Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Rozkaz Pana i argumenty szatana ROZKAZ PANA: "Wypuść mój lud, aby obchodzili święto
ku mojej czci na pustyni". "Potem Mojżesz i Aaron poszli do Faraona i rzekli:
Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Wypuść mój lud, aby obchodzili święto ku mojej
czci na pustyni" (2 Księga Mojżeszowa 5,1). Jaka pełnia prawdy zawarta
jest w tym krótkim rozkazie Pana! Jest to jedno z wielu wyraźnie mówiących i
ważkich w treści fragmentów Słowa Bożego, które można znaleźć na stronach
całego Pisma Świętego. Ukazują one naszym sercom drogocenne i wielkiego
formatu prawdy w sposób prosty, ale jakże dosadny zapoznają nas z zamiarami
Boga Izraela, który chce swój lud całkowicie wyzwolić i wyprowadzić z Egiptu,
z kraju niewolnictwa, aby na pustyni obchodził on Jego święto. W spojrzeniu
na ten lud nic nie mogło tak zadowolić Jego serca, jak tylko całkowite
odłączenie od kraju śmierci i ciemności; chciał On uwolnić ich nie tylko od
pieców ceglarskich i od egipskich ciemięzców, ale także od ołtarzy i świątyń,
od wszystkich przyzwyczajeń i powiązań, zasad i obyczajów jego mieszkańców.
Jednym słowem, musiał stać się najpierw całkowicie odłączonym od Egiptu
narodem, aby mógł obchodzić na pustyni święto Pana. I tak jak wtedy było z
narodem izraelskim, tak samo jest teraz z nami. Również my musimy stać się w
całkowity i zarazem świadomy sposób uwolnionym narodem, zanim będziemy w
stanie we właściwy sposób w prawdzie służyć Panu Bogu, Jego uwielbiać i z Nim
żyć. Nie wystarczy to, że wiemy o przebaczeniu naszych grzechów oraz o
całkowitym uwolnieniu nas od win, gniewu Bożego, sądu i potępienia, ale
musimy także uwolnić się od obecnego złego świata i od wszystkiego, co do
niego należy, zanim będziemy w stanie służyć Panu z całkowitą świadomością i
oddaniem. Tak, świat jest dla chrześcijanina tym, czym Egipt był dla
Izraelitów, oczywiście z tą różnicą, że nasze oddzielenie się od świata nie
polega na zmianie miejsca zamieszkania oraz nie ma charakteru fizycznego, ale
jest to moralne i duchowe odłączenie się. Izraelici opuścili Egipt dosłownie,
cieleśnie, my opuszczamy świat przez wiarę. To był dla tego narodu
rzeczywisty, gruntowny rozdział. Tak samo ma być z nami. Zacytujmy jeszcze
raz Słowo Pana: "Wypuść mój lud, aby obchodzili święto ku mojej czci na
pustyni!" PIERWSZY PODSTĘP SZATANA: "Złóżcie Bogu waszemu
ofiarę w tym kraju" Jest to nam wszystkim znane, iż przeciwko tak
zdecydowanemu odosobnieniu się, szatan bardzo ostro się przeciwstawia.
Pierwszy sprzeciw, który wypowiedział przez usta faraona brzmiał:
"Idźcie, złóżcie Bogu waszemu ofiarę w tym kraju" (2 Moj. 8,25). To
były chytre, dobrze przemyślane słowa, ZDOLNE do oszukania serca, które nie
trwa w ścisłej społeczności z Bogiem, które nie zna myśli i woli Bożej. Czy
to nie jest, można by spytać, bardzo wspaniałomyślne ze strony króla Egiptu, iż
nie sprzeciwiał się, ale nawet powiedział Izraelitom, że będzie
"znosił" ich odmiennego rodzaju nabożeństwa? Czyż to nie jest
dowodem otwartości, niejako dobrej woli, że chciał dać miejsce do działania
ich religii w swoim królestwie? Oczywiście dzięki tej propozycji wolno im
było jak i innym narodom postępować według nakazów własnej religii. W Egipcie
było dosyć miejsca dla wszystkich. Dlaczego chcecie odosobnienia? Dlaczego
nie chcecie stanąć na tym samym gruncie, co wasi sąsiedzi? Takiego rodzaju
małostkowość, jaką wy okazujecie, jest niepotrzebna i niewłaściwa. Takie
słowa mogą brzmieć mądrze i rozsądnie. Ale co one znaczą w obliczu dobrze
zrozumiałego zarządzenia Pańskiego: "Wypuść mój lud" ? Czyż nie są
nieposłuszeństwem? Słowa Pana nie dają miejsca na fałszywe rozumienie, one
nie mogły zostać źle zrozumiane. To było niemożliwe aby wobec tego jasnego
rozkazu pozostać nadal w Egipcie. Wszystkie najrozsądniejsze i najbardziej
przekonywujące powody rozpływają się jak mgła wobec rozkazującego głosu Boga
Izraela. Gdy On mówi: "Wypuść mój lud", wtedy musimy iść, nawet
gdyby wszystkie moce ziemi i piekła, ludzi i diabła były nam przeciwne.
Wszelkie namyślanie się, sprzeciwy oraz dyskusje nie mają sensu, my musimy
być posłuszni. Egipcjanie mogą postępować według własnych myśli. O Izraelu
jednak myśli Pan, a przyszły czas pokaże, kto miał rację. Teraz kilka słów o
"chrześcijańskiej nieczułości", o tak zwanym ciasnym sercu, o
którym często się słyszy. Właściwe pytanie brzmi: "Kto ustanowił granice
i szranki chrześcijańskiej wiary? Człowiek czy Bóg? Ludzkie zdanie czy
objawienie Boże?" Na ile na to pytanie da się rzetelną odpowiedź, na
tyle stanie się ten problem łatwiejszy do zrozumienia. Bardzo wielu ludzi boi
się już samego słowa "ciasnota". A czym jest właściwie ciasnota
serca, co znaczy: "Mieć otwarte, czułe serce?" Czy nie jest
prawdziwie ciasnym sercem to, które wzbrania się przed przyjęciem całej
prawdy Bożej, aby pozwolić się przez nią kierować? Serce, które rządzone jest
przez ludzkie zdania, "rozsądne myśli", zasady oraz przez egoizm i
samowolę jest z pewnością ciasne i nieczułe. Natomiast serce, które poddaje
się autorytetowi Chrystusa i z szacunkiem uniża się przed głosem Pisma
Świętego oraz wytrwale wzbrania się, choćby tylko o szerokość włosa, przekroczyć
objawioną wolę Bożą, zapisaną w Biblii, serce, które wszystko, bez wyjątku
odrzuca, co nie opiera się na słowach: "tak mówi Pan'; jest szeroko
otwarte i czułe. Czy Słowo Boże - Jego myśli i Jego wola - nie jest
mądrzejsze i doskonalsze od słów i myśli (duch) ludzkich? Czyż Pismo Święte
nie jest o wiele głębsze niż wszystkie ludzkie książki tego świata? Czy nie
wymaga to od nas o wiele większej otwartości serca i wewnętrznego oddania się
duszy, aby pozwolić prowadzić się przez myśli Boże, a nie przez nasze własne
myśli lub przez innych ludzi? Na te pytania jest tylko jedna odpowiedź i
dlatego całą tę kwestię można prosto ująć: "musimy stać się jak
najwięcej podobni do Chrystusa w Jego "ciasnocie" i otwartości. W
tym jest rozwiązanie tej i każdej innej trudności. Z takiej to właśnie Bożej
perspektywy musimy na wszystko spoglądać. Wtedy spojrzenie nasze na tę czy
inną sprawę stanie się wyraźniejsze i osąd nasz będzie zdrowy. Jeżeli jednak
sam człowiek albo jego własne "ja" jest punktem wyjścia w spojrzeniu
na wszystko wokół nas, wtedy nie jesteśmy w stanie w rozsądny, zdrowy sposób
osądzić sprawy, rzeczy. Nasze oczy są krótkowzroczne i zaślepione. Nasze
serca i duch są pozbawione prawdziwego, Bożego światła. Oceniamy i spoglądamy
na wszystko fałszywie. Prostolinijne, zdrowe oko i szczere serce zrozumieją i
uznają za słuszne wymienione kwestie. Rzeczywiście, jeżeli oko nie jest
prostolinijne, a sumienie nie jest podporządkowane Słowu Bożemu, serce
prawdziwie nie bije dla Pana Jezusa, wtedy naprawdę szkoda czasu i fatygi,
aby kogoś takiego przekonywać o poprzednio powiedzianej prawdzie. Jaki sens
ma sprzeczka z takim człowiekiem, który zamiast być posłusznym Słowu Bożemu
próbuje tylko przytępić ostrość tego słowa? Taka rozmowa jest bezużyteczna. A
całkowicie beznadziejnym zadaniem jest aby kogoś przekonać - nawrócić, jeżeli
on nie poznał znaczenia i moralnej mocy słowa: "posłuszny". W
odpowiedzi Mojżesza na pierwszy zarzut szatana jest coś niespotykanie
pięknego. Powiedział on: "Nie godzi się tak uczynić, bo dla Egipcjan
byłoby obrzydliwością to, co my ofiarujemy Panu, Bogu naszemu. Jeżeli więc na
oczach Egipcjan ofiarować będziemy to, co jest dla nich obrzydliwością, to
czy nas wtedy nie ukamienują? Chcemy więc odbyć trzydniową wędrówkę na
pustyni i złożyć ofiarę Panu, Bogu naszemu, tak jak nam powiedział" (2
Moj. 8,26- 27). Przedmioty, które ubóstwiali Egipcjanie były całkowicie
nieprzydatne i niestosowne do złożenia na ofiarę Panu. O wiele ważniejsze
było jednak to, że Egipt nie był właściwym miejscem, żeby tam zbudować ołtarz
prawdziwemu Bogu. Abraham nie zbudował żadnego ołtarza w czasie swojego
pobytu w Egipcie. Gdy skierował się na południe, to nie tylko opuścił swój
kraj, ale również zaprzestał oddawać Bogu chwałę, ponieważ nie mógł tam
chwalić Boga, także nie mogli robić tego jego potomkowie. Egipcjanin mógłby
zapytać: "dlaczego nie?" Ale co innego postawić pytanie, a co
innego zrozumieć odpowiedź. Jak mógłby Egipcjanin zrozumieć prawdy, które
kierują postępowaniem prawdziwego, wiernego Izraelity? Jest to niemożliwe,
aby wniknął on w znaczenie trzydniowej podróży. "Dlatego świat nas nie
zna, że Jego nie poznał" (1 List Jana 3,1 ). Motywy postępowania, które
stosuje Bóg leżą powyżej zakresu widzenia tego świata. Możemy być tego pewni,
że na ile świat potrafi ocenić powody postępowania jakiegoś chrześcijanina,
to o tyle jest on mniej wierny swojemu Panu. Mówimy oczywiście o prawdziwych
motywach postępowania chrześcijanina. Bez wątpienia jest w życiu wiernego
chrześcijanina wiele rzeczy, które świat podziwia i poważa. Prawość,
uczciwość, umiłowanie prawdy, szczera przyjazność, dbanie o biednych,
samozaparcie - wszystko to są wartości, które świat potrafi zrozumieć i
docenić. A jednak powtarzamy z naciskiem słowa apostoła: "świat nas nie
zna". Kiedy chcemy chodzić z Bogiem, aby oddawać Mu chwałę, jeżeli
szczerym i poważnym życzeniem naszego serca jest, aby żyć rzeczywiście w
niebiański sposób i tak zachowywać się, musielibyśmy zerwać całkowicie z
światem i z własnym "ja" i zająć miejsce poza "obozem"
wraz z odrzuconym przez świat, ale przyjętym przez niebiosa, Chrystusem.
Obyśmy z właściwym postanowieniem w sercu chcieli postępować ku czci Jego
chwalebnego i świętego imienia! DRUGI PODSTĘP SZATANA: "Złóżcie ofiarę na pustyni,
lecz nie oddalajcie się zbytnio". Druga próba - pokusa szatana jest
bardzo podobna do pierwszej. Jeżeli faraonowi nie udaje się całkowicie
zatrzymać Izraelitów w Egipcie, próbuje to zrobić na ile to tylko możliwe w
jego pobliżu. Pismo Święte mówi: "Odpowiedział faraon: Wypuszczę was,
abyście złożyli Panu, Bogu waszemu, ofiarę na pustyni; lecz nie oddalajcie
się zbytnio!" (2 Mojż.8,28). Sprawa Chrystusowa więcej szkód ponosi
poprzez pozorne, połowiczne i częściowe odrzucenie świata, niż przez
całkowite pozostanie w nim. Niezdecydowany, chwiejący się wyznawca osłabia
świadectwo i obraża Pana o wiele bardziej niż ten, kto nigdy nie oddzielił
się od świata. Powiedzmy dalej, że jest wielka różnica między odrzuceniem
niektórych światowych rzeczy, a całkowitą rezygnacją ze świata. Można
zrezygnować z wybranych, światowych dóbr, a jednocześnie w głębi duszy
zarezerwować miejsce dla świata. Można zrezygnować z teatrów, sali balowej,
kasyna gier, radia, telewizji, prasy i czasopism, a jednak pomimo tego tkwić
w świecie. Tak, jesteśmy w stanie nawet kilka złych gałęzi odciąć, tylko po
to, żeby uporczywiej móc trzymać się starego pnia. To zasługuje na
poważniejsze zwrócenie uwagi. To, co według naszego mocnego przeświadczenia
niezbędnie potrzebne jest setkom wyznawców chrześcijaństwa, to pełne zerwanie
ze światem - tak ze światem w całym obszernym znaczeniu tego słowa. Jest
rzeczą niemożliwą, aby zrobić jakiś dobry początek czy jakiekolwiek duchowe
postępy dopóki serce jednocześnie igra ze świętymi wymaganiami Chrystusowymi.
Twierdzimy z całą stanowczością, że w tysiącach przypadków, w których dusze
narzekają na złe przeczucia, wątpliwości, niepokój, brak radości, pociechy i
poznania Słowa Bożego, przyczyny tego należy szukać w braku zerwania swych
kontaktów ze światem we właściwy sposób. Albo próbują one chwalić Boga w
Egipcie, albo przebywają w dalszym ciągu tak blisko niego, że mogą bardzo
łatwo ulec jego wpływom. Znajdują się tak blisko, że nie są ani zimnymi, ani
gorącymi, jak mówi Chrystus i cały wpływ na świat, który by mogli posiadać,
roztrwonili wbrew Niemu dla swego wroga! Jak więc takie dusze mogą być
szczęśliwe? Czy może w nich płynąć pokój jak strumień? Jak mogą one
pielgrzymować w świetle oblicza Ojcowskiego albo rozkoszować się obecnością
Pana? Jak mogą dotrzeć do nich przez tę stęchłą atmosferę, spowijającą ten
kraj śmierci i ciemności owe błogosławione promienie słońca, które świeci w
nowym stworzeniu? To niemożliwe! Ludzie muszą najpierw zdecydowanie zerwać ze
światem i siebie samych z całym sercem oddać Panu Jezusowi Chrystusowi.
Chrystus musi, jeśli można tak powiedzieć, być w sercu człowieka w całej
pełni, a to serce musi być dla Niego. W tym spoczywa wielka tajemnica rozwoju
i postępów chrześcijanina. Najpierw musimy zrobić właściwy początek, zanim
będziemy mogli pójść dalej. Żeby właściwie zacząć, należy zerwać powiązania
łączące nas ze światem albo lepiej powiedziawszy, musimy w ten fakt wierzyć i
praktycznie to urzeczywistniać, że Bóg w śmierci naszego Pana Jezusa
Chrystusa już zerwał te powiązania. Krzyż oddzielił nas na zawsze od
obecnego, złego czasu. To uwolniło nas nie tylko od wiecznych następstw
naszych grzechów, ale także od mocy i panowania grzechu, zasad i
przyzwyczajeń świata, który tkwi w złym. Arcydziełem szatana jest to, że
chrześcijan, którzy są nimi tylko z nazwy, potrafi przywieść do tego, że
zadawalają się spojrzeniem na krzyż, potrzebnym dla ich własnego zbawienia i
nadal pozostają w świecie, albo się od niego zbytnio nie oddalają. Przed tą
niebezpieczną pętlą musimy bardzo poważnie ostrzec chrześcijańskiego
czytelnika. Szczere oddanie serca dla odrzuconego i uczczonego Chrystusa i
ścisły związek tylko z Nim mogą nas ustrzec przed tą pułapką szatańską. Ażeby
kroczyć z Chrystusem, cieszyć się Jego osobą, móc karmić się Nim, musimy być
od tego bezbożnego i złego świata zupełnie odłączeni. Rozłączeni od niego w
naszych myślach i usposobieniu oraz w upodobaniach naszych serc. Oddzieleni
nie tylko od jego jawnego zła, głupstw, próżności, ale także od jego religii,
czynów i dążeń. W tym miejscu, być może, chciałby ktoś nas zapytać: "Czy
chrześcijaństwo nie jest tylko odrzucaniem, wypróżnianiem i rezygnacją z
czegoś? I składa się tylko z zakazów i negacji?" Odpowiadamy na to
pytanie z głęboką radością w sercu: NIE! Tysiąckrotnie: NIE! Chrześcijaństwo
jest bezwzględnie pozytywne, na wskroś rzeczywiste, bosko zadawalające. A cóż
daje ono za to, co nam "zabiera"? Daje nam nieobliczalne bogactwa w
zamian za "brud i błoto". Daje nam "niezniszczalne,
niesplamione i niewiędnące dziedzictwo, które jest w niebie przechowywane"
w zamian za te wszystkie, próżne, przemijające błyskotki tego świata, daje
nam, chrześcijanom odczuć rozkosz bliskości Bożego serca, daje nam obiekt
uwielbienia w niebie i wlewa w nasze serca pienia anielskie. Daje nam wieczne
światło nowego stworzenia zamiast kilku chwil grzesznych przyjemności i
swawolnej rozkoszy. Chrześcijaństwo daje nam, przede wszystkim, wieczność
pełną czystej radości i kosztownych błogosławieństw w domu Ojca zamiast
wieczności spędzonej w okropnych mękach w płomieniach piekła. Co powiesz
teraz kochany czytelniku? Czyż nie jest to dobra zamiana? Czy znalazłeś w
powyższym ważne powody, aby odrzucić świat? Czasami słyszy się, jak
chrześcijanie wyliczają powody dlaczego oni tę czy inną formę przypodobania
się światu odrzucili, ale my jesteśmy zdania, że te wszystkie motywy powinny
się połączyć w jedno i zabrzmieć: "Znalazłem Pana Jezusa Chrystusa i
teraz świat nie ma dla mnie już żadnej wartości, toteż odrzuciłem
świat". Nikomu nie sprawia trudności, aby porzucić węgiel dla diamentów,
popiół dla pereł albo brud dla złota. Dlatego też dla człowieka, który
zakosztował bezcennej wartości Chrystusa i poznał ją, porzucenie świata nie
przedstawia żadnych trudności. Tak, dla niego problemem i trudnością byłoby
to, gdyby miał on pozostać nadal w świecie. Gdy Pan Jezus wypełni serce,
wtedy świat nie tylko czasowo zostanie odsunięty i porzucony, ale będziemy go
już zawsze unikać. I nie tylko odwracamy się plecami od Egiptu, ale oddalamy
się od niego tak daleko, aby już nigdy tam nie powrócić. A w jakim celu
postępujemy w taki sposób? Aby bezczynnie położyć ręce na biodrach? Żeby
wszystko stracić i nic więcej nie posiadać? Aby stać się przygnębionymi,
załamanymi, smutnymi i melancholijnymi? O nie, lecz by "obchodzić święto
ku czci Pana". Chociaż obchodzimy święto ku czci Pana jeszcze na
pustyni, to jednak, gdy Pan Jezus będzie przy nas, wtedy będziemy szczęśliwi
i już niczego więcej nie będziemy potrzebować. Wystarczy nam, że On będzie
wśród nas i poprzez to pustynia stanie się dla nas niebem. On jest - niech
imię Jego będzie wysławione - światłem naszych oczu, radością naszych serc,
pokarmem naszych dusz. Bez Niego niebo nie byłoby dla nas niebem, ale w Jego
wspaniałej, pokrzepiającej serca społeczności zmienia się nawet pustynia w
przedsionek nieba. My korzystamy z wyprzedzeniem z tych błogosławionych
rzeczy, które oczekują nas w wieczności. Ale to jeszcze nie wszystko. Nie
tylko serce jest całkowicie wypełnione Chrystusem i zadowolone, ale także
nasz umysł i uczucia są w doskonały sposób uspokojone w spojrzeniu na wszystkie
szczegóły w naszej drodze poprzez ten świat - w spojrzeniu na trudności i
pytania, które mogą powstać, problemy, z którymi czasami mogą spotkać się nie
znający tych wielkich błogosławieństw płynących wtedy, gdy Chrystus jest
naszym centrum i gdy na wszystko patrzymy w bezpośrednim połączeniu z Nim.
Posłużmy się przykładem: powołany zostałem, aby w jakiejś sprawie działać dla
Chrystusa i zamiast rozważać jej znaczenie dla Jego uwielbienia i chwały,
zaczynam patrzeć na następstwa, jakie z niej wynikną dla mnie, wtedy z
całkowitą pewnością znajduję się w ciemności, w beznadziejnych wątpliwościach
a cała sprawa będzie miała całkowicie opaczne zakończenie. Ale kiedy po
prostu na Niego patrzę i badam, w jaki sposób można by poprzez
rozstrzygnięcie tej sprawy wysławić Jego, wtedy nie tylko, że będę wszystko
wyraźnie widział, ale także ze szczęśliwym sercem i zdecydowaniem będę szedł
błogosławioną drogą, która będzie oświetlona promieniami Ojcowskiego oblicza.
Prostoduszna osoba nie spogląda na następstwa, ale bezpośrednio na Chrystusa
i wtedy wszystko jest jasne i proste. Taka osoba jest pełna światła, a droga
jej będzie niezachwiana i zdecydowana. Tak, to jest to, czego my tak bardzo
potrzebujemy w czasach obecnej, światowej religijności, egoistycznych starań
i gonitwy za ludzkim uznaniem. Chrystus musi być naszym jedynym punktem
zaczepienia, abyśmy mogli z Jego perspektywy spojrzeć na własne
"ja", świat i na ten tak zwany kościół. On powinien być centrum,
wokół którego wszystko się kręci. Z Jego punktu widzenia wszystko osądzać,
nie myśląc nawet o następstwach. Żyjąc i postępując w harmonii z Jego
myślami, możemy spokojnie oddać następstwa w Jego ręce. Obyśmy tak
postępowali! Chciejmy pozwolić nieskończonej i niezmieniającej się łasce
Bożej działać w naszych sercach i wydobywać z nich to, w czym On znajduje
zadowolenie! Wtedy zrozumiemy bardziej pełnię, piękność i moc słów:
"Wypuść mój lud, aby obchodzili święto ku Mojej czci na pustyni" (2
Moj. 5,1 ). Jest to godne uwagi i zarazem wcale nie tak dziwne, gdy widzimy
jak zaciekle szatan, widząc rychłe uwolnienie Izraela z Egiptu, zaczyna
bronić każdej piędzi ziemi. Był on gotowy pozwolić mu oddawać chwałę Bogu w
tym kraju albo przynajmniej w jego pobliżu, ale całkowitemu i absolutnemu
uwolnieniu z Egiptu sprzeciwiał się z całą siłą. Próbuje wszystkich środków,
żeby to udaremnić. Jednak Bóg - niech będzie wychwalone Jego wspaniałe Imię -
jest większy niż wielki wróg narodu Bożego. Jego wolą jest, żeby naród
izraelski został uwolniony i realizuje On swój zamiar pomimo oporu
zjednoczonych sił szatana i człowieka. Żądania Boże nawet o włos nie mogą
zostać umniejszone. "Wypuść mój lud, aby obchodzili święto ku mojej czci
na pustyni!" (2 Moj. 5,1). Tak brzmiał rozkaz Boży i musiał on zostać
wypełniony, nawet wtedy, gdyby wróg przedłożył dziesięć tysięcy argumentów.
Wolą Bożej chwały było całkowite odosobnienie Izraela od Egiptu i od
wszystkich narodów kuli ziemskiej. Izrael miał mieszkać w odosobnieniu i nie
być zaliczonym do narodów ziemi. Temu sprzeciwiał się wróg, toteż skierował
on całą swoją siłę i chytrość, żeby to uniemożliwić. Dwa jego argumenty
zostały przedstawione, teraz omówimy trzeci. TRZECI PODSTĘP SZATANA: "Idźcie tylko wy mężczyźni
i służcie Panu". "Sprowadzono więc z powrotem Mojżesza i Aarona, a
on rzekł do nich: Idźcie, służcie Panu, Bogu waszemu. Lecz którzy to mają
iść? Mojżesz odpowiedział: Pójdziemy z naszą młodzieżą i z naszymi starcami;
pójdziemy z naszymi synami i naszymi córkami, z naszymi trzodami i z naszym
bydłem, gdyż mamy obchodzić święto Pana. Wtedy rzekł do nich: Pan niech
będzie z wami, jeśli ja kiedykolwiek wypuszczę was i dzieci wasze. Patrzcie,
jakie złe macie zamiary. Nie tak! Idźcie wy mężczyźni i służcie Panu, skoro
tego żądacie! I wypędzono ich od Faraona" (2 Moj. 10,8- 1 1 ). Te słowa
zawierają bardzo poważne pouczenie dla serc wszystkich chrześcijańskich
rodziców i zarazem odkrywają podstępne zamiary szatana. Kiedy szatan nie może
zatrzymać rodziców w Egipcie, to próbuje przynajmniej pozostawić tam dzieci,
żeby w ten sposób osłabić świadectwo dla prawdy Bożej, by Pan nie był
uwielbiony w swoim ludzie, a przez to też zrabować jego błogosławieństwa.
Rodzice na pustyni, a ich dzieci w Egipcie, co za absurd! To jest całkowicie
sprzeczne z myślami Bożymi i powoduje, że Bóg nie jest uwielbiony w
pielgrzymowaniu swojego ludu. Jakże przykre jest to, że chrześcijańscy
rodzice mogą choć na chwilę zapomnieć, że dzieci są częścią ich samych!
Twórcza Ręka Boża stworzyła ich do tego, a co Stwórca połączył, tego
wyzwoliciel (z Egiptu), z pewnością nie rozdzieli. Dlatego w Piśmie Świętym
czytamy, że Bóg łączy człowieka z jego domem. "Ty i twój dom" - to
słowa o głębokim i praktycznym znaczeniu. Zawierają one decydująco ważne
następstwa oraz są wielką pociechą dla każdego chrześcijańskiego serca
rodzicielskiego. Możemy jeszcze dodać, że zaniedbanie tej prawdy w tysiącach
rodzin sprowadziło najbardziej smutne skutki. Ach! Ilu chrześcijańskich
rodziców wskutek fałszywego zastosowania nauki o łasce pozwala swoim dzieciom
dorastać w samowoli i według reguł światowych! A w czasie, kiedy to się
dzieje, pocieszają się myślą, że sami nie mogą nic innego zrobić, a Bóg w
swoim czasie pociągnie ich dzieci do siebie. Są przecież także one objęte
odwiecznym postanowieniem Jego zbawienia. W rzeczywistości stracili sprzed oczu
tę wielką, praktyczną prawdę, że Bóg po wyznaczeniu celu również wskazał na
sposoby, przez które można osiągnąć ten cel i że największą głupotą jest
chcieć osiągnąć cel bez użycia tych środków pomocniczych. Czy ma to oznaczać,
że wszystkie dzieci chrześcijańskich rodziców koniecznie muszą należeć do
liczby wybrańców Bożych i że wszystkie zostaną uratowane, czy też tylko z
winy rodziców mogą pójść na wieczne zatracenie? Nic podobnego. W tym
względzie niewiele wiemy o odwiecznych zamiarach i postanowieniach Bożych. On
tylko zna wszystkie swoje dzieła od początku świata. Żadne śmiertelne oko nie
miało wglądu do księgi tajnych postanowień Bożych. Tak dalece nie rozpościera
się zasięg wyrażenia: "Ty i twój dom". Jednakowoż naucza ono nas
dwóch nad wyraz ważnych rzeczy. Mianowicie zapoznaje z kosztownym
przywilejem, a potem również i ze świętą odpowiedzialnością. Nie podlega
najmniejszej wątpliwości, że przywilejem wszystkich chrześcijańskich rodziców
jest to, że mogą liczyć na pomoc Bożą dla ich dzieci, ale też kategorycznym
ich obowiązkiem jest, aby dzieci troskliwie wychować dla Pana. To są dwa
aspekty tego ważnego zagadnienia. Słowo Boże nie oddziela nigdy ojca domu od
jego domu, co wyrażają fragmenty: "Dziś zbawienie stało się udziałem
domu tego" (Ewangelia Łukasza 19,9); "Uwierz w Pana Jezusa, a
będziesz zbawiony, ty i twój dom" (Dzieje Apostolskie 16,31 ).
Powinniśmy postępować według tej ważnej zasady, bez wahania przyjmijmy dla
naszych dzieci to dążenie Boga, aby je starannie wychować dla Niego. Pamiętajmy
o tym, że dla osiągnięcia zamierzonego rezultatu możemy liczyć na Jego pomoc.
Powinniśmy zacząć wraz z pierwszym oddechem dziecka i tydzień po tygodniu,
miesiąc po miesiącu, rok po roku kontynuować jego wychowanie według tych
zasad. Jak zręczny i troskliwy ogrodnik prowadzi przy murze drzewka owocowe,
kiedy są one jeszcze młode i giętkie, aby wystawione były na ogrzewające i
ożywiające promienie słońca, tak powinniśmy wychowywać i kształtować dla Boga
nasze dzieci, dopóki są młode i chętne do przyjmowania pouczeń. Czyż to nie
byłoby głupie, gdyby ów ogrodnik czekał, aż gałęzie staną się stare i sękate?
Wtedy giąć je i kierować byłoby daremnym wysiłkiem. Tak samo zdradzałoby to
największy stopień głupoty, gdybyśmy nasze dzieci latami pozostawili pod wychowującą
ręką szatana, świata i grzechu, aby dopiero później zacząć wychowywać je dla
Pana. Proszę nas nie zrozumieć źle! My nie jesteśmy zdania, że łaskę można
odziedziczyć lub nasze dzieci mogą stać się chrześcijanami poprzez jakieś
działania albo wychowanie. Jesteśmy dalecy od tego! Dzieci chrześcijańskich
rodziców muszą tak samo, jak wszyscy inni, narodzić się z wody i z Ducha,
muszą przeżyć nowonarodzenie, inaczej nie ujrzą Królestwa Bożego ani do niego
nie wejdą. To jest oczywiste, jak tylko Pismo Święte może to wyjaśnić.
Również jasno i stanowczo mówi Pismo Święte o obowiązku rodziców, aby swoje
dzieci wychować w karności i według napomnień Pana. Co znaczą te słowa? Jak
wygląda takie wychowanie? To są rzeczywiście ważne pytania dla serc i sumień
wszystkich chrześcijańskich rodziców. Obawiam się, że tylko niewielu z nas
rozumie, co to jest chrześcijańskie wychowanie i jak musi ono zostać
wykonane. Ono nie polega na tym, że naszym dzieciom każemy uczyć się na
pamięć mnóstwo cytatów biblijnych, pieśni duchowych, a Biblię przekształcimy
w podręcznik do omówienia w domu. Oczywiście dobrze jest, żeby dzieci
zapamiętały cytaty biblijne i pieśni, jednak strzeżmy się tego, żeby
chrześcijaństwo stało się dla nich uciążliwą i bolesną sprawą. Wskazane jest
to, żeby nasze dzieci otaczała pozytywna, chrześcijańska atmosfera. Powinny
one ciągle wdychać czyste powietrze nowego stworzenia, a w swoich rodzicach
oglądać wspaniałe owoce duchowego życia - miłość, pokój, czystość,
delikatność, przyjazność, bezinteresowność, cierpliwość i miłą troskliwość o
innych. Te wartości mają duży moralny wpływ na dopiero kształtujący się umysł
dziecka, a Duch Święty z pewnością użyje ich, aby serca małych istot
przyciągnąć do Pana Jezusa - ośrodka i źródła tych wszystkich miłych przymiotów.
Któż mógłby, z drugiej strony, opisać zgubne działanie, jakie ma na nasze
dzieci odkrycie w nas egoizmu, gniewu oraz miłości świata lub tego, że dążymy
do zdobycia dóbr ziemskich? Czy moglibyśmy nasze dzieci wyprowadzić z Egiptu,
jeżeli w naszym codziennym zachowaniu są widoczne zasady i przyzwyczajenia
Egiptu? Możemy mówić im, że my nie należymy do tego świata i jest on dla nas
tylko pustynią, a my znajdujemy się w trakcie podróży do niebiańskiego
Kanaanu, ale co by to pomogło, jeżeli nasze drogi i uczynki byłyby całkowitym
zaprzeczeniem naszego wyznania? Tak, nasze dzieci bardzo szybko odkryłyby tę
sprzeczność, bo one mają bardzo szeroko otwarte oczy. A jak fatalne i zgubne
są następstwa takiego postępowania, możemy zaobserwować na co dzień. Być może
powie się nam, że dzieci są też odpowiedzialne wtedy, kiedy rodzice nie
spełnią swego powołania. To się zgadza, ale czy to jest w stanie
usprawiedliwić takich rodziców chociaż na chwilę albo zmniejszyć ich
odpowiedzialność? Bardzo niedobre jest szczególne podkreślanie
odpowiedzialności naszych dzieci, gdy my nie spełniliśmy naszego zadania.
Tak, dzieci są, bez wątpienia, odpowiedzialne, ale my także. Jeżeli
przestaniemy przedstawiać naszym dzieciom żywe i niezaprzeczalne dowody, że
na zawsze opuściliśmy Egipt, to nie dziwmy się temu, iż i one tam pozostaną.
Cóż pomoże opowiadanie o pustyni albo o Kanaanie, podczas gdy nasze całe
życie nacechowane jest duchem tego świata. Przemawia ono wnikliwszym
językiem, niż nasze słowa i objawia, czy te słowa są prawdą. Dzieci oceniają
nas naturalnie według naszego sposobu zachowania się, nie zaś według
wypowiadanych przez nas słów. Jeżeli te dwie sfery nie zgadzają się ze sobą,
cóż innego wywoła to w naszych dzieciach niż właśnie niechęć do wszystkich
duchowych wskazówek oraz myśli, że chrześcijaństwo jest tylko pustą formą?
Jest to bardzo poważne! Tak, wszyscy chrześcijańscy rodzice powinni rozważyć
w obecności Boga, czy rzeczywiście wychowują swoje dzieci w zależności Bożej
i są dla nich we wszystkim dobrym przykładem! Sprawa wychowania naszych
dzieci jest o wiele ważniejsza, niż niektórzy sądzą. Tylko moc Ducha Świętego
może nas uzdolnić do tej ważnej i świętej pracy w tych ostatecznych, ciężkich
czasach. Pamiętajmy, że mamy w niej dosyć łaski Bożej i możemy całkowicie zaufać
Bogu, iż pobłogosławi On najsłabsze wysiłki i starania z naszej strony,
jeżeli tylko szczerze pragniemy, aby nasze dzieci wyprowadzić z Egiptu. A
teraz chcemy powiedzieć w braterskiej miłości wszystkim chrześcijańskim
rodzicom, że bardzo ważne jest przyzwyczajanie bezwzględnie do posłuszeństwa
naszych dzieci od najwcześniejszej młodości. Jesteśmy zdania, że pod tym
względem są wielkie braki także u nas i musimy z powodu tego osądzić się i
upokorzyć przed Bogiem. Z powodu fałszywej delikatności albo z niedbałości
pozwalamy dosyć często naszym dzieciom postępować według własnej woli i
przyjemności, a skoro tylko raz pozwoliliśmy im wejść na tę drogę, to idą one
po niej milowymi krokami. A co jest zakończeniem tej drogi? Koniec jej jest
bardzo smutny! Iluż to synów na tej drodze doszło do tego, że zaczęli
lekceważyć upomnienia rodziców i odrzucili całkowicie ich autorytet,
podeptali nogami święty porządek Boży, a dom rodzinny uczynili sceną
pożałowania godnych występków! Nie musimy tu mówić, jak to jest okropne i
bardzo spaczone w stosunku do myśli Bożych, które przedstawia nam Słowo Boże.
Jednak czy rodzice takich dzieci nie musieliby zganić także siebie? Pan Bóg
dał cugle rządzenia i rózgę autorytetu do rąk rodziców, jeżeli jednak oni
poprzez niedbałość wypuszczą je z rąk albo z powodu fałszywej czułości i
słabości nie używają rózgi, nie trzeba wtedy dziwić się rezultatom! Dobre
wychowanie ma nieobliczalny wpływ na charakter i umysł dziecka. Możemy
przyjąć to jako regułę - pomimo nielicznych wyjątków - że mniej lub więcej
nasze dzieci staną się tym, co my sami z nich zrobimy. Nauczymy je
posłuszeństwa, będą posłuszne. Pozwolimy im postępować według własnej woli,
staną się odwrotnością powyższego! Czy powinniśmy ciągle trzymać mocno
napięte cugle i używać bez przerwy rózgi? Z pewnością nie. Zbyt surowe
wychowanie jest tak samo niedobre jak zbyt łagodne. Dziecko powinno od
najmłodszych lat o tym zostać pouczone, że rodzice nie tylko chcą jego dobra,
ale także, że ich wola musi zostać wykonana we wszystkich warunkach. A potem
już będzie wszystko proste. Właściwie wychowanemu dziecku wystarczy już jedno
spojrzenie albo jedno słowo, aby je powstrzymać od robienia niewłaściwych
rzeczy. Lecz prawdziwa tajemnica prawidłowego i owocnego wychowania, według
naszego zdania, leży we właściwym używaniu surowości i łagodności. Jeżeli
rodzice od samego początku podtrzymują swój autorytet, wtedy mogą okazać tyle
miłości i łagodności, ile tylko sobie życzą ich serca. A gdy dziecko będzie
miało uczucie i świadomość, że cugle i rózga używane są przez sprawiedliwego
rodzica, postępującego w prawdziwej miłości, wtedy da się ono stosunkowo
łatwo wychować. Jednym słowem stałość i łagodna miłość są dwiema istotnymi
zasadami właściwego (zdrowego) wychowania. Stałość, która przez samowolę dziecka
albo przez uczucia fałszywej łagodności nie wzruszy się i miłość, która każdą
prawdziwą potrzebę i słuszne życzenia dziecka zaakceptuje. Tak postępuje
także nasz Ojciec Niebieski z nami. Jest On w tym i we wszystkim innym naszym
doskonałym wzorem. Pismo Święte mówi: "Dzieci, bądźcie posłuszne
rodzicom we wszystkim!" oraz: "Ojcowie, nie rozgoryczajcie dzieci
swoich, aby nie upadały na duchu" (List do Kolosan 3,20-21 ). A gdy w
innym liście czytamy: "Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom swoim w Panu,
bo to rzecz słuszna'; to zaraz jest dodane: "A wy, ojcowie, nie
pobudzajcie do gniewu dzieci swoich, lecz napominajcie i wychowujcie je w
karności, dla Pana" (List do Efezjan 6,1.4). Krótko mówiąc, dziecko musi
uczyć się posłuszeństwa, jednocześnie musi mieć przywilej doznawania
rodzicielskiej czułości. To jest nasze zdanie na temat chrześcijańskiego
wychowania. Mamy nadzieję w Panu, że powyższe rozważania staną się
błogosławieństwem dla serc i sumień wielu chrześcijańskich rodziców i obudzi
to w nich głęboką świadomość o najwyższej, świętej odpowiedzialności, którą
mają w stosunku do swoich umiłowanych dzieci. Teraz przechodzimy do omówienia
czwartego i ostatniego argumentu szatana przeciwko rozkazowi Bożemu. CZWARTY PODSTĘP SZATANA: "Idźcie, służcie Panu, tylko
trzody wasze niech pozostaną". "Faraon zawołał Mojżesza i rzekł:
Idźcie, służcie Panu, tylko trzody i bydło wasze niech pozostaną. Także
dzieci wasze mogą iść z wami" (2 Moj. 10,24). Jaka upartość! Faraon
pozwala teraz, żeby dzieci szły razem z rodzicami, bo nie może dłużej ich
zatrzymać. Zaciążyła bowiem mocno ręka Boża na nim i na całym jego kraju.
Jednak wróg ma jeszcze jeden sprzeciw. Jeżeli nie może już zatrzymać nawet
jednego członka narodu Izraelskiego, to niech przynajmniej ich bydło, owce i
kozy zostaną w Egipcie. On chce chociaż w ten sposób pozbawić ich możliwości
i środków do służby Panu, wypuszczając naród, ale z pustymi rękami. I tu
spójrzmy na szlachetną odpowiedź Mojżesza, wiernego sługi Bożego. Jest w niej
wielkie piękno moralne, cytuję: "A Mojżesz odpowiedział: W takim razie
ty dasz nam zwierzęta na ofiary rzeźne i całopalne, byśmy je mogli
przygotować Panu, Bogu naszemu. Więc także bydło nasze pójdzie z nami, a nie
pozostanie nawet kopyto. Z niego bowiem weźmiemy na ofiarę Panu, Bogu naszemu,
a my nie wiemy, co ofiarować Panu, dopóki tam nie przyjdziemy" (2 Moj.
10,25-26). Rozważmy dobrze pełne znaczenie tych słów: "My nie wiemy, co
ofiarować Panu, dopóki tam nie przyjdziemy". Musimy całkowicie i z pełną
świadomością stać na Bożym fundamencie, zanim będziemy w stanie ocenić rodzaj
i wielkość Jego wymagań. Dopóki poruszamy się w światowej atmosferze, a
naszym postępowaniem kieruje światowy duch oraz światowe zasady i przymioty,
to jest całkowicie niemożliwe, aby posiadać właściwą świadomość o tym, co
jest odpowiednie dla Boga. Zanim będziemy w stanie prawidłowo służyć Panu,
musimy najpierw stanąć na fundamencie dokonanego zbawienia, w całkowitym
świetle nowego stworzenia, oddzieleni od obecnego, złego czasu. I dopiero
wtedy, kiedy poprzez mocne działanie mieszkającego w nas Ducha Świętego
poznamy, do jakiego miejsca poprzez śmierć i zmartwychwstanie Pana Jezusa
zostaliśmy przeniesieni i kiedy zrozumiemy znaczenie "Podróży
trzydniowej", będziemy w stanie rozpoznać to, co zawiera prawdziwa chrześcijańska
służba. Wówczas także całkowicie zrozumiemy i uznamy, że wszystko czym
jesteśmy i co posiadamy należy do Niego. Izraelici więc musieli zabrać z
Egiptu wszystko, ponieważ, jak mówi Pismo Święte: "A my nie wiemy, co
ofiarować Panu, dopóki tam nie przyjdziemy". Kosztowne, błogosławione
słowa! Obyśmy ich moc i praktyczne zastosowanie lepiej zrozumieli! Mojżesz -
mąż Boży - wychodzi naprzeciwko wszystkim podstępom szatana, z całą
stanowczością trzymając się rozkazu Bożego: "Wypuść mój lud, aby obchodzili
święto ku mojej czci na pustyni". Jest to zawsze i we wszystkich
warunkach jedyna prawdziwa zasada. Inaczej niemożliwe jest, aby służyć Bogu.
Musimy być całkowicie odosobnieni od Egiptu i od jego zgubnych wpływów.
Przykazania i wymagania Boże muszą być przestrzegane pomimo wszystkich
argumentów wroga. Jeżeli chociaż tylko o włos oddalimy się od wymagań Bożych,
wtedy szatan wygrał i prawdziwa chrześcijańska służba, prawdziwe świadectwo
dla Boga stają się niemożliwe. Obyśmy trwali w stanie nie splamionym przez
świat, dopóki On nie przyjdzie! Na zakończenie naszych rozważań przeczytajmy
fragment poetyckiej modlitwy: Niegdyś łańcuchy śmierci
wiązały mnie, Lecz Pan Bóg mój porozrywał je
wsze. Sam Panie broń i zawsze chroń,
Aby nie upadło umiłowane
dziecko Twe. Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * Warto
przeczytać: [ „Każdy chrześcijanin ma być
rybakiem ludzi” – Otto Heit
] [ Fizyczne aspekty
śmierci Jezusa Chrystusa ]
[ „Rzut oka na zbory chrześcijan zgromadzających się do
imienia Pana Jezusa Chrystusa” RK Campbell ] [
„Wcielenie
Syna” – WR Dronsfield ]
[ „Listy do Młodych Ludzi” – Heijkoop & Dennet
] [ Łaską
zbawieni jesteście ]
[ Tak mówi Pan ] [ Kto
jest prawdziwym Chrześcijaninem?
] [ Chrystus
Umiłował Kościół ] [ Muzyka uwielbiająca Boga ] [
Test tłumaczenia
Biblii ] [ Sprawowanie się sługi w Domu Bożym ] [ Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer
] [ Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [
Wąska Droga
– AW Pink ] [ Pewny przewodnik do nieba – J. Aleine ] [
Raz
zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [
Pewność
i radość zbawienia – Geo Cutting ] [ Powtórne
przyjście Pana Jezusa i związane z tym wydarzenia – JNDarby+RBrockhaus ] [
Powtórne
przyjście Pana Jezusa Chrystusa – Rene Pache ] [
2
PRZYJSCIA CHRYSTUSA ]
[ SZAFARSTWA
] [ 1 Koryntian
10:32 ] [ Co nam przyniesie przyszłość? ] [
Wielki
ucisk ] [ Mieszkania w domu Ojca ] [
Pochwycenie
wszystkich prawdziwych wierzących ] [ Charakterystyczne
punkty czasu ] [ Rady dla młodych wierzących – J.N. Darby ] [
Do kogo
należysz? ] [ Pisma Święte – J.N. Darby ] [
KROKI ] [
Narodzenie
Pana Jezusa Chrystusa
] [ Wspaniałe Paradoksy Pisma
Świętego ] [ Bój wiary – AW Pink ] [
Wstaw imię
kapitana! ] [ Jak
stać się prawdziwym Chrześcijaninem? – Otto Heit ] [
Jezus
Chrystus jest Panem! ] [ Na nowo
] [ Świadectwo
nawrócenia x. R. Bennetta
] [ Powierz Panu drogę
swoją a On wszystko dobrze uczyni! ] [ Dar Zbawienia –
świadectwo nawrócenia x. Ch. Chinqui ] [ 5 karciarzy ] [ Życie za życie ] [ Bóg i człowiek w Jednej Osobie ] [
Czy nie ma
balsamu w Gileadzie? ] [ Chrześcijanin a telewizja ] [
„chrześcijańska”
mini-spódniczka ] [ Człowiek pobożny miłuje Słowo Boże ] [
Ten Który
stworzył wszystko ] [ Jesteś pomocą czy przeszkodą? ] [
Krew
Chrystusa – jej wielka wartość – LM Grant ] [
Ojciec i Syn –
odwieczny związek – LM Grant
] [ O uporządkowaniu życia
dzieci Bożych ] [ „Zgubiony! i Znaleziony” – AW Pink ] [
Przedstawiciele
Zgromadzenia Bożego ] [ Zaproszenie dla Chrześcijan: „Przyjdź i zobacz” ] [
„Rozkaz Pana i
argumenty szatana” – CH Mackintosh ] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w codziennym studium Biblijnym
jest kalendarz z codziennym rozważaniem fragmentów Biblii – obecnie najlepszy
na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz
Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/ możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją skrzynkę poczty elektronicznej! ***
*** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS
- Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL 50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała
Chrystusowego (1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana
Jezusa Chrystusa, po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może
nastąpić w każdej chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując
tej błogosławionej nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą
potrzebą każdego człowieka i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego,
przez którą jedynie jest możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy
Chrystusa Ukrzyżowanego za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego
usprawiedliwienia i Powracającego ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia
(Kościoła) do domu Ojca (1 Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan
4:13-17, Ew. Jana 14:1-3, Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] [ http://www.DobreNasienie.own.pl/ ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: http://www.DobreNasienie.own.pl/ |