzisz przy twoim kominku pewnego wieczoru, w twoim
cichym domku. W pewnym momencie wchodzi jakiś człowiek i mówi ci, że
zawiadowca stacji został zabity tego wieczora na torze. Tak się złożyło, że
ten człowiek od dawna miał w tej miejscowości opinię męża nieuczciwego i
nałogowego kłamcy. Czy wierzysz, albo nawet usiłujesz wierzyć temu
człowiekowi? "Naturalnie że nie!" wykrzykujesz. "A proszę,
powiedz mi dlaczego?" "Och, znam go zbyt dobrze, aby mu
wierzyć!" "Powiedz mi więc, proszę, skąd wiesz, że nie możesz mu
wierzyć? Czy dzięki temu, że patrzysz do swego serca, na swoją wiarę, czy na
swoje uczucia?" "Nie - odpowiadasz - ja myślę o tym człowieku,
który mi przynosi tę nowinę". Za chwilę wpada sąsiad i powiada,
"Zawiadowcę stacji przejechał pociąg towarowy i został zabity na
miejscu". Po jego wyjściu słyszę jak mówisz z ostrożnością, "No,
teraz częściowo w to wierzę; bo jeśli przypominam sobie dobrze, to ten
człowiek tylko raz w życiu mnie oszukał, jakkolwiek znam go od
dzieciństwa". I znowu zapytuję, "Czy jest to przez patrzenie się na
swoją wiarę, że tym razem częściowo wierzysz w to, co usłyszałeś?"
"Nie - powtarzasz - ja myślę o charakterze tego, który mnie
informuje". A teraz, zaledwie ten człowiek opuścił twój pokój, wchodzi
trzecia osoba, która przynosi ci tę samą wiadomość, co i ta pierwsza. Ale tym
razem powiadasz, "Teraz, Janie, wierzę, że to się stało. Skoro ty mi to
powiadasz, mogę w to uwierzyć". I jeszcze raz zadaję pytanie /które, nie
zapomnij, jest tylko jakby echem twojego własnego/, "Skąd ty wiesz, że
możesz z taką pewnością uwierzyć twemu przyjacielowi Janowi?"
"Ponieważ wiem kim i czym Jan jest - odpowiadasz. - On nigdy nie oszukał
mnie i nie myślę, aby kiedykolwiek to zrobił". Oto w ten sposób ja wiem , że wierzę Ewangelii, albo innymi słowy,
wiem Kim jest Ten, który przynosi mi te Nowiny. "Ponieważ świadectwo
ludzkie przyjmujemy, świadectwo Boże większe jest; albowiem to jest
świadectwo Boże, które świadczył o Synu Swoim. Kto nie wierzy Bogu, kłamcą go
uczynił, iż nie uwierzył temu świadectwu, które Bóg świadczył o Synu
Swoim" /1Jn.5.9-10/. "Uwierzył Abraham Bogu, i poczytano mu to za sprawiedliwość"
/Rzym.4.3/ Pewien człowiek, który był głęboko zatroskany sprawą swojej duszy,
zwrócił się do jednego sługi Chrystusowego z takimi słowami: "Och,
Panie, ja nie mogę wierzyć!" Na co ów sługa mądrze, a spokojnie
odpowiedział, "A komuż to właściwie nie możesz uwierzyć?" To
rozwiązało sytuację. Do tej pory uważał on, że wiara to coś nieokreślonego,
co musi się odczuwać wewnątrz siebie po to, aby być pewnym, że się jest
gotowym i w porządku z Niebem; a w istocie rzeczy wiara zawsze patrzy na
zewnątrz, ku żywej Osobie i Jego skończonemu dziełu, i spokojnie słucha
świadectwa Bożego o jednym i drugim. Jest to owo spojrzenie na zewnątrz,
które przynosi wewnętrzny pokój. Gdy ktoś obróci swoją twarz ku słońcu, jego
własny cień leży poza nim. Nie możesz patrzeć na siebie i na uwielbionego
Chrystusa w Niebie równocześnie! A tak stwierdziliśmy, że jest to Osoba Syna
Bożego, która pozyskuje moje zaufanie. Jego skończone dzieło, czyni mnie na
wieki bezpiecznym. Słowo Boże odnośnie tych, którzy wierzą w Niego, czyni
mnie niewzruszenie pewnym. Znajduję w Chrystusie i Jego dziele drogę
Zbawienia, a w Słowie Bożym pewność Zbawienia. "Ale jeśli jestem
zbawiony - może powiesz - jak to jest, że mam takie wahające się
doświadczenia, tak często tracę wszelką radość i pociechę, a staję się równie
nieszczęśliwym i podupadłym na duchu, jak przed moim nawróceniem?" To
zagadnienie przyprowadza nas do trzeciego punktu Radość Zbawienia. W nauce Pisma świętego, można łatwo stwierdzić, że podczas gdy twoje
zbawienie polega na dziele Chrystusa, o czym zapewnia cię Słowo Boże, to
radość i pokój jest nam dany i zostaje podtrzymywany przez Ducha Świętego,
który mieszka w ciele każdego prawdziwie wierzącego człowieka. Trzeba
pamiętać o tym, że każdy wierzący wciąż jeszcze ma i "ciało", tj.
tę złą naturę, z którą się urodził, i która może już się objawiła, podczas
gdy jeszcze był niezdarnym dzieciątkiem, trzymanym na kolanach swej matki.
Duch Boży zamieszkujący w każdym człowieku wierzącym, sprzeciwia się ciału i
jest zasmucony przez każdą jego działalność, bądź to w intencji, słowie, czy
też w uczynku. Gdy człowiek żyje w sposób "godny Pana", Duch Boży
będzie stwarzał w jego duszy Swoje błogosławione owoce: miłość, wesele, pokój
itd. /patrz List do Galacjan 5.22/.Jeśli zaś jego życie jest cielesne, a jego
drogi świeckie, Duch jest zasmucony, a owoców tych brak jest w większym lub
mniejszym stopniu. Pozwólcie. że wszystkim wam, którzy wierzycie w Syna
Bożego, przedstawię to w następujący sposób: Dzieło Chrystusa i twoje zbawienie - stoją lub upadają razem. Jeśli dzieło Chrystusa miałoby kiedykolwiek upaść /a chwała niech
będzie Bogu, nigdy, nigdy się to nie stanie!/ - twoje zbawienie upadło by
razem z nim. Jeśli twój sposób życia się załamie /a uważaj, gdyż to może się
stać!/ - twoja radość załamie się wraz z nim. O pierwszych uczniach
opowiadano, że chodzili w pociesze Ducha Świętego. /Dz.Ap.9.31/ Moja radość
duchowa będzie wprost proporcjonalna w stosunku do mojego duchowego
charakteru do mojego sposobu życia po nawróceniu się. Czyż nie widzisz swojej
pomyłki? Pomieszałeś pojęcie radości, ze swoim bezpieczeństwem - dwie zgoła
odmienne i od siebie wielce różniące się rzeczy. Jeśli z powodu pochlebiania
samemu sobie, rozgniewania się, światowości, itd. zasmuciłeś Ducha Świętego,
to straciłeś swoją radość, a pomyślałeś, że twoje bezpieczeństwo zostało
zachwiane! Ale raz jeszcze powtarzam - Twoje bezpieczeństwo polega na dziele Chrystusa ZA ciebie. Jeśli, jako wierzący, czynisz cokolwiek, co by zasmuciło Ducha
Świętego, to twoja społeczność z Ojcem i Synem Bożym jest, na ten czas, w
istocie zawieszona. Tylko wtedy, gdy osądzisz samego siebie i wyznasz swój
grzech, radość tej społeczności może być ci przywrócona. Twoje dziecko może
zawiniło złym zachowaniem się. Na jego twarzyczce zaraz można spostrzec, że
coś w jego serduszku jest nie w porządku. Jeszcze pół godziny temu, radowało
się spacerem wraz z tobą naokoło ogrodu, podziwiając to wszystko, co ty
podziwiałeś, radując się tym, co i ciebie cieszyło. Innymi słowy, było ono w
społeczności z tobą. Jego uczucia, upodobania były identyczne z twoimi. Ale
teraz wszystko się zmieniło! Jako nieposłuszne i niegrzeczne dziecko, stoi
daleko w kącie, prawdziwy obraz nieszczęścia. Na podstawie pełnego skruchy
przyznania się do złego postępku, zapewniłeś go o całkowitym odpuszczeniu
jego winy, a mimo to jego duma i upór powodują, iż nadal stoi i płacze tam w
kącie. Gdzie jest ta radość sprzed pół godziny? Wszystko zniknęło. Dlaczego?
Ponieważ społeczność między tobą a nim została przerwana. Co jednak stało się
ze stosunkiem pokrewieństwa, który istniał pomiędzy tobą a twoim synem pół
godziny temu? Czy ten także zniknął? Czy został on naruszony lub przerwany?
Oczywiście, że nie. Ten stosunek pokrewieństwa polega na jego urodzeniu się.
Jego społeczność zaś polega na jego zachowaniu. Ale po chwili widzimy go
wychodzące z kąta ze złamaną wolą i ze złamanym serduszkiem, wyznającego całą
sprawę od początku do końca tak, że widzisz, iż żałuje swego nieposłuszeństwa
tak bardzo jak i ty, a wówczas bierzesz go w swoje ramiona i pokrywasz go
pocałunkami. Jego radość jest przywrócona ponieważ społeczność znowu jest
przywrócona. Aby przykład nasz nieco bardziej rozwinąć, przypatrzmy się
następującej sytuacji. Przypuśćmy, że podczas gdy dziecko jeszcze stoi w
kącie, rozlega się krzyk: "Pożar w domu!" Cóż stałoby się z nim
wówczas? Czy pozostałoby w kącie, aby paść ofiarą płomieni w walącym się
domu? Niemożliwe! Najprawdopodobniej byłoby ono pierwszą osobą, którą byś
wyniósł na bezpieczne miejsce. Ach, naturalnie, ty o tym dobrze wiesz, że
miłość pokrewieństwa jest czymś odmiennym od radości społeczności! Gdy Dawid
tak straszliwie zgrzeszył w związku z żoną Uriaszową, nie powiedział on,
"przywróć mi twoje zbawienie", ale, "Przywróć mi radość
zbawienia Twego" /Ps.51.14/. A tak, jeśli wierzący człowiek zgrzeszy,
jego społeczność na pewien czas zostaje przerwana i radość jest stracona,
dopóki ze złamanym sercem nie przyjdzie do Ojca i nie wyzna swoich grzechów.
Wówczas, opierając się na Jego Słowie, wie, że ponownie zostało odpuszczone
jego przekroczenie, albowiem Jego Słowo wyraźnie oświadcza, że "Jeślibyśmy
wyznali grzechy nasze, wierny jest Bóg i sprawiedliwy, aby nam odpuścił
grzechy, i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości" /1Jan.1.9/. A zatem drogi współwierzący! pamiętaj zawsze o tych dwóch rzeczach:
nie ma nic mocniejszego niż więzy pokrewieństwa, a niczego bardziej
delikatnego, jak więzy społeczności. Wszystkie połączone moce i zamysły ziemi
i piekła nie mogą rozerwać tego pierwszego, podczas kiedy nawet jedna drobna,
nieczysta myśl, czy też jedno błahe słowo - przetnie to drugie. Jeśli męczy
cię jakaś chmurna chwila, to upokórz się przed Bogiem i zastanów się nad
swoimi drogami, a z chwilą, kiedy odkryjesz złodzieja, który cię pozbawił
twej radości, natychmiast wyciągnij go na światło, wyznaj twój grzech Bogu,
Ojcu twemu, i osądź się sam, bez oszczędzania się za lekkomyślność i nieuwagę
w stosunku do twojej duszy, która pozwoliła wedrzeć się tam temu złodziejowi
- bez zatrzymania go. Ale nigdy, nigdy nie pozwól na to, by mieszać sprawę
twego bezpieczeństwa z twoją radością. Nie myśl jednak ani na chwilę, że Sąd
Boży spada chociażby o włos mniej srogo na grzech człowieka wierzącego, jak
na grzech człowieka niewierzącego. On nie posiada dwóch dróg obchodzenia się
z grzechem na sądzie, ani też nie mógłby przejść mimo grzechu człowieka
wierzącego, bez osądzenia go, zupełnie tak samo jak nie przechodzi mimo
grzechu takiego człowiek, który odrzucił Jego najdroższego Syna. Ale tutaj
zachodzi jedna wielka różnica. Wszystkie grzechy wierzącego były znane Bogu i
położone na Chrystusie, gdy On zawisnął na Krzyżu Golgoty. Tam właśnie, raz
na zawsze, ów wieki "kryminalny problem" winy grzesznika
przywiedziony został na porządek dzienny i załatwiony, a sąd spadł na Tego
Błogosławionego Zastępcę, który w miejsce wierzącego, "grzechy nasze na
ciele swoim poniósł na drzewo" /1Ptr.2.24/. Ten, który odrzuca
Chrystusa, musi ponieść swoje własne grzechy osobiście, w jeziorze gorejącym
ogniem na zawsze. Jeśli natomiast prawdziwie wierzący upadnie,
"kryminalny aspekt" jego grzechu nie może ponownie zostać
przywiedziony na porządek dzienny przeciwko niemu, jako że Sam Sędzia
załatwił go raz na zawsze na Krzyżu; ale problem społeczności zostaje
poruszony wciąż na nowo w jego sercu przez Ducha Świętego, i to tak długo i
tak często, jak często on Go zasmuca. Pozwól zatem, że podsumowując dam ci jeszcze jeden przykład. Jest
piękna księżycowa noc. Księżyc w pełni - lśni więcej jeszcze, aniżeli
zwyczajnym blaskiem. Pewien człowiek wpatrzony w głębię spokojnej tafli
sadzawki, w której widzi srebrzyste odbicie tego księżyca, wypowiada taką uwagę
do stojącego obok przyjaciela: "Jak cudownie i jasno krąg księżyca
dzisiaj wieczorem wygląda! Jak spokojnie i majestatycznie płynie on w
przestworzach!" Ale ledwie dokończył to zdanie, nagle jego przyjaciel
wrzuca mały kamyk do tej sadzawki. Człowiek ten natychmiast wykrzykuje:
"Ależ co się stało! Księżyc połamał się na drobne kawałki, a jego
szczątki pomieszały się w największym nieporządku!" "Cóż za absurd!
- odpowiada zdumiony jego towarzysz. Patrz w górę człowieku! Księżyc nie zmienił
się ani na jotę! To stan sadzawki, w której się odbijał, uległ zmianie!"
Zastosuj ten prosty przykład do siebie. Twoje serce jest taką sadzawką. Jeśli
nie dopuściłeś tam zła, wówczas błogosławiony Duch Boży objawi w tobie chwałę
i kosztowność Chrystusa, ku twojemu pocieszeniu i radości. Ale z chwilą,
kiedy jakieś niewłaściwe pragnienie znajdzie się w tym sercu, lub też jakieś
płoche słowo wymknie się z ust twoich - bez osądzenia, wówczas Duch Święty
rozpoczyna zakłócanie powierzchni tej sadzawki - twoje szczęśliwe doświadczenia
zostają rozbite w proch, i jesteś całkowicie bez spokoju i wewnętrznie
rozstrojony, dopóki w skrusze ducha nie wyznasz przed Bogiem swego grzechu
/przeszkody, mącącej harmonię społeczności/, a w ten sposób na nowo nie
odzyskasz społeczności z Bogiem. Gdy serce twoje jest tak pełnym niepokoju,
czyż dzieło Chrystusa uległo zmianie? Nie, nie. A zatem twoje zbawienie nie
uległo zmianie. Czy Słowo Boże uległo zmianie? Oczywiście, że nie. A więc i
pewność twego zbawienia nie doznała wstrząsu. Cóż więc się zmieniło?
Oczywiście działanie Ducha Świętego w tobie się zmieniło. On, zamiast czerpać
z chwały Chrystusa i napełniać twoje serce świadomością Jego wielkości, jest
zasmucony tym, że musi odwrócić się od wypełniania tej radosnej funkcji,
którą jest napełnianie cię świadomością Bożego bogactwa, a zamiast tego
napełnia cię świadomością twojego grzechu i twojej niegodności. Odbiera ci on
twoją pociechę tak długo, dopóki nie osądzisz siebie samego i nie odeprzesz
tej złej rzeczy, którą On osądza i którą On odrzuca. Gdy to się stanie,
społeczność z Bogiem zaistnieje na nowo! Oby Pan uczynił nas coraz bardziej
surowymi w stosunku do siebie samych, abyśmy nie zasmucali "Ducha
Świętego Bożego, którym zapieczętowani jesteśmy na dzień odkupienia"
/Ef.4.30/ Chociażby wiara twoja była nawet bardzo słaba, polegaj na tym z
całą pewnością, że ten Błogosławiony, który zdobył twoje zaufanie, nigdy się
nie zmieni. "Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki"
/Heb.13.18/. Cokolwiek Bóg czyni trwa na wieki; "i że do tego nic nie
można przydać, ani z tego nic ująć" /Kaz.Sal.3.14/ Słowo, które On
wypowiedział, nigdy nie ulegnie zmianie, "Uwiędła trawa i kwiat jej
opadł; ale Słowo Boże trwa na wieki" /1Ptr.1.24-25/. A tak i Ten,
któremu zaufałem, i fundament mojego bezpieczeństwa, i podstawa mojej
pewności są jednako na całą wieczność niezmienne. Ma miłość tak często zawodzi, ma radość przepływa, odchodzi; Raz jeszcze pozwól, że zapytam się, "Którą klasą podróżujesz ?" Proszę cię, zwróć swe serce do Boga i Jemu daj odpowiedź na to pytanie. "Niech Bóg będzie prawdziwy, a wszelki człowiek kłamcą" /Rzym.3.4/ "Kto przyjmuje świadectwo Jego, ten zapieczętował, że Bóg jest prawdziwy" /Jan 3.33/ Oby pełna radości pewność posiadania tego "Wielkiego zbawienia" była twoim udziałem teraz i aż do chwili "kiedy On przyjdzie". Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * artykuły
o podobnej tematyce: [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer ] [
Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [ Wąska Droga – AW Pink ] [
Pewny
przewodnik do nieba – J. Aleine
] [ Raz zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [ Pewność i radość
zbawienia – Geo Cutting ] [
Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w codziennym studium Biblijnym
jest kalendarz z codziennym rozważaniem fragmentów Biblii – obecnie najlepszy
na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz
Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/
możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją
skrzynkę poczty elektronicznej! ***
*** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS
- Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL 50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała
Chrystusowego (1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana
Jezusa Chrystusa, po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może
nastąpić w każdej chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując
tej błogosławionej nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą
potrzebą każdego człowieka i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego,
przez którą jedynie jest możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy
Chrystusa Ukrzyżowanego za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego
usprawiedliwienia i Powracającego ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia
(Kościoła) do domu Ojca (1 Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan
4:13-17, Ew. Jana 14:1-3, Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: |