Bóg
ma dla Ciebie plan! |
Chrystus Umiłował Zgromadzenie ROZDZIAŁ I ZGROMADZENIE, KTÓRE JEST
JEGO CIAŁEM "Chrystus
umiłował Zgromadzenie i wydał zań Samego Siebie" (Ef. 5,25). My
powinniśmy również miłować Zgromadzenie, i w pewnym sensie, wydać zań samych
siebie. Powinniśmy wydać samych siebie w pełnej miłości służbie, służbie
radosnej, pełnionej ofiarnie i z oddaniem tak, aby Zgromadzenie na ziemi mogło
rozwijać się i triumfować. Celem
tej pracy jest zbadanie niektórych ważniejszych zasad Nowego Testamentu,
które decydują o charakterze i zachowaniu się "Zgromadzenia, które jest
Jego ciałem". Głównymi zaś wytycznymi, to wskazanie na wielkie,
niezmienne prawdy, dotyczące Zgromadzenia, a potem wskazanie, w jaki sposób
każde miejscowe świadectwo Zgromadzenia powinno wydawać świadectwo o tych
prawdach w praktycznym życiu. Na
samym początku należy dobitnie podkreślić to, że nigdy nie wolno oddzielać
istotnego, duchowego stanu Zgromadzenia, od istotnego, duchowego stanu
chrześcijan, którzy składają się na miejscowe świadectwa Zboru; ci bowiem
muszą być żywym świadectwem o Prawdzie. Ta zasada będzie stale pokreślana we
wszystkich tych razważaniach. Przystępując
więc do rozważania na temat Zgromadzenia, rozpoczniemy od określenia, czym ono
jest, a następnie je opiszemy. I. DEFINICJA ZGROMADZENIA A.
Słowo Zgromadzenie w Nowym Testamencie przetłumaczone jest z greckiego słowa
ekklesia, które oznacza "lud wywołany", "zgromadzenie",
albo "zbór". Szczepan użył tego słowa, opisując Izraela jako
"zgromadzenie na puszczy" (Dz. Ap. 7,38). To samo słowo użyte jest
w Dziejach Apostolskich, gdzie jest mowa o pogańskim tłumie w Efezie (Dz. Ap.
19,32.39.40). Ale najczęściej spotykamy je w Nowym Testamencie w tych
miejscach, gdzie jest mowa o grupach ludzi wierzących w Pana Jezusa
Chrystusa. Tego słowa używał Paweł pisząc: "zgromadzenie Boga, własną
Jego krwią nabyte" (Dz. Ap. 20,28). W
swoim pierwszym Liście do Koryntian wielki Apostoł dzieli cały świat na
Żydów, Greków i Zgromadzenie Boże, grupę tych wierzących chrześcijan, których
przed swym nawróceniem prześladował. B.
Często już podkreślana była prawda, że Zgromadzenie nie jest organizacją,
lecz organizmem. Oznacza to, że nie jest ono jakąś bezduszną instytucją, ale
żywą całością. Jest to społeczność tych wszystkich, którzy mają udział w
życiu Chrystusa i są połączeni w żywą całość przez Ducha Świętego. Ktoś ujął
to poprawnie w ten sposób: „Jest
to jedność osób, bez charakteru instytucji”. C.
W Nowym Testamencie nadano Zgromadzeniu wiele nazw, z których każda daje nam
pewno pojęcie o jego istocie. Najlepszym sposobem, aby zrozumieć co to jest Zgromadzenie,
będzie zatem dokładne zbadanie każdej, z tych nazw. A oto kilka z nich: 1.
Owczarnia (Jan 10,16). Naród żydowski był owczarnią. Zgromadzenie też jest
owczarnią. W Jana 10,16 - Pan Jezus powiedział: "Mam i drugie owce,
które nie są z tej owczarni; i teć muszę przywieść, i głosu Mego słuchać
będą; i będzie jedna owczarnia i jeden pasterz". To pojęcie
"owczarni" przywodzi nam na myśl gromadkę chrześcijan, którzy żyją
pod pełną miłości opieką Dobrego Pasterza - słuchając Jego głosu i idąc Jego
śladem. 2.
Boża rola (l Kor. 3,9). Zgromadzenie Boże jest zagonem, na którym On chce
wyhodować owoce ku Swej chwale. Jest tu nam dana nauka o przynoszeniu owoców. 3.
Boży budynek (Kor. 3,9). To określenie wyobraża nam Boga, prowadzącego w
dalszym ciągu dzieło budowy Zgromadzenia według pewnego planu. On sam przydaje
do Zgromadzenia żywe kamienie. Jakże ważną rzeczą jest to, aby życie nasze
poświęcone było realizacji planu budowy, w której On jest osobiście
zainteresowany! 4.
Świątynia Boża (Kor. 3,16). Słowo "świątynia" natychmiast nam
przywodzi na myśl uwielbienie Boga i przypomina nam, że Bóg w dzisiejszym
czasie otrzymuje prawdziwą cześć tylko od tych, którzy są członkami Ciała
Chrystusowego. 5.
Ciało Chrystusa (Ef. l,22.23). Ciało jest czynnikiem, w którym objawia się
osobowość człowieka. W analogiczny sposób Zgromadzenie jest tym tworem, przez
który upodobało się Panu objawić się światu w dobie obecnej. Gdy wierzący raz
sobie uświadomi tę prawdę, to już nigdy nie będzie uważał Zgromadzenia za coś
mało ważnego, ale całkowicie poświęci się służbie dla dobra Ciała
Chrystusowego. 6.
Nowy człowiek (Ef. 2,15). Tutaj na pierwszy plan wysuwa się myśl o nowym
stworzeniu. Największa ze wszystkich różnic istniejących między ludźmi,
mianowicie różnica między Żydami a poganami - została zniesiona w Zgromadzeniu,
w którym Bóg czyni z tych dwóch różnych narodów - jednego człowieka. 7.
Mieszkanie Boże (Ef. 2,22). To określenie daje wyobrażenie o tej prawdzie, że
Bóg obecnie mieszka w Zgromadzeniu, w przeciwieństwie do czasów
starotestamentowych, gdy mieszkał w materialnym przybytku, czy świątyni. 8.
Oblubienica Chrystusowa (Ef. 5,25-27; 2 Kor. 11,2). Ten punkt widzenia Zgromadzenia
na pierwsze miejsce wysuwa myśl o miłości. "Mężowie, miłujcie żony
swoje, jak i Chrystus umiłował Zgromadzenie i wydał zań samego Siebie, aby go
uświęcić, oczyściwszy go kąpielą wodną przez Słowo, aby sam sobie
przysposobić Zgromadzenie pełne chwały, bez zmazy, lub skazy, lub czegoś w
tym rodzaju, ale żeby było święte i niepokalane" (Efez. 5,25-27). Jeśli
Chrystus umiłował Zgromadzenie i wydał samego Siebie zań, to i Zgromadzenie,
rzecz oczywista, powinno być wypełnione uczuciem kochającej oblubienicy w
stosunku do Niego. 9.
Dom Boży (l Tym. 3,15). Dom (albo rodzina) mówi nam o porządku i o
dyscyplinie. Myśl o porządku znajdujemy w l Tym. 3,15: "masz wiedzieć,
jak należy postępować w domu Bożym..."; myśl o dyscyplinie znajdujemy
zaś w l Piotra 4,17: "Albowiem
czas jest, aby się sąd począł od domu Bożego". 10.
Filar i podwalina prawdy (Tym. 3,15). W dawnych czasach filar budynku służył
nie tylko jako jego podpora, ale używano go często jako miejsce, na którym
umieszczano publiczne ogłoszenia. Słowo podwalina (podstawa) oznacza również
fundament, podporę. Tak zatem Zgromadzenie Boże jest tym dziełem, które Bóg
powołał ku obwieszczaniu, podpieraniu i obronie Jego prawdy. Możemy zatem
stwierdzić ponad wszelką wątpliwość, że chrześcijanie będą wtedy w całej
pełni wykonywać wolę Bożą i realizować Jego cele, jeśli poświęcą swoje
najlepsze siły dla rozwoju i duchowego obfitowania Zgromadzenia. Wielu
chełpi się w dzisiejszych czasach z tego, że ich misją jest kazanie
Ewangelii, a przy tym wydają się jednak nie mieć nic wspólnego ze
Zgromadzeniem. Tacy powinni zwrócić uwagę na to, że usługa apostolska Pawła
miała dwa cele: 1.
"abym zwiastował poganom niezgłębione bogactwo Chrystusowe..." 2.
,, abym na światło wywiódł tajemny plan, ukryty od wieków w Bogu, który
stworzył wszystko..." (Efez. 3,8.9). II. POCZĄTEK ZGROMADZENIA A.
Wielcy i bogobojni mężowie mieli bardzo rozbieżne zdania odnośnie do
określenia czasu zapoczątkowania Zgromadzenia. Wielu wierzy, że Zbór wyrósł
ze starotestamentowego Izraela i jest jego kontynuacją, inni zaś twierdzą
nieugięcie, że w Starym Testamencie Zgromadzenia nie było, lecz że rozpoczął
się w okresie Nowego Przymierza. Na poparcie tego drugiego poglądu
przytaczane są następujące rozważania: 1.
W Efez. 3,4.5 - Paweł mówi o Zgromadzeniu jako o,, tajemnicy Chrystusowej,
która nie była znana synom ludzkim w dawnych pokoleniach, a teraz została
przez Ducha objawiona jego świętym apostołom i prorokom". Podobnie w
wierszu 9 mówi o Zgromadzeniu jako o "tajemnicy zakrytej od wieków w
Bogu". (Patrz również Kol. 1,26; Rzym. 16,26). A zatem Zgromadzenie był
tajemnicą, zakrytą przez Boga w czasach Starego Testamentu i objawioną
dopiero w czasie, gdy pojawili się apostołowie i prorocy. 2.
W Ewangelii Mateusza (l6,l8) zapisane jest, iż Pan Jezus powiedział "na
tej opoce zbuduję Zgromadzenie mój". Innymi słowy Zgromadzenie w czasie,
w którym słowa te zostały wypowiedziane, był dopiero sprawą przyszłości. 3.
I znowu w liście do Efezjan (4,8-11) Paweł podkreśla, że to Chrystus, który
zmartwychwstał i wstąpił na niebiosa, dał dary Zgromadzeniu. Z tego wynika
jasno, że jeśliby Zgromadzenie istniał już przed Jego wniebowstąpieniem, nie
brakłoby mu darów potrzebnych ku jego zbudowaniu. B.
Wierzymy, że nie tylko możliwe jest udowodnienie, że Zgromadzenie powstał w
epoce Nowego Testamentu, ale że początkiem jego jest ów szczególny dzień
Pięćdziesiątnicy. 1.
W l Kor. 12,13 jest mowa o tym, że ciało Chrystusowe zostało utworzone przez
chrzest Ducha Świętego. Czy można ustalić, kiedy ten chrzest miał
miejsce?" 2.
W Dziejach Apostolskich 1,5, tuż przed wniebowstąpieniem. Pan Jezus obiecał
apostołom: "...ale wy po niewielu dniach będziecie ochrzczeni Duchem
Świętym" (Dz. Ap.1,5). 3.
W dniu Pięćdziesiątnicy "napełnieni zostali wszyscy Duchem Świętym, i
zaczęli mówić innymi językami, tak jak im Duch poddawał" (Dz. Ap. 2,4). 4.
Gdy dochodzimy do czasu, o którym mowa w Dziejach Ap. 5,11, to widzimy, że Zgromadzenie
już z całą pewnością istnieje, czytamy bowiem, że "przyszedł strach
wielki na cały zbór..." To
wszystko wskazuje na to, że narodziny Zgromadzenia były wydarzeniem, które
miało miejsce w dniu Pięćdziesiątnicy. III. SIEDEM WIELKICH PRAWD DOTYCZĄCYCH ZGROMADZENIA Zarówno
Dzieje jak i Listy Apostolskie zawierają bardzo wiele wspaniałych prawd,
dotyczących Zgromadzenia Bożego. A oto kilka uwag na temat siedmiu z
najważniejszych, o których będzie mowa szerzej nieco dalej. A.
Jest jedno ciało (Efez. 4,4) Według
Słowa Bożego istnieje tylko jeden Zgromadzenie. Pomimo, że istniejące
okoliczności zdają się temu przeczyć, pozostaje to faktem, że z punktu
widzenia Bożego istnieje tylko jedno ciało na świecie, którego członkami są
wierzący. Pomimo, że Zgromadzenie ten nigdy nie jest widoczny w całości dla
oka ludzkiego, to jednak jest spojony w jedno ciało przez Ducha Świętego. B.
Chrystus jest głową ciała (Efez. 5,23; Kol. 1,18). Używając
porównania z ciałem ludzkim, apostoł Paweł uczy nas, że Chrystus jako Głowa,
będąc w Niebie, włada Swoim ciałem, które jest na ziemi. Słowo
"głowa" mówi o władzy, o kierownictwie, o siedzibie intelektu.
Głowa i reszta ciała dzielą to samo życie, te same zainteresowania, te same
nadzieje. I podobnie jak głowa bez ciała nie jest całością, tak też i
Chrystus zechciał pełność Swoją objawić w połączeniu ze Swoim Zgromadzeniem.
O tym właśnie czytamy w Efez. 1,23, gdzie jest mowa o Zgromadzeniu jako o
Jego ciele, że "jest ciałem jego, pełnią tego, który sam wszystko we
wszystkim wypełnia." (Efez. 1,23). Ta prawda jest przyczyną najgłębszej
czci i bojaźni Bożej w sercu każdego wierzącego. C.
Wszyscy wierzący są członkami tego ciała (Dz. Ap. 2,47). Z
chwilą, gdy jakiś człowiek zastaje zbawiony, zostaje przydany Zborowi (to
jest Zgromadzeniu) jako członek ciała. To członkostwo przekreśla różnice
rasowe, narodowe, usposobień, kultury, stanowisk społecznych, języków i
wyznań. W
swoim klasycznym wywodzie na temat członków ciała Chrystusowego (l Kor.
12,12-26) Paweł przypomina co następuje: 1.
Jest wiele członków w jednym ciele (w. 12-14). 2.
Każdy z nich ma jakieś zadanie do wykonania (w. 15-17). 3.
Nie wszystkie jednak członki mają to samo zadanie (w. 19). 4.
Dobro całego ciała jest uzależnione od współpracy wszystkich członków (w.
21-23). 5.
Ponieważ wszystkie członki ciała potrzebują się wzajemnie, więc nie ma powodu
do zazdrości między nimi lub niezadowolenia (w. 15-17), lub pychy i
uniezależnienia z drugiej strony (w. 21). 6.
Ponieważ wszyscy są członkami jednego ciała, powinna istnieć między nimi
wzajemna troskliwość, życzliwość i radość (w. 23-26). D.
Duch Święty jest Przedstawicielem Chrystusa w Zgromadzeniu (Jan 14,16.26). Po
swoim wniebowstąpieniu Pan Jezus posłał Ducha Świętego jako Swego Przedstawiciela
na ziemię. Jego działalność w Zgromadzeniu może być częściowo widziana w
przytoczonych następujących przykładach: 1.
On prowadzi chrześcijan w ich uwielbieniu Boga (Efez. 2,18). 2.
On posila i uzupełnia modlitwy (Rzym. 8,6,27). 3.
On napełnia mocą czytane (słuchane) Słowa Boże (l Tes. 1,5). 4.
On kieruje poczynaniami zarówno w sensie rozpoczęcia głoszenia Ewangelii (Dz.
Ap. 13,2), jak i zaniechania tego (Dz. Ap. 16,6.7). 5.
On postanawia przełożonych w Zgromadzeniu (Dz. Ap. 20,28). 6.
On udziela darów dla rozwoju i skutecznej działalności Zgromadzenia (Efez.
4,11). 7.
On wprowadza wierzących we wszelką prawdę (Jan 16,13). E.
Zgromadzenie Boże jest święte (l Kor. 3,17). Bóg
powołuje z różnych narodów lud dla Imienia Swego. Oddziela ich od grzesznych
świata dla Siebie i wzywa ich, aby na Jego wezwanie odpowiedzieli
świętobliwym życiem. Tylko w ten sposób może Zgromadzenie wiernie
reprezentować Boga w obliczu istniejącego zepsucia, F.
Ku budowaniu Zgromadzenia dane są dary (Efez. 4,11.12). Jest
to wolą Pana, aby Zgromadzenie rósł zarówno duchowo, jak i liczebnie. W tym
celu zmartwychwstały Chrystus daje dary Zgromadzeniu. Tymi darami są mężowie,
którym dana jest specjalna zdolność ku budowaniu Zgromadzenia. Według Efez.
4,11 dary te są następujące: l. Apostołowie, 2. Prorocy, 3. Ewangeliści, 4.
Pasterze, 5. Nauczyciele.*) Wierzymy,
że zadaniem apostołów i proroków było założenie gruntów, fundamentów Zgromadzenia
(Efez. 2,20). Z chwilą, gdy fundamenty te zostały już założone, apostołowie i
prorocy Nowego Testamentu wypełnili swe zadanie, tak że my ich obecnie w
pierwotnym znaczeniu tego słowa już nie mamy**). *)
W l Kor. 12,8-10 dana nam jest inna lista darów duchowych: mowa mądrości,
mowa umiejętności, wiara, dar uzdrawiana, czynienia cudów, proroctwo,
rozeznanie duchów, rozmaite języki, wreszcie wykładanie języków. Te dwie
listy darów nie stoją w żadnej sprzeczności ze sobą. W Liście do Efezjan (4)
darami są ludzie, którzy całe swoje życie jawnie poświęcili ewangelizacji, nauczaniu,
pracy duszpasterskiej. Tutaj zaś, w l Kor. 12 - darami są pewne uzdolnienia,
których, jakkolwiek jest to ograniczone do pewnych tylko jednostek. Duch
Święty jednak może udzielić jakiemukolwiek członkowi Ciała Chrystusowego i w
każdym czasie. Na przykład każdego chrześcijanina może napełnić Duch Światy
ku wypowiedzeniu "słowa mądrości" lub "słowa
umiejętności", chociażby nie był on nauczycielem w całym tego słowa
znaczeniu. Inny może wskazać jakiejś duszy drogę do Chrystusa, a nie będzie
ewangelistą. Dalej w l Kor. 12,28 Paweł mówi o apostołach, prorokach,
nauczycielach, o mocy czynienia cudów, darach uzdrawiania, pomocnikach,
rządcach i rozmaitych językach.
. **)
We wtórnym znaczeniu tych słów bez wątpienia mamy i dziś apostołów, to jest,
jeśli mamy po prostu na myśli mężów, których wysłał sam Pan. W tymże
niniejszym zakresie mamy również obecnie i proroków, to jest mężów, którzy
podnoszą głos w Imieniu Pańskim przeciw grzechowi i nieprawości. Ale z całą
stanowczością odrzucamy taką myśl, jakoby dzisiaj żyli ludzie, którzy mieli
ten sam autorytet, jaki dany był apostołom Pana Jezusa. Niemniej
mamy wciąż jeszcze ewangelistów, pasterzy i nauczycieli. Ewangeliści niosą
światu Ewangelię, przyprowadzają grzeszników do Chrystusa, a następnie
wprowadzają ich do społeczności miejscowego Zboru. Starsi Zboru roztaczają
nad stadem Bożym pasterską opiekę, karmią owce, dodając im odwagi i strzegąc
je przed złem. Nauczyciele wyjaśniają Słowo Boże w zrozumiały sposób i
przedstawiają Jego prawdy z powagą i umiarem. W
związku z tym nieuchronnie wyłania się pytanie, czy dary występują jeszcze w
dzisiejszej dobie. W Liście do Hebrajczyków 2,4 jest mowa o tym, że Bóg
poprzez znaki i cuda potwierdzał autentyczność Ewangelii opowiadanej w pierwszych
dniach naszej ery. Był to czas, w którym nie można jeszcze było posługiwać
się całym Słowem Bożym w formie pisanej. Wielu twierdzi, że z chwilą, gdy
pisanie całej Biblii zostało zakończone, przestała istnieć potrzeba tych
cudów. Biblia jednakże tej sprawy nie rozwiązuje w sposób decydujący.
Jakkolwiek widzimy, że te dary (cuda) na ogół nie towarzyszą nam już dzisiaj
- to jednak nie możemy twierdzić, że Duch Święty w Swojej suwerennej mocy nie
ma możności używać ich jeszcze dziś. Gdy
te dary są czynne w Zgromadzeniu, to Zgromadzenie rośnie i święci są coraz
silniej ugruntowani w najświętszej wierze swojej. Poprzez udzielenie tych
darów Bóg umożliwia Zgromadzeniu jego rozwój. G.
Wszyscy wierzący są kapłanami Bożymi (l Ptr. 2,5.9). Ostatnią
prawdą, o której wspominamy w związku z Zgromadzeniem, jest powszechne
kapłaństwo wszystkich wierzących. W Starym Testamencie kapłani mogli się
rekrutować tylko z pewnej grupy ludzi, a mianowicie z pokolenia Lewiego i
rodziny Aarona (2 Mojż. 28,1). Dzisiaj nie ma specjalnej kasty ludzi,
oddzielonych dla tej usługi od swoich współbraci, noszących specjalne
odzienie i mających szczególne jakieś przywileje. Wszystkie dzieci Boże są
kapłanami Bożymi i dzielą te same przywileje i odpowiedzialność. IV. DOKONANIE ZGROMADZENIA I JEGO PRZEZNACZENIE Jak
było już wspomniane, Zgromadzenie jest obecnie w stadium budowy. Każda
zbawiona dusza - to dodanie jednego więcej żywego kamienia do tej budowy.
Gmach ten wznosi się w ciszy, bez odgłosu młota. Duch Święty przydaje Zgromadzeniu
na każdy dzień tych, którzy mają być zbawieni (Dz. Ap. 2,47). Już
niedaleko jest ten dzień, gdy dzieło to będzie zakończone. Ostatni kamień
zostanie położony i Pan Jezus przyjdzie na powietrze. Zgromadzenie zaś, jakby
pociągnięte przez jakiś niebiański magnes, zostanie wzięte w górę na
spotkanie ze swoim Zbawicielem i razem z Nim uda się do tych licznych
mieszkań w Ojcowskim Domu. "I tak zawsze z Panem będziemy" (l Tes.
4,17). Błogosławionym udziałem Zgromadzenia będzie nie tylko przebywanie z
Chrystusem na zawsze, lecz również uczestniczenie w Jego chwale. Zgromadzenie
jest przeznaczone na to, aby całą wieczność świadczyć o tym, co uczynił Pan
Jezus dla chwały Bożej. "Aby okazać w przyszłych wiekach nadzwyczajne
bogactwo łaski swojej w dobroci wobec nas w Chrystusie Jezusie" (Efez.
2,7). Tymczasem
Zgromadzenie jest arcydziełem Boga tu na ziemi - jakby lekcją poglądową,
"Aby teraz nadziemskie władze i zwierzchności w okręgach niebieskich
poznały przez Zgromadzenie różnorodną mądrość Bożą" (Efez. 3,10). Z tego
też powodu każdy wierzący powinien być osobiście żywo zainteresowany Zgromadzeniem,
a jego służba powinna mieć jako jeden z naczelnych celów: rozwój i zbudowanie
tegoż Zgromadzenia. ROZDZIAŁ II ZBÓR I DEFINICJA ZBORU Zastanawialiśmy
się już nad Zgromadzeniem powszechnym, które również nosi nazwę Zgromadzenia
niewidzialnego, lub też mistycznego ciała Chrystusowego. Poza
tym Nowy Testament mówi jednak również o miejscowych zborach, składających
się z wierzących mieszkających w danej miejscowości (grecka nazwa tych
zborów, jak już wspomniano brzmi: ekklesia - lud wywołany. - Przyp. tłum,).
Czytamy zatem o Zgromadzeniach względnie zborach w Jerozolimie, Koryncie,
Rzymie itd. Były one lokalnym objawieniem się Zgromadzenia Bożego. Każdy z
tych zborów był jednostką samodzielną, niezależną od innych zborów, mimo to
pomiędzy tymi zborami istniała społeczność i wszystkie one poddane były
Chrystusowi, Na
przestrzeni lat, które są już poza nami, było wiele sprzecznych poglądów na
temat tego, czym właściwie jest (co tworzy) nowotestamentowy zbór. Przeważnie
podchodzono do tego zagadnienia w ten sposób, że wymieniano szereg cech, czy
przymiotów, takich które zbór powinien posiadać. Jeśli zgromadzająca się
gromadka wierzących odpowiadała tym wymaganiom, uważano ją za prawdziwy zbór. W
r. 1593 Henryk Barrow podał definicję, którą można by uważać za prawdziwie
typową dla zboru: "Ugruntowanym
na sprawiedliwości i wyrosłym z prawdy zborem Chrystusowym można nazwać grono
wiernych ludzi, oddzielonych od niewierzących, zbierających się w Imieniu
Chrystusa, którego prawdziwie uwielbiają i któremu są gotowi w każdej chwili
być posłuszni. Są oni braterstwem, społecznością świętych, każdy z nich stoi
w duchowej wolności chrześcijańskiej i jest jej obrońcą (zwolennikiem)
wykonując wszystko, co Bóg im rozkazał i objawił w Swoim Świętym Słowie". Były
też i inne definicje, podające o wiele więcej ograniczeń, sprawiających, iż
tylko zbory pewnych kierunków wyznaniowych mogłyby zostać zaliczone jako
kwalifikujące się do nazwy zborów. W
związku z tym wyłania się jedno ważne pytanie; a mianowicie, czy Nowy
Testament wymienia jakąś określoną liczbę wymogów i niezbędnych warunków w
stosunku do zboru? Czy charakterystyczne cechy zboru podane są tak jasno, że
każdy wierzący mógłby podzielić społeczności istniejące w jego okolicy na
takie, które są prawdziwie zborami według kryteriów Nowego Testamentu, a te,
które nimi nie są? Naszym
zdaniem tak nie jest. Jeśliby sprawa stania się prawdziwym zborem - w sensie
duchowym - polegała tylko na naśladowaniu jakiegoś wzoru, lub też na
przestrzeganiu jakiegoś ustalonego porządku nabożeństw, to te rzeczy mogłyby
być wykonywane całkiem mechanicznie, bez jakiegokolwiek duchowego przeżycia.
Rezultatem tego byłaby śpiączka i pobłażanie sobie samemu. Nawet gdyby
stanowisko zboru było jak najbardziej pozornie prawidłowe, to jednak duchowy
stan poszczególnych wierzących mógłby być daleki od zadowalającego! Wierzymy
natomiast, że podejście nowotestamentowe do tej sprawy jest następujące:
wszystkim wierzącym podana jest nauka, że przez łaskę Bożą stali się
członkami Zgromadzenia. Następnie Słowo Boże zachęca ich do zgromadzania się
w taki, sposób, aby był dobitnie dany wyraz temu, że żywe są w pośród nich
wielkie prawdy dotyczące Zgromadzenia. Niektóre zbory chrześcijańskie są
bardzo biedną reprezentacją Ciała Chrystusowego. Inne grupy przedstawiają
większe zbliżenie do ideału. W sposób doskonały nie czyni tego nikt. Tak
więc zamiast nakazywania przestrzegania takich czy innych formalistycznych
wymogów i przepisów, lub mówienia:, jeśli przestrzegać będziecie pewnych
przepisów - będziecie zborem". Słowo Boże używa języka łaski, mówiąc:
"Wy wierzący jesteście Zgromadzeniem. A zatem zbierajcie się w taki
sposób, aby tej prawdzie dać świadectwo przed całym światem". A wówczas,
pod działaniem łaski Bożej, miłość do Zbawiciela jest tą mocą, która powinna
pobudzać nas do tego, abyśmy z całego serca pragnęli otaczającym nas ludziom
przedstawić jak najwierniejsze wyobrażenie Ciała Chrystusowego. Podsumowując
to, co było powiedziane poprzednio, powiemy, że miejscowy zbór powinien być
miniaturą Zgromadzenia powszechnego; nie powinien być niczym innym, ani robić
niczego, co byłoby sprzeczne z wielkimi prawdami objawionymi nam odnośnie Zgromadzenia,
który jest Ciałem Chrystusowym. Samuel
Ridout w swej pracy zatytułowanej: "Zgromadzenie według Pisma
Świętego" (The Church According to Scripture", New York, Loizeaux.,
Bros., Inc., 1926, str. 23) tak pisze o zborze: "Jego charakter i
jedność musi być widoczna. Musi być rzeczą oczywistą, że jest to istotnie
Ciało Chrystusowe, wykształtowane i zamieszkałe przez Ducha Świętego, że wszyscy
wierzący są Jego członkami, złączonymi z zmartwychwstałym Chrystusem i ze
sobą wzajemnie, że nadzieja przyjścia Pańskiego zawsze jest przed ich oczyma,
a imię Chrystusa jest jedynym, przez które są powołani. Poza tym musi taki
zbór być świadectwem jedności Ciała Chrystusowego." Jeśli
zatem zbór ma być odbiciem całego Zgromadzenia, to zapytamy, jakie są te
wielkie prawdy dotyczące Ciała Chrystusowego, dla którego to Ciała zbór ma
być żywym świadectwem? Już wcześniej wymieniliśmy siedem z tych podstawowych prawd,
a mianowicie: A.
Jest jedno Ciało. B.
Chrystus jest Głową Ciała. C.
Wszyscy wierzący są członkami tego Ciała. D.
Duch Święty jest Przedstawicielem Chrystusa w Zgromadzeniu. E.
Zgromadzenie Boży jest święty. F.
Ku zbudowaniu Zgromadzenia dane są dary. G.
Wszyscy wierzący są kapłanami Bożymi. Celem
naszych obecnych rozważań będzie zatem kolejne przeanalizowanie tych siedmiu
prawd, a to w celu stwierdzenia, w jaki sposób zbór może stać się ich obrazem
dla tego świata. II. PRAWDA O JEDNYM CIELE Pierwszą
prawdą, o której winien świadczyć zbór, jest ta, że: (A)
Jest jedno Ciało. Jak wierzący mogą dać temu faktowi świadectwo w
dzisiejszych czasach? 1.
Jednym z może najbardziej oczywistych sposobów jest to, aby nie przyjmować
żadnej nazwy, która mogłaby go odseparować od innych chrześcijan. W zborze
korynckim niektórzy twierdzili, że "są Pawła", inni
"Apollosa", jeszcze inni "Chrystusa". Apostoł Paweł z
żalem potępia takiego ducha, pytając, "Czy rozdzielony jest Chrystus?"
(l Kor. 1,10-17). Dziś chrześcijanie dzielą się na rozmaite denominacje,
nazwane według krajów lub obrządków, nazwisk przywódców religijnych, czy też
form organizacji kościelnej. Wszystkie są zaprzeczeniem, w sensie
praktycznym, jedności Ciała Chrystusowego. 2.
Jest rzeczą oczywistą, że dzieci Boże, stosując się do tego, co mówi Słowo
Boże, będą starały się posługiwać nazwami tylko takimi, które podaje Biblia,
a mianowicie: "wierzący"
(Dz. Ap. 5,14); "uczniowie" (Dz. Ap. 9,1); „chrześcijanie” (Dz. Ap.
11,26); "święci" (Efez. 1,1); wreszcie "bracia" (Jak.
2,1). Jest to może jedno z najtrudniejszych zadań w życiu chrześcijańskim,
aby nie nosić żadnego imienia jak tylko to, że się jest po prostu wierzącym!
Ogromna większość ludzi w obecnej dobie wyobraża sobie, że trzeba koniecznie
należeć do jakiegoś dobrze zorganizowanego Zgromadzenia i posługiwać się
jakąś nazwą i to taką, której nie ma w Słowie Bożym. Każdy zaś, który
sprzeciwia się temu, aby być nazwany przez otaczających go ludzi czymkolwiek
innym, jak tylko dzieckiem Bożym, będzie pogardzony przez innych chrześcijan
i będzie uważany za dziwaka w społeczeństwie. A jednak czy jest rzeczą
możliwą, aby wierzący, stojący na gruncie Słowa Bożego, mogli zajmować inne
stanowisko? 3.
Niemniej oczywistą rzeczą jest, że nie wystarczy tylko to, aby się posługiwać
nazwą biblijną. Jest to niestety rzeczą nader smutną, że ktoś może posługiwać
się językiem jak najściślej biblijnym, a jednak być skrajnie sekciarskiego
ducha! Dla przykładu, niektórzy w Koryncie mówili: "jam jest
Chrystusowy". Może chełpili się z tego, że ich nazwa jest jak
najpoprawniejsza, mając na myśli to, że oni tylko byli Chrystusowi, podczas
gdy wszyscy inni prawdziwie wierzący nimi nie są. Paweł ich potępił na równi
z tymi, którzy przyznawali się do tego, że należą do niego, czy też do Apollosa. 4.
Często, gdy zwraca się uwagę na to, że wątpliwa jest biblijność denominacji,
odpowiada się przeważnie, że Pan wylewał obfite błogosławieństwo na niektóre
grupy kościelne. Przyznajemy wprawdzie, że to jest prawda, ale mimo to
winniśmy pamiętać, co następuje: a.
Błogosławieństwo Pańskie nie dowodzi tego, że Pan jest zadowolony z każdego.
szczegółu zachowania się błogosławionego. On ma respekt dla Swojego Słowa,
chociaż często głoszeniu jego towarzyszy wiele słabości i niedoskonałości.
Gdyby Bóg błogosławił tylko tam, gdzie jest doskonałość, to nie byłoby
żadnego błogosławieństwa!... To, że jakaś grupa była nawiedzona
błogosławieństwem nie znaczy, że Pan zgadza się z wszystkim, co oni robią.
Poselstwo jest zawsze większe aniżeli posłaniec. b.
Boży stosunek do podziałów w Zgromadzeniu jest bardzo jasno wyrażony w l Kor.
3,4: "Albowiem jeśli jeden mówi: Ja JESTEM Pawłowy, a drugi: Ja
Apollosowy, to czyż cieleśni nie jesteście?" (l Kor. 3,4). c.
Rozerwanie w Zgromadzeniu (zborze) przynosi wielkie zło: (l)
Stwarza ono sztuczne bariery uniemożliwiające społeczność. (2)
Ogranicza możliwość usługiwania obdarowanym braciom, którzy winni służyć
całemu Zgromadzeniu. (3)
Stwarza zamęt w świecie i powoduje, że ludzie się pytają: "Który Zgromadzenie
jest prawdziwy?". W
swoim znanym dziele pt: "Modlitwa Pańska dla wierzących", Marek
Rainsford napisał m.in. co następuje: "Według mego zdania sekty i
denominacje są rezultatem pracy diabła, który usiłuje na wszelkie możliwe
sposoby zatrzeć i przeszkodzić jednolitości oblicza widzialnego Zgromadzenia
Bożego; uważam też, że wszystkie one pochodzą z naszej duchowej pychy i
egoizmu, z naszego polegania na sobie samym i z naszego grzechu".
(Wydano w Londynie: Chas. J. Thynne, 1904). Dalej ten sam brat pisze na
stronie 446: "Oby Pan zechciał wybaczyć nam i naprawić nasze rozbicie na
grupy! Nic nie daje większej sposobności światu zewnętrznemu do naigrywania
się ze sprawy Bożej, jak różnice istniejące pomiędzy chrześcijanami. Swary i
kłótnie między mężami i niewiastami różnych denominacji, przyznającymi się do
tego, że są cząstkami niewidzialnego Zgromadzenia Bożego, zawsze były jedną z
największych przeszkód dla tego świata w poznaniu prawdy. Zamiast tego, żeby
ludzie tego świata, patrząc na lud Boży, byli zmuszeni powiedzieć:
"Patrzcie, jak ci chrześcijanie miłują się wzajemnie" - mają oni
zbyt często powody po temu, aby mówić: "Patrzcie, jak oni się między
sobą gryzą, jak się nawzajem osądzają, patrzcie, jaką mają nienawiść jedni ku
drugim!" 5.
Wierzący, którzy wytkną sobie za cel wydawanie świadectwa o jedności ciała
Chrystusowego, będą mieli wielką trudność w tym, aby się trzymać z dala od
wszelkiego rozerwania w Zgromadzeniu, a jednocześnie zachować ducha miłości w
stosunku do całego ludu Bożego. C.
H. Mackintosh, drogi autor dzieła pt.: "Notes on the Pentateuch"
(tj; "Uwagi na temat Pięciu Ksiąg Mojżeszowych"), pisał o tym co
następuje: "Ogromną trudnością jest połączenie ducha głębokiego
oddzielenia - z duchem łaski, delikatności i cierpliwości; albo też jak ktoś
inny powiedział: utrzymywać ścisłe grono i równocześnie szerokie serce. To
rzeczywiście jest trudną rzeczą. Gdy z jednej strony ścisłe i bezkompromisowe
przestrzeganie skłania nas do pozostawania w ścisłym gronie, to równocześnie
wszystkim nam potrzeba tej ekspansywnej mocy łaski, która utrzymałaby serce
otwarte i uczucia gorące. Gdybyśmy bojowali o prawdę w jakikolwiek inny
sposób, a nie w duchu łaski, świadectwo nasze miałoby charakter tylko
jednostronny i zgoła nieciekawy. Z drugiej zaś strony, jeślibyśmy się starali
o okazywanie „łaski”, ale kosztem prawdy, to w końcu okazałoby się, że jest
to tylko zdobywanie taniej popularności i to kosztem Boga - a więc rzecz
całkowicie bezwatościowa" (z "Thę Unequal Yoke", wyd. w
"Miscellaneous Notes", New York: Loizeaux, tom II, str.29). W.
H. Griffith Thomas w swej książce pt.: "Ministerial Life and Work"
("Życie i praca Sługi Bożego", Chicago, Moody Colportage, 1927,
str. 1l5,l16) pisze na ten temat słowa, wyrażające tęsamą myśl: "Niechaj
zasady będą ugruntowane mocno na nieomylnej Skale Bożej mądrości, ale uczucia
przyjaźni niechaj wychodzą jak najszerzej ku wszystkim, którzy starają się w
życiu pracować dla Chrystusa. Nigdy nie zapomnę słów świątobliwego i pełnego
godności biskupa Whipple, z Minnesota, apostoła Indian, które słyszałem
wypowiedziane przez niego na pamiętnym zebraniu w Londynie: "Przez 30
lat starałem się ujrzeć twarz Chrystusa w tych, którzy ode mnie się
różnili". 6.
Jedność Ciała Chrystusowego nie da się zademonstrować w sposób widoczny
poprzez różne ruchy ekumeniczne, o których tak dużo się słyszy w naszych
czasach. Takie związki, rady i stowarzyszenia mogą się wykazać sukcesami
tylko poprzez pójście na kompromis, jeśli chodzi o wielkie prawdy Pisma
Świętego. Zbory chrześcijańskie zapierają się swego Pana, jeśli mają
społeczność z tymi, którzy odrzucają urodzenie się Pana Jezusa z Marii-Panny,
Jego bezgrzeszność, pomimo ludzkiego ciała, Jego zastępczą Ofiarę śmierci,
Jego zmartwychwstanie w ciele, Jego wniebowstąpienie i chwałę, oraz Jego
powtórne przyjście. 7.
Prawdziwą podstawą dla społeczności chrześcijan jest wspólne przywiązanie do
Chrystusa i Jego Słowa. Jeśli Jego chwała jest dominującym pragnieniem
naszego serca, wtedy będziemy się czuli prawdziwie bliskimi sobie i wtedy
wysłuchana będzie Jego modlitwa: "...aby byli jedno, jako my jedno
jesteśmy" (Jan 17,22). W
dziele wspomnianym powyżej (na str. 116) W. H. Griffith Thomas pisze jeszcze
co następuje: "Często zwracano na to uwagę, że w czasie odpływu morza
pozostają na brzegu tu i tam małe kałuże wody, oddzielone jedna od drugiej
szerokimi pasmami piasku. Dopiero wtedy, kiedy potężna fala przypływu obejmie
i zatopi je wszystkie, stają się one jedną całością. Tak to będzie z nami,
tak to musi stać się z naszymi poróżnionymi sercami, z naszymi
nieszczęśliwymi rozerwaniami; potężna fala przypływu Bożej miłości napełni
głębiej i pełniej serce każdego z nas z osobna i wszystkich razem, i dopiero
w tym oceanie miłości uzmysłowimy sobie Boży ideał miłości, radości i pokoju
na wieki". A tymczasem obowiązkiem zboru jest to, aby się starać o podtrzymywanie
świadectwa o jedności Ciała Chrystusowego, i to szczególnie w obecnej dobie,
gdy większość chrześcijaństwa robi wszystko, aby temu faktowi zaprzeczyć.
Członkowie zboru mogą to uczynić poprzez uznawanie wszystkich
współwierzących, zarówno w duchu, jak i w zasadach i w praktyce. ROZDZIAŁ III CHRYSTUS GŁOWĄ ZGROMADZENIA Drugą
prawdą, o której winien zaświadczyć zbór, jest to, że (B)
Chrystus jest głową Zgromadzenia. W
jaki sposób wierzący mogą wydawać o tym świadectwo w dobie dzisiejszej? 1.
Jest rzeczą oczywistą, że nie wolno im przyjmować żadnego człowieka jako
Głowy Zgromadzenia. Najjaskrawszym przekroczeniem tej zasady jest fakt, że
przełożony wielkiego systemu religijnego naszej doby uważa się za doczesną
głowę Ciała Chrystusowego. Jakkolwiek większość chrześcijan już uznała za
szaleństwo pretendowanie do tego stanu rzeczy, to jednak w bardziej
subtelnych formach zło to przeniknęło niemal wszystkie warstwy
chrześcijaństwa. 2.
Prawdziwie uznaje się to, że Chrystus jest Głową wtedy, jeśli zezwala się
Jezusowi na kontrolowanie działalności Zgromadzenia, podejmowanie jego
decyzji, przewodniczenie w każdym szczególe. Dla wielu może wydawać się to
czymś nieokreślonym i praktycznie niewykonalnym. Jakże Pan Nieba, powiedzą,
może kierować Zgromadzeniem na ziemi? Odpowiedź jest taka, że Pan nigdy nie
zostawia bez odpowiedzi prośby o objawienie Swej woli tym, którzy cierpliwie
Nań oczekują. Nie ulega wątpliwości, że to wymaga ze strony wierzących dużego
duchowego wysiłku. Byłoby rzeczą znacznie łatwiejszą wziąć sprawy we własne
ręce i ułożyć własne plany! Należy jednak pamiętać, że zasady
nowotestamentowe mogą być wykonywane wyłącznie w mocy Nowego Testamentu, a
ci, którzy nie mają chęci kroczyć ścieżką uzależnienia, modlitwy i
cierpliwego oczekiwania, nigdy nie będą mogli oglądać nad zborem kierowniczej
ręki Głowy Zgromadzenia. 3.
Na tym miejscu należy szczególnie podkreślić, że jest czymś zupełnie innym li
tylko wargami wyznawać, że Chrystus jest Głową, a zupełnie czymś innym
uznawać to w praktyce! Są tacy, którzy zdawałoby się, że są gotowi przelać
swą krew w obronie tej prawdy, a jednak w praktyce zadają temu kłam,
zachowując się w zborze jak dyktatorzy. Może zaistnieć taka sytuacja, że
jeden człowiek, albo grupa ludzi, bezwzględnie i dyktatorsko rządzą zborem,
jakkolwiek nie mają oficjalnie żadnego tytułu, czy specjalnego stanowiska w
zborze. Takim właśnie był Dotrefes (3 Jana 9.10). On pragnął mieć władzę; i
mężów Bożych, takich jak Jan, obmawiał złymi słowami, nie chciał ich
przyjmować, a tych, którzy pomimo jego zakazu ich przyjmowali, wyrzucał ze
zboru. To było oczywistym zaprzeczeniem faktu, że Chrystus jest Głową. 4.
Może należałoby w tym miejscu poświęcić kilka słów sprawie centralnych władz
kościelnych. Słowo "centralna władza" daje do zrozumienia, że
chodzi o centrum działania
i o autorytet. Centralną Władzą Zgromadzenia jest jednakowoż Ten, który jest
jego Głową, a siedzibą jest samo Niebo! Stąd miejscowy zbór nie może uznawać
żadnego takiego organu nadrzędnego, który by narzucał mu kontrolę (duchową
-przyp. red.) bez względu na to, jaką nazwę taka instytucja by nosiła, czy
synod, czy prezbiter, czy rada. Każdy zbór jest odpowiedzialny bezpośrednio
przed Głową Zgromadzenia i powinien nie być niczym, ani nie robić niczego, co
mogłoby tej prawdzie zaprzeczać. ZASADY
PRZYJMOWANIA CZŁONKÓW Jak
zostało już wspomniane poprzednio, trzecią ważną prawdą dotyczącą Zgromadzenia
jest to, że (C)
Wszyscy wierzący są członkami Ciała Chrystusowego. Jest to obowiązkiem zboru,
aby świadczyć o tej prawdzie z wszelką dokładnością i wiernością. Żadna z tych
rzeczy, która w zborze jest nauczana, lub praktykowana, nie powinna
zaprzeczać jedności wszystkich chrześcijan. Gdy zaczniemy się zastanawiać nad
tym, w jaki sposób zbór może tej sprawie wydać świadectwo, natkniemy się na
zagadnienie, w jaki sposób należy przyjmować inne osoby do społeczności.
Zasady, które należy stosować, można podsumować w sposób następujący: 1.
Podstawową zasadą jest to, że zbór powinien przyjąć wszystkie te osoby, które
przyjęły Chrystusa. "Przetoż przyjmujcie jedni drugich, jak i Chrystus
przyjął was, ku chwale Boga" (Rzym. 15,7). Prawdziwą podstawą do
społeczności jest fakt, że jakaś osoba została już przyjęta do Ciała
Chrystusowego. Zbór tylko daje temu zewnętrzny wyraz poprzez fakt powitania
jej jako członka. 2.
Niemniej nie jest to reguła bez wyjątku. Są jeszcze trzy dodatkowe wymagania,
o których uczy Nowy Testament w sposób bardzo wyraźny, a mianowicie: a.
Przyjmowana osoba musi wieść świętobliwe życie (l Kor. 5,11; 10,21). Dawałoby
to nader niewłaściwe wyobrażenie o świętym charakterze zboru, gdyby do niego
został przyjęty wszetecznik, chciwiec, bałwochwalca, potwarca, pijak albo
zdzierca!... b.
W ścisłym związku z tym pozostaje i ta okoliczność, że byłoby wysoce
niewłaściwą rzeczą przyjąć do zboru osobę pozostającą pod karą nałożoną na
nią przez inny zbór (l Kor; 5,13). To byłoby zaprzeczeniem jedności Ciała
Chrystusowego (Efez. 4,4). Dopóki jakaś osoba nie została przywrócona do
społeczności z Panem i Jego ludem, jest uważana za poganina i celnika (Mat.
18,17). c.
Wreszcie kandydat na członka zboru musi wyznawać zdrową naukę Chrystusa: "Jeśli
ktoś przychodzi do was i nie przynosi tej nauki, nie przyjmujcie go do domu i
nie pozdrawiajcie" (2 Jana 10). Zachodzi pytanie, co zawiera pojęcie
nauki Chrystusowej. W przytoczonym wierszu nie jest podane wyjaśnienie tego,
ale chcielibyśmy poddać tutaj myśl, że nauka Chrystusowa zawiera takie
wielkie prawdy dotyczące Jego Osoby i Jego dzieła, jak: iż był Synem Bożym i
Bogiem, urodził się z Marii-Panny, był bez grzechu, zmarł za grzeszników, był
pogrzebion, zmartwychwstał, wstąpił na Niebiosa, że powtórnie przyjdzie na
ziemię. Podsumowując
to, co było powiedziane powyżej, powiemy, że zbór powinien przyjmować do
społeczności wszystkich nowonarodzonych wierzących, którzy prowadzą
świętobliwe życie, nie pozostają pod karą innego zboru i wyznają zdrową
naukę. 3.
Słowo Boże daje nam również i inne ważne wskazania odnośnie do tego, kogo
należy przyjmować do zboru, a mianowicie: a.
Tego, który jest stały w wierze (Rzym. 14,1). To odnosi się do tych
chrześcijan, którzy są nadmiernie skrupulatni w wprawach nieistotnych z
moralnego punktu widzenia. Np. fakt, że ktoś jest wegeterianinem, nie
powinien być powodem, aby taki człowiek nie miał być przyjęty do zboru. b.
Należy przyjmować bez czynienia różnicy między osobami (Jak. 2,1-5). Biblia
ostrzega przed okazywaniem specjalnych względów bogatym, a pogardzaniem
ubogimi. To samo niewątpliwie odnosi się do takich rzeczy jak różnice rasowe,
pochodzenie społeczne, czy też kultura. Czynienie jakichkolwiek różnic jest
niechrześcijańskie. c.
Należy przyjmować na podstawie świadectwa życia, a nie na podstawie
posiadanego światła (Dz. Ap. 9,26-28). Społeczność nie polega na tym, ile kto
wie, ale raczej na Osobie Tego, którego zna. W tym sensie Apollos został
przyjęty przez zbór w Efezie, pomimo że jego wiadomości były jeszcze
niedostateczne (Dz. Ap. 18,24-28). d.
Należy przyjmować na podstawie świadectwa życia, a nie obrządków. Nigdzie nie
jest powiedziane, że chrzest jest drzwiami do zboru, jakkolwiek prawdą jest, że
wszyscy wierzący winni się ochrzcić (Mat. 28,19). Niemniej jeśli powiemy, że
ktoś musi się ochrzcić, zanim zostanie przyjęty do zboru - posunęliśmy się
już poza to, co mówi Słowo. e.
Należy przyjmować na podstawie świadectwa życia, a nie służby. To, że może
nie zgadzamy się ze sferą służby jakiegoś wierzącego, nie stanowi
wystarczającej przyczyny do nieprzyjmowania go do społeczności. U Łukasza
(9,53) czytamy, że Samarytanie nie chcieli Pana Jezusa, ponieważ Jego oblicze
zwrócone było ku Jerozolimie. Kierował nimi tutaj niewątpliwie duch
sekciarstwa, a nie Bożej zasady. f.
Należy przyjmować daną osobę pomimo tego czym może była, zanim się nawróciła.
Paweł był prześladowcą, ale został przyjęty pomimo tej swojej smutnej
przeszłości (Dz. Ap. 9,27.28). Onezym był złodziejem, niemniej Paweł poleca
Filemonowi, aby go przyjął (Fil. 12,15.17). Z chwilą, kiedy drzwi zboru
zostałyby zamknięte dla nawróconych pijaków, karciarzy lub wyrzutków, zbór
straciłby swój prawdziwy charakter i stałby się towarzyskim klubem. g.
Należy przyjmować wierzących w Panu z prawdziwą radością (Filip. 2,29). Nie
ulega najmniejszej wątpliwości, że sposób, w jaki się obchodzimy z
najmniejszym, najsłabszym członkiem Jego Ciała, jest sposobem obchodzenia się
z Nim Samym! ,,Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich
braci, mnie uczyniliście” (Mat. 25,40). 4.
Ciągle na nowo jednak spotykamy się z takim pytaniem: "Jak może zbór się
upewnić, że jakaś osoba jest naprawdę nawrócona i że nadaje się do przyjęcia
na członka zboru?" Można tutaj zaproponować co najmniej pięć sposobów
podejścia do tego zagadnienia: a.
Posługiwanie się listami polecającymi (Rzym. 16, l). Chrześcijanin znajdujący
się w podróży i przybywający do innego zboru, który mu wyda świadectwo o jego
wierze i chodzeniu w Panu, może uniknąć wielu trudności i zaambarasowania. b.
Świadectwo dwóch lub trzech świadków (Mat. 18,16). Jeśli jakaś osoba jest
znana dwom lub więcej członkom zboru, to zbór może ją przyjąć na podstawie
ich polecenia. c.
Świadectwo jednej osoby, ale takiej, która cieszy się zaufaniem całego zboru.
Feba została polecona świętym w Rzymie przez Pawła (Rzym. 16,1), podobnie
Epafrodyt został polecony zborowi w Filippi (Filip. 2,28-30). d.
Opinia posiadana przez kogoś, że jest sługą Chrystusa (2 Kor. 3,1-3). Paweł
oświadczył, że nie potrzebuje listów polecających, gdyż był wszystkim dobrze
znany jako apostoł Jezusa Chrystusa. e.
Staranne badanie i dowiadywanie się ze strony samego zboru. Tutaj mamy na
myśli to, że zbór sam, lub poprzez swoich starszych będzie danej osobie
zadawać pytania odnośnie do jego wiary w Chrystusa itd. żądając od niej
rachunku jej nadziei (l Ptr. 3,15). Po
upewnieniu się, że dana osoba naprawdę należy do Chrystusa, może ona zostać
przyjęta do zbonu. 5.
Zanim zakończymy ten rozdział o przyjmowaniu, rozważyć musimy jeszcze trzy
dalsze pytania, które zazwyczaj wyłaniają się w związku z tym zagadnieniem. a.
Czy zbór ma prawo oceniać człowieka z punktu widzenia, czy jest on zbawiony,
czy nie? Odpowiedź brzmi, że nie tylko ma prawo to czynić, ale nawet święty
obowiązek. Jest więc rzeczą oczywistą, że należy używać wszelkich, rozumnie
będących do przyjęcia środków, aby ustalić duchowy stan tych, którzy starają
się zostać członkami zboru. b.
Przypuśćmy, że ktoś zostanie przyjęty do zboru, a potem zacznie uczyć
błędnych nauk, co wtedy zrobić? W takim wypadku należy jego nauczanie
publicznie zganić na podstawie Słowa Bożego (l Tym. 5,20). Nowotestamentowy
zbór może istnieć tylko w oparciu o otwartą Biblię. Powinien on mieć
bogobojnych starszych, którzy by umieli napiętnować błąd i bronić wiary (Tyt.
1,9). c.
Przypuśćmy, że jakaś, osoba zostanie przyjęta do Zboru, a potem nieregularnie
przychodzi na nabożeństwa, albo też w ogóle nie przychodzi - co wówczas
zrobić? Przede wszystkim
należy podkreślić, że słowo społeczność oznacza dzielenie się czymś, albo posiadanie czegoś jako
wspólną własność. Ci, którzy zostali przyjęci, powinni włączyć się do życia
zborowego, pomóc w niesieniu brzemienia odpowiedzialności i uczestniczyć w
pracach, które powinny być wykonane. Biorąc pod uwagę konkretnie taki
wypadek, że ktoś tylko uczęszcza na jedno zebranie w tygodniu, można
stwierdzić, że taka osoba naprawdę nie jest w społeczności! Jeśli chodzi o
kogoś, kto po przyjęciu nigdy więcej nie przychodzi, to odpowiedzialność za
to spada na tegoż człowieka. Zbór winien dać mu wierne i duchowe światło na
to, czym jest Zgromadzenie Boży. Potem już ten człowiek winien być posłuszny
prawdzie. Niewątpliwie
zagadnienie przyjmowania do zboru jest skomplikowaną sprawę i w tych kilku
słowach dotknęliśmy zaledwie kilku spraw dotyczących tego zagadnienia. W
świadomości tego, że wywody nasze są niekompletne, przejdziemy do rozważania
następnego ważnego punktu. ROZDZIAŁ IV DUCH ŚWIĘTY W ZGROMADZENIU Po
czwarte, miejscowy zbór winien zachowywać poprzez słowo i czyn tę żywą
prawdę, że; (D)
Duch Święty jest Zastępcą Chrystusa w Zgromadzeniu. Na
pierwszy rzut oka stwierdzenie to wydaje się być sprzeczne z tym, o czym
mówiliśmy w poprzednim rozdziale, a mianowicie, że Chrystus jest Głową Zgromadzenia.
Niemniej, oba stwierdzenia są prawdziwe. Chrystus jest Głową Zgromadzenia,
lecz przysłał Ducha Świętego jako Swego Przedstawiciela na ziemi. Dlatego
każdy zbór powinien dać Duchowi Bożemu należne Mu miejsce. Jak
to może być w praktyce? 1.
Przede wszystkim zbór powinien prosić Go o wskazywanie drogi we wszystkich sprawach,
czy to: a.
w wyborze miejsca na wydanie publicznego świadectwa, b.
w ustalaniu rodzajów zebrań, które mają się tam odbywać, c.
w doborze ludzi, którzy mają być Jego narzędziami w pracy opowiadania Słowa Bożego,
d.
w sposobie wydatkowania funduszów zborowych i wreszcie, e.
w przestrzeganiu zgodnej z wolą Bożą dyscypliny zborowej, itd. 2.
Po drugie, zbór powinien zawsze dawać miejsce zwierzchniej działalności Ducha
Świętego. Tutaj mamy na myśli to, że Duch Święty w działaniu Swym nigdy nie
będzie niezgodny ze Słowem, jakkolwiek działając według Swej woli nie zawsze
będzie czynił to w sposób szablonowy. Nawet symbole użyte w Słowie Bożym dla
określenia Ducha, takie jak ogień, olej, woda i wiatr, mówią o płynności, o
zachowaniu się, którego nie można z góry przewidzieć. A zatem mądrzy
chrześcijanie będą dostatecznie poddani, by przyznać Mu te Jego Boże
uprawnienia. Tak
było na początku w Zgromadzeniu, ale ludzie rychło zostali zaniepokojeni
zebraniami, które były "wolne i społeczne z minimalnym przestrzeganiem
sztywnych form". Tak więc zaczęto dodawać pewne kontrole, aż wreszcie i
formalizm i obrzędowość wzięły górę, i Zgromadzenie utracił swoją duchową
siłę. To przejście od wolności w Duchu do kontroli ludzkiej (cielesnej)
zostało opisane we wzruszający sposób przez Jamesa Denney'a. Pisze on dosyć
obszernie, lecz każdy czytelnik będzie mógł stwierdzić, że staranne
przestudiowanie tego artykułu obficie się opłaci. Komentując
werset "Nie zagaszajcie Ducha", pisze: "Gdy Duch Święty
zstąpił na Zgromadzenie w dzień Pięćdziesiątnicy, ukazały się im rozdzielone
języki na kształt ognia, który usiadł na każdym z nich. Wówczas usta ich
zostały otwarte dla opowiadania wielkich spraw Bożych. Człowiek, który został
obdarzony takim darem, określany jest na innym miejscu jako pałający, tj.
dosłownie "kipiący Duchem". Nowonarodzenie było rzeczywiście w
owych dniach urodzeniem się na nowo; zapalało ono w duszy myśli i uczucia,
które dotąd jej były obce, przynosiło ono świadomość nowych mocy, nową wizję
Boga, nowe umiłowanie świętobliwości, nowe spojrzenie na Pismo Święte i na
sens życia ludzkiego, często nową moc dla żarliwego i dobitnego przemawiania.
W pierwszym Liście do Koryntian Paweł opisuje pierwotny zbór chrześcijański.
Nikt nie był milczący pomiędzy nimi, ani jeden! Gdy się schodzili, jeden miał
psalm, czy objawienie, proroctwo, tłumaczenie. Objawienie Ducha dane bywało
każdemu ku pożytkowi i we wszystkim płomień duchowego ognia był gotów
rozgorzeć. Nawrócenie się do chrześcijańskiej wiary o przyjęcie apostolskiej
Ewangelii nie było dla ludzi rzeczą małej wagi; oznaczało ono głęboki
przewrót w całej ich naturze; nigdy więcej nie byli tymi, co dawniej; byli
nowym stworzeniem, z nowym życiem w sobie, pełni zapału i ognia. Stan taki,
tak bardzo różniący się od naturalnego w zwykłym tego słowa znaczeniu, z
konieczności pociągał za sobą także i pewne trudności. A chrześcijanin,
pomimo iż otrzymał dar Ducha Świętego, pozostawał nadal jeszcze człowiekiem i
niewątpliwie człowiekiem, który musiał walczyć z marnością, głupotą, ambicją
i samolubstwem wszelkiego rodzaju. Na pierwszy rzut oka jego entuzjazm
wydawać by się mógł czymś, co zajątrzyłoby raczej, aniżeli usuwało jego
naturalne wady. To mogłoby spowodować, że zacząłby przemawiać - jako że w
pierwotnym Zgromadzeniu każdy mógł - gdy może byłoby lepiej, gdyby milczał.
Może rozpocząłby się głośno modlić i uwielbiać albo nauczać i to w taki
sposób, że mądrzy musieliby westchnąć!... I dla tej przyczyny owi mądrzy,
albo też tacy, którzy mniemają, że są mądrzy, byliby skłonni, aby odradzać
używania darów duchowych: "Wstrzymaj
się" - poradziliby oni człowiekowi, którego serce pała w nim i który nie
mógłby się uspokoić, dopóki by płomień ten nie znalazł ujścia na zewnątrz; "wstrzymaj
się; opanuj się trochę; nie godzi się rozumnej istocie dać się ponieść w ten
sposób". Niewątpliwie
podobne sytuacje powtarzały się niejednokrotnie w zborze w Tesalonikach.
Wynikają one z różnic wieku i temperamentu wierzących. Starsi i flegmatycy są
naturalną - niewątpliwie od Pana daną przeciwwagą dla młodszych i krewkich.
Lecz mądrość, która przychodzi z doświadczeniem, ma swoje ujemne strony w
porównaniu z pałaniem Ducha. Jest ona zimna i pozbawiona entuzjazmu i nie
umie się uzewnętrznić; nie umie niczego zapalić ani rozszerzyć się. A
ponieważ w duszach ludzkich, jest rzeczą wzbronioną lać zimną wodą na taki
entuzjazm, gdy wybuchnie w słowach pełnych ognia. Takie jest znaczenie słów:
"Nie zagaszajcie Ducha". Rozkaz ten oparty jest na założeniu, że
Ducha można zagasić. Zimne spojrzenie, pogardliwe słowa, milczenie, umyślne
lekceważenie, to wszystko jest drogą do zagaszania Ducha. Czyni to również
bezduszna krytyka. Każdy
wie, że najbardziej dymi nowo zapalony ogień; ale aby się dymu pozbyć nie
będziemy lać na ten ogień zimnej wody, lecz damy mu możność rozpalenia się,
aż będzie płonął jasnym, czystym płomieniem. Jeśliś jest mądry, możesz nawet
dopomóc, aby rozpalił się należycie; możesz przełożyć paliwo, lub też
postarać się o lepszy ciąg powietrza; lecz najmądrzejszą rzeczą, jaką
przeważnie ludzie robią, gdy ogień się zaczął palić, to jest pozostawienie go
w spokoju; to też jest najmądrzejszy sposób obchodzenia się z uczniem Pana
Jezusa, którego gorliwość płonie jak ogień. Jest rzeczą prawdopodobną, że
oczy niejednego będzie szczypał dym, ale dym wnet przeminie; i należałoby
raczej do czasu go tolerować, mając na uwadze ciepło. To zalecenie
apostolskie ma bowiem opierać się na założeniu, że istnieje gorliwość ducha,
chrześcijański entuzjazm dla tego, co dobre, i że to właśnie jest najlepszą
rzeczą na świecie. Entuzjazm ten może być niewyszkolony i niedoświadczony;
może jeszcze popełniać wszelkiego rodzaju pomyłki; może być cudownie ślepy na
te wszystkie ograniczenia, którymi twarde konieczności życiowe ograniczają
szlachetne nadzieje człowieka: lecz jest on dany od Boga; jest ekspansywny;
udziela się innym; wart jest więcej jako siła duchowa, aniżeli wszystka
mądrość świata! Wspomniałem
już, w jaki sposób Duch bywa zagaszany. Smutek ogarnia tego, który badając
historię Zgromadzenia widzi, że jest ona jednym pasmem przekroczeń tego
właśnie rodzaju, powstrzymywanych przez równie długą serię buntów Ducha.
"Gdzie Duch Pański", mówi Apostoł na innym miejscu, "tam
wolność". Ale w społeczności ludzi wolność przynosi ze sobą też pewne
niebezpieczeństwo; jest ona w pewnym stopniu w wojnie z porządkiem, a
stróżowie porządku nie bardzo lubią jej pobłażać. Tak stało się już bardzo
wcześnie w dziejach Zgromadzenia, że w interesie dobrego porządku wolność
Ducha została niemal zupełnie wyrugowana. "Dar rządzenia" ktoś
powiedział "na podobieństwo laski aaronowej połknął jakoby wszystkie
inne dary". Kierownicy Zgromadzenia stali się kastą zupełnie
wyodrębnioną od jego zwykłych członków, i wyłącznie do nich ograniczało się
używanie wszelkich duchowych darów dla budowania Zgromadzenia. I więcej
jeszcze, powstała taka potworna myśl, a nawet zaczęto ją poddawać jako
dogmat, że oni wyłącznie są szafarzami, albo jak to niektórzy powiadają,
stróżami łaski i prawdy Ewangelii; tylko przez nich ludzie mogą wejść w
kontakt z Duchem Świętym. Mówiąc prostym językiem, Duch został zagaszony, gdy
ludzie zbierali się dla uwielbienia Boga. Nad sercami wszystkich wierzących,
nad płomieniem, który gorzał w sercach braci, umieszczono niejako przyrząd do
gaszenia; temu płomieniowi nie wolno się pokazać; nie może przeszkadzać,
poprzez wybuchy uwielbienia, modlitwy, albo pełne ognia nawoływania i
naruszać godności i porządku nabożeństwa! ...Powiedziałem, że stan, do
którego został zredukowany chrześcijański porządek nabożeństw, miał miejsce
już w bardzo wczesnym okresie oraz niestety, po większej części, pozostał
takim do dziś. Czy przypuszczacie, żeśmy przez to coś zyskali? Ja w to nie
wierzę. I przez całe wieki stan ten stawał się okresami nie do zniesienia. Konsekwencją
tego było powstanie takich ruchów religijnych jak Montanistów w drugim
stuleciu, powstanie "heretyckich sekt" w średniowieczu.
Niezależnych i Kwakrów w Brytyjskiej Wspólnocie Narodów, kaznodziejów -
laików Wesleyanizmu, Armii Zbawienia, Braci z Plymouth i Ewangelicznych
stowarzyszeń naszej doby - było to i jest w rozmaitym stopniu protestem
Ducha, i to słusznym i koniecznym protestem Ducha, przeciwko władzy
kościelnej, która by Go chciała zagasić, a poprzez to zagaszenie zburzyć Zgromadzenie".
(James
Denney, "The Epistles to the Thessalonians" w "The Expositor's
Bibie" Londyn, Hodder i Stoughton, 1902, str. 223-238). 3.
Zbór zatem nigdy nie powinien więzić Ducha Świętego, ani przez jakieś
przepisy niezgodne z Pismem, przez niezmienne programy, rytuały lub liturgie.
Jakże często jest On tym zasmucony, gdy podejmujemy jakieś sztywne
postanowienia, że zebranie musi się zakończyć o jakimś określonym czasie, że
nabożeństwo musi mieć jakiś ściśle określony porządek, że usługiwanie Słowem
w pewnym momencie nabożeństwa ku uwielbieniu, jest całkiem nie do przyjęcia!
...Takie zarządzenia mogą prowadzić li tylko do utraty duchowej mocy. 4.
Dobrze by było, gdybyśmy się na chwilę zastanowili nad tym, jakby to
wyglądało w naszych zborach, gdyby naprawdę polegano na Duchu Świętym jako na
Kierowniku. C. H. Mackintosh daje w swoim dziale "The Assembly of
God" (Miscellaneous Writings, New York: Loizeaux Bro., Tom III, str. 36)
bardzo żywy opis takiej idealnej sytuacji, który tutaj zamieszczamy: "My
mamy zapewne zaledwie małe wyobrażenie o tym, czym byłby zbór, gdyby każdy
członek był wyraźnie kierowany Duchem Świętym i zgromadzał się wyłącznie dla
Jezusa. Nie musielibyśmy wówczas narzekać na nudne, ciężkie, bez pożytku
przechodzące nabożeństwa. Nie balibyśmy się wtargnięcia nieduchowych
(cielesnych) elementów i wynikającego z tego nerwowego czynienia czegoś -
jakiejś formalnej modlitwy, mówienia dla samego mówienia, jakiegoś chwytania
za śpiewnik, tylko dla wypełnienia czasu. W bezpośredniej obecności Pana
każdy znałby swoje miejsce, każde udarowane naczynie byłoby napełnione,
przygotowane, użyte przez rękę Pańską, każde oko byłoby zwrócone na Pana,
każde serce Nim zajęte. Gdy czytano by rozdział (Pisma), byłby to głos Boży.
Gdy powiedziano by słowo, to poruszałoby ono serce mocą. Gdy wzniesiono by
słowa modlitwy, prowadziłaby ona przed sam Tron Boży. Gdy śpiewano by hymn,
podniósłby on ducha w górę do Boga i byłby on jakby poruszeniem strun
niebiańskich harf. Czulibyśmy, że jesteśmy prawdziwie w samej świątyni, gdy
radowalibyśmy się przedsmakiem tego czasu, gdy będziemy wielbić Pana w onych
pałacach w górze, skąd byśmy już nigdy nie musieli wychodzić". DYSCYPLINA
W ZGROMADZENIU Jeśli
miejscowy zbór ma być wiernym odbiciem całego Zgromadzenia Bożego, to musi
również świadczyć o piątej, bardzo ważnej prawdzie, a mianowicie: (E)
Zgromadzenie Boży jest święty. Ale
w jaki sposób może temu dawać wyraz w praktycznym życiu? 1.
Przede wszystkim może to czynić poprzez bogobojne życie tych, którzy mają w
nim społeczność. To jest podstawą. Bóg życzy sobie praktycznego uświęcenia (l
Tes. 4,3). To jest przyczyną, dlaczego prawdy dotyczące Zgromadzenia nie
zostały umieszczone w jednym tylko, wyczerpującym rozdziale, czy odcinku
Słowa Bożego, ale raczej rozsiane są w wielu miejscach Nowego Testamentu i są
poprzedzielane praktycznymi pouczeniami, dotyczącymi światobliwego,
chrześcijańskiego życia. Pan nie życzy sobie, aby Jego lud był nienaganny w
zachowaniu li tylko pewnych zewnętrznych form kościelnego życia, ale aby żył
jako żywe świadectwo prawdy Bożej. 2.
Dla osiągnięcia tego celu zbór winien dbać o staranny dobór i podawanie nauk
biblijnych. To nauczanie nie powinno się ograniczać do podawania jakichś
oderwanych myśli, zaczerpniętych z tego czy innego miejsca, lecz powinno być
konsekwentnym i systematycznym nauczaniem Słowa Bożego. Tylko w ten sposób
święci otrzymają całe Słowo i w tym harmonijnym układzie, w którym Bóg nam je
dał. Jakkolwiek systematyczne i zdrowe nauczanie będzie miało duże znaczenie
dla zapobiegania rozplenienia się grzechu w zborze, to jednak jest rzeczą
nieuniknioną, że w pewnych wypadkach należy odwołać się do działania
dyscypliny. Kiedykolwiek bowiem wchodzi do zboru grzech i grozi zniweczeniem
pokoju zborowego i podważaniem jego świadectwa, muszą być wszczęte kroki
zapobiegawcze. "Nadszedł bowiem czas, aby się rozpoczął sąd od domu
Bożego" (l Ptr. 4,17). 3.
Działanie dyscypliny zborowej ma dwa zasadnicze cele: a.
ujawnienie i usunięcie nieodrodzonego człowieka ze zboru, jakkolwiek by
wyznawał, że jest chrześcijaninem (wypadek opisany w l Jana 2,19); b.
ukaranie w taki sposób wierzącego, który zbłądził, aby osiągnąć jego
nawrócenie się do Pana i do zboru. Środki dyscyplinarnej natury nigdy nie są
celem samym w sobie, lecz zawsze służą jako sposób dla osiągnięcia duchowego
wyzdrowienia; 4.
W Nowym Testamencie opisane są różne stopnie i rodzaje kar, co stwierdzamy
studiując poniższą listę. a.
W wypadku gdy jeden brat grzeszy przeciw drugiemu, należy z nim tę sprawę
załatwić najpierw na osobności. Gdyby nie chciał posłuchać, wówczas dwie lub
trzy dalsze osoby winny pójść do niego. Jeśliby i tego zbiorowego świadectwa
nie chciał usłuchać, wówczas ta sprawa powinna się znaleźć na zgromadzeniu
zboru. Gdyby i to usiłowanie nie odniosło skutku, wówczas należy go uważać za
"poganina i celnika" (Mat. 18,15-17); b.
inną formą działania dyscyplinarnego jest napominanie (l Tes. 5,14). To
powinno mieć miejsce wtedy, gdy jakiś brat "nie stoi w rzędzie" i
nie chce się podporządkować tym, którzy są jego przełożonymi w Panu; c.
dalej czytamy o dwóch kategoriach ludzi, których należy unikać; są nimi; ludzie
nieporządni (2 Tes. 3,11.14.15), oraz ci, którzy czynią rozerwania (Rzym.
16,17). Nieporządną osobą jest ten, który nie chce pracować, podczas gdy ci
drudzy powodują powstanie podziałów pomiędzy ludem Bożym, a czynią to w tym
celu, aby pozyskać zwolenników dla siebie i - przy tej sposobności zdobyć
materialne zyski; d.
heretyka należy się strzec po pierwszym i drugim napomnieniu (Tyt. 3,10).
(Tutaj zachodzi jeszcze pytanie, czy oznacza to jakąś mniej surową karę, czy
Apostoł miał na myśli wyłączenie); e.
wreszcie jest najsurowsza forma kary - wyłączenie ze zboru (1 Kor. 5,11.13).
Ta kara jest zastrzeżona dla cudzołożników, chciwców, bałwochwalców, pijaków
albo zdzierców. 5.
Ważną rzeczą w sprawach dotyczących dyscypliny zborowej jest to, aby jak
najstaranniej przestrzegać opierania się tylko na dokładnie sprawdzonych
dowodach. Ogólne zasady, które obowiązują, przedstawia w sposób zwięzły br. C. H. Mackin-tosh w
"Notes on Deutoronomy" (New York: Loizeaux Bro. Inc. Tom II, str. 263-265): "Nie
powinniśmy nigdy pozwolić sobie na sformułowanie opinii, a tym bardziej na
działanie według tej opinii, bez oświadczenia dwóch lub trzech świadków.
Jakkolwiek godnym zaufania i moralnie na wysokim poziomie stojącym byłby
jeden świadek, jego świadectwo nie jest wystarczającą podstawą do wydania
sądu. Możemy czuć się przekonani w naszym umyśle, że dana sprawa istotnie tak
się miała, ponieważ mamy zaufanie do osoby, która nam o niej zakomunikowała,
ale Bóg jest mądrzejszy od nas. Może być, iż dany świadek może być osobą jak
najbardziej prawą i prawdomówną, tak że za skarby świata by nie skłamał, lub
wydał nieprawdziwego świadectwa przeciwko komukolwiek - to wszystko może być
prawdą, niemniej mamy obowiązek zastosowania się do Bożego prawa: "na
zeznaniu dwóch albo trzech świadków opierać się będzie każda sprawa".
Oby na to zwracano baczniej uwagę w Zgromadzeniu Bożym! Wartość tego przepisu
w odniesieniu do wszelkich spraw związanych z dyscypliną, a we wszystkich
wypadkach, gdzie chodzi o opinię czy dobrą sławę kogokolwiek - jest wprost
nieoceniona! Zanim zbór w jakiejkolwiek sprawie poweźmie decyzję, albo
wymierzy karę w jakimś konkretnym wypadku, powinien bezwzględnie starać się o
wystarczająco jasne dowody. Jeśli znikąd takich dowodów nie otrzymujemy,
czekajmy cierpliwie na Pana - ufając, że On na pewno da to wszystko, co jest
potrzebne. Na
przykład, jeśli w jakimś zborze istnieje jakieś moralne zło, lub też jakiś
błąd w nauce, lecz rzecz ta wiadoma jest tylko jednej osobie, która jest tego
najzupełniej pewna - o tym fakcie głęboko i całkowicie przekonana, co należy
w takim przypadku robić? Czekać, aż Bóg da wyraźne świadectwo. Działanie w
inny sposób byłoby naruszeniem Bożej zasady, ustanowionej i danej wsposób
zupełnie oczywisty i to po wielokroć w Słowie Bożym. Czy dany świadek miałby
się czuć rozżalony lub znieważony, dlatego że nie podjęto żadnych kroków na
podstawie jego świadectwa? Oczywiście, że nie; raczej nie powinien się
spodziewać takiej rzeczy, i więcej jeszcze, nie powinien on występować jako
świadek, dopóki to, co ma do powiedzenia, nie może być uzgodnione z
świadectwem dalszych - jednej lub dwóch osób. Czyż można osądzać zbór o
obojętność lub lekceważenie, dlatego że nie zgadza się na działanie w myśl
świadectwa pojedynczego człowieka? Nie, ale raczej byłoby to rażącym łamaniem
Bożego przykazania, jeśliby tak postąpił. Należy
też pamiętać, że ta zasada, o tak wielkim praktycznym znaczeniu, nie
ogranicza się w swym zastosowaniu tylko do wypadków dyscyplinarnej natury i
zagadnień związanych ze zborem ludu Bożego; ma zastosowanie powszechne. Nie
powinniśmy nigdy pozwolić sobie na sformułowanie jakiegoś wniosku bez
posiadania materiału dowodowego w mierze przez Boga określonej; jeśli takiego
materiału nie mamy, a zachodzi konieczność, abyśmy wydali sąd w jakiejś
sprawie. Sam Pan, we właściwym czasie dostarczy nam potrzebnych danych. Znany
nam jest wypadek, że kogoś oskarżono fałszywie dlatego, że oskarżyciel oparł
swoje oskarżenie na dowodach dostarczonych przez jeden jego zmysł; gdyby był
potrudził się, aby uzyskać dowody poprzez użycie jeszcze jednego, lub dwóch
dalszych zmysłów - nie byłby oskarżał! 6.
Dalszym aspektem tej sprawy, który zasługuje na baczną uwagę, to sposób, w
jaki należy wymierzać karę. a.
Powinno to być czynione w duchu łagodności, dając baczenie na samego siebie,
abyśmy sami nie byli kuszeni (Gal. 6,1); b.
powinien on być ściśle bezstronny. Taki fakt, na przykład, że winowajca jest
nam bliski ze względu na pokrewieństwo, nie powinien w żadnym wypadku wpłynąć
na zmianę naszej decyzji w tej sprawie. Nie wolno mieć względu na osoby!
(Deut. l ,17; Jak.
2,1); c.
w wypadku wyłączenia kogoś ze zboru, powinno to być zrobione przez cały zbór,
a nie przez jedną tylko osobę (2 Kor. 2,6). Jeszcze raz cytujemy z pism br.
C. H. Mac-kintosha ("The Discipline of the Assembly" w
Miscellaneous Writings - New York: Loizeaux Bro., tom V, str. 31,32):
"Nie ma rzeczy bardziej poważnej, albo poruszającej serce, jak usuwanie
kogoś od Stołu Pańskiego. Jest to ostatni czyn - nieunikniony czyn całego
zboru i winien on być dokonany ze złamanymi sercami i oczami pełnymi łez. Ale
niestety, często bywa inaczej! Jak często ten tak bardzo poważny i święty
obowiązek przybiera formę krótkiego formalnego komunikatu, że taka a taka
osoba przestała być członkiem społeczności. Czy trzeba tu podkreślić, że w
ten sposób stosowana dyscyplina zborowa mija się zupełnie z celem, że bez
mocy przechodzi obok serca tego, który zbłądził, jak i członków zboru? Jak
zatem winno odbyć się ukaranie? Tak jak jest ono opisane w 5-tym rozdziale
Listu do Koryntian. Gdy dany wypadek jest tak oczywisty, że wszelka dyskusja
i wszelkie zastanawianie się jest niepotrzebne, wówczas cały zbór winien być
wezwany na specjalne zebranie, gdyż sprawa taka jest rzeczywiście dostatecznie
ważna, aby zwołać specjalne zebranie członków. Wszyscy powinni w miarę
możliwości być obecni i prosić o łaskę, aby umieć grzech ten wziąć na siebie,
upaść przed Panem w osądzaniu samych siebie i niejako złożyć ofiarę za
grzechy. Zbór w takiej chwili nie zbiera się, aby rozważać cokolwiek, lub
dyskutować. Dany wypadek winien być już pierwej najdokładniej zbadany i
wszystkie fakty zebrane przez tych, którzy są powołani do czuwania nad
sprawami dotyczącymi Chrystusa i Jego Zgromadzenia; a gdy rzecz jest
całkowicie ustalona i wszystkie dowody niezbicie stwierdzające fakt
przewinienia danego człowieka, wówczas cały zbór ma za zadanie dokonać w
najgłębszym żalu i upokorzeniu aktu usunięcia złoczyńcy spośród siebie. Jest
to akt posłuszeństwa świętemu rozkazowi Pańskiemu". 7.
Nie trzeba chyba podkreślać, że chrześcijanin nie powinien rozgłaszać
przewinień swoich bliźnich, ale raczej przykryć je szatą uprzejmego
milczenia, co również odnosi się do kary (Gen. 9,23); niechaj nie wiedzą o
tym obcy, którzy nie są zainteresowani. Tylko w tej mierze, w jakiej zbór
przedsiębierze stanowczą akcję w walce z grzechem, może on mieć nadzieję
zachowania swego prawdziwego charakteru jako miniatury świętego przybytku
Bożego. Może
należałoby dodać na tym miejscu, że Nowy Testament zakłada, iż każdy wierzący
jest członkiem jakiegoś zboru; w przeciwnym wypadku byłby wolny od podlegania
dyscyplinie któregokolwiek zboru, a taka wolność byłaby pełna wielkich
niebezpieczeństw dla jednostki. ROZDZIAŁ V POWIĘKSZANIE SIĘ ZGROMADZENIA Dalszą,
godną uwagi prawdą, dotyczącą Zgromadzenia, którą zbór powinien wprowadzać w
życie jest to, że (F)
Ku zbudowaniu Zgromadzenia dane są dary. 1.
Ponieważ skutkami zbudowania są wzrost i powiększanie się, zajmiemy się
obecnie Bożym programem rozwoju Zgromadzenia. W
dobie obecnej Zgromadzenie jest tym czynnikiem, poprzez który upodobało się
Bogu rozszerzać wiarę chrześcijańską. Troską każdego zboru powinno być zawsze
to, aby się powiększać, osiągnąć nowe tereny działania, dać innym znać o
sobie, starać się o powstanie nowych zborów. Jak
wspomniano przedtem, zmartwychwstała Głowa Zgromadzenia - Pan Jezus,
przygotował dary dla Zgromadzenia, a w miarę, jak się tych darów używa, Zgromadzenie
rośnie. 2.
Wcześniej wspomniano również, że pierwotnymi darami (pięcioma) byli
apostołowie, prorocy, ewangeliści, pasterze i nauczyciele. Poddano również
myśl, że pierwsze dwa były głównie związane z zakładaniem fundamentów Zgromadzenia
i że ich niezbędność, w ogólnym sensie tego słowa, minęła z chwilą, gdy całe
Słowo Boże zostało już podane w formie pisanej. To
znaczy, że teraz mamy w zasadzie trzy dary - ewangelistów, pasterzy i
nauczycieli. Zastanowimy się nad celem udzielania darów i na tym, jak one
działają. 3.
Cel darów podany jest w 12 i 13 wierszu, 4 rozdziału Listu do Efezjan:
"Aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała
Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności miary i poznania Syna Bożego,
do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej".
To słowo objawia nam, że dary dane nam są w jednym właściwie celu, a mianowicie: -
ku zbudowaniu świętych w wierze tak, aby oni z kolei mogli wykonywać dzieło
usługiwania, aby ciało Chrystusa mogło być zbudowane i liczebnie, i duchowo.
To święci właśnie są tymi, którzy mają wykonywać to dzieło usługiwania. Według
Bożego wzoru pracują ewangeliści, pasterze i nauczyciele, mając na celu
osiągnięcie, przygotowanie i wyposażenie innych do wykonywania pracy
usługiwania. Jakkolwiek
nie każdy chrześcijanin ma dar ewangelisty, pasterza czy nauczyciela, to
jednak każdy - według Słowa Bożego - powinien być czynny w chrześcijańskiej
służbie. Każdy członek Zgromadzenia powinien uwielbiać Boga, zdobywać dusze
dla Pana, studiować Biblię i propagować wiarę. Te poważne obowiązki są
również podkreślane w drugim Liście do Tymoteusza 2,2: ,,A co słyszałeś ode
mnie wobec wielu świadków, to przekaż ludziom godnym zaufania, którzy będą
zdolni i innych nauczać". 4.
Taki sposób działania jest pożyteczny, co jest widoczne na pierwszy rzut oka.
Rezultatem takiego porządku jest szybki rozwój Zgromadzenia - rozszerzanie
się chrześcijańskiej wiary w szybkim tempie. Poszczególni chrześcijanie stają
się dojrzali przez wykonywanie funkcji powierzonych im przez Boga. Ta właśnie
dojrzałość jest najlepszą ochroną przed popadnięciem w jakąś błędną naukę,
których tyle jest obecnie na świecie. W ten sposób zatem rozwijający się i w
ten sposób dochodzący do stanu dojrzałości Zgromadzenie reprezentuje w
najwierniejszy sposób ciało Chrystusowe na ziemi. 5.
Przeciwstawieniem do tego jest system, który jest bardzo powszechny w
chrześcijaństwie w dobie dzisiejszej. Jednego człowieka obiera się jako
duchownego, usługującego w zgromadzeniu. On wygłasza kazania, chrzci
nowonawróconych, przeprowadza uroczystości komunii i wypełnia wszystkie
religijne obowiązki, związane ze zgromadzeniem się wierzących. Ludzie
słuchają biernie kazań tydzień za tygodniem, ale w ogromnej większości
wypadków, niestety, stanowczo odmówiliby wzięcia w tym wszystkim
jakiegokolwiek czynnego udziału, wychodząc z założenia, że po to płacą komuś
wynagrodzenie, aby te czynności wykonywał za nich! W ten sposób ludzie ci
stają się, krótko mówiąc, wytrawnymi smakoszami kazań, ale posiadającymi
właściwie bardzo małą znajomość prawd Słowa Bożego. Przy tym zawsze istnieje
to niebezpieczeństwo, że ludzie ci, wychowani otoczeniem ewangelicznym,
pozostają do końca życia zaledwie "dziećmi miotanymi unoszonymi lada
wiatrem nauki przez oszustwo i przez podstęp"(Efez. 4, 14). Takie
właśnie refleksje skłoniły Aleksandra Madarena do napisania następujących
słów w swojej książce pt.: "Kolosanie i Filemon" (The Expositors
Bibie, London: Hodder
i Stoughton, 1903, str. 328-330): "Nie mogę myśleć inaczej, jak tylko w
ten sposób, że obecny system, w którym publiczne nauczanie w Zgromadzeniu
zostało pozostawione jedynie specjalnej klasie ludzi, wyrządził sprawie Bożej
duże szkody. Dlaczego ma zawsze przemawiać tylko jeden człowiek, a setki
innych, którzy również mogliby nauczać, mają siedzieć i słuchać tylko, lub
udawać, że słuchają? Ja nienawidzę zmian dokonywanych siłą i nie wierzę, aby
jakakolwiek instytucja, czy to polityczna, czy też kościelna, która
wymagałaby wymiecenia jej gwałtem, była istotnie dojrzała do usunięcia;
niemniej wierzę w to, że gdyby poziom naszego duchowego życia naprawd się
podniósł, to nowe formy wytworzyłyby się spontanicznie, w których znalazłob
wyraz uznanie w bardziej właściwy sposób tej wielkiej zasady, na której
zbudowana jest demokracja chrześcijańska; a mianowicie to, co mówi Pismo:
"wyleję Ducha Mego na wszelkie ciało i prorokować będą". 6.
Ta dyskusja na temat jednoosobowej usługi sprowadza nas do pytania: "Co
więc z systemem klerykalnym? Czy jest on biblijny?" Będziemy się starali
na natarczywie nasuwające się pytanie odpowiedzieć, jak następuje: Najpierw
ustalimy, co rozumiemy pod słowem "duchowieństwo". Otóż jest to
oddzielna kasta ludzi, przez ludzi ordynowana do wykonywania obowiązków w
zakresie służby Bożej, której przeważnie dane jest wyłączne prawo do
wykonywania obrządków i pilnowania przestrzegania przepisów w Zgromadzeniu. Na
wstępie tych razważań chcielibyśmy stwierdzić z radością, że wielu ludzi,
którzy zajmowali stanowiska duchownych, było wybitnymi sługami Bożymi i
Chrystus Pan używał ich w cudowny sposób. W stosunku do wielu z nich mamy
dług wdzięczności, a to za ich służbę w głoszeniu Słowa, zarówno przez słowo
mówione, jak i pisane; uznajemy to bardzo chętnie. Serca nasze bowiem są
gotowe objąć bratnim uściskiem wszystkich, którzy wierzą w Pana Jezusa
Chrystusa. Niemniej
musimy to stwierdzić z całą stanowczością, całkiem szczerze i otwarcie, że
pojęcia "duchowny" (w znaczeniu ksiądz) nie można znaleźć w Nowym
Testamencie. Nigdzie nie możemy znaleźć przykładu, aby jeden człowiek stał na
czele zboru. (Na końcu Listu do Tytusa znajdujemy notatkę, która stwierdza,
że list do Tytusa, który był pierwszym biskupem zboru kreteńskiego, napisany
jest z Nikopola, miasta macedońskiego. Ale nikt nie może kategorycznie
stwierdzić, że notatka ta była częścią oryginalnego tekstu; została ona
później dodana przez tłumaczy, którzy naturalnie byli nastawieni w duchu
klerykalizmu. Np, Revised Yerision, tj. późniejsze poprawione wydanie Biblii
w języku angielskim, omija tę notatkę zupełnie). Pojęcie
"duchownego" (księdza czy pastora) nie tylko że nie ma poparcia w
Nowym Testamencie, lecz więcej nawet, wierzymy, że jest ono sprzeczne z nauką
Nowego Testamentu. a.
Po pierwsze gwałci ono zasadę powszchnego kapłaństwa wszystkich wierzących (1
Ptr. 2,5.9). W Starym Testamencie była klasa ludzi, którzy stali pomiędzy
Bogiem a ludźmi. W chrześcijaństwie natomiast wszyscy wierzący są kapłanami,
posiadając wszystkie szczególne uprawnienia, które przynosi z sobą
kapłaństwo, lecz ponoszą również całą, związaną z tym odpowiedzialność. W
praktyce usługiwanie jednoosobowe zmusza bowiem do milczenia innych i
przeszkadza w usługiwaniu chrześcijańskim kapłanom. b.
Po drugie, system klerykalny zabrania swobodnego używania darów w Zgromadzeniu
(Kor. 12,14), poprzez samowolne ograniczenie usługi do usługiwania jednego
człowieka, lub też oficjalnie do tego celu przeznaczonej grupy ludzi. c.
Poza tym ogranicza ten system prawo udzielania sakramentów do tzw. stanu
duchownego, czego wyraźnie Pismo Święte nie poleca. d.
Zasada płatności za usługiwanie, która prawie zawsze towarzyszy systemowi
klerykalnemu, pociąga za sobą w sposób nieunikniony istnienie uzależnienia od
jakiejś osoby, lub osób mających możność decydowania o tych sprawach. Te
wyższe władze mogą wywierać na duchownego nacisk, narzucając mu sztuczny i
nieduchowy sposób osiągania efektownych wyników pracy. Jest rzeczą
powszechnie stosowaną np. wydawać sąd o pracy duchownego według liczby osób,
o jaką powiększył się stan członków danego Zgromadzenia w czasie roku. To nie
tylko nie jest prawdziwą miarą skuteczności usługiwania, ale stwarza silną
pokusę obniżenie duchowych warunków, którym powinni odpowiadać kandydaci na
członków zboru, aby tylko móc pochwalić się wybitnymi wynikami w pracy. Nie
jest rzeczą słuszną, aby sługa Chrystusowy miał być w ten sposób związany,
jakby zakuty w kajdany i ograniczony. Powinien być zawsze wolnym, Bożym człowiekiem
(Gal. 1,10). e.
System klerykalny stwarza podatny grunt dla i tak zawsze groźnej pokusy, aby
ludzi zgromadzać wokół człowieka, zamiast wokół Chrystusa. Jeśli tylko jakiś
człowiek jest siłą przyciągającą dla ludzi danego zboru, to atrakcja ta przestanie
istnieć z chwilą, gdy ten człowiek się usunie. Jeśli natomiast święci
zgromadzają się, ponieważ Pan jest obecny, to będą wierni, ponieważ On jest
wierny. f.
Może nie w teorii, ale na pewno w praktyce, duchowieństwo przyczyniło się
walnie do zaciemnienia prawdy o tym, że Chrystus jest Głową Zgromadzenia
(Efez. l ,22), a w niektórych wypadkach tę prawdę zatarli zupełnie. g.
Jeśliby ktoś chciał argumentować w ten sposób, że biskupi, o których mowa w
Nowym Testamencie, są odpowiednikiem obecnych duchownych, to na to odpowiemy,
że Nowy Testament mówi o kilku biskupach w jednym zborze (Filip, l, l), a nie
o jednym biskupie, który by przewodniczył (był przełożonym) jednemu, czy też
kilku zborom. h.
Nie można zaprzeczyć temu faktowi, że wielu spośród duchowieństwa to
udarowani słudzy Jezusa Chrystusa, usługujący Zgromadzeniu. Ale należy
pamiętać, że dary te otrzymali oni nie w wyniku nominacji lub ordynacji,
dokonanej przez ludzi dla sprawowania pracy duchownego, lecz dane one im
zostały przez samego Pana Jezusa. Zobowiązani oni zostali przez to do
usługiwania w taki sposób, aby święci zostali dostatecznie zbudowani, aby móc
usługiwać innym, a nie w ten sposób, aby święci zawsze byli uzależnieni od
nich. i.
Jak wielkie zło wynikło z tego, że ludzie, których nie powołał Pan, zostali
poprzez ludzką ordynację powołani do pełnienia funkcji duchowych Jest rzeczą
tak oczywistą, że nie będziemy tracić czasu, aby się nad tym zastanawiać na
tym miejscu. j.
I wreszcie tam, gdzie jeden człowiek jest odpowiedzialny za pracę nauczycielską
w zborze, nie działają żadne hamulce, ani też kontrola jego działalności, a
wówczas powstaje niebezpieczeństwo jednostronnej interpretacji - jeśli nie
jakiejś fałszywej nauki. Tam natomiast, gdzie Duch Święty ma swobodę
przemawiania poprzez różne dary w Zgromadzeniu, więcej aspektów prawdy staje
się widocznych i tam, gdzie wszyscy święci pilnie porównują jedno miejsce
Pisma z drugim, jest mniejsze niebezpieczeństwo zarażenia się błędem. I
tak, jakkolwiek dużo błogosławieństwa niejednokrotnie spłynęło dzięki usłudze
mężów reprezentujących system klerykalny, to jednak wierzymy, że nie tylko
nie jest to najlepsze, co Bóg chce, abyśmy posiadali, lecz wręcz przeciwnie -
uważamy, że system ten poważnie szkodzi Zgromadzeniu. . Bożą
drogą jest to, aby dary służyły świętym tak, aby święci mogli z kolei pójść
do pracy usługiwania innym. Zbór powinien mieć tę ważną zasadę na uwadze i w
niczym nie hamować jej swobodnego rozwoju. Dopiero wtenczas, gdy święci będą
w ten sposób usługiwać, niewierzący będą zbawieni, święci zbudowani, a
wtenczas powstaną też nowe zbory. ROZDZIAŁ VI KAPŁAŃSTWO WIERZĄCYCH Siódmą
i ostatnią prawdą, dotyczącą Zgromadzenia - z tych, które wyszczególniliśmy
na wstępie - jest to, że: (G)
Wszyscy wierzący są kapłanami Bożymi. Każdy
zbór powinien wydawać świadectwo o tej prawdzie poprzez odrzucenie w
praktycznym życiu zborowym wszelkiego innego kapłaństwa, jak też poprzez
zachęcanie każdego wierzącego do ćwiczenia się w używaniu przywilejów,
szczególnych uprawnień oraz ponoszenia odpowiedzialności, związanej z tym
świętym urzędem, i to zarówno indywidualnie, jak i zbiorowo. 1.
W Starym Testamencie Zakon Mojżeszowy oddzielił pokolenie Lewiego i rodzinę
Aarona ku pełnieniu obowiązku kapłaństwa pośród ludu izraelskiego. Ludzie ci
mieli odrębne szaty, obdarzeni zostali specjalnymi przywilejami i stali jako
szczególna kasta między Bogiem a zgromadzeniem ludu izraelskiego. Tylko im
wolno było wchodzić do miejsca świętego, im też wolno było składać ofiary
przewidziane przez Zakon. 2.
W chrześcijaństwie wszystko to uległo zupełnej zmianie. Obecnie według Nowego
Testamentu wszyscy wierzący są kapłanami: a.
l Ptr. 2,5: "I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w
kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa
Chrystusa". b.
l Ptr. 2,9: ,,Ale wy jesteście rodem wybranym, królewskim kapłaństwem,
narodem świętym, ludem nabytym, abyście rozgłaszali cnoty tego, który was
powołał z ciemności do cudownej swojej światłości." c.
Obj. l ,5.6: "Jemu, który miłuje nas i który wyzwolił nas z grzechów
naszych przez krew swoją i uczynił nas rodem królewskim, kapłanami Boga i
Ojca swojego, niech będzie chwała i moc na wieku wieków". Marcin
Luter gorąco bojował o prawdę dotyczącą powszechnego kapłaństwa wszystkich
wierzących. Napisał on takie słowa: "Wszyscy wierzący są kapłanami,
niechaj będzie przeklęty każdy, który by twierdził, że istnieje jakikolwiek
inny kapłan, aniżeli ten, którym jest chrześcijanin, nie byłoby to bowiem
stwierdzenie oparte na Słowie Bożym, a mające za sobą wyłącznie autorytet
ludzi, pochodzące ze starożytnego zwyczaju, lub też wynikające z tego, że
wielu ludzi myśli, że jest to słuszne". 3.
Jedną z ważnych funkcji kapłana jest składanie ofiar. W Starym Testamencie
ofiarami były przeważnie zabijane zwierzęta. Dziś natomiast, w
przeciwieństwie do tego, ofiarami wierzących są: a.
ofiara ciała (Rzym. 12,1). To nie jest jakaś martwa ofiara, lecz "ofiara
żywa, święta, miła Bogu"; b.
ofiara z dóbr materialnych (Żyd. 13,16): „A nie zapominajcie dobroczynności i
pomocy wzajemnej, takie bowiem ofiary podobają się Bogu” c.
ofiara pochwalna (Hebr. 13,15): "Przez Niego więc nieustannie składamy
Bogu ofiarę pochwalną, to jest owoc warg, które wyznają jego imię". Ta
ofiara powinna być przynoszona zarówno indywidualnie, jak również zbiorowo.
Ta ostatnia, zbiorowe ofiarowanie chwały, w którym wierzący mają wolność brać
czynny udział w publicznym uwielbieniu Boga, została w praktyce wyeliminowana
przez stereotypowe, kontrolowane nabożeństwa, które dziś mają przeważnie
miejsce. Rezultatem tego jest istnienie generacji niemych kapłanów, sytuacja,
której istnienie nie jest uzasadnione żadnym wersetem Słowa Bożego! 4.
Dalszymi obowiązkami kapłana są: modlitwa, wydawanie świadectwa o Bogu i
troska o lud Boży. W ten sposób wierzący powinni nieustannie sprawować swój
święty urząd. Cytujemy wypowiedź na ten temat Ericha Sauera w "In the
Arena of Faith" (Grand Rapid Wm. B. Eerdmans Publ. Co. 1955, str. 134): "Nauka
Słowa Bożego na ten temat (Rzym. 8,14; Gal. 5,13), jest całkiem jasna: całe
życie wierzącego powinno być kierowane Duchem Świętym od poranku do wieczora
i każdego dnia w tygodniu, a nie tylko w niedzielę. Jest rzeczą oczywistą, że
nie ogranicza się to do czasu spędzonego na nabożeństwie, do czasu wspólnego
czytania Słowa Bożego, czy modlitwy, ale dotyczy całego człowieka, nie tylko
wewnątrz, ale i na zewnątrz miejsca zebrań na modlitwę, sal, kaplic, czy
budynków kościelnych. Tak więc według Nowego Testamentu lud Boży w pełnym
znaczeniu tego słowa to prawdziwie "kapłaństwo królewskie i naród
święty" (2 Mojż. 19,6; l Ptr. 2,5-9). 5.
Jakkolwiek prawdą jest, że każdy wierzący jest kapłanem; to również jest
prawdą, że każdy chrześcijanin potrzebuje kapłana. Tę potrzebę w pełni
zaspokaja Pan Jezus Chrystus. List do Żydów przedstawia nam właśnie naszego
kochanego Zbawiciela, jako Najwyższego Kapłana. On ma litość nad słabościami
naszymi, ponieważ był doświadoczony "...we wszystkim, podobnie jak my, z
wyjątkiem grzechu" (Hebr. 4,15). 6.
Każdy miejscowy zbór winien uznawać w Panu Jezusie swego Najwyższego Kapłana,
a każdego wierzącego jako świętego i królewskiego kapłana. Ale czy taki stan
rzeczy znajdujemy w chrześcijaństwie w dobie dzisiejszej? Wręcz przeciwnie.
Możemy zaobserwować, że Zgromadzenie powrócił do systemu kapłańskiego,
obowiązującego w Starym Testamencie. Pomimo to, że wyznają jakoby zasadę
powszechnego kapłaństwa wszystkich chrześcijan, wiele Kościołów ustanowiło
swoje własne, odrębne kapłaństwo, oparte w dużej mierze na systemie
Mojżeszowym i w ten sposób mamy: a.
oddzielną kastę ludzi przeznaczonych do odprawiania nabożeństw, b.
hierarchię dygnitarzy kościelnych, noszących świetnie brzmiące tytuły, które
odróżniają ich od "laika", c.
odrębny strój, który podkreśla przynależność do innej sfery. Ponad to wszystko
Zgromadzenie pożyczył sobie od judaizmu jeszcze dalsze pomysły, takie jak: a.
poświęcone budynki z pięknie ozdobionymi ołtarzami, kościelnymi ozdobami i
materialnymi pomocami do oddawania czci Bogu, b.
robiący duże wrażenie rytuał, co szczególnie apeluje do zmysłów, c.
kalendarz religijny z jego świętami i okresami. Na
temat tego straszliwego pomieszania judaizmu i chrześcijaństwa dr Scofieid
napisał następujący komentarz ("Jak studiować Słowo Prawdy"):
"Można śmiało powiedzieć, że zjudaizowanie Zgromadzenia sprawiło więcej
zahamowania jego rozwoju, sprowadzenia jego myśli na fałszywe tory i
duchowego zniszczenia, aniżeli wszystkie inne przyczyny razem wziąwszy.
Zamiast kroczyć wyznaczoną mu drogą odseparowania się od świata i
naśladowania Pana Jezusa w niebiańskim powołaniu, użyto żydowskich Pism ku
usprawiedliwianiu swego celu, którym odtąd jest zdobycie bogactw, używanie
imponującego rytuału, wznoszenie okazałych kościołów, proszenie Boga o
błogosławieństwo dla zbrojnych konfliktów, i wreszcie podzielenie braterstwa
równouprawnionych na "duchowieństwo" i "laików". Czyż
nie wzywa Pan ludu Swego w dobie dzisiejszej, aby oddzielił się od tej
religii znaków i pozorów, aby mógł znaleźć zaspokojenie wszystkich swych
potrzeb w Imieniu Jezusa? 7.
Erich Sauer, w dziele, z którego cytowaliśmy poprzednio (str. 151 i 152), tak
pisze o zborze, który w pełni uświadamia sobie swój udział w powszechnym
kapłaństwie, według Nowego Testamentu - twierdząc, że tylko taki zbór to
czyni, który: "Posiada
napełnione Duchem, regularnie i pilnie odwiedzane przez członków zebrania
modlitewne; który posiada członków takich, którzy stoją w rzędzie razem z
wszystkimi sługami Pańskimi w ogólnoświatowym dziele zbierania plonów dla
Niego; który odznacza się wytrwałą, energiczną aktywnością w opowiadaniu
Ewangelii poprzez rozpowszechnianie traktatów, osobiste świadczenie i - gdzie
to tylko jest możliwe - poprzez świadectwa wydawane na zebraniach na wolnym
powietrzu; który cieszy się serdeczną, duchową atmosferą miłości, gdzie jeden
stara się pomagać drugiemu poprzez wzajemną troskę jednego o drugiego w duchu
miłości i modlitwy, zachęcając się wzajemnie do dobrych uczynków i miłości. W
takim bowiem zborze zebrania i usługiwanie będzie pod kierownictwem Ducha
Świętego, którego Sam Pan wyleje. Zbór taki rozwinie się w sposób
wielokierunkowy, tak jak tego Sobie życzy Pan, rozwinie się w bratniej
społeczności, w zależności tylko od Pana Jezusa Chrystusa, a równocześnie w
wolności Ducha (l Kor. 1,4-11; 14,26). A
gdy zbór zbiera się przy Stole Pańskim, wielbiąc Pana za Jego kapłańską
ofiarę, złożoną na Golgocie, kapłańskie uwielbienie wznosić będzie w górę, do
niebiańskiej Świątnicy, tym samym kontrolując przywilej powszechnego
kapłaństwa całego Zgromadzenia". Ten
odcinek, odnoszący się do kapłaństwa, jest zakończeniem studium odnośnie do
siedmiu zasadniczych prawd, dotyczących Zgromadzenia powszechnego, które
każdy miejscowy zbór winien starać się wprowadzić w życie i być ich
odzwierciedleniem. Nie potrzeba dodawać, że można by wymienić wiele dalszych
prawd, ale i te, które wymieniono, dostatecznie nam pokazują, że zbór
powinien być odbiciem, inaczej mówiąc miniaturą całego Ciała Chrystusowego. ROZDZIAŁ VII OBRZĘDY W ZGROMADZENIU Zgromadzenie
Chrześcijańskie ma dwa obrzędy, a mianowicie: Chrzest i Wieczerzę Pańską. Mówi
o nich Ewangelia (Mat. 28,19; Łuk. 22,19,20); o ich praktykowaniu czytamy w
Dziejach (r. 10,47.48; 20,7); nauka o nich dana nam jest w Listach (Rzym.
6,3-10; l
Kor. 11,23-32). I. CHRZEST WIERZĄCYCH A.
Przy rozważaniu tego tematu musimy na wstępie zaznaczyć, że w Nowym
Testamencie spotykamy trzy zasadnicze formy chrztu. 1.
Pierwszą formą jest chrzest Jana (Mar. l ,4). Jako herold wielkiego króla,
który miał przyjść, Jan wzywał lud izraelski do pokuty i przynoszenia owoców
godnych tejże pokuty (Mat. 3,8). Ci, którzy przychodzili do niego wyznając
grzechy swoje, zostali ochrzczeni ku pokucie i w ten sposób odseparowali się
od bezbożności swego narodu. Pan Jezus został ochrzczony przez Jana nie
dlatego, żeby miał popełniać jakiekolwiek grzechy, które by musiały wyznawać,
ale w celu dania wyrazu swego utożsamienia się z pokutującą cząstką Izraela i
,,aby wypełnić wszelką sprawiedliwość'' (Mat. 3,15). 2.
Drugi chrzest, to chrzest wierzących (Rzym. 6,3.4). Ten chrzest symbolizuje
utożsamienie się wierzących z Chrystusem w Jego śmierci, nad czym będziemy
bardziej szczegółowo zastanawiać się później. 3.
Trzecim chrztem jest chrzest Ducha Świętego (l Kor 12,13). Ten chrzest jest
owocem suwerennej działalności Ducha Bożego przez którą wszyscy ci, którzy
uwierzyli w Zbawiciela, zostają włączeni do Ciała Chrystusowego. W
związku z tymi trzema formami chrztu, należy zwrócić szczególną uwagę na to
że: -
Chrzest Jana nie jest tym samym, co chrzest Ducha. To są dwa chrzty
całkowicie odrębne, jak widzimy jasno w Mat. 3,11. -
Chrzest Jana nie jest również tym samym, co chrzest wierzących. W Dz. Ap.
(19,1-5) czytamy wyraźnie, że ci, którzy już byli ochrzczeni przez Jana jako
jego uczniowie, musieli ponownie zostać ochrzczeni chrztem chrześcijańskim.
Chrzest Ducha Świętego nie jest również tym samym co chrzest wierzących.
Wielu ma jakieś nieokreślone wyobrażenie, że chrzest wodny jest obrazem lub
odbiciem chrztu Ducha. W
istocie są to chrzty zupełnie odrębne. -
Chrzest Ducha mówi o łączeniu do Ciała Chrystusowego, podczas gdy chrzest
wierzących jest podobieństwem śmierci. Krótko
mówiąc, wszystkie trzy formy chrztu są odmienne i nie powinny być ze sobą
mieszane. B.
Nigdzie w Nowym Testamencie nie ma wzmianki o tym, aby po dniu
Pięćdziesiątnicy ktokolwiek został ochrzczony poza tymi, którzy uwierzyli w
Pana Jezusa. Zauważmy co następuje: 1.
"Którzy tedy chętnie przyjęli słowa jego, ochrzczeni zostali" (Dz.
Ap. 2,41). 2.
" Kiedy jednak uwierzyli Filipowi, który, zwiastował dobrą nowinę o
Królestwie Bożym i o imieniu Jezusa Chrystusa, dawali się ochrzcić, zarówno
mężczyźni, jak i niewiasty" (Dz. Ap. 8,12). Odpowiada
prawdzie, że jest tez wzmianka o ochrzczonych wszystkich domownikach (Dz. Ap.
16,15; l Kor. 1,16), ale nie ma żadnych dowodów, które by nam kazały
przypuszczać, że w liczbie tych domowników miałyby być i dzieci, które nigdy
jeszcze nie uwierzyły w Pana Jezusa. C.
Zasadnicze znaczenie chrztu wierzących jest w pełni wyjaśnione w Liście do
Rzymian (6,1-10). Nauki tam zawarte moglibyśmy podsumować w sposób
następujący: 1.
Gdy Jezus umierał, przypadły Nań całym ciężarem wszystkie powodzie i
nawałności gniewu Bożego. 2.
To uczynił Pan Jezus jako nasz Przedstawiciel. 3.
Ponieważ Chrystus rzeczywiście umarł zamiast nas, możemy zatem powiedzieć, że
gdy On umarł, myśmy umarli. 4.
Przez swoją śmierć załatwił sprawę grzechu raz na zawsze. 5.
Dlatego też i my umarliśmy całej sprawie grzechu i ten grzech nie ma do nas
więcej prawa. 6.
Bóg widzi każdego wierzącego jako ukrzyżowanego z Chrystusem. Wszystko to,
czym był jako grzesznik w ciele, zostało przybite do krzyża. 7.
W chrzcie wierzący daje wyraz temu, co już się stało. Gdy zostaje zanurzony w
wodę, właściwie mówi to: "Ponieważ jestem grzesznikiem, zasłużyłem na
śmierć, ale gdy Jezus umarł, ja umarłem również. Mój stary człowiek, moje
stare "ja" zostało ukrzyżowane z Nim. Gdy Jezus został pogrzebany i
ja zostałem pogrzebany i teraz wyznaję na każdy dzień, że moje stare „ja”
winno zostać usunięte na zawsze sprzed Oblicza Bożego". 8.
Następnie, podobnie jak Jezus zmartwychwstał, tak też i wierzący powstaje z
wód chrztu. Czyniąc to, daje wyraz swemu postanowieniu postępowania według
zasad nowego życia. Nie będzie on już żył ku zadowoleniu swego „ja”, ale
raczej nawróci swoje życie ku Zbawicielowi, tak aby On mógł Swoje życie
objawić w życiu wierzącego. A
zatem możemy powiedzieć, że chrzest jest obrzędem symbolizującym zakończenie
dawnego sposobu życia; jest to publiczny akt posłuszeństwa woli Bożej (Mat.
28,19.20), obrazujący śmierć wierzącego wraz z Chrystusem. Nie ma on mocy
zbawiającej, lecz jest postanowiony dla tych, którzy już są zbawieni. D.
Miały już w przeszłości miejsce nie kończące się spory, czy należy chrzcić
poprzez pokropienie, czy też przez zanurzenie. W znalezieniu rozwiązania tego
zagadnienia następujące fakty będą nam pomocne: 1.
Słowo "chrzcić" pochodzi z greckiego słowa, które ma znaczenie -
zanurzyć, pogrążyć, myć. 2.
W związku z chrztem Pana Jezusa Chrystusa, czytamy, że "Jezus, będąc
ochrzczony, wnet wystąpił z wody" (Mat. 3,16). 3.
Jan sam chrzcił w Ainon, blisko Salim, "bo tam było wiele wody"
(Jan 3,23). 4.
Przy chrzcie dworzanina z Etiopii, Słowo Boże wyraźnie zaznacza, że
"weszli obaj do wody, Filip i dworzanin; i ochrzcił go. A gdy wyszli z
wody, porwał Filipa Duch Pański..." (Dz. Ap. 8,38.39). 5.
Rozważając poprzednio Rzym 6,3 doszliśmy do wniosku, że chrzest jest
podobieństwem, albo obrazem pogrzebu. Otóż pokropienie nie przypomina w
niczym pogrzebu, podczas gdy zanurzenie obrazuje go w sposób jak najbardziej
dokładny. E.
Ważniejszą jednak rzeczą jeszcze, aniżeli sam sposób dokonywania chrztu, jest
stan serca tego człowieka, który ma zostać ochrzczony. Istnieje tysiące
ludzi, którzy zostali zanurzeni w wodach chrztu, a którzy w istocie nigdy nie
zostali ochrzczeni! Prawdziwie ochrzczonym jest ten, który nie tylko
przeszedł przez zewnętrzną formę, ale którego życie wskazuje na to, że jego
natura, jego stare "ja" umarło. Chrzest musi być sprawą serca, na
równi z zewnętrzną tego formą. Tę
prawdę można by trafnie zilustrować przez czytanie w formie parafrazy Rzym.
2,25-29, przy czym użyjemy zamiast słowa "obrzezanie", słowa
"chrzest": "Chrzest bowiem pożyteczny jest, jeżeli jesteś
posłuszny Ewangelii; jeśli jednak nie chodzisz ścieżkami Ewangelii, chrzest
twój stał się nie-chrztem. Jeżeli tedy ktoś nie ochrzczony jest posłuszny
Ewangelii, czyliż nieochrzczenie jego nie będzie poczytane za chrzest? I ten,
który jest nie ochrzczony, a jest posłuszny Ewangelii, osądzi ciebie, któryś
przez literę i przez chrzest stał się chrześcijaninem, jednak nie chodzisz
ścieżkami Ewangelii. Albowiem nie jest ten chrześcijaninem, który jest nim
zewnętrznie, ani to jest chrztem, co jest zewnętrznie wykonywane na ciele;
ale ten jest chrześcijaninem, który jest nim wewnętrznie, i to jest chrztem,
co się stało w sercu, nie w literze, którego chwała nie jest z ludzi, ale z
Boga". F.
Myśl, że tylko ordynowany duchowny ma prawo chrzcić, jest zupełnie
niebiblijna. Każdy wierzący może chrzcić innych. G.
We wczesnych dziejach Zgromadzenia wierzący, którzy się poddali chrztowi,
często bywali prześladowani i niejednokrotnie zabijani, a jednak ilekroć
następni zostali zbawiani, bez wahania wstępowali w ślady męczenników,
chrzcząc się. I
dziś jeszcze w niektórych okolicach chrzest bywa często sygnałem do
rozpoczęcia straszliwych prześladowań. W wielu krajach wierzący bywa
tolerowany tak długo, jak długo wyznaje Chrystusa tylko ustami. Ale jak tylko
wyzna Chrystusa publicznie przez chrzest i zerwie więzy łączącego z
przeszłością, natychmiast wszczynają z nim wojnę różni fanatycy! Niemniej,
niezależnie od tego, ile to kosztuje, każdy który jest ochrzczony, doświadcza
tej samej błogiej radości, której dożył etiopski dworzanin, o którym
napisano, że, jechał drogą swoją, radując się". II. WIECZERZA PAŃSKA A.
Ta uroczysta pamiątka została ustanowiona przez Pana Jezusa w tę noc, której
został zdradliwie wydany w ręce katów. Natychmiast po ukończeniu obchodzenia
pamiątki baranka wielkanocnego z Swoimi uczniami, Pan Jezus rozpoczął tę
część onej społeczności, którą my nazywamy Wieczerzą Pańską. "A
wziąwszy chleb i podziękowawszy, łamał i dawał im mówiąc: to jest ciało Moje,
które za was daję; to czyńcie na pamiątkę moją. Podobnie i kielich, gdy było
po wieczerzy, mówiąc: ten kielich jest nowym przymierzem we krwi Mojej, która
się za was wylewa" (Łuk. 22,19.20). B.
W związku z wielkim znaczeniem tego obrządku, nasuwają się co najmniej cztery
ważne uwagi: 1.
Jest to sposobność do wspominania. Zbawiciel rzekł: "To czyńcie na
pamiątkę moją". Jest to chwila, w czasie której wspominamy Jego
cierpienia i śmierć, ofiarowanie Jego ciała, przelewanie Jego krwi. Golgota,
z wszystkimi tymi świętymi sprawami, staje tutaj przed oczyma serc
uczestników. 2.
Gdy my w ten sposób wspominamy mękę Pana Jezusa, nie jest rzeczą możliwą, aby
z serc naszych nie wzniosła się modlitwa i uwielbienie ku Bogu. Tak więc
Wieczerza Pańska jest chwilą jawnego uwielbienia Boga za wszystko, czym On
jest i co czynił. 3.
Dalej, wieczerza Pańska jest wydawaniem jawnego świadectwa o jedności ciała
Chrystusowego. Chleb jest obrazem całego ciała Chrystusowego, składającego
się z wszystkich wierzących. Biorąc udział w łamaniu chleba, wierzący daje
wyraz temu, że jest jedno z każdym prawdziwym dzieckiem Bożym. Przez picie
wina przyznaje, że jest jedną całością z każdym, który równie jak on został oczyszczony
przez świętą krew (l Kor. 10,16.17). 4.
I wreszcie Wieczerza Pańska stale nam przypomina, że Ten, który ustanowił tę
pamiątkę, przyjdzie znów! "Albowiem, ilekroć ten chleb jecie, a z
kielicha tego pijecie, śmierć Pańską zwiastujecie, aż przyjdzie" (l Kor.
11,26). Tak
więc wierzący nie tylko patrzy wstecz na Golgotę i wspomina Pana w Jego
śmierci, nie tylko patrzy w górę, do Tronu Bożego i składa Mu dzięki za
dokonanie odkupienia, lecz patrzy również i w przyszłość, oczekując tego
momentu, gdy Pan zstąpi i zabierze do Siebie oczekujący Nań lud. C.
Jeśli chodzi o czas i wskazania, jak często obchodzić Wieczerzę Pańską, Słowo
Boże nie posługuje się wyrazami nakazu, lecz łagodnie prosi nas głosem łaski. 1.
W Dziejach 20,7 stwierdzony jest fakt, że " a pierwszego dnia po
sabacie, gdy się zebraliśmy na łamanie chleba...". Pierwszym dniem
tygodnia jest Dzień Pański albo inaczej niedziela. To jest dzień
zmartwychwstania Pana Jezusa i właściwy dzień, aby lud Boży zgromadził się
dla uwielbienia i wspominania. 2.
Jeśli chodzi o to, jak często obchodzić Wieczerzę Pańską, wskazówka jest nam
dana tylko taka: "Ilekroć byście jedli ten chleb i pili ten
kielich" (l Kor. 11,26). Gdyby ktoś chciał powiedzieć, że musimy
obchodzić tę pamiątkę co tydzień, co miesiąc, lub co kwartał - posunąłby się
dalej, aniżeli to, co mówi Biblia. Niemniej istnieje duże prawdopodobieństwo,
że pierwsi uczniowie schodzili się co tydzień dla wspólnego wspominania
śmierci Pańskiej. W
swoim dziele pt: "Skarbiec Starego Testamentu" Charles Huddon
Spurgeon w sposób bardzo zdecydowany zaleca obchodzenie Wieczerzy Pańskiej co
tydzień. Pisze on co następuje: "Chcę złożyć świadectwo, a myślę że
jestem wyrazicielem tego, co myśli wielu spośród ludu Bożego, którzy są
pomiędzy nami tutaj, że przystępując do Stołu Pańskiego co tydzień, jak to
czynią niektórzy z nas, nie odczuwamy, jakoby to łamanie chleba miało tracić
na znaczeniu. Raczej przeciwnie - jest ono dla nas czymś zawsze nowym! Często
zauważyłem wieczorem, w niedzielę, że niezależnie od tego, jaki był temat
rozważań, czy to góra Synaj, której gromy huczały nad naszymi głowami, czy
też proste słowa o Golgocie, przenikające dusze, zawsze wydaje się rzeczą
równie pożądaną, aby przejść do łamania chleba. Hańba chrześcijańskiemu Zgromadzeniu,
że odkłada je do jednorazowego obchodzenia w miesiącu, przynosząc ujmę
pierwszemu dniowi tygodnia poprzez ujmowanie mu jego chwały, która objawia
się w zgromadzeniu dzieci Bożych dla społeczności i łamania chleba, i
opowiadania śmierci Pańskiej, ażby przyszedł. Ci, którzy raz zasmakowali
słodyczy obchodzenia Wieczerzy Pańskiej co tydzień, w Dzień Pański, nie będą
nigdy czuli się szczęśliwi, jestem tego pewien, jeśli odkładać się je będzie
na dłuższy czas". Żyjący
w XVIII-tym wieku poważny mąż Boży, Jonathan Edwards, również należał do
gorliwych zwolenników obchodzenia Wieczerzy Pańskiej co tydzień. Pisze on w
swoich "Myślach o przebudzeniu", co następuje: "Wydaje
mi się rzeczą całkiem jasną, że pierwotny Zgromadzenie, pierwsi
chrześcijanie, zwykli byli obchodzić tę pamiątkę cierpień ich drogiego
Zbawiciela każdego Dnia Pańskiego i tak też, wierzę w to, będzie w dniach,
które są przed nami w Zgromadzeniu Chrystusowym. D.
Chyba nie trzeba podkreślać, że wieczerza Pańska jest tylko dla chrześcijan.
Tylko ci, którzy zostali odkupieni, mogą być kandydatami do wziącia udziału i
do wnikania w świętość tej kosztownej pamiątki. Nawet i chrześcijanie winni
przystępować, doświadczając samych siebie (l Kor. 11,28). Grzech musi być
wpierw wyznany i trzeba go zdecydowanie porzucić, tak aby dotykać się chleba
i wina w sposób godny (l Kor. 11,21.22). Każdy, który je i pije niegodnie,
nie osądzając samego siebie, naraża się na niebezpieczeństwo ściągania na
siebie sądu Bożego (l Kor. 11,27,29-33) E.
Tutaj należałoby jeszcze przypomnieć, że istnieje możliwość spożywania chleba
i picia wina, a równocześnie nie wspominania naprawdę Pana! Można obrzęd ten
zamienić na suchy martwy rytuał, w którym serca nie przeżywają prawdziwie
tego, o czym świadczą symbole chleba i wina. Aby prawdziwie być posłusznym
Jego rozkazowi, "to czyńcie na pamiątkę moją" - życie nasze musi
być prowadzone w społeczności z Bogiem - nieustannie. III. ZEBRANIA MODLITEWNE A.
Nowy Testament nie daje nam dużo informacji odnośnie zgromadzeń miejscowego
zboru. Wiemy, że chrześcijanie zgromadzali się dla społeczności, modlitwy,
nauki Słowa i łamania chleba (Dz. Ap. 2,42); ale poza tym na inne dziedziny
życia zaciągnięta jest jakby zasłona. Można tylko powiedzieć z całą pewnością,
że jeśli chodzi o pracę ewangelizacyjną, to ta była wykonywana raczej przez
poszczególnych chrześcijan poza zborem jako takim, gdzie tylko można było
niezbawionych osiągnąć, ale zawsze z myślą o przyprowadzeniu tych, którzy się
nawrócą, do zboru. B.
Ze wszystkich zebrań onych pierwszych zborów, niewątpliwie największe
znaczenie miało zebranie modlitewne. W istocie Zgromadzenie narodził się w
trakcie odbywania się zebrania modlitewnego (Dz. Ap. 2,42). Można śmiało
powiedzieć, że cała historia Zgromadzenia to jeden wielki dowód wierności
Boga, który wysłuchuje modlitwy. C.
Dobrze nam jest zawsze sobie przypominać, że społeczność modlitewna nie tylko
posiada potwierdzenie, że Pan Bóg sam życzył Sobie, aby ona miała miejsce,
ale ponadto ma jeszcze obietnicę obecności Samego Pana. U Mateusza (18,19.20)
czytamy: "Nadto
powiadam, że jeśliby dwaj z was na ziemi uzgodnili swe prośby o jakąkolwiek
rzecz, otrzymają ją od Ojca mojego, który jest w niebie. Albowiem gdzie są
dwaj lub trzej zgromadzeni w imię moje, tam jestem pośród nich". Nie
można chyba wysłowić się jaśniej! Mamy podwójną obietnicę, która nie może być
złamana: pierwsza, że jeśli dwaj wierzący są jednomyślni w przedkładaniu
jakiejś prośby Bogu, to ta prośba będzie wysłuchana; druga zaś, że gdy
chrześcijanie są zgromadzeni w Imieniu Pana Jezusa, to On Sam jest pośród
nich. Całe nieszczęście polega na tym, że my w to nie wierzymy. Gdybyśmy
wierzyli, nasze zgromadzenia modlitewne byłyby przepełnione, a zbory nasze
byłyby ogarnięte ogniem gorliwości i miłości dla Boga! D.
Celem lepszego zrozumienia tematu o społeczności modlitewnej, chcielibyśmy na
wstępie rozważyć kilka podstawowych faktów odnoszących się do tej sprawy. 1.
Przede wszystkim w zebraniu modlitewnym osoby modlące się czynią to po kolei,
przy czym, gdy jeden się modli na głos, inni milczą, jakkolwiek modlą się
razem z nim. Ten, którego głos jest słyszany, jest więc wyrazicielem modlitwy
całego grona, pozostali podążają w duchu za jego modlitwą, czyniąc tę
modlitwę swoją własną. Częstokroć wyrażają tę jedność ducha poprzez
powtarzanie słowa "Amen". 2.
Następnie konieczne jest stwierdzenie, że zachodzi ogromna różnica pomiędzy
"odmawianiem modlitw" a modlitwą. Znam pewien wiersz dziecięcy,
który tę różnicę wyraźnie podkreśla: Tak
często odmawiam pacierze... Lecz jest że to modłów słowami? I czy mego serca
pragnienia Wyrażam moimi wargami? Wszak
równie bym dobrze mógł skłaniać Przed bożkiem kamiennym kolana, Jak tylko
wargami się modlić Do Boga żywego i Pana! Gdyż
On nigdy nie wysłuchuje Słów, którym brak serca, miłości, Nie skłoni swe ucho
łaskawe Do warg pozbawionych szczerości! Nic
tak prędko nie zabija zebrania modlitewnego, jak seria wyuczonych modlitw, w
których brak jest serca! Zbyt często recytujemy tylko listę próżnych próśb, a
modlitwy takie jakby spadają w dół już od sufitu! Dla tej przyczyny modlitwy
nowo nawróconych są takie ożywiające ducha, że są one spontaniczne i świeże;
starsi chrześcijanie natomiast często wpadają w jakiś szablon modlitwy, który
ani Bogu, ani ludziom pożytku nie przynosi. E.G. Fisk pisze, że zebrania, w
których modlitwy są zanoszone tylko z poczucia obowiązku, powinny być
zlikwidowane. 3.
Dalszym niebezpieczeństwem, którego należy unikać, to długie modlitwy. Choć
prawdą jest, że Słowo Boże mówi, "Bez przestanku się módlcie", to
jednak nie oznacza, że jednostka ma prawo do zmonopolizowania dla swego
użytku dużej ilości czasu ogólnego zebrania modlitewnego! Jeśli modlitwy będą
krótkie, a wielu będzie brało w nich udział, wówczas ogólne zainteresowanie
wzrośnie. 4.
Dalej nasze modlitwy winny być wyraźne. Nie należy się np. modlić w ten
sposób: "Boże zbaw wiele dusz na całym świecie". Może lepiej będzie
poprosić: "Panie
zbaw mego brata Dawida!" Wówczas, gdy Dawid będzie zbawiony, będziesz
wiedział, że modlitwa twoja została wysłuchana i będzie to dla ciebie
zachętą, aby się modlić za innymi określonymi osobami. E.
Nie ma najmniejszego powodu, dla którego zebrania modlitewne miały być czymś
nudnym! Jest całe mnóstwo szczegółowych próśb, które należałoby przynieść
przed Tron Łaski. A oto kilka z nich: 1.
Módlcie się za tych, którzy mają władzę nad nami, wymieniając ich po
nazwisku. Módlcie się, aby mogli być zbawieni i abyśmy cichy i spokojny żywot
wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości (l- Tym. 2,2). 2.
Módl się za tymi członkami zboru, którzy chorują. Pan dobrze wie, którzy to
są, ale może ktoś z obecnych chrześcijan nie wie, a więc wymień ich nazwiska. 3.
Módl się za nienawróconych i przyjaciół. Nie powinniśmy się nigdy wstydzić z
powodu zrobienia wzmianki o naszych bliskich w zebraniu modlitewnym. Jeśli
naprawdę pragniemy tego, aby zostali zbawieni, będziemy wdzięczni za poparcie
naszych modlitw przez cały zbór. 5.
Módl się za misjonarzy, którzy wyszli z waszego zboru. Jeśli utrzymujesz z
nimi od czasu do czasu łączność listowną, będziesz wiedział, z jakimi
problemami się spotykają i jakie mogą być ich potrzeby. 6.
Módl się za Szkółkę Niedzielną, za jej kierownika i nauczycieli, za chłopców
i dziewczęta, których nauczają Słowa Bożego. 7.
Módl się za ubogich. Jeśli miałoby to wprawić w zakłopotanie kogoś z
obecnych, to w tym wypadku lepiej wstrzymać się z wymienianiem nazwisk. 8.
Módl się za mężczyznami i niewiastami z waszego zboru, którzy odbywają służbę
w siłach zbrojnych twojego kraju. Otaczają ich niebezpieczeństwa, pokusy i
doświadczenia. Potrzebują twoich modlitw. 9.
Módl się za tymi, którzy podjęli pracę dla Pana, jak np. za ewangelistów i
nauczycieli. 10.
Wreszcie niechaj w twoich modlitwach nie zabraknie dziękczynienia. Jest to
,,Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i w błaganiach z
dziękczynieniem powierzcie prośby, wasze Bogu" (Filip. 4,6). Pan ma
pełne prawo oczekiwać wdzięczność od ludu Swojego. Niewdzięczność za
wszystkie Jego łaski jest grzechem. F.
Ale czy nie ma warunków, które trzeba wypełnić, jeśli pragniemy, aby nasze
modlitwy były wysłuchane? Oczywiście, że są: 1.
Po pierwsze, musimy mieszkać w Chrystusie, według Jego słowa: "Jeśli we
mnie trwać będziecie i słowa moje w was trwać będą, proście o cokolwiek
byście chcieli, stanie się wam" (Jan 15,7). Mieszkać w Chrystusie, to
zachowywać Jego przykazania, wykonywać jego wolę i słuchać Jego słów. 2.
Po drugie, modlitwy nasze muszą być zgodne z Jego wolą. " Taka jest
ufność jaką mamy do niego, iż jeśli prosimy o coś według jego woli, wysłuchuje
nas" (l Jana 5,14). Ponieważ zaś główne wytyczne Bożej woli znajdują się
w Biblii, modlitwy nasze winny być biblijne. A więc módlcie się językiem
Biblii! 3.
Po trzecie, modlitwy nasze i prośby winny być zanoszone w imieniu Chrystusa.
"O cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był
uwielbiony w Synu" (Jan 14,13). "O cokolwiek byście prosili Ojca w
imieniu moim, da wam" (Jan 16,23). Gdy prawdziwie prosimy w Imieniu
Jego, wówczas jest to to samo, jak gdyby On prosił osobiście Boga o te
rzeczy. 4.
Wreszcie cele, o które prosimy, muszą być czyste. Jakub przypomina nam, że
gdy prosimy, a nie otrzymujemy, to dzieje się to dlatego, że źle prosimy,
abyśmy to na rozkosze swoje obracali (Jak. 4,3). Jeśli nasze cele są
egoistyczne i grzeszne, nie możemy się spodziewać wysłuchania. G.
A teraz, zanim zakończymy ten rozdział, oto kilka jeszcze wskazówek, co
robić, a czego nie należy robić, w celu uczynienia naszych zebrań
modlitewnych prawdziwie siłą dla Zgromadzenia. 1.
Na przykład, nie módl się po to, aby cię ludzie widzieli. Pamiętaj, że to
obłudnicy lubią stać na rogach ulic modląc się, aby ich ludzie widzieli (Mat.
6,5). 2.
Dalej, nie należy prosić Boga o coś, co my sami możemy zrobić. Często prosi
się Boga o przyprowadzenie na zebranie nienawróconych. Czy raczej Pan nie
spodziewa się tego po nas, abyśmy używali naszych warg w celu zaproszenia
ludzi na zebrania? 3.
Bądź bardzo ostrożny, aby nie prosić o coś, o czym wiesz, że nie powinieneś
tego mieć. Bóg czasami wysłuchuje takich próśb, ale równocześnie przypuszcza
"suchoty" na proszących (Psalm 106,15). 4.
Nie bądź złej myśli, jeśli odpowiedź na twoje modlitwy nie przychodzi
natychmiast. Bóg nie odpowiada nigdy zbyt wcześnie, abyśmy nie utracili
błogosławieństwa, jakim jest cierpliwe oczekiwanie, ani też nie odpowiada
zbyt późno, abyśmy nie obawiali się, że zaufaliśmy Mu na próżno. 5.
A potem, jeśli Pan daje ci nie całkiem dokładnie to, o co prosiłeś, to
pamiętaj, że Pan zachowuje sobie prawo dania ci czegoś jeszcze lepszego
aniżeli to, o co prosiłeś! My nie wiemy, co jest dla nas najlepsze, ale On
wie co nam dać - i to więcej jeszcze aniżeli my kiedykolwiek moglibyśmy
prosić albo myśleć! Na
koniec trzeba raz jeszcze podkreślić, że nie ma mowy o prawdziwym postępie
duchowym w Zgromadzeniu - bez modlitwy. Możemy posiadać jakąś rutynę, możemy
nawet osiągnąć pewne rezultaty, lecz niczego nie można osiągnąć dla Boga bez
przyczynnej modlitwy. Jeśli nie dochodzimy do takiego wniosku na podstawie
czytania Słowa Bożego, to nawet będziemy zmuszeni do uznania tego poprzez
okoliczności, które zmuszą nas do tego. ROZDZIAŁ VIII BISKUPI Żadne
rozważanie na temat Zgromadzenia nie byłoby kompletne, bez zastanowienia się
nad tym, jak Bóg zaopatrzył go w duchową opiekę i nadzór. Słowo Boże nam
wyjaśnia, że pracę tę wykonują biskupi, lub inaczej starsi. A.
Już na samym początku chcemy uniknąć wszelkich nieporozumień odnośnie do
szeregu punktów. 1.
Przede wszystkim musimy sobie jasno zdać sprawę z tego, że pomiędzy biskupem,
jakim go przedstawia Nowy Testament, a nosicielem tego tytułu w dobie
dzisiejszej, zachodzi zasadnicza różnica. Za czasów apostolskich biskupem był
po prostu jeden z wielu dojrzałych chrześcijan, członków miejscowego zboru,
który miał o zbór ten duchowe starania. W dzisiejszym systemie kościelnym
biskup jest dostojnikiem, którego władza rozciąga się nad szeregiem parafii.
Cytujemy wypowiedź Alberta Barnesa (w "Notes on the New Testament",
tom VIII, str. 155): "Słowo b i s k u p w Nowym Testamencie nigdzie nie
oznacza tego, co ogólnie jest rozumiane pod tym słowem obecnie. Słowo to nie
przedstawia nam tutaj (tj. w l Tym.3), ani też nigdzie indziej w Nowym
Testamencie kogoś, kto by miał władzę nad diecezją, obejmującą pewien obszar
danego kraju, obejmującą cały szereg kościołów wraz z ich duchownymi". 2.
W Nowym Testamencie biskupi nie byli odrębną klasą ludzi, pośredniczącą
pomiędzy Bogiem i ludźmi. Może właśnie w celu strofowania tych, którzy by
chcieli takie dążenia mieć w przyszłości. Duch Święty umieścił ich nie na
pierwszym, lecz na drugim miejscu dopiero, pisząc ręką Pawła w Liście do
Filipian: ,,do wszystkich świętych w Chrystusie Jezusie... z biskupami i
diakonami". 3.
Myśl o jakimś biurokratyzmie, piastowaniu wysokich urzędów, jest zupełnie
obca Nowemu Testamentowi. Wskazuje on nam nie na jakieś wyniosłe stanowiska i
wspaniałe tytuły, lecz na pokorną służbę wśród ludu Bożego. Jest
bowiem napisane: "Kto o biskupstwo się ubiega, pięknej pracy
pragnie". Można by też powiedzieć, jak to podają inne tłumaczenia,
"dobrej pracy żąda" (l Tym. 3, l). Starszeństwo zborowe, to praca,
a nie reprezentacyjne stanowisko. 4.
Wreszcie chcielibyśmy zwrócić uwagę na fakt, że wszystkie te słowa:
"biskup" "starszy", "przełożony",
"prezbiter" - odnoszą się w Nowym Testamencie do jednej i tej samej
osoby. Można to udokumentować porównując ze sobą następujące cytaty ze Słowa
Bożego: a.
W Dziejach Apostolskich (20,17) znajdujemy wzmiankę o "starszym"
zboru. W uwagach marginesowych (w angielskiej, poprawionej wersji) jest
objaśnienie, że słowo tutaj użyte oznacza również: "prezbiter". b.
Potem w w. 28 czytamy o tych samych ludziach, ale tutaj nazwani są
"biskupami". c.
W Liście do Tytusa 1,5 apostoł Paweł poleca Tytusowi ustanowić
"starszych"; bezpośrednio
zaś potem w w. 7 podaje, czym powinien odznaczać się "biskup", co
wyraźnie wskazuje na to, że "starsi" oznacza to samo, co
"biskupi". B.
A teraz zastanówmy się nad sposobem wyboru, względnie powoływania do
wykonywania swych zadań starszych zborowych. 1.
W ostatecznym wyniku rozważania stwierdzamy, że tylko Duch Święty może
człowieka postanowić starszym (Dz. Ap. 20,28). Członkowie jakiejś
społeczności mogą wprawdzie zebrać się na uroczyste zebranie celem dokonania
wyboru starszego, ale ich głosy nie mogą wybranym dać serca takiego, jakim
odznaczać się powinien starszy zboru!... 2.
Wydaje się zatem, że biblijny porządek rzeczy jest następujący: Najpierw Bóg
danego człowieka czyni "starszym", a potem, w miarę jak wykonuje on
swoją pracę, zbór rozpoznaje, że jest on przez Boga powołanym biskupem. 3.
Jeśliby ktoś chciał wysuwać argument tego rodzaju, że Paweł i inni ustanowili
biskupów (Dz. Ap. 14,23; Tyt. l ,5), to odpowiemy na to, że miało to miejsce
w okresie, w którym Nowy Testament nie był jeszcze osiągalny w zborach w
formie pisanej. Ponieważ brak było instrukcji Pisma odnośnie kwalifikacji
starszych, zbory musiały polegać na Apostołach, względnie na osobach przez
nich delegowanych. Należy również zwrócić uwagę na ten fakt, że Paweł nigdy
nie ustanawiał starszych przy pierwszych swoich odwiedzinach w danym zborze.
Raczej pozwalał na to, aby ci starsi, którzy zostali powołani przez Boga,
sami się objawili - poprzez swoją pracę, tak że dopiero po pewnym czasie tych
właśnie ludzi wybierał, aby zostali przez zbór uznani za starszych. C.
Jeśli chodzi o kwalifikacje biskupa, czyli starszego, Słowo Boże nie
pozostawia nas w żadnej wątpliwości. Wyraźne dane znajdujemy w l Liście do
Tym. 3,1-7 oraz w Liście do Tytusa 1,6-9. Dane te można by podsumować w
następujący sposób: 1.
Po pierwsze, biskup musi być bez nagany. Jeśli chodzi o jego opinię, musi być
ona bez zarzutu. Słowo Boże nie mówi, że ma on być bez grzechu, ale bez
nagany. Jeśli może mu być postawiony zarzut powszechnie uznany za
przestępstwo pospolite, mąż taki winien wstrzymać się od wykonywania funkcji
starszego zboru. 2.
Po drugie musi on być mężem jednej żony. Niektórzy interpretują to w ten
sposób, że musi on być żonaty, inni zaś widzą w tych słowach zakaz, aby
poligamista (człowiek mający więcej niż jedną żonę) kiedykolwiek był starszym
zboru. O ile co do drugiego możemy się zgodzić całkowicie, to w odniesieniu
do pierwszego stwierdzenia trudno byłoby je uznać za dogmatycznie
uzasadnione. 3.
Dalej, musi być trzeźwy. Angielskie tłumaczenie Pisma Świętego wyjaśnia nam,
że słowo to oznacza - umiarkowany. Nie może to być człowiek nieokiełzany.
Niektórym ludziom sprawia to ogromną trudność, aby zachować umiar. Zawsze
mają skłonność do jakiejś skrajności. Tacy ludzie mogą być w zborze, ale nie
mogą być starszymi. 4.
Starszy musi być człowiekiem roztropnym. Życie jego musi być dowodem tego, że
chrześcijaństwo nie jest jakąś przyjemną lub lekką rozrywką albo zabawą.
Starszy zboru ma do czynienia ze sprawami dotyczącymi wieczności. 5.
Musi on być przyzwoity, lepiej byłoby określić to słowo "porządny".
Niedbalstwo, albo stosowanie metody "byle jak wystarczy" - nie
przystoi temu, kto ma usługiwać w domu Pańskim. 6.
Dalej czytamy, że ma on być "gościnny" albo "miłujący
gościnność". Jego dom winien być otwarty dla dzieci Bożych, winien
przypominać dom Łazarza, Marii i Marty w Betanii - to miejsce, w którym Pan
Jezus tak rad przebywał. 7.
Biskup musi być zdolny ku nauczaniu. Jakkolwiek nie musi on być koniecznie
wybitnie obdarowanym nauczycielem, to jednak winien być dostatecznie obeznany
ze Słowem Bożym, aby móc przyjść z pomocą ludowi Bożemu, gdy ten napotyka na
jakieś powstające trudności. 8.
Nie może on być pijanicą wina. W niektórych tłumaczeniach użyte jest
określenie "wdający się w hałaśliwe kłótnie". Te dwie rzeczy są ze
sobą ściśle połączone. Człowiek, który nie umie opanowań swojego apetytu, nie
jest godny piastowania stanowiska w Zgromadzeniu, które wymaga zaufania. 9.
Nie może być porywczy. Dosłowne znaczenie tego słowa, to ktoś prędki do
zadawania komuś gwałtu - fizycznie. Gdyby ktoś będący starszym zborowym,
uderzył swego pracownika, to byłoby to niezgodne i nie licujące z zajmowanym
przezeń stanowiskiem. 10.
Nie może być chciwy haniebnego zysku. Prawdziwy biskup rozumie, że pieniędzy
należy używać dla Pana i w celu popierania rozwoju Jego sprawy. Chciwy, ku
sobie zagarniający chrześcijanin, to nieporozumienie! 11.
Musi być cierpliwy. Jego Pan był łagodny, a sługa nie może być czymś wyższym
od swego Mistrza. Cichość i cierpliwość może nie są cnotami tego świata, lecz
w Królestwie Bożym obowiązują! 12.
Nie może być swarliwy. Są ludzie, którzy gotowi by wszcząć wojnę o byle jaki
drobiazg, albo godzinami dyskutować nad sprawami o małym znaczeniu - ale tego
nie czyni biskup! 13.I
raz jeszcze należy podkreślić - nie może być skąpy. Być chciwym i skąpym
oznacza pragnąć posiadać to, czego Bóg nie miał w planie, byśmy posiadali.
Stąd chciwość jest bałwochwalstwem, gdyż naszą własną wolę stawia ponad wolę
Bożą. 14.
Starsi muszą rządzić swoim domem dobrze, trzymając dzieci w posłuszeństwie ze
wszelką powagą, dzieci które wierzą, których nie można by obwinić o
awanturowanie się i nieposłuszeństwo. Że taki warunek jest konieczny, jest
rzeczą oczywistą. "Bo jeśli ktoś nie potrafi własnym domem zarządzać.
Jakże będzie mógł mieć na pieczy Zgromadzenie Boży?" (l Tym. 3,5). 15.
Nie może to być ktoś nowotny (nowo nawrócony). Sama nazwa "starszy"
na to wskazuje. Konieczna tu jest duchowa dojrzałość. Jest rzeczą możliwą, że
ktoś może być poważny wiekiem, ale to samo jeszcze nie wystarczy, aby miał
być starszym zboru, potrzebne jest bowiem doświadczenie w sprawach duchowych,
w chrześcijańskim życiu wiary. Zachodzi w wypadku ustanowienia takiego
nowotnego człowieka starszym niebezpieczeństwo, że wzbije się w pychę i
wpadnie w potępienie diabelskie. 16.
Powinien też mieć dobre świadectwo od obcych. Świat powinien wiedzieć, że jest
on człowiekiem o charakterze i godności, która przystoi chrześcijaninowi. 17.
Nie może też być samowolny, prędko w gniew wpadający, musi też miłować to, co
jest dobre. Wreszcie musi trzymać się wiernie Słowa Bożego i musi być obrońcą
wiary. To
wszystko można by ująć jeszcze w jednym tylko zdaniu: biskup musi umieć
kontrolować siebie i swój dom, musi być bojownikiem o prawdę Bożą. Należy
też zwrócić uwagę na to, że Biblia nigdzie nie mówi, że musi on być
ordynowanym duchownym, nie mówi o tym, że musi mieć dyplom ukończenia studiów
teologicznych, nie mówi, że musi być człowiekiem cieszącym się powodzeniem w
pracy zawodowej. Nie jest rzeczą ważną, czy zajmuje wybitne stanowisko w
społeczeństwie. Nigdzie nie ma mowy o tym, jaki ma być jego wygląd zewnętrzny
lub jak się ma przedstawiać jego konto bankowe. Może on być choćby garbatym,
nie pociągającym, biednym, starym zamiataczem ulic, a jednak piastować urząd
starszego w zborze Bożym. Zastanówmy się nad tym poważnie. W dobie
dzisiejszej jest bowiem jedną z najgroźniejszych szkód w Zgromadzeniu to
właśnie, że uważa się za starszych tych ludzi, którzy nie mają po temu
duchowych kwalifikacji. Niekiedy
wysuwa się na stanowisko starszego kogoś, kto cieszy się powodzeniem w pracy
zawodowej, pomimo tego, że ma tylko trochę, albo też w ogóle nie ma w nim
duchowości. Rezultatem tego jest to, że bywa taki stan w niektórych
społecznościach, iż pełno jest rzeczy, które można nabyć za pieniądze, ale
brak duchowej mocy. D.
Jakie są rodzaje obowiązków starszych zboru? 1.
Przede wszystkim winni oni paść trzodę (l Ptr. 5,2; Dz. Ap. 20,28). Czynią
oni to poprzez usługiwanie Słowem Bożym. Nie oznacza to, że służą wyłącznie
przemówieniami publicznymi, lecz mogą usługiwać także odwiedzając dom po domu
członków zboru. 2.
Po drugie, wykonują oni pracę doglądania. "Doglądając jej" - pisze
Piotr. Co to znaczy? Dalsze wiersze tłumaczą, co to znaczy istotnie, a czego
to nie oznacza w ogóle. a.
Nie oznacza to usługi z przymusu, ale chętną. b.
Nie oznacza to, aby pracować dla brzydkiego zysku. Nie dla zdobycia
pieniędzy, ale z oddaniem. c.
Nie oznacza to, aby panować nad dziedzictwem Pańskim. Starszy nie jest
dyktatorem, nie jest nadzorcą, nie jest szefem. d.
Ale oznacza to, że ma być wzorem. Starszy musi pamiętać o tym, że Dobry Pasterz
nie pędzi przed sobą owiec, lecz je prowadzi. Każdy Jemu poddany pasterz
winien czynić to samo. Z ludzkiego punktu widzenia byłoby o wiele łatwiej
posiadać. centralne władze kościelne, a posłuszeństwo by było obowiązkowe.
Ale nie taka jest droga Boża. Starsi doglądają trzody przez służenie jej
wzorem. 3.
W sensie bardzo konkretnym starsi nadają ton całemu zborowi. Tam, gdzie
znajdują się starsi, którzy są ludźmi bogobojnymi, stawiającymi Pana na
pierwszym miejscu w swoim życiu, z których promienieje łaska Pana Jezusa,
można spodziewać się zdrowego duchowo zboru, z drugiej zaś strony tam, gdzie
starsi są pochłonięci sprawami tego świata, zajęci rzeczami nie dotyczącymi
zboru, zbyt zajęci, aby mieć czas na czytanie Słowa i na modlitwę, tam można
się spodziewać chłodu serca i martwoty wśród trzody. 4.
Dalej, starsi mają polecenie, aby wspierać słabych. ,, W tym wszystkim
pokazałem wam, że tak pracując należy wspierać słabych i pamiętać na słowa
Pana Jezusa, który sam powiedział: Bardziej błogosławioną rzeczą jest dawać
aniżeli brać." (Dz. Ap. 20,25). Z
całości tego rozdziału wynika, że starsi winni być gotowi udzielać pomocy
potrzebującym jej. To jest rzeczą niezmiernie interesującą. Zamiast żyć z
trzody, powinien dzielić się z trzodą dochodami z dóbr kościelnych. 5.
Wreszcie starsi powinni napominać, karcić i strofować (2 Tym. 4,2; Tyt. 1,13;
2,15). Wszystko, co jest przeciwne wierze, powinno zostać skarcone z całą
powagą. Ci, którzy nie chcą znosić zdrowej nauki, powinni zostać napomnieni i
skarceni. Starszy zboru musi bojować całym sercem o wiarę. 6.
Jak winien zachować się zbór w stosunku do starszego? Na to pytanie daje nam
jasną odpowiedź l Tym. 5,17.18, z których to wierszy wynika, że niektórych
starszych zbór utrzymywał. "Starszym, którzy dobrze swój urząd sprawują,
należy oddawać podwójną część, zwłaszcza tym, którzy podjęli się zwiastowania
Słowa i nauczania. Albowiem Pismo mówi: Młócącemu wołu nie zawiązuj pyska,
oraz: Godzien jest robotnik zapłaty swojej." Z
drugiej strony jest również rzeczą pewną, że inni sami zarabiali na swoje
utrzymanie. Paweł sam tego jest dobitnym przykładem (l Kor. 4,12). Dana jest
również wskazówka, aby starszego nie łajać, lecz jeśli zachodzi konieczność,
upominać go jak ojca (l Tym. 5,1). Chrześcijanie nie powinni przyjmować
oskarżenia przeciwko starszemu inaczej, jak tylko na zasadzie dwóch albo
trzech świadków (l Tym. 5,19). Poza
tym o biskupach powinno się pamiętać, udzielać im uznania i być im
posłusznym. "Szanujcie ich i miłujcie ich jak najgoręcej dla ich pracy.
Zachowujcie pokój między sobą." (l Tes. 5,13); "Pamiętajcie na
wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpamiętując koniec ich
życia, naśladujcie wiarę ich. Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na
wieki." (Hebr. 13,7.8). 7.
I na koniec zwróćmy uwagę na nagrodę, która została obiecana biskupom: ,,A
gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwaty" (l Ptr.
3,5). ROZDZIAŁ IX DIAKONI Z
poprzednich rozważań na temat biskupów dowiedzieliśmy się, że ich zadaniem
jest czuwanie nad duchową stroną życia zboru Bożego. Zwróćmy również uwagę na
to, że biskupi są nazywani również starszymi zboru oraz że raczej jest kilku
biskupów w jednym zborze, aniżeli jeden biskup, który by był przełożonym
kilku zborów. Teraz
przystępujemy z kolei do zastanawiania się nad diakonami, kim oni są i jakie
mają zadania. A.
Słowo "diakon" znaczy po prostu sługa - człowiek, który wykonuje
jakąś pracę, względnie usługiwanie. W Nowym Testamencie jest ono często użyte
w tym właśnie ogólnym znaczeniu. Na przykład w Rzym. 13,4 to właśnie
określenie jest użyte dla urzędnika państwowego, który wykonuje funkcje swe w
życiu publicznym. Podobnie i Feba, służebnica zboru w Kenchrei (Rzym. 16,1),
nazwana jest w tekście greckim - diakonisą. Sam Pan Jezus nazwany jest (Rzym.
15,8) sługą (diakonem) obrzezanych. Tę nazwę dano w pierwszym zborze siedmiu
mężom, których wybrano, aby czuwali nad materialnym zaopatrzeniem biednych
(Dz. Ap. 6,1-7). Jakkolwiek w samym tym ustępie nie występuje nazwa
"diakoni", to jednak nieco dalej są oni tak nazwani, przy czym
nazwa a nie odnosi się tylko do tego rodzaju usług, lecz do każdej innej
pracy, nie określonej tam ściśle. B.
Jakkolwiek nigdzie nie ma wyszczególnionych dokładnie obowiązków diakonów, to
jednak ich kwalifikacje podane są z wielką dokładnością w l Liście do
Tymoteusza (3 r.). Począwszy od ósmego wiersza czytamy, co następuje:
"Również diakoni mają być uczciwi, nie dwulicowi, nie nałogowi pijacy,
nie chciwi brudnego zysku. Zachowujący tajemnice wiary wraz z czystym
sumieniem. Niech oni najpierw odbędą próbę, a potem, jeśli się okaże, że są
nienaganni, niech przystąpią do pełnienia służby. Diakoni niech będą mężami
jednej żony, mężami którzy potrafią dobrze kierować dziećmi i domami swoimi.
Bo ci, którzy dobrze służbę pełnili, zyskują sobie wysokie stanowisko i prawo
występowania w sprawie wiary, która jest w Chrystusie Jezusie" (l Tym.
3, 8-10,12.13). l.
Otóż pierwszą rzeczą wymaganą od diakona jest powaga. Człowiek lekkomyślny i
zachowujący się niepoważnie, zapewne nie zdobędzie sobie zaufania tych,
którym ma służyć. 2.
Następnie diakon nie śmie być dwulicowy. Znaczy to, że powinien on być stały
i szczery w swoich wypowiedziach. Nie wolno mu o tej samej rzeczy dawać
odmiennej relacji jednym, a odmiennej drugim. Rzetelność i prostolinijność są
tu rzeczą konieczną. Szczególnie, jeśli jego służba będzie połączona z
manipulowaniem pieniędzmi, będzie on stosował takie metody, które by
wykluczały wszelką możliwość podejrzenia czy nieufności. 3.
Dalej, nie może być człowiekiem pijącym zbyt wiele wina. Nikt nie ufa
człowiekowi nieumiarkowanemu. Doświadczenie uczy, że brak umiarkowania i
folgowanie sobie są wrogami dokładności i solidności. Rujnują one świadectwo
człowieka o Bogu i czynią go niezdolnym do służby Bożej. 4.
Nie może być również chciwy sprośnego zysku. Wiele z tych wymogów pokrywa się
z tym, czego się wymaga od biskupa. Duch chciwości jest prawdziwym sidłem.
Jeśli serce człowieka zostanie napełnione pragnieniem zdobycia majątku, to
może się to stać namiętnością, która może ogarnąć i podporządkować sobie całe
życie człowieka. A wtedy już nie zajmuje Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość
w jego życiu pierwszego miejsca, a praca dla Pana staje się nędzna i nie do
przyjęcia. 5.
Diakon musi być o czystym sumieniu i zachować tajemnicę wiary. Nie wystarczy,
aby znał prawdę. Musi ją praktykować w swoim życiu z sumieniem wolnym od
popełnienia przestępstw w stosunku do Boga. Zarówno Hymeneusz, jak i Filetos
znali Słowa Boże, lecz zaczęli igrać z grzechem, to jest z fałszywą nauką (2
Tym. 2,17). Odrzucili oni dobre sumienie i stali się rozbitkami w wierze (l
Tym. l ,19.20). Nic nie może zastąpić czułego sumienia, które prędko umie
rozpoznać, co się Panu nie podoba i staje po stronie Bożej przeciwko tej
rzeczy. 6.
A dalej czytamy: "niech oni najpierw odbędą próbę, a potem jeśli się
okaże, że SĄ nienaganni, niech przystąpią do pełnienia służby". To jest
zasadą Bożą o wielkim znaczeniu "niech oni najpierw odbędą próbę".
Na innym miejscu czytamy: "Rąk na nikogo pochopnie nie wkładaj" (l
Tym. 5,22). To jest ostrzeżenie, którego każdemu z nas potrzeba. Każdy z nas
jest skłonny poddać się pierwszemu wrażemu, jakie wywiera na nas człowiek
przy pierwszym spotkaniu. A wówczas chcemy go zaraz postawić na odpowiednim
stanowisku. Dopiero po jakimś czasie stwierdzamy, że była to pochopna
decyzja. "Nie wszystko, co się świeci, jest złotem!" Wydaliśmy sąd
po zbyt krótkim czasie!... 7.
A potem, choć może to wydawać się dziwne, i żona diakona musi spełniać pewne
warunki, jeśli on ma nadawać się do sprawowania swego urzędu! Czy to wydaje
się niesprawiedliwe? Chwila zastanowienia się pozwoli nam przyjść do
przekonania, że żona diakona może być zarówno wielką pomocą, jak też i wielką
przeszkodą w pracy. Ba! Poprzez powodowanie kłótni i nieporozumień, może ona
uczynić jego pozycję nie do utrzymania. Stąd też nie darmo Pismo mówi:
"Żony także niech będą poważne, nie przewrotne, trzeźwe, wierne we
wszystkim". 8.
Podobnie jak u biskupów, tak i u diakonów, rzeczą konieczną jest, aby byli
oni mężami jednej żony, którzy by dziatkami dobrze kierowali, jak i domami
swymi. Już żeśmy wcześniej wspominali, że jeśli jakiś człowiek nie potrafi
zdobyć sobie posłuchu w swoim własnym domu, to jest rzeczą bardzo wątpliwą,
czy będzie umiał go sobie zdobyć w zborze. C.
Nagroda diakona jest dwojaka. Jeśli ktoś dobrze usługuje, jedna sobie piękną
opinię. Zdobywa sobie dobrą reputację wśród braci - świętych, a także
nadzieję nagrody przed sądowym tronem Chrystusa. Potem zaś nabywa odwagi
przez wiarę, która jest w Chrystusie Jezusie. Niewątpliwie ten świat patrzy
na taki cel jako na rzecz mało ważną. Ludziom tego świata wydaje się on zbyt
mistyczny, nienamacalny, niewyraźny. Ale dla dziecka Bożego jest on bardziej
cenny nad złoto i kosztowne kamienie. Jeśli
chodzi o wspieranie materialne diakonów, to obowiązuje zasada ta sama, jak w
wypadku starszych. Są tacy, którzy przy pomocy zatrudnienia świeckiego
zarabiają sami na swoje utrzymanie, inni zaś poświęcają się wyłącznie pracy
Pańskiej i dla takich zasadą obowiązującą jest to, co czytamy w l Kor. 9,14 -
"Tak też postanowił Pan, ażeby ci, którzy ewangelie zwiastują, z
ewangelii żyli" (l Kor. 9,14). Na innym miejscu też czytamy: "A
ten, którego się naucza Słowa Bożego, niechaj się dzieli wszystkim dobrem z
tym, który naucza" (Gal. 6,6). D.
A teraz na zakończenie naszych rozważań na temat diakonów, chcielibyśmy raz
jeszcze powrócić do Listu do Filipian (1,1). Wymienione są tam trzy grupy
osób w zborze Pańskim: święci, biskupi i diakoni. Jest rzeczą godną zwrócenia
uwagi, że tylko te trzy rodzaje są tam wymienione. Na pierwszym miejscu
święci, potem biskupi, wreszcie diakom. Brak tam najwyraźniej jeszcze jednej
klasy, a mianowicie duchownych. Wskazał na ten fakt i Bames w swoim
"Komentarzu", pisząc co następuje: W
Nowym Testamencie nie znajdujemy "trzech hierarchicznych stopni
duchownych". Apostoł Paweł, w trzecin rozdziale Listu do Tymoteusza,
wyraźnie określa cechy, które winny charakteryzować tych, którzy winni mieć
nadzór nad zborem, ale wymienia tylko te dwie grupy: "biskupów" i
"diakonów". Ci pierwsi usługują słowem, mają pieczę nad duchowymi
sprawami zboru, a drudzy to diakoni, o których nie znajdujemy pouczenia, aby
kazali. Trzeciej grupy nie ma! Nie ma też żadnej aluzji do istnienia kogoś,
kto byłby zwierzchnikiem w stosunku do "biskupów", względnie
"diakonów". A ponieważ apostoł Paweł najwyraźniej dawał wskazówki
odnośnie do organizacji zborów, nie może tutaj być ani mowy o jakimś
przeoczeniu, jeśliby kiedykolwiek miał na uwadze istnienie jeszcze jednej
grupy "prałatów" w Zgromadzeniu. Dlatego nie ma o nich żadnej zgoła
wzmianki. A jeśli Tymoteusz sam był "prałatem", czy nie poleciłby
mu Paweł niczego w związku z przekazywaniem tego stanowiska innym? Czyż tacy
ludzie, którzy mieli takie właśnie zajmować stanowisko w Zgromadzeniu, nie
musieliby posiadać wyraźnie wskazanych kwalifikacji? Czyż nie byłby Paweł,
chociażby ze względu na wyrażenie szacunku, wspominał coś o takim urzędzie,
jeśliby go sprawował Tymoteusz? Odpowiedzią
na to jest oczywiście fakt, że gdyby w organizacji nowotestamentowego Zgromadzenia
przewidziany był jeszcze jakiś inny urząd poza biskupem i diakonami, apostoł
Paweł byłby niewątpliwie o nim wspomniał. Ogromne kościelne systemy naszej
doby są dziełem ludzkim, bez jakiegokolwiek potwierdzenia w Słowie Bożym. ROZDZIAŁ X FINANSE ZGROMADZENIA I. ŹRÓDŁO DOCHODÓW ZGROMADZENIA Poprzez
cały Nowy Testament stwierdza się i naucza, że dochody Zgromadzenia pochodzą
od tych, którzy do niego należą. Nigdzie nie ma wzmianki, aby jakaś
nienawrócona osoba, znajdująca się na zewnątrz Zgromadzenia, miała się
przyczynić do jego utrzymania. Składanie ofiar pieniężnych jest również aktem
uwielbienia Boga i dlatego ograniczone jest wyłącznie do tych, którzy zostali
odkupieni kosztowną Krwią Chrystusa. Nigdzie też nie ma żadnej wzmianki, aby
jakiś miejscowy zbór był finansowany lub podtrzymywany przez jakiś inny zbór,
grupę kościołów, czy jakąś Radę. Każdy zbór powinien być samowystarczalny. Zasadnicze
nauki Nowego Testamentu odnośnie do tego ważnego tematu, jakim są finanse
zborowe, można by zebrać w zarysie w ten sposób: A.
Wszystko, co chrześcijanin posiada, należy do Boga. Wierzący winien
postępować jak szafarz, używając wszystkiego, co posiada, w sposób, który by
mógł przysporzyć jego Mistrzowi jak najwięcej chwały (Łuk. 16,1-12). F. B.
Meyer ujął tę prawdę w sposób następujący: "My powinniśmy być tylko
szafarzami; nie powinniśmy gromadzić pieniędzy Pańskich dla siebie i naszych
najbliższych, lecz zarządzać dla Niego wszystkim tym, czego nam więcej już
nie potrzeba na utrzymanie samych siebie, znajdując się w takiej sytuacji
życiowej, w której postawił nas Pan. I naszym jedynym ziemskim celem winno
być to, aby pieniądze naszego Pana wydawać w sposób przynoszący najwięcej
korzyści, tak, abyśmy mogli Mu złożyć sprawozdanie, gdy przyjdzie, aby się z
nami rozliczyć – z radością". (F.B. Meyer, "Eliasz i tajemnica jego
mocy"; London: Morgan i Scott, str. 52). B.
Chrześcijaninowi dane jest polecenie, aby materialnie wspierał pracę dla
Pana. 1.
Kiedy ma dawać? - "Pierwszego dnia w tygodniu niech każdy z was odkłada
u siebie" (l Kor. 16,2). 2.
Ile ma dawać? a.
"Według tego jak mu się powodzi'" (l Kor. 16,2). b.
Tak jak Chrystus dał. On będąc bogaty, dla nas stał się ubogi, abyśmy
ubogaceni zostali (2 Kor. 8,9). On jest naszym wzorem. c.
Powinniśmy dawać z naszego niedostatku, a nie z tego, co nam zbywa (Mar.
12,44). d.
Krótko mówiąc, chrześcijanin winien dawać hojnie. Dziesięcina była minimum,
które ofiarować miał Izraelita. Przynosił on bowiem dziesięciny i ofiary.
Żaden chrześcijanin nie powinien poprzestać na składaniu mniejszych ofiar,
będąc pod łaską, aniżeli było to obowiązujące pod Zakonem! 3.
W jakim duchu dawać? a.
Najpierw winien oddać samego siebie Panu (2 Kor. 8,5), w ten sposób
przyznając, że wszystko do Niego należy. b.
Dawanie musi być czynione w miłości (l Kor. 13,3), inaczej bowiem nie ma
żadnej wartości. . c.
Musi być czynione w skrytości (Mat. 6,14) - tak bardzo skrycie, aby lewica
nie wiedziała, co czyni prawica, jak Pan Jezus to określił. d.
Nie z przymusu, lecz chętnie (l Kor. 9,7). e.
W dziejach Apostolskich czytamy, że pierwsi chrześcijanie sprzedawali swoje,
posiadłości i majątkiem swoim dzielili się z innymi (Dz. Ap.
2,44,45,4,32.27). Było to zewnętrznym wyrazem ich duchowej społeczności. Tego
rodzaju postępowanie nie zostało nakazane w Nowym Testamencie. Raczej można
wnioskować z tego, że charakter ofiarności nowotestamentowej oparty jest na
domniemanym istnieniu jakiejś formy osobistego posiadania. To postępowanie w
ówczesnym Zgromadzeniu było całkowicie dobrowolne. Nie należy go mieszać z
pojęciem życia zakonnego, lub jakimkolwiek prądem filozoficzno-społecznym. 4.
Jakie są nagrody ofiarności? a.
Jeżeli jesteśmy wierni w mamonie niesprawiedliwej (w używaniu naszych
pieniędzy), Bóg nam powierzy, prawdziwe bogactwa (duchowe skarby) (Łuk.
16,11). b. Błogosławieństwo jet obficie zaliczone na rachunek dającego
(Filip. 4,17). Będzie on miał skarby w Niebie (Mat. 6,19-21), ponieważ dary
jego są „przyjemną wonnością, ofiarą miłe widzianą, w której Bóg ma
upodobanie” (Filip. 4,18). c.
Ci, Którzy mają pod opieką fundusze kościelne, winni używać metod
finansowych, które były by bez zarzutu, gdyż staramy się o dobro,
"...nie tylko przed Panem, ale i przed ludźmi..." (2 Kor. 8,21). Co
najmniej dwóch braci winno zaopiekować się zebraną kolektą. W Dz. Ap. 6,1-6
czytamy, że dla zawiadywania funduszami, przeznaczonymi dla utrzymania wdów w
Zborze, wybrano siedmiu mężów. W Listach nie ma wyraźnych wskazówek, ilu
braci winno opiekować się pieniędzmi, niemniej Kol. 16,3 mówi jasno, że odpowiedzialność
za te sprawy powierzono nie jednemu tylko człowiekowi, lecz kilku osobom.
Wynika to również z 2 Kor. 8,18.19. II. NA JAKIE CELE NALEŻY WYDAWAĆ FUNDUSZE ZGROMADZENIA? Nowy
Testament objawia trzy zasadnicze cele, na które fundusze Zgromadzenia winny
być użyte: dla wdów w zborze, dla ubogich świętych i dla tych, którzy
poświęcają swój czas dla opowiadania i nauczania Słowa Bożego. A.
- dla wdów w zborze (Dz. Ap. 6,1-6). Aby jakaś niewiasta mogła być uważana za
"prawdziwą wdowę" (l Tym. 5,3-16), musiała odpowiadać następującym
wymogom: l.
Musiała być os i e r o c o n a, to jest bez żadnych krewnych, którzy by mogli
ją wspierać, która całą swą nadzieję położyła w Bogu (wiersze 4,5.16). 2.
Musiała mieć co najmniej 60 lat. 3.
Musiała być znana a.
ze swych dobrych uczynków; b.
nienagannego macierzyństwa; c.
gościnności; d.
miłosierdzia (patrz wiersz 10). B.
- dla ubogich świętych. Bóg wielokrotnie upomina nas w Słowie Swoim, abyśmy
pamiętali o ubogich (porównaj Gal. 2,10; Rzym, 12,13); a pomyślność Jego
ludu, w Starym Testamencie, była ściśle uzależniona od tego, jak traktowali
swoich braci, będących w potrzebie (5 Mojż. 14,29). Około
r. 45 naszej ery, wielu chrześcijan w Judei zostało dotkniętych ubóstwem.
Było to zapewne wynikiem surowych prześladowań i klęski głodu. Święci w
Antiochii posłali pomoc dla swych braci w Ziemi Judzkiej przez ręce Barnaby i
Saula (Dz. Ap. 11,27-30). Apostoł Paweł prosił zbór w Koryncie, aby uczynił
to samo (l Kor. 16,1-3; II Kor. r. 8 i 9). Podobnie i na nas spoczywa odpowiedzialność,
aby mieć staranie o ubogich. Pan Jezus powiedział: "Albowiem ubogich
zawsze macie pośród siebie" (Mar. 14,7). Jest rzeczą dobrą dla zboru
mieć ubogich członków, o których by mógł dbać, ćwicząc się w ten sposób w
sprawie Bogu się podobającej. Barnes w swoich pismach wskazuje też na ten
ważny fakt, że jednym z najlepszych sposobów, aby uniknąć zazdrości i
ochłodzenia przyjaźni między wierzącymi, a doprowadzić ich do jedności, to
posiadanie kogoś, kim by się wszyscy z miłością interesowali i komu by
wszyscy starali się dopomóc. Niemniej,
zbór nie ponosi odpowiedzialności za tych, którzy są ubogimi, że nie chcą
pracować. W stosunku do takich ludzi obowiązuje Boże przykazanie, że jeśli
kto nie chce pracować, niechaj też nie je (2 Tes. 3,10). . C.
- dla tych, którzy poświęcają swój czas dla pracy Pańskiej. 1.
Jest to Bożą, zasadą, że ci, którzy opowiadają Ewangelię i nauczają Słowa
Bożego, są uprawnieni do otrzymywania wsparcia od świętych. "A ten,
którego się naucza Słowa Bożego, niechaj się dzieli wszystkim dobrem z tym,
który naucza" (Gal. 6,6). (Patrz również l Kor. 9,4-14; l Tym. 5.16.17). 2.
Jednakowoż Apostoł Paweł pracował częstokroć raczej własnymi rękami, aniżeli
brał pomoc od zborów (Dz. Ap. 18,3). W tym kierował się następującymi
powodami: a.
Chciał służyć przykładem braciom w Efezie, aby oni również nauczyli się
wspierać słabych i poznali błogosławieństwo dawania (Dz. Ap. 20,33-35). b.
Chciał odebrać swym korynckim krytykom argument dla oskarżania go, że ma na
celu materialne zyski (2 Kor. 11,7-12). c.
Nie chciał być ciężarem wierzących w Tesalonikach (l Tes. 2,9; 2 Tes. 3,7-9).
Tamtejsi święci byli ubodzy i prześladowani. 3.
Paweł pochwalił zbór w Filippi za udzielenie mu pomocy (Filip. 4,10-19). Ale
proszę zauważyć, że Paweł nie pragnął ich ofiarności dla swych potrzeb, ale oczekiwał
świadectwa ich życia duchowego, a zatem i obfitej dla nich nagrody. 4.
Należy podkreślić, że jakkolwiek Apostoł nigdy nikomu nie opowiadał o swoim
niedostatku, to jednak nie wahał się informować o niedostatku innych świętych
(2 Kor. r. 8 i 9). A jest wielka różnica pomiędzy informowaniem a proszenien. Dr
Chafer różnicę tę podkreśla pisząc na ten temat: "Wszyscy się na to
zgodzą, że informowanie jest potrzebne, gdyż w przeciwnym wypadku nie byłoby
możliwe rozumne dawanie; ale prawdziwym problemem staje się zagadnienie
żebractwa". III. WNIOSKI Każdy
czytelnik Nowego Testamentu może z łatwością spostrzec, jak przyjemny i
prosty jest sposób finansowania Zgromadzenia. Nie ma tutaj jakichś
uciążliwych, prawnych przepisów, nie istnieje też żadna skomplikowana
organizacja finansowa. Jeśliby tylko wierzący przestrzegali prostych zasad
Słowa Bożego, wyniknęłyby z tego następujące dwa rezultaty: a.
Potrzeby Zgromadzenia zostałyby w zupełności zaspokojone, i to bez proszenia.
b.
Zgromadzenie nie musiałby znosić hańbiących oskarżeń ze strony świata, że
jest instytucją przewidzianą w celu gromadzenia pieniędzy. ROZDZIAŁ XI USŁUGIWANIE NIEWIAST A.
Nowy Testament daje nam dokładne pouczenia odnośnie stanowiska i służby
niewiast w zborze. Te wskazówki można by podsumować w sposób następujący: l.
W takich sprawach, jak zbawienie albo przyjęcie przez Boga, nie ma różnicy
między niewiastą a mężczyzną. "Nie masz Żyda, ani Greka, nie masz
niewolnika ani wolnego, nie masz mężczyzny ani kobiety; albowiem wy wszyscy
jedno jesteście w Jezusie Chrystusie".. (Gal. 3,28). Nie oznaczało to,
że różnice płci zostały usunięte ze zboru. Jeśli chodzi o sprawy dotyczące
codziennego życia, Słowo Boże robi różnice pomiędzy mężczyzną a niewiastą.
Np. w 5 rozdziale Listu do Efezjan mamy takie upomnienie: "Żony,
bądźcie uległe (poddane) mężom swoim" (w. 22): "Mężowie, miłujcie
żony swoje" (w. 25). 3.
Z tej więc przyczyny możemy powiedzieć, że jeśli chodzi o stanowisko przed
Bogiem, niewiasta jest traktowana na równi z mężczyzną. Ale jeśli chodzi o
jej stanowisko w zborze - jest różnica. Różnicę tę można zdefiniować krótko,
jako polegającą na tym, iż niewiasta winna być poddana mężowi (l Kor. 11,3). B.
A oto kilką wskazówek, jak Słowo Boże definiuje sposób,względnie sytuacje, w
których niewiasta jest mężowi poddana: 1.
Musi ona milczeć w zborze (l Kor. 14,34.35). Co to ,znaczy
"milczeć", jest wyjaśnione dalej: a.
Niewieście nie wolno nauczać (l Tym. 2,12). b.
Niewieście nie wolno zadawać pytań publicznie (l Kor. 14,35). c.
Niewiasta powinna uczyć się w milczeniu z wszelką uległością (l Tym. 2,11). 2.
Nie może mieć władzy nad mężem (l Tym. 2,12). 3.
Nie wolno jej modlić się, ani prorokować z odkrytą głową (l Kor. 11,5). C.
Jeśli zastosowanie się do tych przepisów wymusza się na niewiastach w sposób
ostry i formalistyczny, to przeważnie efekt tego jest dwojaki: 1.
Bóg nie cieszy się z przymuszonych ofiar (Psalm 51,18). 2.
Niewiasty mogą się stać zgorzkniałe i niechętne do przyjmowania tego
wszystkiego, czego się od nich wymaga. Jeśli natomiast zostanie dokładnie
wyjaśniony powód dla wydawania tych wskazówek i zostaną one dokładnie
zrozumiane, następstwem tego będzie posłuszeństwo, pochodzące z serca pełnego
miłości i poddania się Bogu, a jest to rzeczą bardzo cenną przed obliczem
Bożym (l Sam. 15,22). D.
Bóg łaskawie zechciał nam objawić w Swoim Słowie kilka zasadniczych powodów,
dla których niewiasty powinny być poddane (uległe) mężom: 1.
Przede wszystkim w związku z samym porządkiem stworzenia, gdzie mężczyzna
miał pierwszeństwo przed niewiastą. "Bo najpierw został stworzony Adam,
potem Ewa" (l Tym. 2,13). "Bo mąż nie jest z niewiasty, ale
niewiasta z męża" (l Kor. 11,8). W słowach tych zawarty jest argument,
że porządek rzeczy, ustanowiony przez Boga w dziele stworzenia według Jego
woli, ma mieć miejsce również w zborze, tj. iż głową niewiasty jest mąż (l
Kor. 11,3). 2.
Po drugie, cel stworzenia wskazuje na przełożeństwo męża nad niewiastą:
"Albowiem mężczyzna nie jest stworzony ze względu na kobietę, ale
kobieta ze względu na mężczyznę" (l Kor. 11,9). 3.
Po trzecie, grzech przyszedł na świat z chwilą, gdy Ewa przywłaszczyła sobie
stanowisko (władzę) męża swego, Adama. "I nie Adam został zwiedziony,
lecz kobieta, gdy została zwiedziona, popadłszy grzech" (l Tym. 2,14).
Nie jest życzeniem Pańskim, aby Jego nowe dzieło stworzenia zostało
zniweczone przez tego rodzaju brak poddania się Jego woli. I dlatego polecił
Bóg niewiastom być w posłuszeństwie. 4.
Po czwarte, dla podkreślenia tej myśli apostoł Paweł udowadnia, na podstawie
Pisma Świętego Starego Testamentu, że niezmiennie wolą Bożą jest, aby
niewiasty były mężom poddane (l Kor. 14,34): "mają być poddane jak i
zakon mówi". 5.
Jeśli chodzi o wskazówki, że niewiasty powinny się modlić i prorokować z
nakryciem na głowie, podane są dwa dodatkowe powody: a.
Ponieważ patrzą na to aniołowie. "Dlatego kobieta powinna mieć na głowie
odznakę uległości ze względu na aniołów (l Kor. 11,10). Ten wiersz stwierdza,
iż zastępy niebian obserwują Boży porządek na ziemi i stwierdza, że niewiasty
winny mieć zakryte głowy, jako znak władzy męża nad sobą. W ten sposób
aniołowie widzą, że przestępstwo Ewy, które miało miejsce w pierwszym dziele
stworzenia, nie ma więcej miejsca w drugim dziele nowego stworzenia. b.
Uczy tego też i sama natura. "Czyż sama natura nie poucza was..."
(l Kor. 11,14). W pierwszym dziele stworzenia Bóg dał niewieście
charakterystyczne okrycie, były nim jej długie włosy. Z tego Paweł wyciąga
wniosek, że jest to również przykładem Bożej zasady i w drugim dziele
stworzenia, według której w czasie modlitwy, względnie prorokowania,
niewiasta powinna nakrywać głowę. E.
Niektórym może się wydawać, że ponieważ niewiasta jest poddana mężowi, to już
oznacza, że nie ma dla niej miejsca w usługiwaniu w zborze. Słowo Boże
jednakowoż przeczy temu w wielu miejscach pokazując, że służba niewiast, choć
nie publiczna, jednak jest w rzeczywistości potrzebna i ważna. l.
Jej sytuacja: doznaje zbawienia poprzez rodzenie dziatek (l Tym. 2,15). Ten
trudny do zrozumienia wiersz może oznaczać, że bogobojna matka jakkolwiek nie
ma udziału w publicznej usłudze, to jednak przez to samo nie jest
bezużyteczna. Jej stanowisko - to wychowywanie dziatek w bojaźni i
napominaniu Pańskim. Jeśli ona i mąż jej pozostaną wierni, wówczas synowie
jej będą mogli pewnego dnia opowiadać i nauczać Słowa Bożego. Tak więc te
słowa "zbawiona będzie" mogą się odnosić nie tyle do zbawienia jej
duszy ani nawet do uratowania jej od śmierci fizycznej w czasie porodu, ale
raczej do podkreślenia zaszczytu stanowiska i przywilejów niewiasty. Nie
będzie ona kimś mało znacznym, ale będzie miała ten pełen chwały obowiązek i
usługiwanie w wychowywaniu dziatek tak, aby mogły żyć ku chwale Bożej. 2.
W Nowym Testamencie znajdujemy też i dalsze przykłady usługi niewiast: a.
Służenie dobrami materialnymi (Łuk. 8,3). b.
Gościnność (Rzym. 12,13; 16,2). c.
Nauczanie młodych niewiast (Tyt. 2,4). F.
W związku z tym zagadnieniem powstaje często wiele pytań i zastrzeżeń. W tych
najczęściej spotykane są następujące; 1.
Czy nauka Pawła, odnośnie do usługiwania niewiast, nie reprezentuje poglądów
człowieka nieżonatego lub mającego do niewiast uprzedzenie? Odpowiedź: Wręcz
przeciwnie - jest to nauka pochodząca od Ducha Świętego, gdyż Paweł wyraźnie
to zaznacza w l Kor. 14,37: " to, co wam piszę, jest przykazaniem
Pańskim". 2.
Czy nie jest możliwą rzeczą, że Paweł nauczał czegoś, co było zwyczajem
aktualnym za jego czasów, nie myśląć, aby taki stan rzeczy miał być aktualny
w naszej dobie? Odpowiedź: Jego pierwszy List do Koryntian był napisany nie
tylko do zboru w Koryncie, lecz również do " wszystkich, którzy wzywają
imienia Pana naszego Jezusa Chrystusa na każdym miejscu" (l Kor. 1,2).
Dla tej przyczyny pouczenia te mają zastosowanie powszechne. 3.
Czyż Paweł nie daje do zrozumienia w l Kor. 11,16, że rzeczy, których co
dopiero nauczał, nie mają mocy wiążącej i że takiego zwyczaju nie było w
zborach Bożych? "A jeśli komuś się wydaje, że może się upierać przy
swoim, niech to robi, ale my takiego zwyczaju nie mamy ani też zbory
Boże" (l Kor. 11,16). Odpowiedź: Taka interpretacja podważa natychmiast
i autorytet Biblii. Wiersz zaś ten oznacza właściwie to, że nie było
zwyczajem zborów kłócić się co do tych przykazań. Zbory przyjmowały je i były
im posłuszne, bez dyskutowania lub prób wykręcania ich znaczenia poprzez
rozmaite tłumaczenia. . 4.
Skoro włosy dane są niewieście jako przykrycie (osłona), czyż nie jest to
jedyną i już wystarczającą osłoną? Odpowiedź: W l Kor. 11 wspomniane są dwa
rodzaje osłon. Włosy niewieście wspomniane są w wierszu 15, ale niezależnie
od tego wyraźnie jest mowa o nakryciu w w. 5. Gdyby było inaczej, wiersz
musiałby być tłumaczony tak: "Albowiem
jeśli niewiasta nie ma swoich włosów, niech się też strzyże; a jeśli szpetną
jest rzeczą dla niewiasty być ostrzyżoną lub ogoloną, niech włoży włosy
swoje". Jest rzeczą jasną, że takiego znaczenia te słowa mieć nie mogą.
Musi to zatem być mowa o osłonie (przykryciu) innej, odrębnej od włosów. 5.
Czy pouczenie, aby niewiasty milczały w zborze (l Kor. 14,34), nie oznacza
tylko, aby nie szeptały i nie rozmawiały między sobą w czasie zebrania?
Odpowiedź: W
miejscu tym wyraźnie jest powiedziane „Nie pozwolono im mówić”. Użyte tutaj
greckie słowo znaczy "mówić", nigdzie zaś nie oznacza w Nowym
Testamencie "szeptania" albo "rozmawiania". To samo słowo
użyte jest w odniesieniu do Boga w w. 21: "Innymi językami... mówić
będą". 6.
Powstaje też i wiele innych problemów, np. czy wolno niewiastom składać
publicznie świadectwo, zdać sprawozdanie z pracy misyjnej, względnie
zaśpiewać solo. Należy się tutaj kierować taką zasadą, że w wypadkach, o
których Biblia ni mówi w sposób szczegółowy, należy się kierować ogólnymi
zasadami Słowa Bożego, przy czym powinniśmy unikać czegokolwiek, co by mogło
wypaczać ducha tych nauk Słowa Bożego. G.
Celem, dla którego Bóg dał nam takie pouczenia, jest zarówno dobro człowieka,
jak i Jego chwała. Tam, gdzie zignorowano Jego Słowa, albo świadomie złamano,
wynikły kłótnie i nieporządek. Że rezultatem zagarnięcia władzy w zborach i
publicznego nauczania Słowa Bożego przez niewiasty jest zło, jawnym dowodem
jest powstanie wielu kierunków religijnych, szczególnie adwentyzmu, teozofii,
Wiedzy Chrześcijańskiej (Christian Science), w których niewiasty odegrały rolę
dominującą. Z drugiej zaś strony, nie ma niczego tak miłego i przyjemnego,
jak niewiasty zajmujące miejsce przeznaczone im przez Boga, ozdobione
"łagodnością i cichością" (l Ptr. 3,4). ROZDZIAŁ XII "WYJDŹMY ZATEM DO
NIEGO" Na
poprzednich stronicach przedyskutowaliśmy sprawę Zgromadzenia i to zarówno
Powszechnego, jak też i miejscowego zboru. Staraliśmy się odkryć zasady Zgromadzenia
tak, jak ich uczy Nowy Testament, a także zobaczyć, jak on pełen jest
prostoty, zapału, duchowości. Szczególnie jak było to w zborach, które
istniały za dni apostołów. Ale pozostaje takie pytanie: "Jakie to
wszystko ma zastosowanie w życiu wierzących w XXI wieku?" Aby
odpowiedzieć na to pytanie, najpierw musimy rzucić krótkie spojrzenie na
warunki istniejące wśród wyznającego Zgromadzenia w dobie obecnej. Na każdym
kroku widzimy odstępstwo, upadek i zawód życiowy. Widzimy, że istnieją
wielkie organizacje kościelne, które łączą w swych rękach zarówno dobra
materialne, jak i polityczne wpływy, ale w dużej mierze brak im duchowej
mocy. Widzimy, że pełno wszędzie podziału na denominacje, a każdy z członków
danej sekty żąda, ażeby właśnie jego popierać, ażeby do jego grupy należeć,
przy czym dają jednak zupełnie spaczony i pozbawiony wiary obraz całości Zgromadzenia.
Widzimy, że nabożeństwa kościelne są zajęte głównie bezduszną liturgią i
rytualizmem, który tylko zabija Chrystusa. Widzimy, że istnieje system
klerykalny, który ograniczył przeciętnego członka Zgromadzenia do tego, by
stał się tylko niemym kapłanem, jeśli nie tylko po prostu maszyną wyrzucającą
monety. Widzimy, że istnieją zbory Zgromadzenia, w których spisie członków
figurują zarówno ludzie zbawieni, jak i niezbawieni, zarówno prawdziwie
wierzący, jak i ci, którzy nie mają żadnego żywotnego związku z żywym
Zbawicielem. Wreszcie znajdujemy kościoły, które zostały zagrożone zgnilizną
współczesnego modernizmu i w których zamiast głosić Ewangelię o zbawiającej
łasce, opowiadają tylko tak zwaną ewangelię społeczną. Jeśliby
się ktoś zapytał, co powinien zrobić chrześcijanin, który by się znalazł w
takiej sytuacji, pozostaje na to tylko jedna odpowiedź: Oddziel się od tego w
zupełności. Wynijdź do Niego poza obóz! Słowo
Boże jest bezlitosne i bezkompromisowe w tym, że nalega, aby wierzący
oddzielil się od wszelkiego zła - czy to będzie zło o charakterze
eklezjastycznym, doktrynalnym czy też moralnym. "Nie chodźcie w obcym
jarzmie z niewiernymi; bo co ma wspólnego sprawiedliwość z nieprawością albo
jakaż społeczność miedzy ciemnością, a światłością? Albo jaka zgoda między
Chrystusem, a Belialem, albo co za dział ma wierzący z niewierzącym? Jakiż
układ między świątynią Bożą a bałwanami? Myśmy bowiem świątynią Boga żywego,
jak powiedział Bóg: Zamieszkam w nich i będę się przechadzał pośród nich, i
będę Bogiem ich, a oni będą ludem moim. Dlatego wyjdźcie spośród nich i
odłączcie się, mówi Pan, i nieczystego się nie dotykajcie; a japrzyjmę was. I
będę wam Ojcem, a wy będziecie mi synami i córkami, mówi Pan
Wszechmogący". (2 Kor. 6,14-18). Jest
rzeczą próżną, aby argumentować, że chrześcijanin powinien pozostać w zgniłym
Zgromadzeniu po to, aby być w nim głosem Bożym wołającym do Pana. F.B. Mayer
pisze w ten sposób: "Nie ma ani jednego bohatera względnie świętego,
którego imię lśni na natchnionych stronicach, który by był poruszył swoją
epokę od wewnątrz. Wszyscy bez wyjątku wznieśli okrzyk: Wynijdźmy za obóz!...
Człowiek, który wchodzi do świata, by go podnieść na swój wyższy poziom, wnet
stwierdzi, że to on właśnie został obniżony do poziomu tego świata...
Najsilniejszą i najbezpieczniejszą pozycją jest pozostawanie na zewnątrz
obozu. Archimedes powiedział, że mógłby poruszyć świat, gdyby mu był dany
punkt oparcia, znajdujący się poza nim. Podobnie także i garstka sług
Pańskich może wpłynąć na całą epokę, w której żyją, jeśli tylko są podobni do
Eliasza, którego życie zostało całkowicie spędzone poza wszelkimi wpływami
dworu królewskiego i ówczesnego świata". Zaś
C. H. Mackintosh pisze następujące słowa: "Wszystkim tym, którzy
argumentują, że jest rzeczą konieczną, aby pozostawać w Zgromadzeniu, chociaż
wiedzą, że Zgromadzenie ten nie jest w porządku, Samuel daje bardzo ostrą, a
potężną odpowiedź: "Posłuszeństwo lepsze jest niż ofiara, a uważne
słuchanie lepsze niż tłuszcz barani". Ale
wciąż jeszcze pozostaje otwartym pytanie: "Co powinien uczynić człowiek,
który zastosował się do wskazówek Pisma Świętego i wyszedł?" W
odpowiedzi na to chcielibyśmy zaproponować następujący biblijny plan: a.
Spotykaj się w chrześcijańskiej prostocie z grupą wierzących, którzy mają
podobne zrozumienie jak ty sam. b.
Zgromadzajcie się wyłącznie ku Chrystusowi Panu. Niechaj będzie On wyłącznie
atrakcją. A jakkolwiek tego rodzaju linia postępowania nie przyniesie w
rezultacie zbierania się wielkich tłumów, to przynajmniej będzie stanowiła
zalążek grupy wiernych wierzących, których nie poruszy tak łatwo ani żadne
doświadczenie, ani żadna trudność. c.
Jeżeli chodzi o miejsce zebrań, najzupełniej wystarczy mieszkanie prywatne,
co ma w dużej mierze pokrycie we wskazaniach Pisma Świętego (Rzym. 16,5; l Kor. 16,19; Kol. 4,15;
Filem. 2). Ci, którzy koniecznie
potrzebują dla swoich nabożeństw wspaniałych gmachów z całą masą religijnego
sprzętu, nigdy naprawdę nie odkryli całkowitej wystarczalności Pana Jezusa
jako Osoby, do której stóp ludzie się zgromadzają. d.
Nie przyjmuj żadnej nazwy ani żadnego jakiegoś programu, który by wykluczał
jakiegokolwiek prawdziwego wierzącego od społeczności. e.
Nie przyjmuj żadnego mieszania się do spraw życia duchowego, które w
jakikolwiek sposób ograniczałoby suwerenny charakter miejscowego zboru. f.
Sprzeciwiaj się ustawicznej tendencji, która istnieje w nas, aby pozwolić
sprawie usługiwania dostać się do rąk jednego tylko człowieka. Raczej pozwól,
aby Duch Święty używał tych rozmaitych darów, które Chrystus dał Zgromadzeniu,
dzięki czemu może objawiać się czynne kapłaństwo wszystkich wierzących. g.
Zbieraj się regularnie na modlitwę, na studium Słowa, na łamanie chleba i dla
społeczności, a potem zaangażuj się w aktywnym wysiłku, ażeby głosić
Ewangelię innym, zarówno indywidualnie, jak też zbiorowo. h.
Krótko mówiąc, staraj się spotykać jako nowotestamentowy zbór w
najprawdziwszym tego słowa znaczeniu, dając wierne odbicie prawdziwego Ciała
Chrystusa poprzez posłuszeństwo w stosunku do przykazań Pana. Rzeczą
znamienną jest to, że to właśnie czyniąc, chrześcijanie na całym świecie w
dobie obecnej, nie mając żadnej innej książki jako swojego przewodnika poza
Biblią, stwierdzili, że te właśnie zasady są Bożymi zasadami i tym zasadom
pozostali wierni, pomimo wyśmiewisk i sprzeciwów, nie przyznając się do
żadnej innej społeczności poza Jego ciałem, nie mając żadnej centrali poza
Jego tronem. Usiłują w prawdziwej pokorze świadczyć o jedności Ciała
Chrystusowego. A tak starają się poprzez swoją społeczność tworzyć prawdziwą
świątnicę dla tych wierzących, którzy są uciskani przez modernizm i
spokrewnione z nim zło. Nie ma na świecie żadnego spisu, który by informował
o miejscach i adresach, gdzie takie zbory się znajdują. Nie ma żadnego
elementu o ziemskim charakterze, który by te zbory łączył w jedną organizację.
Jedność ich polega wyłącznie na tym, co zostało dokonane i podtrzymywane
przez Ducha Świętego i są zadowoleni, że jest tak, a nie inaczej. Nie
ma przyczyny, dlaczego by nie miały powstać dalsze setki podobnych
społeczności, które tworzy sam Pan, który jest wielką Głową Zgromadzenia,
dzięki ofiarności i pełnej modlitwy pracy swojego ludu. Tam gdzie
chrześcijanie otrzymali wizję tego i są gotowi nawet i cierpieć, ażeby tę
wizję zrealizować. Pan wynagrodzi pragnienie ich serca i ich trud i wypełni
ich pragnienia ku swej chwale. Jest
rzeczą możliwą, że tuż w przededniu powrotu Pana, będziemy mogli zobaczyć
wielką jak gdyby rewolucję miłości, którą poprowadzi sam Duch Święty
przeciwko odstępczemu chrześcijaństwu i że zobaczymy świeży, nowy powiew Jego
łaski, dzięki czemu powstaną nowe małe, niezależne społeczności chrześcijan,
którzy kochają Biblię. Oby
Ten, który umiłował Zgromadzenie i wydał Samego Siebie zań, zechciał tego
dokonać ku Swojej chwale! Czytaj codziennie Biblię - Słowo Boże * * * * * *
* * * Warto
przeczytać: [ Muzyka
uwielbiająca Boga ] [ Test tłumaczenia Biblii ] [
Sprawowanie
się sługi w Domu Bożym ] [ Zbawienie
i jego nieutracalność – R Ciarriocca ] [ Pokój, radość,
pewność zbawienia - Kremer
] [ Czy
zbawieni mogą pójść na wieczne potępienie? ] [
Wąska Droga
– AW Pink ] [ Pewny przewodnik do nieba – J. Aleine ] [
Raz
zbawiony na zawsze zbawiony – C. H. Mackintosh ] [
Pewność
i radość zbawienia – Geo Cutting ] [ Powtórne
przyjście Pana Jezusa i związane z tym wydarzenia – JNDarby+RBrockhaus ] [
Powtórne
przyjście Pana Jezusa Chrystusa – Rene Pache ] [
2
PRZYJSCIA CHRYSTUSA ]
[ SZAFARSTWA
] [ 1 Koryntian
10:32 ] [ Co nam przyniesie przyszłość? ] [
Wielki
ucisk ] [ Mieszkania w domu Ojca ] [
Pochwycenie
wszystkich prawdziwych wierzących ] [ Charakterystyczne
punkty czasu ] [ Rady dla młodych wierzących – J.N. Darby ] [
Do kogo
należysz? ] [ Pisma Święte – J.N. Darby ] [
KROKI ] [
Narodzenie
Pana Jezusa Chrystusa
] [ Wspaniałe Paradoksy Pisma
Świętego ] [ Bój wiary – AW Pink ] [
Wstaw imię
kapitana! ] [ Jak
stać się prawdziwym Chrześcijaninem? – Otto Heit ] [
Jezus
Chrystus jest Panem! ] [ Na nowo
] [ Świadectwo
nawrócenia x. R. Bennetta
] [ Powierz Panu drogę
swoją a On wszystko dobrze uczyni! ] [ Dar Zbawienia –
świadectwo nawrócenia x. Ch. Chinqui ] [ 5 karciarzy ] [ Życie za życie ] [ Bóg i człowiek w Jednej Osobie ] [
Czy nie ma
balsamu w Gileadzie? ] [ Chrześcijanin a telewizja ] [
„chrześcijańska”
mini-spódniczka ] [ Człowiek pobożny miłuje Słowo Boże ] [
Ten Który
stworzył wszystko ] [ Jesteś pomocą czy przeszkodą? ] [
Krew
Chrystusa – jej wielka wartość – LM Grant ] [
Ojciec i Syn –
odwieczny związek – LM Grant
] [ O uporządkowaniu życia
dzieci Bożych ] [ „Zgubiony! i Znaleziony” – AW Pink ] [
Przedstawiciele
Zgromadzenia Bożego ] [ Zaproszenie dla Chrześcijan: „Przyjdź i zobacz” ] [
„Rozkaz Pana i
argumenty szatana” – CH Mackintosh ] [ „Każdy chrześcijanin ma być
rybakiem ludzi” – Otto Heit
] [ Fizyczne aspekty
śmierci Jezusa Chrystusa ]
[ „Rzut oka na zbory chrześcijan zgromadzających się do
imienia Pana Jezusa Chrystusa” RK Campbell ] [
„Wcielenie
Syna” – WR Dronsfield ] [ „Listy do Młodych Ludzi” – Heijkoop & Dennet
] [ Łaską
zbawieni jesteście ] [ Tak mówi Pan ] [ Kto
jest prawdziwym Chrześcijaninem?
] [ Chrystus
Umiłował Zgromadzenie ] * * * * * *
* * * Bardzo pomocnym w codziennym studium Biblijnym
jest kalendarz z codziennym rozważaniem fragmentów Biblii – obecnie najlepszy
na polskim rynku taki kalendarz {Kalendarz
Chrześcijański „Dobre Nasienie”} możesz zakupić pod adresem: RLCh – Rozpowszechnianie
Literatury Chrześcijańskiej
Pod adresem: http://www.DobreNasienie.own.pl/ możesz zamówić bezpłatną subskrypcję treści kartek z tego kalendarza na Twoją skrzynkę poczty elektronicznej! ***
*** *** Jeśli
pragniesz otrzymać bezpłatnie Nowy Testament Pana Jezusa Chrystusa, rozpocząć
regularne poznawanie nauk Pisma Świętego (korespondencyjnie lub spotykając
się z Chrześcijanami), albo masz pytania odnośnie Bożych wymagań względem
Ciebie, możesz się z nami skontaktować, proszę pisz pod adres:
CMS
- Chrześcijańska Misja do Studentów skryt. poczt. nr 328, PL 50-950 Wrocław 2 * * * * * *
* * * kontakt przez internet: http://mat18-20.Jezus.pl/
poczta elektroniczna: mat18_20@wr.onet.pl inne strony internetowe godne polecenia: http://Judy3.own.pl/ http://Chrystus.Jezus.pl/ http://cms.kdm.pl/ http://NowyTestament.own.pl/ http://www.Brzeg.own.pl/ http://www.DobreNasienie.own.pl/ http://www.kki.net.pl/~marnatha
* * * * * *
* * * Kim jesteśmy i w co wierzymy? Zgromadzamy się jako Chrześcijanie, w prostocie tylko do
imienia naszego Pana Jezusa Chrystusa, i nie mamy żadnych denominacyjnych
powiązań (1 Koryntian 1:9-10). Jesteśmy znani jako "bracia", imię
jakiego używał dla nas Sam Pan Jezus (Ew. Łukasza 8:21, Hebrajczyków
2:11-12). Wierzymy, że Biblia jest natchnionym Słowem Bożym (2 Tymoteusza
3:16) w którym On Objawił Siebie i Swoje zamysły - swoim stworzeniom
(Hebrajczyków 4:12-13). Wierzymy że każdy potrzebuje Zbawiciela, i że Biblia
przedstawia Tego Zbawiciela, Pana Jezusa Chrystusa, Który dokonał doskonałego
przebłagania za nasze grzechy na krzyżu Golgoty (Rzymian 3:23, Dzieje Ap.
13:38-39, 1 List Jana 5:12-13). Ponadto, wierzymy, że wszyscy którzy przyjmą
poselstwo Ewangelii są "narodzonymi na nowo" (1 List Piotra 1:23),
zapieczętowanymi przez Ducha Świętego (Efezjan 1:13), członkami Ciała
Chrystusowego (1 Koryntian 12:12-13). Wierzymy, w ponowne przyjście Pana
Jezusa Chrystusa, po Jego Oblubienicę, czyli Zgromadzenie. Jego Powrót może
nastąpić w każdej chwili (1 Tesaloniczan 4:13-18, Efezjan 5:25-27). Oczekując
tej błogosławionej nadziei (Tytusa 2:13), także wierzymy, że największą
potrzebą każdego człowieka i całego świata jest powrót do nauki Słowa Bożego,
przez którą jedynie jest możliwe duchowe przebudzenie (Hebrajczyków 4:12). Głosimy
Chrystusa Ukrzyżowanego za nasze grzechy, Wzbudzonego dla naszego
usprawiedliwienia i Powracającego ponownie w celu zabrania Jego Zgromadzenia
(Zgromadzenia) do domu Ojca (1 Koryntian 15:3, Rzymian 4:25, 1 Tesaloniczan
4:13-17, Ew. Jana 14:1-3, Hebrajczyków 9:24-28).
[ Prosty Boży Plan Zbawienia – F Porter ] [ Czy jesteś narodzony na nowo? – JC Ryle ] [ Przebaczenie Boże KTO GO POTRZEBUJE ... – J. N. Darby ] [ http://www.DobreNasienie.own.pl/ ] inne lubiane przez nas miejsca w sieci: http://www.DobreNasienie.own.pl/ |