Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Łaską zbawieni jesteście
Dietmar
Liese Przedmowa
Książka ta jest zbiorem pojedynczych
listów, skierowanych szczególnie do tych, którzy niedawno przez
nowonarodzenie weszli w ścisły kontakt z Bogiem, znajdują się więc na
początku chrześcijańskiej drogi i pragną poznać podstawowe zasady życia w
wierze. Starałem się zwracać do czytelnika w taki sposób,
aby nie wymagać od niego głębszej znajomości prawd biblijnych, do których
dochodzi się dopiero po latach życia w społeczności z Bogiem i wierzącymi.
Bezpośrednia forma listów powinna ułatwić autorowi bliski kontakt z
czytelnikiem. Godnym uwagi zaleceniem byłoby
posiadanie Biblii, w której czytelnik mógłby prześledzić wskazywane cytaty. Nawrócenie
i zbawienie. Nowe pojęcia i określenia.
Droga przyjaciółko, drogi przyjacielu! Droga siostro, drogi
bracie! Być może
zwrot „siostro, bracie", brzmi dla Ciebie całkiem obco, jednak
powinieneś wiedzieć, że jeżeli postanowiłeś poświęcić swoje życie Panu
Jezusowi, w co mocno wierzę, jest on uzasadniony. Jeżeli nie jesteś jeszcze
tego pewny, mam nadzieję, że wkrótce to się zmieni. Jako chrześcijanin rozpoczynający nowe życie, masz przed sobą
bardzo rozległą wiedzę, którą z pewnością chciałbyś zgłębiać. Chętnie Ci w
tym pomogę. Nie jest istotne jakie posiadasz wykształcenie, ponieważ to, czego
obecnie powinieneś się uczyć, nie wymaga określonego zasobu wiadomości. W
szkole Bożej każdy chętny może pobierać lekcje. A Ty? Czy także pragniesz
się czegoś nauczyć? Jeśli tak, bardzo się z tego cieszę. Ile właściwie masz lat? Najniższy wiek, od którego można
rozpocząć naukę wynosi O (słownie: „zero lat”). Zgadza się, przeczytałeś
prawidłowo. Muszę jednak wyjaśnić, że nie myślę teraz o wieku związanym z Twoim
przyjściem na świat. Bóg widzi ów problem w ten sposób, że prawdziwe życie
człowieka rozpoczyna się dopiero wtedy, kiedy staje się chrześcijaninem,
ponieważ jego dotychczasowe życie nie ma dla Boga żadnej wartości. Tak więc,
jeśli ktoś rozpoczął nowe życie z Bogiem, dopiero wówczas narodził się.
Biblia mówi, o nowonarodzeniu. Czy już je przeżyłeś? Może wydaje Ci się to śmieszne?
Przeczytaj więc 3 rozdział Ewangelii Jana. Jest tam między innymi napisane: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na
nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. Czy
osiągnąłeś już ten wiek? Jeżeli tak, jesteś na drodze, która Cię tam
prowadzi, jeżeli nie, wierzę, że podczas czytania łatwiej Ci ją będzie
odnaleźć. Czego chcemy się nauczyć?
Na początek poznamy w niniejszej książce, podzielonej na
cztery listy, podstawowe pojęcia w tematyce nawrócenia i wykupienia oraz
związane z nimi zagadnienia. Po
zapoznaniu się z ową problematyką zajmiemy się następną, to znaczy: historią
ludzkości w świetle Biblii, tym, czego uczy się w Starym i Nowym Testamencie,
postaciami ukazanymi w Biblii, symboliczną mową Biblii. Zastanawiając się nad tymi biblijnymi tematami powinniśmy
jednocześnie urzeczywistniać je w swoim codziennym życiu. Należy więc rozważyć
inne ważne problemy, takie jak: jak żyje chrześcijanin, chrześcijanin i jego
rodzina, chrześcijanin w społeczności z drugim człowiekiem. Ten skrótowy przegląd tematów daje nam tylko pewną
orientację. Sprawą otwartą niech pozostanie ich uporządkowanie, liczba
listów czy części. Pisarz chciałby uczyć się razem z czytelnikiem i być
otwarty na wszystko, co pokaże Pan. Jedno jest pewne. Nikt na ziemi nie może wyczerpać
dobrodziejstw zawartych w Biblii. Zacznijmy je jednak rozważać. Nawrócenie
Słowo „nawrócenie” nie jest tak rzadko stosowane, jak nam się
być może wydaje. Używając go, myślimy zawsze o całkowitym przeobrażeniu. Może
słyszeliście, jak ktoś zwrócił się do swojego natarczyywego partnera: „Ty
chcesz mnie chyba nawrócić!”. Jednak przy nawróceniu, o którym chcemy mówić,
sprawa przedstawia się całkiem inaczej, wymaga bowiem mojego osobistego
zaangażowania. W słowie „nawrócenie” jest coś ze słowa „zawrócenie”. Jeśli chodzi
o zawracanie, to jest ono konieczne wtedy, kiedy przez dłuższy czas
znajdujemy się na niewłaściwej drodze. Czy są ludzie, którym się to jeszcze
nie zdarzyło? Ważne jest , aby to w ogóle kiedyś zauważyć. Co czyni się w
takim przypadku? Byłoby skrajną głupotą iść czy jechać dalej, na przykład
dlatego, że inni poruszają się w tym kierunku! Właściwsze wówczas byłoby: 1. Natychmiast się zatrzymać, aby nie tracić już więcej czasu. 2. Zasięgnąć informacji o właściwym kierunku. 3. Szybko udać się we wskazanym kierunku. Dokładnie to samo rozegrało się podczas Twojego nawrócenia.
Znajdowałeś się na niewłaściwej drodze. Każdy następny krok oddalał Cię od
celu. Musiałeś zatrzymać się (szedłeś bowiem bez Boga) i poznać, że dotąd
wszystko było bez sensu. A teraz należało zawrócić i udać się w przeciwnym
kierunku. Czy rzeczywiście Twoje dotychczasowe życie było bezcelowe? Czy
nie dokonałeś wielu wartościowych rzeczy, czy nie zebrałeś cennych
doświadczeń, nie okazywałeś ludziom pomocy itd.? Tak, patrząc z ludzkiego
punktu widzenia dokonałeś może wielu rzeczy i znalazłeś uznanie. Nie godzisz się ze stwierdzeniem, że Twoje życie było bez
wartości. Jestem to w stanie zrozumieć. Spróbuj jednak przyznać, że bez
nawrócenia, bez zawrócenia do Boga, byłbyś na wieki zgubiony. Wiesz, co to
oznacza? Krótkie wzmianki, które Biblia czyni na ten temat, powinny być
wystarczające, chociaż i tak nie możemy wyobrazić sobie takiego stanu. Czy nie
byłoby głupotą, aby w obliczu strasznych mąk, wiecznego oddalenia od Boga,
mówić o spełnionym życiu lub życiu bez Boga przypisywać jakąś wartość? Rzecz ta przysparza ludziom wielu trudności. Wielu nie
przychodzi do Boga dlatego, że nie chce uznać swoich win. Bóg jednak mówi
wyraźnie: „...nie masz, kto by czynił dobrze, nie masz ani jednego" (Rzym. 3,12). Może będziesz niezadowolony, że tak krytycznie oceniłem Twoje
dotychczasowe życie. Czytaj jednak dalej, gdyż jestem przekonany, że niedługo
będziemy jednomyślni. Nawrócenie odbywa się zawsze w dwóch kierunkach: Od czegoś. Do czegoś. Biblia mówi do nawróconych ludzi tak: „...i jak nawróciliście się od bałwanów do Boga, aby służyć
Bogu żywemu iprawdziwemu”
(1 Tes. 1,9). Pokuta
Straszne
słowo! Któż nie pomyśli w tym momencie o mnichach, którzy przez
samobiczowanie próbują stać się lepszymi i podobać się Bogu? Albo o cesarzu
Henryku IV, który po swojej podróży pokutnej do Canossy stał godzinami boso
na śniegu, aby uzyskać od papieża odpuszczenie swych win? Nie, to nie jest pokuta o jakiej mówi Biblia. Pokuta oznacza
po prostu zrozumienie, że z nagromadzonymi w ciągu naszego życia grzechami
nie możemy stanąć przed Bożym obliczem. Pokuta oznacza bezkompromisowe
samoosądzenie i przyznanie, że z powodu naszych nieprawości kara ze strony
Boga byłaby całkowicie uzasadniona: Bóg miałby zupełne prawo do tego, aby
nas pociągnąć do odpowiedzialności. Wielu ludzi byłoby może w stanie przyznać, że są grzesznikami.
Niektórzy mówią: „Tak, wszyscy jesteśmy biednymi grzesznikami”. Ale żeby Bóg
miał prawo do tego, aby nas jeszcze sądzić? Nie, tego byłoby za wiele. Czyżby
Bóg nie był w stanie przeszkodzić złu? Dlaczego jest tyie niesprawiedliwości
na ziemi? Czyż Bóg jest bezsilny, czyż...? Tak, być grzesznikiem, a później
postawić jeszcze Boga na ławie oskarżonych? Tego nie da się zrobić. Bóg oczekuje od nas, abyśmy przestali się usprawiedliwiać. On
ofiarował swojego Jednorodzonego Syna, aby wrogowie Boga mieli szansę do
Niego się zbliżyć. Czy nie jest to wspaniałomyślność? A więc powinniśmy tylko
zauważyć, że nie ma innej drogi, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie niczego
dokonać. Sprawa z pokutą wydaje się więc niezwykle łatwa, nieprawda? -
nie jest tak źle w porównaniu z tym, co podaje narodowa tradycja. Powinno to
być więc dla większości ludzi całkiem prostą sprawą! Pięknie! Niestety, jest
odwrotnie. Naprawić coś, czego nie zrobiłem może być całkiem dobrze, to
rozumiem, ...ale powiedzieć „tak” na osąd Boży - nie, to oznaczałoby przecież
potwierdzenie całkowitej niezdolności do czegokolwiek. Kto zaaprobuje coś
podobnego? A jednak jest to jedyna możliwość uporządkowania swojego
dotychczasowego życia przed Bogiem. Pokuta daje podstawy do nawrócenia, gdyż uznanie swojej
bezsilności stwarza w człowieku gotowość zwrócenia się do Boga z pytaniem o
drogę wyjścia. Warto pamiętać jeszcze o jednej rzeczy. Pierwszym wezwaniem, z którym zwrócono się do słuchających
głoszonej Ewangelii było: „Pokutujcie...!" (Dz. Ap. 2,38), a w
czasie pierwszej chrześcijańskiej mowy obronnej słyszymy słowa: „Przeto upamiętajcie i nawróćcie się, aby byty zgładzone
grzechy wasze!" (Dz. Ap. 3,19). Jak dobrze, że Bóg zaoferował nam coś takiego, a błogo temu,
który skorzystał z tej oferty. Wiara
W co i komu
można właściwie jeszcze dzisiaj wierzyć? Czy można jeszcze wierzyć
telewizji, radiu, gazecie? Czy można wierzyć sąsiadom, kolegom, przyjaciołom?
Przywykliśmy już do tego, aby nie ufać nikomu i niczemu. Czynimy to z racji
tego, iż każdy ma pewne doświadczenie. Słowo „wierzyć” nabrało dzisiaj pejoratywnego zabarwienia.
Wierzy ten, kto jest za leniwy, aby samemu coś sprawdzić, albo też za głupi,
a tym z kolei nikt nie chce być. Nie wierzy się więc w nic. Całkiem inaczej wygląda sprawa wiary w Boga. Wiara ta nie ma
nic wspólnego z czymś niepewnym lub nieokreślonym. Bardzo znaczącą wypowiedź
na ten temat znajdujemy w liście do Hebrajczyków 11,1: „A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy,
przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy’. Słowo „urzeczywistnienie” oznacza, że coś jest dla mnie
rzeczywistością, że nie mam żadnej wątpliwości. Oznacza także, że
rzeczywistość ta wpływa całkowicie na moje życie i utwierdza je. Niekiedy
wierzący są przedstawiani jako zwariowani lub zacietrzewieni ludzie. Dzieje
się tak dlatego, że wierzący chrześcijanin nie da się nikomu i niczemu
odwieść od swojego przekonania, toteż z powodu swej rzekomej naiwności bywa
czasem wyśmiewany. Jeśli niedawno stałeś się chrześcijaninem, możesz tego
wkrótce doświadczyć. Na czym opiera się wiara? Mówi się, że chrześcijanie wierzą w
Boga. Jest to oczywiście prawdą, ponieważ wierzymy w Jednego, Jedynego Boga,
Stwórcę Wszechświata. Jest to potężna rzecz! Niektórzy mówią, że nie da się
wierzyć w jednego Boga, inni znów są niemądrzy i próbują dowieść, że istnieniu
Boga zaprzecza nauka. Nie chcemy jednak na ten temat dyskutować.
Chcielibyśmy raczej zająć się pozytywną stroną wiary. Biblia uświadamia nam: „...aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał żywot
wieczny" (Jana
3,16). Wiara prowadzi nas do przekonania, że posiadamy życie wieczne.
Posiadamy je dlatego, gdyż Bóg przebaczył nam nasze grzechy. Dlaczego?
Ponieważ pragnie mieć nas przy sobie, więc wszystko to, co ma lub miało w
nas związek z grzechem i winą musiało zostać najpierw oczyszczone. Każdemu, kto w pokucie wyznał przed Bogiem swoją niegodziwość,
jest początkowo trudno zrozumieć i przyjąć, że wszystko zostało mu
przebaczone. Jeżeli myślisz podobnie, to zastanów się przez chwilę nad tym,
że Bóg oczekuje od nas nie tylko osądzenia samych siebie, lecz także wiary we
wszystko, co do nas mówi. Chce byśmy wierzyli tylko Jemu. Również w to, że
sposób, który On obmyślił, aby nas zbawić, jest całkowicie wystarczający.
Nawet najmniejsza wątpliwość w to doskonałe Boże dzieło jest niewiarą. Nowozrodzenie
Jeśli
uważasz, że człowiek nie może narodzić się dwa razy, to wiedz, że nie jesteś
pierwszym, który tak myśli. Czytając 3 rozdział Ewangelii Jana, dowiesz się,
co miał na ten temat do powiedzenia wysoko postawiony przywódca żydowski.
(Nowozrodzenie, o którym chcemy mówić, nie ma nic wspólnego z wędrowaniem
duszy, jak głosi to wielu mistyków dzisiejszych czasów). Na wstępie musimy sobie wyjaśnić, że przez swoje naturalne
narodzenie otrzymaliśmy jedynie doczesne życie, ponieważ jako nienawróceni
ludzie i potomkowie Adama popadliśmy w przekleństwo grzechu. Biblia potwierdza
to słowami: „...którzy umarliśmy przez upadki” (Efez. 2,5). „...bo gdy tylko zjesz z niego na pewno umrzesz” (1 Moj.
2,17). Bóg nie uważał jednak tego stanu za normalny. Nie chciał oglądać
chodzących po ziemi grzeszników. Cóż należało więc uczynić? Czy człowiek był
na tyle zdolny do poprawy, aby mógł znów stanąć przed Bogiem jako żywa
istota? Nie, wszystkie próby poprawy człowieka spełzły na niczym. Ludzki ród
jako grzeszne potomstwo Adama jest i pozostanie nadal zgubiony. My, ludzie musimy się na nowo narodzić. Bóg pragnie, aby tak
było. Przez Ducha Świętego mówi nam w Biblii bardzo jasno, jak ma się to stać
i udziela nam w tym pomocy. Wydarzenie to odłącza nas całkowicie od zdeprawowanego
świata. Nowe życie jest bezpośrednio związane z życiem Bożym (wiecznym),
którym zajmiemy się w następnym rozdziale. Nowozrodzenie ma jeszcze jedną bardzo ważną cechę. Kiedy w
jakiejś rodzinie narodzi się dziecko, staje się ono jej członkiem i ma oczywiście
swoich rodziców. Czy dzieko może zmienić ten fakt? Oczywiście, nie! Nawet
gdyby się zaparło swoich rodziców i opuściło ich, nic to nie zmieni. Całkiem
podobnie ma się sprawa z nowozrodzeniem. Przez nie stajemy się członkami
Bożej rodziny i stajemy się dziećmi Bożymi. Również tego faktu nie da się
zaprzeczyć czy zmienić. Daje nam to pewność, która wyklucza wszelką
wątpliwość: „Patrzcie, jaką miłość okazał nam Ojciec, że zostaliśmy
nazwani dziećmi Bożymi i nimi jesteśmy! ... Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi
jesteśmy” (1 Jana 3,
1-2). Czy to oznacza, że będąc z Boga narodzonymi dziećmi Bożymi,
możemy czynić, co się nam podoba? Nie, gdyż naturalną cechą prawdziwego
dziecka Bożego, o której wzmiankuje Biblia jest: „Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia, i nie może
grzeszyć, gdyż z Boga się narodził" (1 Jana 3,9). Niestety, stwierdzamy, że często grzeszymy, gdyż po nawróceniu
posiadamy dalej grzeszną naturę (problemem tym będziemy się jeszcze zajmować
w dalszej części naszej książki). Nie jest to jednak rzeczą normalną. Mówi
się, że jeśli człowiek nienawrócony grzeszy, jest to coś całkiem normalnego,
natomiast jeśli dziecko Boże upadnie, jest to podobne do ciężkiego wypadku
samochodowego. Człowiek, który uważa się za dziecko Boże, a grzech traktuje
jako coś normalnego, stawia przed sobą wielki znak zapytania, czy rzeczywiście
prawdziwie, się nawrócił? Życie wieczne
To wyrażenie
jest ściśle związane z poprzednim. Jeśli chcemy je dobrze zrozumieć,
powinniśmy wspomnieć raz jeszcze o nowozrodzeniu. Dokładnie czytając Biblię,
na pewno zauważysz, że nie chodzi tu o „ponowne narodzenie”, lecz o
„nowozrodzenie’. Wyrażenie „ponowne narodzenie’ jest nietrafne, gdyż można by
wtedy myśleć, że mamy znów do czynienia z czymś starym (z czymś, co się
jedynie powtórzyło). Dlatego właściwym określeniem jest „nowonarodzenie’.
Chrystus mówi: „Musicie się na nowo narodzić” (Jana 3,7) Z drugiej jednak strony wyrażenie „nowozrodzenie” dotyczy
jednak tej samej osobowości. Również życie wieczne nie jest tylko
przedłużeniem ziemskiego życia. Gdyby tak było, nie byłaby to nagroda, lecz
kara. Któż zniósłby takie życie? Nie, życie wieczne nie da się objąć ziemską
wyobraźnią (właściwie „wieczne” należałoby pisać wielką literą, ponieważ
cechą tego życia nie jest jedynie to, że się ono nie kończy, lecz także to,
że jest to życie zupełnie innego rodzaju, należące do wieczności i nieba). Życie to jest ponadto ściśle związane z Osobą Pana Jezusa
Chrystusa. On jest Stwórcą wszechrzeczy i Tym, który wszystko utrzymuje. On
sam został nazwany życiem wiecznym. W Słowie Bożym czytamy: „My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu Jego Jezusie
Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym” (1 Jana 5,20). Tak więc w Chrystusie Jezusie jesteśmy związani ze źródłem
życia. Mamy życie wieczne, ponieważ mamy Pana Jezusa. Rozumiemy teraz, że
nieskończoność życia wiecznego jest tylko jedną z jego charakterystycznych
cech. Jeżeli chcielibyśmy dowiedzieć się czegoś więcej o życiu
wiecznym, przeczytajmy Ewangelię Jana oraz 1 List Jana. Akurat Jan napisał
najwięcej o tej wielkiej tajemnicy. Był on zresztą uczniem będącym w szczególnie
bliskiej społeczności z Panem. Jeżeli zaczęlibyśmy badać, w jakim kontekście używane jest
słowo „życie wieczne” w Nowym Testamencie, to dojdziemy do wniosku że: - jest ono używane w powiązaniu z nawróceniem lub z
zakończeniem naszego ziemskiego życia - nie ma żadnej wątpliwości, zgodnie ze słowami Pisma
Świętego, że posiadają je wszyscy wierzący: „Kto wierzy w Syna ma żywot wieczny” (Jana 3,36) „Kto wierzy we mnie,
ma żywot wieczny” (Jana 6,47). Czy nie powinniśmy być Jemu za to wdzięczni? Zbawienie
Pojęcie to ujmuje w jedną całość wszystko to, o czym mówiliśmy
do tej pory. Każdy człowiek, który nie pokutował i nie uwierzył, jest
zgubiony i potrzebuje ratunku. Bóg jednak nie chce naszego potępienia, co
wyrażają słowa: „Albowiem tak Bóg umiłował świat, ...aby każdy, kto w niego
wierzy nie zginął...”(Jana
3,16). Każdy człowiek stoi przed tym wyborem i sam musi rostrzygnąć,
może przyjąć lub odrzucić Boże poselstwo. Może jednak ktoś zapytać: jeśli
Bóg pozostawia człowiekowi wolny wybór, jak mógłby go kiedyś sądzić za Jego
odrzucenie? Sprawa tego wyboru, jak uczy Biblia, wygląda następująco: „...teraz jednak wzywa wszędzie wszystkich ludzi, aby się
upamiętali" (Dz.
Ap. 17,30). Jest to więc bezpośrednie nieposłuszeństwo względem Boga,
jeśli się tego nie czyni. Jest to także straszne lekceważenie, gdyż Bóg
podarował swojego Jednorodzonego Syna. Jak bardzo Bóg cierpi, jeśli ktoś pogardza
Jego propozycją! Boleje On także dlatego, iż nie chce, aby ktokolwiek poszedł
na zatracenie. Potwierdzają to słowa Pisma Świętego: „Który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do
poznania prawdy”(1
Tym. 2,4). Słowo „wykupienie” jest użyte w Nowym Testamencie w co
najmniej trzech znaczeniach. Zastanówmy się nad nimi: 1. Pierwsze i najważniejsze znaczenie zostało przez nas
omówione w powyższym rozważaniu. W tym kontekście używa się także słów
błogoszczęśliwość i zbawienie. Chodzi więc o to, że już tu na ziemi możemy
być zbawieni przez pokutę i wiarę. 2. Jeśli jako dzieci Boże pielgrzymujemy przez świat,
napotykamy wiele trudności. Nie tylko takich, z którymi borykają się zwykli
ludzie, ale także dotykają nas pułapki szatana - tego wielkiego wroga Pana
Jezusa (a tym samym i naszego). Szatan stawia na naszej drodze nie tylko
zewnętrzne problemy, ale także zwątpienie i niezadowolenie, wszysko, co
najgorsze. Potrzebujemy więc wykupienia od tych problemów, a tego chce także
Bóg. 3. Chociaż jesteśmy już zbawieni i możemy dostąpić wieczności,
brakuje nam jeszcze jednej rzeczy. Nasze ciało znajduje się na ziemi i
poddane jest ciągle wpływom grzechu. Pan Jezus pragnie je jednak uratować,
dlatego niektóre fragmenty, mówiące o wykupieniu, są powiązane z zakończeniem
naszego życia na ziemi, względnie z przyjściem Pana Jezusa po swój Kościół,
aby wszystkich wierzących wziąć do siebie. Doceńmy zbawienie - wspaniały dar
Boga i rozważmy jeszcze fragmenty, które zamkną te przemyślenia: „Panowie, co mam czynić, abym był zbawiony? A oni rzekli:
Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony, ty idom fwój"(Dz. Ap. 16,30). „I nie ma w nikim innym zbawienia; albowiem nie ma
żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być
zbawieni" (Dz.Ap.4,12). Bóg: Trzy osoby - jeden Bóg Droga siostro, drogi bracie! Jak dobrze,
że możemy w ten sposób zwracać się do siebie! Tak, przez nowozrodzenie
posiadamy życie wieczne, zostaliśmy włączeni do rodziny Bożej. Przypominasz
sobie zapewne pierwszy list? Jestem przekonany, że był on dla Ciebie
pomocny. Tak więc, w Jezusie, naszym Zbawicielu, jesteśmy teraz
rodzeństwem; Bóg jest naszym Ojcem. Być może, że znałeś dotąd Boga jako
wielkiego Stwórcę wszechświata, albo jako Tego, który z powodu swojej świętości
nie może patrzeć na grzech. Teraz jednak możesz Go znać jako Swego wiernego,
miłującego i troszczącego się o Ciebie Ojca: „albowiem sam Ojciec miłuje Was”(Jana 16,27). Mamy także swojego Pana, Jezusa Chrystusa, który powiedział: „A oto ja jestem z Wami po wszystkie dni aż do skończenia
świata” (Mat 28,20). Zanim Pan Jezus opuścił ziemię, obiecał swoim uczniom, że
pośle im zastępcę (orędownika), kogoś, kto będzie występował w przypadku
potrzeb czy trudności. Chrystus zapowiada to w słowach: „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w
imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko...”(Jana 14,26). Może postawisz teraz pytanie: Kto jest właściwie Bogiem? Czy
jest nim Ojciec? A może Syn (Jezus Chrystus)? Czy jest nim Duch Święty?
Jeżeli przeglądałeś Stary Testament, to zapewne natknąłeś się na słowo Jahwe
(Nie, nie bój się, nie masz do czynienia ze Świadkami Jehowy, o których także
już pewnie słyszałeś). Jesteśmy już więc blisko tematu, który zajmie cały
nasz drugi list. Omówimy jednak tylko najistotniejsze, podstawowe prawdy
dotyczące Boga. Na uwagę zasługuje fakt, że nie jest On żadną tajemną siłą,
jak to często ludzie określają, aby w ten sposób pozbyć się myśli o Bogu jako
o kimś osobistym. Mówiąc jednak o Bogu, musimy być świadomi, że mamy do
czynienia z wielką tajemnicą, tajemnicą Jego objawienia ludziom w trzech
osobach. On sam mówi nam o tym w Biblii, dlatego chcielibyśmy zająć się nieco
tą sprawą. Bóg Wszechmocny
Ponieważ
jest tak rzeczywiście, chcę od razu wyrazić pewną myśl. Nikt nie może
całkowicie pojąć wielkości Boga. Ani dawniej, ani obecnie (chrześcijanin czy
wierzący), ani kiedyś w wieczności. Powinniśmy zawsze mieć to na uwadze, że w
wieczności dalej pozostaniemy ludźmi, a On na wieki Wszechmocnym. Nigdy nie
zrozumiemy Boga całkowicie, gdyż musielibyśmy sami być Bogiem. Świadczą o
tym słowa: „...którego nikt z ludzi nie widział i widzieć nie może; Jemu niech będzie cześć i moc wieczna. Amen!” (1 Tym. 6,16). Jeżeli w ten sposób wyrażamy się o Bogu, myślimy wtedy o Nim
jako o kimś Potężnym i Dostojnym - Trójjedynym. Jeżeli w Biblii spotykamy
słowo „Bóg”, to w większości przypadków jest wówczas mowa o Bogu i Jego
wielkości. Wyrażenie „Trójjedyny” jest właściwie absurdalne dla naszego
umysłu. Trzech, a jednak jeden. Niektórzy chrześcijanie używają także
wyrażenia „Trójca”, co jest pewnym kompromisem wobec ludzkiego wyobrażenia.
Możemy sobie wyobrazić, że trzy osoby tworzą „jedno”, ale trudno jest nam
zrozumieć, że trzy osoby są „jedną osobą”, jakąś całością. Powinniśmy jednak
to przyjąć, gdyż Słowo Boże mówi: „Albowiem jeden jest Bóg...”'(1 Tym. 2,5), „Ja i Ojciec jedno Jesteśmy” (Jana
10,30), „...chrzcząc je w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (Mat. 28,19). Już na początku historii stworzenia zauważamy, że
najważniejsze sprawy, podejmowane były przez Trójjedynego Boga. Potwierdza to
fragment: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz"(1 Moj. 1,26). Również ważną jest prawda o wiecznym istnieniu Boga. On nie ma
początku ani końca. Już w Starym Testamencie Bóg objawił się wielkiemu mężowi
Bożemu - Mojżeszowi, jako zawsze istniejący: „Jestem, który Jestem”, i dodał: „Tak powiesz do synów izraelskich: Jestem
posłał mnie do was!” (2 Moj. 3,14). Kiedy Pan Jezus był na ziemi, ukazał wiele ze swej mocy i
wspaniałości. Zwłaszcza w momencie, gdy ludzie chcieli Go przemocą pojmać. „Gdy więc im rzekł: Ja jestem, cofnęli się i padli na
ziemię” (Jana 18,6). Przed Bogiem i Jego potęgą nie ostoi się żaden człowiek. Jak
bardzo więc powinniśmy się cieszyć z tego, że On oddał się później
dobrowolnie w ręce ludzi. Pomyślmy o wielkim miłosierdziu i łasce Bożej. Wielki,
Wszechmocny Bóg zmiłował się nad człowiekiem, który właściwie nic o Nim nie
chciał wiedzieć. To budzi podziw i dziękczynienie. „Ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej
miłości Swojej, którą nas umiłował i nas, którzy umarliśmy przez upadki,
ożywił wraz z Chrystusem" Efez. 2,5). Jezus Chrystus, Syn Boży
Może
myślisz, że teraz powinniśmy mówić o Bogu Ojcu. Jestem jednak przekonany, że
nie wolno czynić jakiegokolwiek stopniowania w tym względzie, uważam, że jest
niemożliwe mówić o Bogu jako o swoim Ojcu, jeśli wcześniej nie powie się o
Synu Bożym, który tak nauczał: „Nikt nie przychodzi do Ojca, tylko przeze mnie” (Jana 14,6). „Kto mnie widział, widział Ojca” (Jana 14,9). Zauważamy tu, że Pan Jezus przez swoje przyjście na ziemię,
chciał objawić Boga jako Ojca. Tak jak prawdą jest to, że nigdy nie
poznalibyśmy Wiecznego i Wszechmocnego Boga, tak jest też prawdą, że możemy
poznawać Go jako Ojca - i to nie kiedyś w przyszłości, ale teraz, dzisiaj...
Stop, najpierw jednak mieliśmy mówić o Panu Jezusie. Może zabrzmi to paradoksalnie,
ale nigdy nie zgłębimy tajemnicy Osoby Pana Jezusa, Syna Bożego, Jezusa
Chrystusa. Mimo iż stał się On człowiekiem i był bardzo blisko nas, nie
zgłębimy tego do końca: „...I nikt
nie zna Syna tylko Ojciec...” (Mat. 11,27). Dlaczego tak jest? Ponieważ On, Pan Jezus, był na ziemi jako
prawdziwy człowiek, a jednocześnie ani przez chwilę nie przestał być Synem
Bożym, a przez to samym Bogiem. Chodził po tej ziemi jako prawdziwy człowiek
i mógł o sobie powiedzieć: „...tylko Syn Człowieczy, który zstąpił z nieba, (dosł. który jest w niebie)”
(Jana 3,13). Czy jest ktoś na tyle mądry, aby wyjawić tę tajemnicę?
Dlatego byłoby wskazane ostrzec Cię: nie próbuj nigdy zgłębiać osoby Pana
Jezusa rozumem. Zostaliśmy powołani do tego, aby Go poznawać poprzez Biblię,
gdyż ona ukazuje nam pełnię Jego chwały. Tajemnica Jego osoby przekracza
zdolności naszego myślenia. Wierzący mężowie, posiadacze stopni naukowych,
próbowali czynić to w przeszłości. Może byli nieostrożni, jednak popadli w
wielką biedę i doprowadzili do powstania błędnych nauk i podziałów. Więcej
pożytku i radości przyniesie nam następująca rzecz: „...patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończycie/a wiary... „(Hebr. 12,2). Nie jesteśmy w stanie dokładnie zrozumieć ponadnaturalnego
sposobu Jego wcielenia. Można by próbować wyjaśniać narodzenie z panny, ale
pozostawmy problem, o którym Biblia wyraża się bardzo konkretnie i
przeczytajmy początek Ewangelii Mateusza lub Łukasza. Słowo Boże jest prawdą
i należy je przyjmować w całości; jest niemożliwe, aby częściowo w nie
wierzyć, a częściowo odrzucić. Spekulacja w niczym nam tutaj nie pomoże. Zapytasz może: czy jest możliwe zaakceptowanie czegoś, czego
nie można zrozumieć? Chcę odpowiedzieć Ci pytaniem: czy Bóg byłby wtedy Bogiem? Osoba Syna Bożego jest tak wielka i wzniosła, że chcielibyśmy
w naszym rozważaniu podjąć jeszcze kilka ważnych myśli. Jest niemniej
istotne, jakie jest nasze stanowisko względem tej Osoby. Mogą wystąpić tu
skrajności, w które nie chcielibyśmy popaść: są ludzie, którzy mają głęboki
szacunek do Osoby Syna Bożego i nie ważą się nawet zbliżyć do Niego (w
modlitwie). On jednak mówi: „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i
obciążeni, a ja wam sprawię odpocznienie” (Mat. 11,28). Nikt nie może nam zabronić przyjścia do Pana Jezusa. Są także
ludzie, którzy nazywają się chrześcijanami, a twierdzą, że do Pana Jezusa
można przyjść tylko za pośrednictwem Marii, którą nazywają „Matką Bożą”. Cóż
za straszna rzecz, aby ograniczać ludziom dostęp do Jedynego Zbawiciela. Jest
to dzieło szatana, przeciwnika Bożego. Jak miałby ktoś, kto jest pośrednikiem,
sam potrzebować pośrednika! „Albowiem Jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a
ludźmi, człowiek Jezus Chrystus” (1 Tym. 1,5). Pojawia się jeszcze inny problem: niektórym ludziom brakuje
bojaźni względem Syna Bożego. Istnieją więc chrześcijanie, którzy twierdzą,
że Pan Jezus może być ich doskonałym kolegą, ponieważ był takim samym
człowiekiem jak każdy z nas. Nigdy jednak nie powinniśmy zapomnieć, że jest
On Synem Bożym, który zasiada obecnie po prawicy Bożej, że jest On Stwórcą
wszechrzeczy: „Ponieważ w nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie
i na ziemi, rzeczy widzialne i niewidzialne, czy to trony, czy nadziemskie
władze, czy zwierzchności; ...On też jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na Nim
jest ugruntowane”
(Kol. 16,17). Tak więc powinniśmy przychodzić do Niego w należyty sposób.
On jest naszym Panem. W Nowym Testamencie często jest On nazywany „Panem
Jezusem” (ponad 100 razy), dlatego i my chcemy Go tak nazywać. Oczywiście,
jesteśmy w szczególnie korzystnej sytuacji, ponieważ przebywał On jako
człowiek na ziemi. Jeśli przychodzimy do Niego z jakimś problemem, to mamy
do czynienia z kimś, kto wszystko już przeżył (oprócz grzechu) i zna już
wszystko z własnego doświadczenia. On cierpiał głód, zmęczenie, fizyczny
ból, a nawet pewne psychiczne obciążenie, pod którym zapewne byśmy się
ugięli. On zna to wszystko. Pan Jezus jest Synem Bożym, a mimo tego nazywa nas braćmi i siostrami,
potwierdzają to wiersze: „...z tego powodu nie wstydzi się nazywać ich braćmi” (Hebr. 2,11), „... lecz nazwałem was przyjaciółmi"”(Jana 15,15). Nigdzie jednak w Biblii nie czytamy, aby ktoś zwrócił się do
Pana Jezusa nazywając Go przyjacielem lub bratem. Nie chciejmy zapominać, że
byliśmy i pozostaniemy ludźmi, a On wiecznym Synem Bożym. Bóg dał Mu i w tym
przypadku pierwsze miejsce: „...a On, żeby był pierworodnym pośród wielu braci” (Rzym.8,29). To jest Twój i mój Pan,
Syn Boży, Jezus Chrystus! Bóg Ojciec
Będąc
dziećmi Bożymi, możemy znać Ojca. Jest to jednak możliwe dopiero wtedy, kiedy
poznaliśmy już Pana Jezusa jako swego Zbawiciela. Do Boga możemy się bowiem
dopiero wtedy przybliżyć, kiedy rozwiązany został problem naszych grzechów.
To może stać się tylko przez krzyż Golgoty. Jezus Chrystus powiedział do
swojego Ojca: „Objawiłem Imię Twoje ludziom, których mi dałeś ze świata”
(Jana 17,6). A kiedy Jego dzieło zostało dokończone, powiedział do swoich: „ Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego, do Boga mego i Boga
waszego”(Jana 20.17). Jeśli czytamy Nowy Testament i rozpoczynamy rozważanie listów
(np.Rzymian, Koryntian itd.), to upewniamy się, że Paweł nazywa Boga naszym
Ojcem. Przykładem tego są fragmenty: „Łaska wam i pokój od Boga, Ojca naszego, i Pana Jezusa
Chrystusa" (1Kor.
1,3), „Dziękując Ojcu, który nas godnymi uczynił do uczestniczenia w
dziedzictwie świętych w światłością, który nas wyrwał z mocy ciemności” (Kol. 1,12). Z Bogiem, naszym Ojcem, jesteśmy zażyle związani. Łączy nas
nierozerwalna więź miłości. Jego miłość do nas jest niezniszczalna (czytaj
List do Rzymian 8 rozdział od wiersza 31). On troszczy się o nas. Jeśli
rodzice troszczą się o swoje dzieci, to Ojciec Niebieski wie najlepiej, czego
potrzebują na ziemi Jego dzieci. Pan Jezus powiedział: „Nie troszczcie się więc...albowiem Ojciec wasz Niebieski wie,
że tego wszystkiego potrzebujecie” (Mat. 6, 31-32). Bóg połączył nas ze sobą ojcowskimi więzami, które mają jednak
specjalny charakter. On pragnie być Ojcem Synów. Zapytasz może, gdzie jest
różnica? A jednak! Wyjaśnijmy tę kwestię na podstawie stosunków panujących w
naturalnej rodzinie. Dziecko po swoim urodzeniu jest połączone ze swoim ojcem
wewnętrznymi więzami miłości. Sympatia i troska ojca mają swoje korzenie w
sercu dziecka. Od syna zaś ojciec oczekuje świadomego zainteresowania
sprawami, którymi on się zajmuje. Ojciec pragnie mieć kogoś, komu powierzy
swoje zadania, chce by były one wykonane według jego myśli. Jeśli dzieje się
to bez przymusu lub perswazji, jest to dla ojca wielką radością. Jakże
wielką sprawą dla Boga jest posiadanie na ziemi synów: „Przeznaczył nas dla siebie do synostwa przez Jezusa Chrystusa
według upodobania woli swojej” (Efez. 1,5), „...Bóg obchodzi się z wami jak z synami” (Hebr. 12,7). Chciejmy więc myśleć o tym, czego życzy sobie nasz Ojciec: jak
być dla niego użytecznym, jak cieszyć Go swoim postępowaniem. Tak, Bóg Ojciec
w swoim sercu pragnie tego dla siebie. Jednak najbardziej Ojciec cieszy się
wtedy, kiedy obcujemy z Jego Synem. Jezusem, kiedy widzimy w nim cechy, w
których On znalazł także swoje upodobanie. Podkreśla to także Jezus, gdy
mówi: „Bo i Ojciec takich szuka, którzy by Mu tak cześć oddawali”(Jana 4,23). Bóg Ojciec oczekuje, abyśmy zajmowali się tym, co Go zadawala. Duch Święty
W tym
rozdziale zajmiemy się tematem, który przysparza ludzkiemu rozumowi wiele
trudności. Jeżeli i Ty je masz, to zechciej szukać odpowiedzi w Słowie Bożym.
Oczywiście tego problemu nie jesteśmy w stanie omówić dokładnie. Bóg, Duch Święty, jest Osobą (dowodzi tego jednoznacznie
Biblia). Wiele fragmentów Słowa Bożego, których wszystkich nie jesteśmy w
stanie wyliczyć, wskazuje na to, że Duch Święty myśli, osądza, posiada moc,
wolę, może być zasmucany lub okłamywany. Bardzo dokładnie ukazuje Ducha Świętego jako Osobę Nowy
Testament. W Starym Testamencie ta prawda była częściowo zakryta: „Lecz ja jestem pełen siły Ducha Pana”(Mich. 3,8), „/ napełniłem go Duchem Bożym” (1 Moj. 31,3), „ Wtedy
Duch Boży ogarnął Zachariasza...” (2 Kron. 24,20). Również w czasie, w którym Pan Jezus był na ziemi, rzecz ta
nie była jeszcze całkiem objawiona, chociaż sam Chrystus mówił o niej
wyraźnie. Zapowiadał, że pośle na świat swojego zastępcę, który będzie
nauczał wszystkiego wierzących. Jak potężna jest moc tej Osoby, okazało się
w dzień Zielonych Świąt, kiedy Duch Święty zstąpił na ziemię. Zadania i działalność Ducha Świętego są tak różnorodne, że
wszelka próba ich zestawienia będzie zawsze niepełna. Niektóre z nich to: 1. w stosunku do tych, którzy mają odziedziczyć zbawienie -
działanie na ludzkie serca; 2. w stosunku do świata - przygotowanie do sądu; 3. w stosunku do nowonarodzonych ludzi - mieszkanie w nich; 4. w stosunku do zgromadzenia - działanie pośród wierzących. Może będzie okazja, aby w następnych rozdziałach omówić ten
temat bardziej szczegółowo. Poniższe wiersze wyjaśniają nam bardzo ważne
kwestie: „Bo też w jednym Duchu wszyscy zostaliśmy ochrzczeni w jedno
ciało” (1 Kor.
12,13), - stało się to w czasie, kiedy Duch Święty zstąpił na ziemię w
dzień Zielonych Świąt. „Albo czy nie wiecie, że ciało wasze jest Świątynią Ducha
świętego, który jest w was i którego macie od Boga?”(1 Kor. 6,19), - On mieszka w każdym wierzącym. „A gdy oni odprawiali służbę Pańską i pościli, rzekł Duch
Święty...” (Dz.Ap.
13,2), - On był zawsze obecny wśród zgromadzonych. Tak więc Duch
Święty jest na ziemi, mieszka w nas, prowadzi i poucza, chce, aby Pan Jezus
był uwielbiony. On ukazuje nam to, co chce uczynić w naszym życiu, a także to,
czego nie może wykonać z powodu naszego nieposłuszeństwa. Biblia uświadamia nam również, że jesteśmy zapieczętowani
Duchem Świętym (jako Boża własność) i przeznaczeni do służby (pomazani tak,
jak dawniej królowie czy kapłani). Bóg w Starym Testamencie
Widzimy
więc, że w Starym Testamencie ludzie nie znali zbyt dobrze Boga. Pierwszym
ludziom Bóg objawił się jako Bóg - Stwórca, jako Bóg Wszechmogący. Później
jednak jako „Jestem” - Jahwe (pierwszy raz w 1 Moj. 4,1). Jahwe to
rzeczywiście imię Boga. Pan, Bóg, Jahwe np. 2 Sam. 7,28: „ Teraz, o Panie, Boże, Ty jesteś Bogiem..." (tłumaczenie
BiZTB); „Panie, Jahwe, Ty jesteś Bogiem... "(tłumaczenie
Elberfelder Ubersetzung). Rozważając dalej biblijną historię, zauważamy, że Jahwe staje
się Bogiem przymierza z Izraelem. Zawarł On przymierze z narodem izraelskim.
Jednak z powodu niewiary tego narodu, Bóg musiał go sądzić, następnie
opuścić i pozostawić swojemu losowi. Lecz w Starym Testamencie czytamy także
wzmiankę o Bożej obietnicy dotyczącej zesłania na ziemię Wybawiciela (po
hebrajsku: Mesjasz, po grecku: Chrystus). Czekali na Niego wierzący Żydzi w
pierwszych latach naszej ery. Nikt jednak nie przypuszczał, że przyjdzie On
jako Syn Boży, jako sam Jahwe. Dlatego tak niewielu uwierzyło w Niego,
chociaż uczynił tak wiele cudów. Ewangelista Jan napisał o Nim: „Do swej własności przyszedł, ale swoi Go nie przyjęli" (Jana 1,11). Bóg chciał dać jeszcze jedną szansę swojemu narodowi i Sam
przyszedł na ziemię jako człowiek i mieszkał pośród swojego ludu, a mimo to
odrzucono Go. Czy Ty poznałeś Pana Jezusa - Syna Bożego, samego Jahwe? Również w Starym Testamencie Bóg - Jahwe ukazywał się pod
postacią widzialną dla człowieka. Przeczytaj np. historię Abrahama (1 Moj.
18,16-22) oraz historię Gedeona (Sędz. 6 od 11 wiersza), gdzie ukazujące się
postacie nazwane są Aniołami Jahwe. Jahwe ukazuje się w kształcie, który
człowiek jest w stanie oglądać i przeżyć. Prawdziwego Boga nikt nie może
oglądać i pozostać żywym. A jednak przyszedł On w Panu Jezusie jako
prawdziwy, narodzony z niewiasty człowiek. Jaka szkoda, że Go odrzucono! Podsumowanie
Pan Jezus
zwrócił się do innych narodów (pod pojęciem narodów Biblia określa nie
Żydów, często inne narody określane są jako Grecy) dlatego, że naród
izraelski odrzucił Go (dzieje się tak do dnia dzisiejszego). Na mocy dzieła
z Golgoty Ewangelia zwiastowana jest wszystkim ludziom. Jeżeli ktoś ją
przyjmuje, to w konsekwencji: - przebaczone zostają wszystkie jego grzechy, ponieważ
Chrystus, Syn Boży, jedyny bezgrzeszny na tej ziemi człowiek, został już
ukarany przez Świętego Boga - przez nowozrodzenie staje się członkiem rodziny Bożej i
posiada Ojca Niebieskiego, którym jest sam Bóg, obdarzający swoje dziecko
miłością i troszczący się o nie - Bóg obdarza go Duchem Świętym, który zamieszkuje w sercu,
prowadzi i wskazuje, ostrzega i zachowuje delikatne sumienie. Biblia: Jak należy obchodzić się z
Biblią? Drogi bracie, droga siostro! Czy twoje kontakty z Panem Jezusem są żywe? Nie potraktuj tego
pytania niepoważnie. Zauważ, że chrześcijaństwo dopiero co zaczęło się
rozwijać, a już Pan Jezus musiał powiedzieć do swojego zgromadzenia: „ Lecz mam ci za złe, że porzuciłeś pierwszą twoją miłość”
(Obj. 2.4). Przypominam o tym nie dlatego, aby wywołać w Tobie niepokój.
Jako chrześcijanie musimy bowiem być świadomi niebezpieczeństwa opuszczenia
pierwszej miłości. Tylko z pomocą Bożą możemy temu zapobiec. Młodzi wierzący
są szczególnie narażeni na to, aby w swojej gorliwości zapomnieć o pierwszej
miłości do Pana i o tym, że są słabymi ludźmi, pozostającymi obiektami
ciągłej nienawiści i ataków szatana. A więc proszę, nie ufajcie samym sobie, ale niezachwianie w
moc Pana Jezusa! On sam przedstawia nam źródła tej mocy: 1. Modlitwę, jako stałą możliwość przychodzenia do Niego z
naszymi problemami. 2. Słowo Boże, przez które przemawia On do nas pouczając i
wskazując jak powinniśmy żyć. W ten sposób poruszyliśmy problematykę, którą chcemy rozwinąć
w dalszym ciągu tego listu. Biblia, Słowo Boże
Zauważyłeś zapewne, że bardzo często używam cytatów z Biblii.
Chciałbym więc napisać nieco o tym, w jaki sposób powstają moje listy. Czy
myślisz, że cytatów używam wtedy, kiedy nie wiem co pisać dalej? Bardzo
często w ten sposób powstają utwory literackie, pisze się bowiem książkę, w
której cytuje się obszerne fragmenty innych książek. Biblia jest niezmiennym Słowem Bożym i wszystko, co możemy
uczynić, to jedynie wyjaśnić pewne jej fragmenty. Jednak Biblia sama w sobie
zawiera wyjaśnienia właściwie wszystkich problemów. Ona ciągle pozostaje
miarą, którą powinny być wartościowane wszystkie wypowiedzi i pisma. Również
i Ty powinieneś pamiętać o tym, że nie wszystko, co zostało napisane na
tematy chrześcijańskie, wytrzmałoby tę próbę. Nie piszę tego po to, abyś
popadł w wątpliwości. Nie, gdyż ten kto posiada Ducha Świętego, jest w stanie
rozróżnić dobre głosy od złych. Ewangelista Jan pisze: „Za obcym natomiast nie pójdą..., ponieważ nie znają głosu
obcych”, „Owce
moje głosu mojego słuchają i ja je znam, a one idą za mną" (Jana
10,5.27). Te i inne miejsca ze Słowa Bożego wskazują wyraźnie na to, że
najważniejszą sprawą jest rozpoznawanie właściwego głosu. Przykład pasterza
i stada owiec jest bardzo wymowny. Również niemowlę, słyszące ciągle głos
matki, potrafi bardzo dobrze odróżnić go od innych głosów. Jakikolwiek wykład
o zaletach matki wygłaszany dziecku byłby bezsensowny, ponieważ dziecko
odczuwa miłość matki i wsłuchuje się w jej głos. Proś ciągle Boga o to, aby
Ci pokazał, co ma do powiedzenia Tobie w Swoim Słowie. Chciejmy tą myślą podkreślić
znaczenie tego rozdziału. Powstanie Biblii
W tym
rozdziale nie mam zamiaru dowodzić prawdziwości Biblii i jej wypowiedzi. Po
pierwsze nie podołałbym temu zadaniu, po drugie nie jest to wcale potrzebne.
Biblia jest Księgą zawierającą Bożą mowę o sprawach, które daleko wykraczają
poza możliwości ludzkiego myślenia. Biblia mieści w sobie wypowiedzi z
dziedziny historii i nauk przyrodniczych, które przez długi czas były
wyśmiewane przez naukowców. Zauważmy jednak, że to ludzkie myśli, i to w
bardzo wielu przypadkach, zostają odrzucane przez coraz to nowsze odkrycia,
podczas gdy bibline wypowiedzi są ciągle na nowo potwierdzane. Możesz dojść do przekonania, że im dłużej czyta się Biblię,
tym mniej jest się skłonnym wątpić w jej wypowiedzi. Prawdy Boże objawiają
się sercu człowieka. Jako nowonarodzeni chrześcijanie nie powinniśmy w żadnym
wypadku popaść w sprzeczność ze Słowem Bożym, lecz przyjąć następujące
zasady: - Bóg użył ludzi, aby poprzez Biblię przekazać nam pewne
poselstwo; - do napisania Pisma Świętego Bóg użył pisarzy z ich
zdolnościami, mową i myśleniem, zatroszczył się jednak o to, aby dokładnie
zapisali słowa, które On chciał; - Bóg zadbał o to, aby wszystko, co zostało zapisane w Biblii,
było prawdą. Bardzo ważnym elementem jest podtrzymywanie tej zasady; - Bóg czuwał nad tym, aby spośród wielu chrześcijańskich
ksiąg, które były napisane w tamtym czasie, jedynie pochodzące od Niego
zostały włączone do Kanonu (księgi zaliczane do Biblii). To zadanie Bóg
powierzył wierzącym pierwszych czasów; - Bóg uważał także na to, aby wszystkie Księgi zachowały się w
całości. Na podstawie porównania dzisiejszej Biblii z wielu odnalezionymi
odpisami i stwierdzeniu jedynie kilku niewielkich niedokładności, które w
żadnym przypadku nie dotyczą gruntownych prawd, można mówić o naukowym
potwierdzeniu niezmienności Biblii. Bóg zajął się również tym, aby ci, którzy Go poznali, nie
kroczyli w ciemności. Jest więc rzeczą oczywistą, że Bóg użył dróg i środków,
aby Jego poselstwo w niesfałszowanej postaci dotarło do wierzących. Boże
pochodzenie Biblii jest dla pilnie czytającego wierzącego nie tylko ważną,
godną przyjęcia nadzieją, lecz osobistym przekonaniem i pewnością, co do
której ma on wiele dowodów: 1. Pomimo wielu autorów, którzy pisali poszczególne Księgi w
różnych okresach i kulturach, jednorodność Biblii jest zdumiewająca. 2. Księgi tego świata z biegiem czasu dezaktualizują się,
niektóre z nich bardzo szybko są zapominane z powodu kłamliwych treści.
Wypowiedzi Biblii okazują się jednak i dzisiaj absolutnie prawdziwe.
Szczególnie współcześnie odczuwa się bardzo wyraźnie, że wszelkie kompromisy
i odstępstwa dotyczące moralnej i etycznej strony życia człowieka nie
prowadzą ludzkości ku dobru. 3. Wypowiedzi Biblii są niezawodne. Kto uważnie śledzi
historię świata i ludzkości i porównuje ją z biblijnymi przepowiedniami,
zdumiewa się, że o wielu wydarzeniach mówiła ona o wiele wcześniej. Pomyśl
tylko o przepowiedniach dotyczących ludu izraelskiego. Bardzo modny obecnie
temat „międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa na świecie” jest także
przepowiedziany w Słowie Bożym: „Gdy mówić będą: Pokój i bezpieczeństwo, wtedy przyjdzie na
nich nagła zagłada...”
(1 Tes. 5,3). Czytaj Biblię pilnie i z modlitwą - a ciągle na nowo będziesz
odczuwał w swoim sercu prawdziwość Słowa Bożego. Autor i autorzy Biblii
Wiemy już,
że Biblia jest Bożym poselstwem do człowieka. Tak więc Bóg jest właściwie
jej autorem. Na skutek działania Ducha Świętego pozwolił On pisarzom napisać
jedynie to, co zechciał, a ponieważ Bóg pragnął dać nam bardzo dokładne
posłanie, zwrócił uwagę na każde słowo. Duch Święty skierował do pisarzy dokładnie
te słowa, które mieli zapisać: „Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej,
lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym” {2. Piotra 1,21), „Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki,
do wykrywania błędów...” (2
Tym. 3,16). „Głosimy to nie w uczonych słowach ludzkiej mądrości, lecz w
słowach, których naucza Duch, przykładając do duchowych rzeczy duchową
miarę” (1 Kor. 2.13). Nazywa się ów proces inspiracją lub „inspiracją werbalną”
(natchnionym słowem), z czego śmieją się niewierzący, a wielu wierzących nie
może tego zaakceptować. Chciałbym zobrazować to na przykładzie pewnego
wydarzenia, o którym akurat dzisiaj przeczytałem. Pewien kierowca zapytał
przechodnia: „Czy ta droga prowadzi do N?" Pytany odpowiedział: „Tak, a
zna pan drogę do nieba?”. W parę chwil później kierowca brał udział w
wypadku, w którym został ciężko ranny i po paru godzinach rozstał się z
życiem. Jednak postawione wcześniej pytanie nie dawało mu spokoju i z tego
powodu w ostatniej godzinie życia pojednał się z Bogiem i znalazł
przebaczenie swoich grzechów. Chrześcijanin ów postawił to pytanie, nie mając
pojęcia, że Bóg chce je skierować właśnie do tego człowieka. Kto je postawił?
Człowiek ze swoimi odczuciami, myślami, akurat wypowiedzianymi słowami, które
były poselstwem pochodzącym z Bożych ust w ostatnim momencie życia kierowcy. Bóg użył wielu ludzi, aby zapisać swoje słowa. Byli oni różnej
narodowości, posiadali różne wykształcenia, stanowiska, każdy z nich posiadał
swój styl pisania. Jednak Bóg połączył wszystko w jedną cudowną całość. Jeśli chodzi o pisarzy Biblii, to narosło już na ten temat wiele
sprzeczek. Mówi się na przykład, że pięcioksiąg nie został napisany przez
Mojżesza, ponieważ jest w nim opisana jego śmierć. Mówi się o Elohistycznych
i Jahwistycznych pisarzach, gdyż różnie używali oni imienia Bożego. Mówi się,
że styl Księgi Izajasza zmienia się w jej drugiej części. Jest na pewno interesującą rzeczą zastanawiać się nad tymi
sprawami, gdyż mogą okazać się one pomocne w zrozumieniu Biblii. Lecz musi
się to zawsze dziać w poważaniu dla Słowa Bożego. Przytoczone przykłady
stanowią pewne niebezpieczeństwo, mogą bowiem zachwiać znaczenie i autorytet
Słowa Bożego i wywołać niepewność w sercu czytelnika. Dlatego jest bardzo
ważną rzeczą, aby w tej materii umieć rozróżniać głos dobry od złego. Chciejmy podziękować Bogu za to, że przygotował i obdarzył
zdolnościami mężów, którzy zapisali Pismo Święte dla całej ludzkości. Jeśli w
świetle Nowego Testamentu rozumiemy znaczenie Starego Testamentu, będzie to
szczególnie wielka rzecz. Pan Jezus bardzo często przytaczał pisma Starego Testamentu i twierdził,
że wszystko musi się wypełnić, co o Nim tam zostało napisane. Jest rzeczą
zadziwiającą, że Bóg objawił słabym ludziom myśli o Swoim Jedynym Synu i
pozwolił je zapisać. Czy możemy wątpić w Boże autorstwo np. poniższego
wiersza: „Ukarany został dla naszego zbawienia, a Jego ranami jesteśmy
uleczeni” (Iz. 53,5). Stary Testament
Niektórzy
dowodzą, że Stary Testament jest zapisany tylko dla Żydów, a dla nas nie ma
on już większego znaczenia. Jest to podstawowy błąd, gdyż cała Biblia jest
Słowem Bożym. Również przez Stary Testament Bóg daje nam pewne poselstwo. Bez
niego nie bylibyśmy w stanie dobrze zrozumieć Nowego Testamentu. Aby to
wyjaśnić, muszę przywołać pewne historyczne fakty. Jeden z następnych listów
będzie całkowicie poświęcony historii biblijnej, teraz jedynie przytoczę
kilka potrzebnych wskazówek. W starożytności (mam tutaj na myśli pierwsze tysiąclecia po
stworzeniu człowieka), Bóg zajmował się przeważnie jednostkami, które
wierzyły w Niego (tak. już wtedy było to rzadkością). Byli to Adam, Noe,
Enoch, by wspomnieć tylko najważniejsze osoby z tego okresu. Ludzie ci nie
posiadali jeszcze żadnego pisemnego poselstwa od Boga, lecz czerpali
informacje z bezpośredniego kontaktu z Bogiem. Począwszy od Abrahama, Izaaka i Jakuba Bóg rozpoczął
kształtować sobie naród wybrany spośród wielu nacji, któremu chciał okazać
szczególną dobroć. Bo chciał mieszkać wśród tego ludu, a on miał żyć według
Jego myśli. Naród powiedział: „Wszystko, co powiedział Bóg, wykonamy”.
Aby żadne Słowo Boga nie zostało zapomniane bądź też zmienione, Pan zapisał
swe przykazania na kamiennych tablicach i dał je Mojżeszowi. Mojżesz
otrzymawszy w Egipcie solidne wykształcenie, mógł zapisać wszystko, co
przekazali mu ojcowie ustnie bądź pisemnie (na tablicach). Historia Izraela została w dalszej jej części ukazana przez
wielu innych pisarzy, np. przez Dawida czy Salomona w pieśniach, wierszach i
innych dziełach. A dalej, kiedy Naród Wybrany ciągle oddalał się od Boga, Pan
przemawiał do niego przez proroków, ostrzegając go lub zapowiadając nadejście
sądów. W ostatnich czterech stuleciach przed Chrystusem Bóg nie
posłał już żadnego poselstwa, był to czas milczenia. Naród izraelski przez
niewypełnianie Bożych przykazań nie wykorzystał szansy pozostania w społeczności
z Panem. Jako nieodrodny przedstawiciel całej ludzkości nie był do tego
zdolny. Bóg musiał przygotować zupełnie inną drogę. Może ktoś powiedzieć: „Wszystko ładnie i pięknie, ale ludzie ci już nie żyją, Bóg
przestał przemawiać do człowieka, co więc ma nam jeszcze do powiedzenia Stary
Testament?”. Niestety, są nawet teolodzy, którzy rozpatrują Stary Testament
jedynie z historycznego punktu widzenia. Jednak Słowo Boże przekonuje nas o
nieprzemijającej mocy słów Starego Testamentu i wyraźnie pokazuje dlaczego tak
jest: „A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest
napisane ku przestrodze dla nas” (1 Kor. 10,11). Przez pisma Starego Testamentu Bóg chciał nam ukazać Swoje
myśli (szczególnie o Swoim Synu). Są one ukazane w sposób ukryty, aby je
zauważyć, trzeba sobie zadać nieco trudu. Jednak nowonarodzone dziecko
przygotowane przez Ducha Świętego posiada oczyszczone serce i umysł. Dla
niewierzących natomiast wszystko jest ciągle zakryte. „/ począwszy od Mojżesza poprzez wszystkich proroków
wykładał im, co o nim było napisane we wszystkich Pismach” (Łuk. 24,27). Nowy Testament
Księgi Nowego Testamentu można podzielić na trzy części: - księgi opisujące pewne wydarzenia (cztery Ewangelie i Dzieje
Apostolskie) - listy (większość napisana przez apostoła Pawła) - objawienie Jana. Ewangelie nie są jedynie czterema mniej lub bardziej podobnymi
do siebie opisami życia Pana Jezusa. Duch Święty wybrał mężów różniących się
pochodzeniem, charakterem, wykonywanym zawodem, aby z różnych stron
przedstawić Syna Bożego jako człowieka (o tym więcej w dalszej części
książki). Tak więc jest możliwe, chociaż w niewielkim stopniu, zrozumienie
Osoby Pana Jezusa. Dzieje Apostolskie opisują pierwsze czasy chrześcijaństwa, a
szczególnie życie apostoła Pawła. Dają nam ważne i praktyczne wskazówki
dotyczące życia chrześcijan. Listy skierowane są z kolei do pojedynczych osób lub całych
zgromadzeń. Napisane są one często na skutek konkretnej przyczyny, nierzadko
negatywnej (również wtedy chrześcijanom zdarzało się ulegalać „starej naturze”).
Z listów tych możemy czerpać w całej pełni naukę chrześcijańską. Zwłaszcza
apostołowi Pawłowi zostały powierzone przez Ducha Świętego bezpośrednie
objawienia, na przykład o tym, że wszystkie nowonarodzone dzieci są jednym
ciałem, którego głową jest Pan Jezus w niebie. Objawienie jest ostatnią księgą Biblii i ukazuje koniec
historii świata. Jest ona niekiedy nazywana „księgą z siedmioma pieczęciami”,
nie tylko dlatego, że jest w niej o takowych mowa, lecz również dlatego, iż
wymaga od czytelnika głębokiej duchowej wiedzy, która nie każdemu jest dana.
Dlatego też tak niewielu rozumie tę księgę. Nie chcę przez to powiedzieć, że
ja rozumiem w pełni jej znaczenie. Warto jednak ją zgłębiać, gdyż daje ona
wgląd w rzeczy przyszłe. Wiele z proroctw tej księgi już się wypełniło,
jednak większa ich część jest jeszcze przed nami. Tłumaczenia Biblii
Jest rzeczą
niemożliwą omówić wszystkie tłumaczenia Biblii. Stary Testament w większej
części został napisany w języku hebrajskim, Nowy Testament zaś w greckim. Wiele
osób trudziło się również nad tym, aby przetłumaczyć Biblię na język polski. Pierwsze tłumaczenie w języku niemieckim powstało z
tłumaczenia Biblii łacińskiej (Wulgaty), gdyż wyłącznie ona była wtedy
używana przez Kościół Katolicki. Marcin Luter jako pierwszy używał do tłumaczenia tekstów
hebrajskich i greckich. Jego tłumaczenie jest jeszcze dzisiaj dostępne (z
pewnymi przeróbkami). Ta wersja Biblii jest najczęściej używana w krajach niemieckojęzycznych.
Polscy protestanci przetłumaczyli Stary Testament z języka hebrajskiego, a
Nowy Testament z greckiego. W dziesiejszych czasach powstało także wiele tłumaczeń
„współczesnych”, których zamiarem miałoby być pozyskanie współczesnego
człowieka. Należy przy tym jednak wspomnieć, że każde „wolne” tłumaczenie prowadzi
zawsze do dużych niedokładności i wiele zasadniczych wypowiedzi zostaje
zniekształconych. Do intensywnego zajmowania się nauką Biblii powinno się więc
wybrać to tłumaczenie, które jest możliwie najdokładniejszym, dosłownym
oddaniem oryginalnych tekstów. Za jedną z najbardziej wiernie przetłumaczonych
Biblii, jest to ocena wielu znawców, uważa się niemiecką Biblię tzw. „Biblię
Elberfeldzką". Przy wykorzystywaniu dobrych tłumaczeń trzeba jednak
zaakceptować częściowo skomplikowany szyk wyrazów w zdaniu oraz zasób
stosowanego tam słownictwa. Te niedostatki stylistyczne są jednak celowe,
poczynione po to, aby tłumaczenie było dokładne. Jak czytać Biblię?
Jak najlepiej czytać Biblię? Na początek parę ogólnych,
bardzo ważnych wskazówek: - czytać regularnie - czytać porządkowo - czytać starannie - czytać z modlitwą. Regularne czytanie ma bardzo dużą wartość. Można je porównać z
regularnymi posiłkami, które dodają nam sił na pewien okres. Powinieneś
bardzo kontrolować to zadanie, gdyż zapewne już zauważyłeś, jak wiele sił
chce odwieść cię od niego. Czy będziesz to czynił rano, w południe,
wieczorem, czy o innej porze dnia, to zależy od Ciebie. Ustal sobie
najodpowiedniejszą dla siebie porę. Nie powinno to być dla Ciebie jakimś
niemiłym obowiązkiem. Czytanie porządkowe - szczególnie w pierwszych latach wiary -
ma pewną zaletę. Jeśli kiedykolwiek czytamy Pismo Święte, powinniśmy pamiętać
o tym, że jest ono Słowem Bożym, więc należy je czytać w całości, również
wtedy, gdy na pierwszy rzut oka czytany fragment wydaje nam się mniej
interesujący czy mniej ważny. Bardzo praktyczne jest przy tym czytanie na
przemian ksiąg Starego i Nowego Testamentu, np. Ewangelia Jana, 1 Księga Mojżesza, Dzieje Apostolskie, 2
Księga Mojżesza, List do Rzymian itd. Po pierwszym czytaniu danego fragmentu można go w niewielkim
stopniu zrozumienieć. Jest to zjawisko naturalne i nie należy się wówczas
zrażać. Szczególnie istotne jest staranne czytanie Słowa Bożego. Nie
chciejmy zrobić z tego zadania jakiegoś obowiązku, lecz przy każdym czytaniu
starajmy się czegoś nauczyć, coś dla siebie przyjąć! W starannym czytaniu
można wyodrębnić trzy stopnie: 1. Bez dodatkowych pomocy, w celu zapoznania się treścią.
Czytanie wiersza za wierszem i rozważanie, co dla mnie samego jest ważne w
czytanym fragmencie, co dodaje mi sił, co przysparza radość, które słowa Bóg
kieruje szczególnie do mnie, gdzie może przciwstawiam się Jego myślom. 2. Czytanie z użyciem ołówka lub kredek, aby zaznaczyć ważne
fragmenty. Jest to bardzo duża pomoc przy odnajdywaniu wierszy biblijnych. Co
podkreślać? Można podkreślać zdania lub wiersze mówiące o podstawowych
zasadach biblijnych, o kluczowym znaczeniu dla naszego życia bądź takie,
które nasuwają pytania. Używanie różnych kolorów umożliwi nam szybkie odszukanie
ważnych fragmentów. 3. Praca z notatnikiem, w którym systematycznie wpisuje się
opracowane zagadnienia, gdzie notuje się pytania, problemy itp. Można to
nazwać „studiowaniem Biblii”, którego jednak nikt nie jest w stanie
zakończyć w ciągu swojego życia, gdyż Słowo Boże jest niewyczerpanym źródłem
mądrości. Czytanie z modlitwą. Na ten temat chciałbym tylko tyle napisać
- proś Pana przez cały czas, aby otworzył Twoje serce i myśli na Swoje Słowo.
Bez Niego Biblia jest dla człowieka zamknięta. Oczywiście mogą zaistnieć
przypadki, że Biblię otwiera się po prostu po to, aby otrzymać od Boga
odpowiedź na nasze pytanie, znaleźć w niej pocieszenie lub nowe siły. Należy
być jednak ostrożnym, gdyż nasz Bóg nie prowadzi „przedsiębiorstwa
usługowego”, które możemy wykorzystywać według naszego życzenia. Jeśli ktoś
niewiele czasu poświęca na czytanie Biblii (a zdarza się to niestety wśród
chrześcijan), nie może liczyć na to, że Bóg udzieli mu akurat odpowiedzi w
krytycznym dla niego momencie. Jednak i w takich przypadkach Bóg okazuje
bardzo często Swoją cierpliwość i miłosierdzie. Jak obchodzić się z Biblią?
Na
zakończenie kilka praktycznych wskazówek. Jak obchodzić się z Biblią? Może
powiesz: „Moja Biblia zajmuje należne jej miejsce w mojej biblioteczce. Wieczorem,
po całym dniu pracy, najpierw starannie myję ręce, potem biorę dopiero do
ręki Biblię zwracając uwagę na to, aby nie zagiąć lub pobrudzić którejś z
kartek”. Jest rzeczą oczywistą, że Biblia jest Słowem Bożym i
powinniśmy traktować ją z odpowiednim Szacunkiem i starannością. Ale z
drugiej strony powinniśmy wiedzieć o tym, że papier, na którym została ona
wydrukowana, pozostaje normalnym papierem będącym jedynie środkiem do celu -
jest nim posiadanie zapisanego Słowa Bożego. Dlatego byłbym także bardzo
zadowolony, gdyby Twoja Biblia posiadała swoje miejsce w teczce, z którą
chodzisz do pracy. Będziesz mógł wtedy korzystać z niej w autobusie, w
pociągu, na przystanku itp. (prowadzi to niejednokrotnie do kontaktów z
innymi ludźmi). Ja także staram się utrzymywać każdą swoją książkę w
czystości i przed rozpoczęciem czytania myję ręce. Czy jednak umarł już ktoś
z głodu, ponieważ nie mógł jeść chleba z powodu nieumytych rąk? Identycznie
ma się sprawa z Biblią, która ma na co dzień przygotowany dla nas pokarm. W
określonych sytuacjach może okazać się konieczne sięgnąć do niej. O ile piękne jest, jeśli Biblia zajmuje szacowne miejsce w
szafce z książkami, o tyle ważniejsze jest, jeśli znajduje się ona tuż obok
nas i w każdej chwili możemy po nią sięgnąć. W mowie biblijnej jest ona
określana jako „zbroja”: „Weźcie też... miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” (Efez.
6,17). Może przestraszysz się w tej chwili i powiesz: „Ach, jestem
przecież powołany, aby budować pokój, dlaczego mam brać do ręki broń?”. Żadna
z napisanych na ziemi ksiąg, w takim stopniu jak Biblia, nie wskazuje
wyraźniej jak osiągnąć pokój z Bogiem. Jednak życie chrześcijanina jest
nieustanną walką, zmaganiem z pokusami, w trakcie których potrzebny jest
miecz obosieczny. „Bo Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki
miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha,... zdolne
osądzić zamiary i myśli serca” (Hebr. 4,12). Jeśli do tej pory nie przyjąłeś ratującej nowiny Biblii,
proszę, nie wahaj się wyznać Bogu swoich win i poznać drogi wybawienia: „...znasz Pisma Święte, które cię mogą obdarzyć mądrością ku
zbawieniu przez wiarę” {2. Tym. 3,15). Chrzest: Chrzest - ważna decyzja Drogi bracie, droga siostro! W Jezusie Chrystusie jesteśmy połączeni więzami rodzeństwa.
Każdy, kto poznał Pana Jezusa jako swego Zbawiciela, może z pewnością
powiedzieć, że jest wewnętrznie bardziej związany z tymi, którzy są dziećmi
Bożymi, niż ze swoimi krewnymi, którzy odrzucają Pana Jezusa. Jak się to
dzieje? Urodziliśmy się w Bożej rodzinie (patrz pierwszy list) i przez
nowe życie jesteśmy związani jeden z drugim (nie tylko na tej ziemi). Mamy
ten sam cel, te same zainteresowania, nasze serca są wypełnione tą same
miłością do Zbawiciela. Czy istnieją jeszcze inne więzy? „Umiłowani, miłujmy się nawzajem, gdyż miłość jest z Boga... i
myśmy powinni nawzajem się miłować” (1 Jana 4, 7.11), „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość
wzajemną mieć będziecie” (Jan 13,35). Niewierzący nie mogą nic powiedzieć na temat owych więzów ani
zrozumieć sięgającej aż do wieczności miłości między członkami rodziny Bożej.
Miłość ta dotyczy bowiem obcej im sfery. Z reguły wiedzą oni jedyni tyle, że
ludzie ci stali się chrześcijaninami przez chrzest. Dlatego chcę postawić Ci
pytanie: czy jesteś ochrzczony? Chcielibyśmy w tym liście wyjaśnić sobie wszystkie problemy
związane z powyższym pytaniem. Naszym oparciem niech będą znowu słowa Biblii. Może pomyślisz teraz: „Byłem przecież już raz ochrzczony jako
niemowlę i to mi wystarczy”. Nie mam zamiaru wypominać Ci tego faktu, gdyż
jeżeli ma to dla Ciebie tak duże znaczenie, tak jak zresztą dla wielu ludzi,
to z pewnością uważasz, że przez chrzest jest się połączonym z Panem Jezusem. Chciałbym wyjaśnić nieco tę kwestię. Przez chrzest stajemy się
związani z Panem Jezusem Chrystusem, stajemy się Jego uczniami i
naśladowcami, poznajemy Go jako Pana, krótko mówiąc, stajemy się formalnie
chrześcijanami. Jestem jednak zdania, że każdy człowiek powinien o tym sam
zadecydować, tzn., że powinno to się stać po osiągnięciu wieku, w którym
jest się świadomym podjętego kroku. Czy w związku z tym chrzest niemowląt
miałby nie mieć żadnego znaczenia? Tak, ponieważ każdy człowiek, który
świadomie się ochrzcił, jest odpowiedzialny za to co uczynił i wie, że jeśli
nie nawrócił się do Boga i nie uwierzył Panu Jezusowi, będzie za to
odpowiadał przed Bogiem. Jeżeli idzie do wieczności bez pojednania z Bogiem,
otrzyma sprawiedliwy wyrok, a fakt nieodpowiedzialnego chrztu będzie
odgrywał zapewne pewną rolę przy ustalaniu wymiaru kary. Jeśli się ochrzciłeś, kiedykolwiek i jakkolwiek i jesteś o tym
mocno przekonany, że jako dorosły człowiek nie pozwolisz się „jeszcze raz”
ochrzcić, nie będę tego od Ciebie wymagał, gdyż Biblia nie zna pojęcia
„chrzest powtórny”. Jeśli jednak w świetle tego, co zostanie powiedziane na
temat chrztu, zauważysz, że właściwie nie jesteś ochrzczony, to powinienem
zawołać: „Czemu zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić!” (Dz.Ap.22,16). Po stronie Pana Jezusa!
Podczas czytania różnych fragmentów Biblii, które traktują o
chrzcie, zauważysz zapewne, że chrzest mi zasadniczo dwa podstawowe
znaczenia. Zanim podejmiemy próbę ich wyjaśnienia, chcielibyśmy je
przedstawić: 1. Chrzest jako oficjalna zmiana stanowiska człowieka,
odpowiedzialnego na ziemi przed Bogiem, przejśie ze strony grzesznego świata
na stronę odrzuconego przez świat Jezusa. 2. Chrzest jako przekreślenie swojego dotychczasowego życia,
pogrzebanie przez śmierć z Panem Jezusem, ale także - co jest tego skutkiem -
początek nowego życia przez uczestnictwo w Jego zmartwychwstaniu. Jest rzeczą oczywistą, że chrzest dotyczy jedynie naszej
odpowiedzialności na ziemi, a nie naszego zbawienia. Dowodem na to jest
cudowny przykład łotra wiszącego na krzyżu. Nie miał on przecież żadnej możliwości
być ochrzczonym, jednak Pan Jezus powiedział do niego: „Dziś będziesz ze
mną w raju”. Innym przykładem są uczniowie Pana Jezusa, apostołowie. Nie
czytamy o nich, że zostali ochrzczeni, gdyż już przed śmiercią Pana Jezusa
opowiedzieli się całkowicie po Jego stronie. Tak więc przez chrzest nie
osiągnie się nieba, jak również bez chrztu nie pójdzie się na potępienie,
chociaż ma się przebaczenie grzechów i życie wieczne. Wnioskując, można by powiedzieć, że chrzest ma podrzędne
znaczenie. Tak mówi się jednak wówczas, kiedy myśli się tylko o sobie:
„Najważniejsze, że jestem uratowany, a reszta nie jest już dla mnie istotna”.
Jeśli jakiś chrześcijanin ma takie poglądy, to chciałbym postawić przed jego
„chrześcijaństwem” wielki znak zapytania. Czy ktoś świadomy faktu, że Bóg
dał nam dla naszego ocalenia przed wiecznym sądem to, co dla Niego najmilsze,
swego Jednorodzonego Syna, może być przeciwny życzeniom i woli Pana Jezusa a
także Boga? Nie, nigdy! Związek tworzący się na podstawie chrztu, wyjaśnia
nam apostoł Paweł odwołując się do przykładu z czasów przedchrześcijańskich:
„...I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu”.
Cytat ten, zaczerpnięty z 1 listu do Koryntian 10,2, mówi o historii Izraela.
Naród Wybrany idąc przez Morze Czerwone, został ochrzczony w Mojżesza - był
złączony ze swoim przywódcą. Również chrzest Jana Chrzciciela miał odrębny charakter. Jan
głosił nadejście Królestwa i gromadził wszystkich tych, którzy byli gotowi
pokutować przed przyjściem Mesjasza. Chrześcijański chrzest łączy się z Panem Jezusem. Mówią o tym
fakty dotyczące chrztu pierwszych chrześcijan zapisane w Dziejach
Apostolskich: „.../ niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa
Chrystusa...” (Dz. Ap. 2,38), „...bo byli ochrzczeni w imię Pana Jezusa” (Dz. Ap. 8,16), „ l rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa” (Dz.Ap.
10,48), „A gdy to usłyszeli, zostali ochrzczeni w imię Pana Jezusa”
{Dz. Ap. 19,5). Zacytowane słowa świadczą o tym, że nowotestamentowy chrzest
łączy wierzącego z Imieniem Pana Jezusa (i przez to z Nim samym). Powinniśmy
przy tym wspomnieć, że Pan Jezus już wtedy, podobnie jak dzisiaj, był
wzgardzony przez większość ludzi. Na ten temat nieco szerzej w następnym
rozdziale. Po której Ty jesteś stronie?
Kiedy Bóg zesłał Pana Jezusa na ziemię, świat Go odrzucił: „Do swej własności przyszedł, ale swoi go nie przyjęli” {Jan 1,11). Mianem „swoi” określani są przede wszystkim Izraelici. Jednak
naród ten stał się, niestety, przedstawicielem całej ludzkości. Pan Jezus
został ukrzyżowany. Jaka straszna wina i grzech ciążą na ludzkości od tego
czasu. Zabito Syna Bożego, i od tego czasu ludzkość trwa w grzechu
odrzucenia, niewiary i nieposłuszeństwa. Ludzkość potwierdziła swoją wrogość
wobec Boga. Również dzisiaj pogardza się Jezusem i odrzuca się Go, a nawet
wyśmiewa. Co mamy więc uczynić? Przed nawróceniem również i Ty
należałeś do tego wrogiego świata. Może nie byłeś bezpośrednio czynny w
okazywaniu jej, lecz swoją postawą wobec Boga popierałeś tę wrogość, a tym
samym wraz ze światem podlegałeś sądowi. W momencie nawrócenia wszystko
uległo zmianie. Otrzymałeś przebaczenie swoich grzechów, przez nowozrodzenie
stałeś się dzieckiem Bożym, zostałeś uratowany na wieki. Jest jednak bardzo
ważne, aby oficjalnie, „urzędowo”, odłączyć się od świata i stanąć po
stronie wzgardzonego Jezusa. Dlatego właśnie został ustanowiony chrzest.
Niektóre miejsca Biblii wiążą nawet ten krok z ratunkiem, co jednak nie ma
związku z wiecznym odkupieniem: „...Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego! Ci
więc, którzy przyjęli słowo Jego, zostali ochrzczeni” (Dz. Ap. 2,40.41). Wiesz zapewne o tym, że dla wiecznego zbawienia musieliśmy
zostać oczyszczeni z naszych grzechów. W powyżej zacytowanym wierszu
wspomniani są ludzie, którzy brali być może bezpośredni udział w ukrzyżowaniu
Pana Jezusa. Oni zapytali już pełni skruchy w 28 wierszu: „co mamy
czynić?”. Było koniecznym, aby w owym czasie odłączyć się od narodu,
który ukrzyżował Mesjasza. Dlatego ludzie ci zostali ochrzczeni. Był to
pierwszy chrzest chrześcijański. Odpowiada on na podstawowe pytania: Przez chrzest oddzielasz się praktycznie od świata, który
odrzucił Pana Jezusa. Oddzielenie nie jest jedynie negatywną stroną całej
sprawy: „I pozyskanych zostało owego dnia około trzech tysięcy dusz” (Dz. Ap. 2,41), „Przybywało też coraz więcej wierzących w Pana” (Dz.Ap.5,14), „Sporo też ludzi zostało pozyskanych dla Pana” (Dz.Ap.11,24). Co to oznacza? Będąc po stronie świata, znajdowałeś się w
mocy szatana i byłeś pod Jego wpływami. Teraz wstąpiłeś na obszar będący pod
wpływem panowania Pana Jezusa. Chrzest uświadamia Ci, że w twoich stosunkach
ze światem musi się coś zmienić. Dla naszego praktycznego życia posiadamy
obecnie w niebie Pana Jezusa, którego autorytet powinniśmy świadomie uznać. Czy z tych rozważań nie wynika jasno, że po nawróceniu i
przebaczeniu grzechów Twoje życie nie będzie takie łatwe jak dotychczas?
Jeżeli się nawróciłeś, to przez chrzest oficjalnie oddzielisz się od świata i
ze wszystkimi wynikającymi z tego konsekwencjami staniesz po stronie Pana
Jezusa. Umrzeć z Chrystusem... Chciejmy zająć się obecnie drugą, nie mniej ważną stroną
chrztu. Apostoł Paweł udziela nam bardzo ważnych wskazówek: „Czyż nie wiecie, że my wszyscy ochrzczeni w Chrystusa Jezusa,
w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni? Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim
przez chrzest w śmierć...” (Rzym. 6,3-4). Woda używana w czasie chrztu jest więc obrazem śmierci, w
której znika nasze dotychczasowe życie. Pan Jezus umarł za nas, chociaż to my
powinniśmy zginąć na wieki z powodu naszych grzechów. Ponieważ Bóg ogląda
nas właściwie jako umarłych, więc i my powinniśmy to urzeczywistniać w
kontekście grzechu i świata. ...być pogrzebanym Dla człowieka, który umarł i został pochowany, nie ma już
żadnego odwrotu. Dopóki nie znajduje się on w grobie, jego najbliżsi
rozmyślają o jego życiu, a myśl o rozstaniu wydaje się nierealna. Ale grób
ostatecznie pieczętuje koniec ziemskiego życia. Przez chrzest Bóg pragnie
odłączyć nas od naszego starego, grzesznego życia, raz na zawsze, bezpowrotnie. Tak, jak Chrystus nie pozostał w śmierci, tak i wierzący w
Niego w niej nie pozostaną. On powstał z martwych. Jak jesteśmy z Nim
związani w śmierci, tak i w zmartwychwstaniu: „ Wraz z Nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też
zostaliście razem wzbudzeni przez wiarę w moc Boga” (Kol.2,12). ...i wzbudzonym Fakty
wynikające z chrztu są oczywiste. Nie chodzi o to, że przez chrzest staliśmy
się innymi albo lepszymi ludźmi, chociaż Bóg widzi nas teraz na całkowicie innej,
nowej drodze. Ten jednorazowy akt chrztu, który tak mocno utkwił nam w
pamięci, możemy potraktować jako początek tej drogi. A po chrzcie? Słowo Boże poucza nas, że fakty śmierci,
pogrzebania i wzbudzenia powinny być dla nas zawsze rzeczywistością.
Powinniśmy być także świadomi tego, że nawet nasze niewierne otoczenie wie,
czego należy się spodziewać od chrześcijanina. „A tak, jeśliście wzbudzeni z Chrystusem, tego, co w górze
szukajcie, gdzie siedzi Chrystus po prawicy Bożej”(Kol.3,1), „Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z Nim przez chrzest w śmierć,
abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych... tak i my nowe życie
prowadzili” (Rzym. 6,4) „Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni,
przyoblekliście się w Chrystusa" (Gal. 3,27). Urywki te uświadamiają nam, że chrzest jest oficjalnym
początkiem nowego życia: życia w odłączeniu od grzechu i zła, życia według
obrazu, jaki oglądamy w Chrystusie (tzn. przyoblec się w Chrystusa), życia,
które zaakceptuje także nasze otoczenie. Powiesz może: „Tego nie jestem w stanie uczynić!”. Z własnej
siły na pewno nikt tego nie dokona. Tego dokona się tylko razem z Nim, z
naszym Panem. Chrzest - aktywnie czy pasywnie?
Może i w
Tobie pojawiło się pytanie: Kto właściwie jest odpowiedzialny za to, że
zostanę ochrzczony? Ja? A może ktoś inny? Pytanie to nie jest wcale takie chybione,
gdyż istnieją w Biblii fragmenty, z których można wywnioskować oba
stanowiska. „Cóż stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony?” - pyta dostojnik królowej Etiopii w Dz.
Ap. 8,36, kiedy na skutek zwiastowania ewangelisty Filipa zrozumiał, o co
chodzi. „A czemu teraz zwlekasz? Wstań, daj się ochrzcić...” - powiedział Ananiasz do Saula (później
Pawła) w Dz. Ap.22,16. „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je
w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego...” - powiedział Pan Jezus do apostołów krótko przed wniebowstąpieniem
w Mat. 28,19. W fragmentach tych znajdujemy więc żądanie chrzczonego, jego
życzenie albo żądanie skierowane do tych, którzy powinni to uczynić. Zarówno
jedno, jak i drugie było i jest aktualne. Jeżeli ktoś nawróci się od bezbożnego świata do Boga, to z
reguły troszczy się o to, aby w miarę możliwości jak najszybciej posiąść
wiedzę o wielu nowych wartościach, z którymi się zetknie. W końcu dochodzi do
sprawy chrztu. Ponieważ czyta w Biblii, że ludzie powinni dać się ochrzcić i
później iść jako chrześcijanie nową drogą, powstaje i u niego to pragnienie,
aby przeżyć to samemu. Jeśli ze strony innych wierzących nie doznaje się
żadnej zachęty, to powinno się rzeczywiście postąpić tak, jak dostojnik
królowej Etiopii w pierwszym przytoczonym przez nas fragmencie. Może się jednak zdarzyć, że nowonarodzony jest bardzo
bojaźliwy i nieśmiały. Uważa, że nie jest jeszcze na tyle dobry, aby być
ochrzczonym, wydaje mu się, że powinien być nieco lepszym chrześcijaninem.
Oczywiście, jest rzeczą bardzo ważną - myśl ta pojawia się po nawróceniu -
aby żyć tak, by podobać się swojemu Wybawcy, Jezusowi Chrystusowi. W życiu
musi nastąpić zasadnicza zmiana i to wyraża się podczas chrztu: „...tak i
my nowe życie prowadzili” (Rzym. 6,4). Patrząc z tego punktu widzenia,
chrzest jest pewnym oficjalnym wydarzeniem, lecz także pewnym zobowiązaniem.
Jeżeli u nowonawróconego wierzącego zauważymy bojaźń, to byłoby dobrze
zapytać i zawezwać go tak samo, jak stało się to w przypadku Saula, ponieważ
czytając fragmenty dotyczące chrztu wyraźnie zauważamy, że człowiek, który
uwierzył, powinien się ochrzcić. Pan Jezus powierzył apostołom zadanie, które pozostało
aktualne aż do dzisiejszego dnia. Na chrześcijan została złożona
odpowiedzialność głoszenia dobrej nowiny wszystkim ludziom. Chrześcijanie
powinni mówić o tym, że każdy może dostąpić zbawienia i zostać uczniem Pana
Jezusa. Ci, którzy przyjmą tę nowinę, zostaną ochrzczeni. Rzecz ta nie
powinna zostać zaniedbana. Niestety, zdarzało się to bardzo często przy
„chrystianizowaniu” świata. Chrzczono wielu ludzi wbrew ich woli, dążono
głównie do tego, aby pozyskać jak najwięcej „chrześcijan”. Jeżeli chrzest
posiada także aktywną stronę, a o tym mówi nam przecież Biblia, to widzimy
zawsze wolę i życzenie chrzczonego. Po chrzcie rozpoczyna się dopiero
właściwe życie chrześcijanina: „...ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem...” (Mat. 28,20). Jest to daleko sięgające zadanie chrześcijanina! Jeżeli jest
więc to konieczne, nie bój się, szczególnie wtedy, jeżeli chrześcijanie
zwrócą Twoją uwagę na konieczność ochrzczenia się. Chrzest a zbór
W końcu
dojdziesz może do następnego problemu i powiesz: „Tak, chciałbym być
ochrzczony, ale nie wiem, w którym zborze. Zniechęca mnie istnienie wielu
różnorodnych kierunków wiary i nie wiem, gdzie się przyłączyć”. Chcę Ci
jednak powiedzieć jasno i wyraźnie, że jest to rzeczywiście bardzo przykre,
że chrześcijanie są rzeczywiście podzieleni. Nawet ci, którzy uwolnili się od
jarzma wielkich systemów kościelnych, nie są jednomyślni. Nad tym należy
jedynie ubolewać. Niektórzy chrześcijanie z ludzką gorliwością próbują
poskładać ten rozbity kryształ. Nie jest to jednak droga, którą wskazuje
Bóg. Jest pewna zasada, którą można zauważyć podczas czytania całej Biblii.
Z ogólnej niewiary droga powrotna prowadzi jedynie przez odłączenie się od
zła i osobistą wierność Bogu (por. postępowanie Daniela w księdze Daniela 9
r.). Chrzest nie powoduje rozbicia chrześcijańskich społeczności.
Chrzest praktykowany w Kościele Katolickim czyni chrzczonego katolikiem, w
Kościele Ewangelickim ewangelikiem. Lecz o tym nie czytamy w Biblii. Wręcz
przeciwnie. Przeczytaj 1 Kor. 1,12.13 lub inne fragmenty tego listu, które
mówią o tym, że zostaliśmy połączeni z Panem Jezusem. Dlatego chrzest
jakiejkolwiek religii czy zboru, mający na celu pozyskanie nowego członka
do swojej społeczności, nie jest zdecydowanie realizacją zamysłu Boga.
Chrzcić i czynić uczniami Pana Jezusa mogą jedynie ci, którzy postępują
zgodnie z Jego zaleceniami dotyczącymi chrztu. Przez chrzest człowiek zostaje
wyjęty ze zgubionego świata, przeniesiony w obręb przebywania Pana Jezusa i
poddany Jego autorytetowi. W pierwszych czasach miejsce to identyfikowano ze zborem lub
zgromadzeniem (obydwa zwroty mają to samo znaczenie). Dlatego w Dz. Ap. 2,47
czytamy: „Pan zaś codziennie pomnażał liczbę tych, którzy mieli być zbawieni"
(dołączał do zgromadzenia). Zgromadzenie nie było wtedy jakimś specjalnym odłamem wiary
lub wyznania, znajdowało się ono na tym miejscu, gdzie byli chrześcijanie.
Dzisiaj wiele się już zmieniło, coś jednak pozostało. W oczach naszego Pana
istnieje na ziemi zgromadzenie, którego członkami są wszyscy nowonarodzeni i
przez to uratowani ludzie. Na zewnątrz wygląda to tak, jak już z ubolewaniem
krótko przedstawiliśmy. Pan Jezus nie uznaje owego rozproszenia. On widzi
nas tak, jak będzie widział kiedyś w niebie - jako jedno z Nim. Mam nadzieję, że przyjmiesz to krótkie wyjaśnienie, że przez
chrzest dostępujesz łaski przebywania w praktycznej społeczności z Bogiem i
kiedy spogląda On na ziemię, widzi Ciebie po właściwej stronie. Nie oznacza to jednak, że jest obojętne, w jakim zatrzymasz
się kościele i zgromadzeniu. O tym jednak będę szerzej pisał w jednym z
następnych listów. W tym miejscu można by jedynie powiedzieć tyle, że chodzi
o wspólne posłuszeństwo względem Słowa Bożego, podczas gdy chrzest jest
sprawą osobistą. Praktyczna strona chrztu
Przejdziemy
teraz do praktycznego pytania, które dotyczy sposobu przeprowadzania chrztu.
Może ktoś został już ochrzczony, lecz jest niepewny, czy wszystko zostało
„dobrze” uczynione lub nawet, czy chrzest jest w ogóle „prawomocny”.
Odpowiadając na tę wątpliwość, należałoby jeszcze coś dodać na temat chrztu -
nie jest on żadnym sakramentem w tym sensie, że ma jakieś zbawcze działanie.
Jest to jednak bardzo ważny czyn, który określa moje stanowisko na ziemi.
Widzi je Bóg, na jego podstawie klasyfikują mnie także ludzie. Jednak
„prawomocność” nie zależy tyle od zewnętrznej formy chrztu, ile od samego
faktu jego wykonania i od mojej osobistej świadomości na ten temat. Z drugiej
jednak strony nie powinno prowadzić to do praktyk, których Biblia nie zna. Na
przykład czytamy o tym, że chrzczony był całkowicie zanurzany w wodzie: „Gdy zaś wyszli z wody...”(Dz. Ap. 8,39), (natomiast nie przypomina
tego, moim zdaniem, pokropienie umoczonym w wodzie palcem). Jaka jest formuła chrztu? W zasadzie wypowiada się na początku
słowa: „Ja cię chrzczę...”. Na ten temat nie znajdujemy w Biblii
konkretnych wskazówek. Czytamy jedynie, że uczniowie zostali wysłani, aby
chrzcić w Imieniu Ojca i Syna i Duch Świętego. W innym fragmencie czytamy,
że niektórzy zostali ochrzczczeni w Imieniu Pana Jezusa lub w Jego śmierć.
Rozważanie różnych fragmentów mówiących o chrzcie jest z pewnością istotne.
Konkludując, prawomocność chrztu nie zależy od formuły, jaką wypowiada się
przy tej okazji, charakter chrześcijańskiego chrztu powinien być jednak
zachowany. Miejsce chrztu. Również i w tym przypadku obowiązuje ta sama
zasada - nie miejsce jest rozstrzygającą sprawą, lecz sam chrzest. Biblia
ukazuje nam, na szczęście, różne miejsca chrztu. Trudno jest mi sobie wyobrazić,
że stróż więzienny z Filipii (Dz. Ap. 16) został w środku nocy ochrzczony
gdzieś na dworze. To samo wrażenie ma się podczas czytania Dz. Ap. 10. Natomiast
inne chrzty miały miejsce na dworze, jak np. w przypadku dworzanina królowej
Etiopskiej w Dz. Ap. 8. Z powyższych fragmentów widać więc, że zawsze wystarczyła
jedynie sytuacja, w której się akurat znajdowano. Niektórzy może uważają, że
okazanie świadectwa przed światem jest podstawą do tego, aby chrzest odbył
się na zewnątrz. Rzeczywiście, jest bardzo dobrze, jeśli myślimy w ten
sposób. Jednak osobiste świadectwo składane przed światem po chrzcie jest o
wiele ważniejsze. Jeśli w tym aspekcie rozważymy przytoczone powyżej
fragmenty biblijne, to zauważymy, że oficjalność chrztu nie była sprawą
najważniejszą. Jest to właściwie rzecz zrozumiała, kiedy wspomnimy dwa ważniejsze
aspekty chrztu: zmiana stanowiska na ziemi, co Bóg uznaje za wielką wartość,
i rozpoczęcie nowego życia - śmierć z Chrystusem dla świata. Świat zauważy te
zmiany. Kto ma chrzcić? Można zauważyć, że chrzest wykonuje wierzący
chrześcijanin, który jest najbliższy chrzczonej osobie lub jest poważany w
danej społeczności. Paweł powiedział kiedyś, że dziękuje Bogu, iż nikogo nie
ochrzcił. Dlaczego? Gdyż istnieje niebezpieczeństwo, że ktoś ochrzci się
„bardziej” w imię tego, który chrzci, niż w Imię Jezusa. Jest więc rzeczą bardzo
ważną, aby chrzczący starał się wskazywać wyłącznie na Pana Jezusa i aby
autorytet Chrystusa został podkreślony także w momencie chrztu. „...I zaraz został ochrzczony on i wszyscy jego domownicy, i weselił się wraz z całym swoim domem, że uwierzył w Boga”(Dz. Ap. 16,33-34). Tytuł oryginału niemieckiego: Dursch Gnade sejd ihr errettet Wydawca
oryginału: Christliche Schriftenverbreitung, Huckeswagen, Germany © by Christliche Schriftenverbreitung,
Huckeswagen, 1990 © Copyright
for Polish Edition by Gute Botschaft Verlag, DiIIenburg, 1994 Tłumaczył: Piotr Baron Redagował
zespół Korekta językowa: Jolanta Smorz Skład komputerowy: RLCh
Katowice Łamanie i diapozytywy: A. W. „HEJME" Pierwsze wydanie polskie ISBN 83-85930-04-3 Wydawnictwo: Gute Botschaft Verlag P.O.B.
80 D-35673
DiIIenburg 2 Tel.
0-049-2771-36633 Fax 0-049-2771-36960 Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * Warto
przeczytać: [ Tak mówi Pan ] [
Kto jest prawdziwym Chrześcijaninem? ] [
Chrystus
Umiłował Kościół ] [ Muzyka uwielbiająca Boga ] [
Test tłumaczenia
Biblii ] [ Sprawowanie się sługi w Domu Bożym ] [ Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer
] [ Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [
Wąska Droga
– AW Pink ] [ Pewny przewodnik do nieba – J. Aleine ] [
Raz
zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [
Pewność
i radość zbawienia – Geo Cutting ] [ Powtórne
przyjście Pana Jezusa i związane z tym wydarzenia – JNDarby+RBrockhaus ] [
Powtórne
przyjście Pana Jezusa Chrystusa – Rene Pache ] [
2
PRZYJSCIA CHRYSTUSA ]
[ SZAFARSTWA
] [ 1 Koryntian
10:32 ] [ Co nam przyniesie przyszłość? ] [
Wielki
ucisk ] [ Mieszkania w domu Ojca ] [
Pochwycenie
wszystkich prawdziwych wierzących ] [ Charakterystyczne
punkty czasu ] [ Rady dla młodych wierzących – J.N. Darby ] [
Do kogo
należysz? ] [ Pisma Święte – J.N. Darby ] [
KROKI ] [
Narodzenie
Pana Jezusa Chrystusa
] [ Wspaniałe Paradoksy Pisma
Świętego ] [ Bój wiary – AW Pink ] [
Wstaw imię
kapitana! ] [ Jak
stać się prawdziwym Chrześcijaninem? – Otto Heit ] [
Jezus
Chrystus jest Panem! ] [ Na nowo
] [ Świadectwo
nawrócenia x. R. Bennetta
] [ Powierz Panu drogę
swoją a On wszystko dobrze uczyni! ] [ Dar Zbawienia –
świadectwo nawrócenia x. Ch. Chinqui ] [ 5 karciarzy ] [ Życie za życie ] [ Bóg i człowiek w Jednej Osobie ] [
Czy nie ma
balsamu w Gileadzie? ] [ Chrześcijanin a telewizja ] [
„chrześcijańska”
mini-spódniczka ] [ Człowiek pobożny miłuje Słowo Boże ] [
Ten Który
stworzył wszystko ] [ Jesteś pomocą czy przeszkodą? ] [
Krew
Chrystusa – jej wielka wartość – LM Grant ] [
Ojciec i Syn –
odwieczny związek – LM Grant
] [ O uporządkowaniu życia
dzieci Bożych ] [ „Zgubiony! i Znaleziony” – AW Pink ] [
Przedstawiciele
Zgromadzenia Bożego ] [ Zaproszenie dla Chrześcijan: „Przyjdź i zobacz” ] [
„Rozkaz Pana i
argumenty szatana” – CH Mackintosh ] [ „Każdy chrześcijanin ma być
rybakiem ludzi” – Otto Heit
] [ Fizyczne aspekty
śmierci Jezusa Chrystusa ]
[ „Rzut oka na zbory chrześcijan zgromadzających się do
imienia Pana Jezusa Chrystusa” RK Campbell ] [
„Wcielenie
Syna” – WR Dronsfield ] [ „Listy do Młodych Ludzi” – Heijkoop & Dennet
] [ Łaską
zbawieni jesteście ] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w codziennym studium Biblijnym
jest kalendarz z codziennym rozważaniem fragmentów Biblii – obecnie najlepszy
na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz
Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/ możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją skrzynkę poczty elektronicznej! ***
*** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS
- Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL 50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała
Chrystusowego (1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana
Jezusa Chrystusa, po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może
nastąpić w każdej chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując
tej błogosławionej nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą
potrzebą każdego człowieka i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego,
przez którą jedynie jest możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy
Chrystusa Ukrzyżowanego za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego
usprawiedliwienia i Powracającego ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia
(Kościoła) do domu Ojca (1 Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan
4:13-17, Ew. Jana 14:1-3, Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] [ http://www.DobreNasienie.own.pl/ ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: http://www.DobreNasienie.own.pl/ |