Powtórne przyjście Pana naszego, Jezusa Chrystusa, i związane z tem wydarzenia.

 

Powtórne przyjście Jezusa Chrystusa, napełniające cudowną nadzieją Jego kościół, będzie szczęśliwą chwilą, w której połączy się on chwalebnie ze swoją niebieską Głową, by na zawsze pozostać u Niego i dzielić z Nim wszystkie błogosławieństwa. Co prawda, duchowo jest On nam już dziś bliski, a kiedy zgromadzamy się w Jego imieniu, przebywa pośród nas tak, że żywa świadomość Jego niewidzialnej obecności napełnia serca nasze pociechą i radością. Lecz dopiero Jego powrót, widoma obecność Jego, uczyni radość naszą zupełną. Na ten swój wspaniały powrót zwracał uwagę wiernych zarówno Pan, gdy chodził po ziemi, jak i potem Duch Święty przez usta apostołów. Tego powtórnego przyjścia Pana oczekiwali pierwsi chrześcijanie; było ono dla nich cenną nadzieją, napełniającą serca ich głęboką zbawienną radością, dodającą odwagi i wytrwałości pośród przeróżnych trudów, walk i cierpień tamtych czasów. Prawie we wszystkich swych listach mówi apostoł Paweł o tej radosnej nadziei kościoła, a to w tym celu, by w sercach wszystkich wiernych obudzić wewnętrzną tęsknotę za Panem, która jego serce uczyniła tak niewypowiedzianie szczęśliwem. Usiłowania jego nie pozostały bez skutku. Tesalończycy np. tak żywo wierzyli w rychły powrót Pana, że w całej okolicy mówiono o tem, jak się odwrócili od bałwanów, by służyć Bogu żywemu i prawdziwemu i oczekiwać Syna Jego z niebios (1 Tesal. 1).

Lecz niestety zbyt szybko udało się djabłu promienne światło tej nadziei w oczach wiernych, a ostatecznie całkiem je usunąć. Kościół zapomniał, że miał zostać uczestnikiem chwały Chrystusowej. Pojednał się ze światem, i w ten sposób zanikło stopniowo oczekiwanie Jego powrotu. Mijały stulecia, podczas których ta wielka prawda ukryta była pod korcem. Pomimo że nauka o powtórnem przyjściu Chrystusa dla zabrania swych wiernych tylokrotnie powtarzana jest w listach, została ona jednak tak zupełnie pominięta, że mówiono tylko jeszcze o dniu sądu powszechnego, w którym objawi się Pan Jezus, by sądzić żywych i umarłych. Cały kościół chrześcijański zapadł w głęboki sen, na podobieństwo panien z przypowieści, i zdawało się, że stan ten nigdy się nie zmieni.

Niech jednak będzie pochwalone imię naszego Pana On, Oblubieniec, nie śpi i nie drzemie. Pragnienie Jego, byśmy podzielili z Nim chwałę, pozostało niezmienne, mimo niewierności kościoła. Podobnie, jak w czasach reformacji Boską wszechwładzą wywiódł On znowu na światło naukę o usprawiedliwieniu z wiary bez uczynków zakonu, tak za naszych dni skierował uwagę wiernych na jedność i chwalebne powołanie kościoła, a przedewszystkiem na swój rychły powrót. Wołanie o północy: “Oto Oblubieniec! Wyjdźcie Mu naprzeciw!” rozległo się i zdumiewająco szybko znalazło oddźwięk prawie we wszystkich krajach ziemi. Sam Pan rozesłał wszędy posłów, by zapowiedzieć swe rychłe przybycie. “Duch i oblubienica mówią: przyjdź! I kto słyszy, niech rzecze: przyjdź!” i jako odpowiedź na ten zew rozbrzmiewa z nieba głos umiłowanego Oblubieńca: “Zaiste, przyjdę rychło!” (Obj. 22, 17. 20).

Czyś i ty usłyszał to wołanie, bracie mój ? Odpowiedz tedy z radosnem sercem: “Amen, przyjdź, Panie Jezu!” gdyż Jego objawienie stanowi dla duszy nieprzebrany strumień nieopisanej, niekończącej się radości. Nie odstręczaj się oziębłością i obojętnością wielu swych współwierzących, lecz pomyśl, że sam Pan zgotował nam miejsce w domu Ojca i przyzywa nas: “Przyjdę wnet i wezmę was do siebie, żebyście, gdziem Ja jest i wy byli” (Jan. 14, 3).

Niestety, są jednakże i dziś jeszcze wierzący, którzy nie znają lub nie wierzą wspaniałym objawieniom Pana, a nawet tacy, którzy pomimo najdokładniejszych zapewnień, że przyjście Pana bliskiem jest, usiłują wykazać z Pisma św, iż nie może On jeszcze przyjść. Jakże musi to smutne być dla Chrystusa Serce Jego wyczekuje nas z największem utęsknieniem. Przywołuje nas stale: “Tak, przyjdę rychło!” Co czuć musi Jego miłujące serce, spotkawszy się u swoich z takim chłodem i obojętnością na Jego przyjście! Cóżby powiedziano o żonie, która nie poczyniła żadnych przygotowań na przybycie męża, chociaż ten zapowiedział jej swój powrót w najczulszych słowach? Czyż nie oskarży się Jej o obojętną oziębłość, a nawet o niewierność? A czyż chrześcijanie, nie chcący wierzyć w rychłe przyjście Pana, chociaż o tem poucza wyraźnie i dokładnie Słowo Boże, nie są podobni owemu niewiernemu słudze, który powiada: “Odwłacza mój z przyjściem swojem” (Łuk. 12, 45)? Zaiste, w takich duszach pokój Boży, przewyższający wszelki rozum, nie może mieszkać, gdyż one same się ograbiają z promieni, wychodzących ze “zbawczej nadziei i objawienia chwały naszego wielkiego Boga i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa”, z promieni, rozjaśniających ciemną pustynną ścieżkę, krzepiących opadającą odwaga znużonego pielgrzyma, napełniających serce jego pociechą i radością.

Skądże więc bierze się to przekonanie? Przedewszystkiem, może ono być następstwem niedostatecznego poznania dzieła Chrystusowego. Dopóki sumienie nie znalazło spokoju wobec Boga, niemożliwe jest oczekiwanie Pana w radości. Tylko prawdziwe poznanie Jego dzieła uwalnia nas od wszelkiego lęku, gdy widzimy nietylko wszystkie nasze grzechy w niem obmyte, lecz i mieszkający w nas grzech osądzony. Na podstawie tego dzieła stoimy w Chrystusie przed Bogiem, a Pismo św. powiada : “Jaki On jest, tacy i my jesteśmy na tym świecie” (1 Jan. 4, 17) i “Przełóż teraz żadnego potępienia nie masz tym, którzy są w Jezusie Chrystusie” (Rzym. 8, 1). Krew Jego, podstawa naszego wiecznego pokoju, pozwala nam osiągnąć niebieską świętość i z radością oczekiwać przybycia Jezusowego.

Następna przyczyna obojętności wielu leży w niedostatecznem poznaniu cudownej osoby Pana Jezusa. Dusza nie ma stałej z Nim społeczności i dlatego niezaspokojona szuka pokarmu w czczych sprawach ego świata. Lecz gdy spragnione serce kopie studnie w pustyni, gdy marzy o bogactwie i przepychu, jak może wówczas istnieć pragnienie powrotu Pana? Czemże byłoby to wydarzenie dla takiej duszy, jeśli nie bolesnem rozstaniem z otoczeniem, z którem serce wiązane Jest niezliczonemi więzami ? Czyż trzeba się dziwić, że w takim stanie skwapliwie przyjmuje się twierdzenie, że Chrystus Pan nie przyjdzie jeszcze? By Pan oświecił umysły wszystkich, by lepiej poznali i korzystali z doskonałości dzieła i chwały Jego !

Nie zapominajmy również, że Pan podzielił się nami wszystkiemi swemi myślami. Jak Bóg niegdyś rzekł do swego “przyjaciela” Abrahama : “Czyż mam skryć przed Abrahamem co uczynić chcę?”— tak Pan Jezus powiada teraz do nas: “Już was nadal nie będę zwał sługami, bo sługa nie wie, co czyni Pan jego, lecz was nazwałem przyjaciółmi, bo wszystko, comkolwiek słyszał od Ojca mego, oznajmiłem wam” (Jan. 15, 15). W Słowie swojem przedstawia Bóg z jednej strony stan grzesznego przeniewierczego człowieka, a z drugiej mówi nam o sposobie swego postępowania z tym człowiekiem, zarówno planie pojednania go z Sobą i zbawienia, które ustanowił i wykonał, jak i o postanowieniach, tyczących się całego zboru, Izraela i świata. Niczego nie krył przed nami, dziećmi swemi. Opowiedział nam, co uczynił od czasów przed założeniem świata do stworzenia nowego nieba i nowej ziemi i co jeszcze uczyni. A z pewnością objawił nam te myśli nie poto, byśmy wielkiej ich części nie spożytkowali, zajmowali się tylko tem, co w naszem mniemaniu jest najważniejsze. Nie, On objawił je nam poto, byśmy je badali i nasycili się dobrami domu Jego. A jak ważnem jest zbadanie przyszłych spraw, zamiarów i planów Bożych, dowiadujemy się ze słów apostoła Piotra: “Mamy mocniejszą mowę prorocką, której pilnując, jako świecy w ciemnem miejscu świecącej, dobrze czynicie, ażby dzień oświtnął i jutrzenka weszła w sercach waszych; to najpierwej wiedząc, iż żądne proroctwo Pisma nie jest własnego wykładu. Albowiem nie z woli ludzkiej przyniesione jest niekiedy proroctwo, ale od Ducha Świętego pędzeni idąc, mówili święci Boży ludzie” (2 Piotr. 1, 19—21).

Niemożliwością było mówić dokładniej. Prorocy owili o chwale, mającej się objawić, świadectwo i odnosiło się do chwały królestwa, które na górze przemienienia oglądali uczniowie Chrystusowi. Słowo prorocze zostało przez to przemienienie potwierdzone wzmocnione. A słowo to było Jako pochodnia w ciemnem miejscu, w ciemnościach tego świata świecąca. Nic nie mogłoby światu jaśniej oświetlić tego wszystkiego, co go miało spotkać, przyszłego królestwa i jego chwały, — jak świadectwo Boże objawione przez proroków. Dlatego dobrze czynili wierni, pilnując tego światła, i my też tak czyńmy, gdyż jak tamci, tak my, zrozumiawszy inaczej swoje chrześcijańskie stanowisko i nadzieję, posiądziemy inne jeszcze światło, apostoł powiada: “ażby dzień oświtnął i jutrzenka weszła w sercach waszych”. Wierny chrześcijanin, czuwający w nocy tego świata, widzi Pana jako błyszczącą jutrzenkę, która ukaże się przed wschodem Słońca sprawiedliwości, a w wierze swojej dostrzega już brzask tego dnia i wzejście tej jutrzni. W ten więc sposób obok świadectwa proroków posiadamy poznanie przyjścia Chrystusowego jako świetlanej jutrzenki, która ukaże się ku wiecznej radości wiernych i pojedna ich z sobą w górze w domu ojcowskim, nim nastąpi “dzień” w pełnym swym blasku.

Zostaliśmy więc napomnieni i dobrze czynimy, pilnując świadectwa proroków, do którego następnie przydano świadectwo proroków Nowego Testamentu. Bez tego świadectwa leżałaby przed nami ciemna przyszłość. Nie wiedzielibyśmy nic o postanowieniach Bożych względem Izraela i tego świata, jak i o towarzyszących objawieniu Chrystusa wydarzeniach. Lecz tak każdy czytający proroctwo i wierzący w nie wie, co ukrywa w sobie przyszłość. Wie on, co zajdzie, zna myśli i zamiary Boże, a serce jego pragnie objawienia chwały Chrystusowej. Pośród cierpień i smutków drogi, którą kroczy, spogląda ku górze i wie, że niedługo będzie u swego umiłowanego Pana w chwale. I gdy wzbiera bezbożność i niewiara w chrześcijaństwie, — proroctwo ukazuje mu straszny koniec tegoż chrześcijaństwa. Gdy widzi pokolenia Izraela, błądzące po ziemi, — proroctwo opowiada mu o ich wspaniałem wskrzeszeniu. Gdy słucha jęku stworzenia pod klątwą grzechu, — proroctwo wyjaśnia mu, że niedługo zostanie ona zdjęta. Proroctwo daje rozwiązanie wszystkich tych rzeczy. Koi i raduje duszę i kieruje wzrok na sprawy wyższe i na Boga, którego przedziwne drogi najwyższej miłości, sprawiedliwości, wierności i wszechmocy pocieszają nas.

Zbadanie tego proroczego słowa, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, dokładne poznanie proroctw, tyczących się powrotu Chrystusa, i związanych z tym powrotem wydarzeń, jest celem niniejszego dziełka. Oby pisarz i czytelnik przeniknięci zostali przekonaniem, że początek słów Pańskich oświeca i daje rozum prostakom! (Ps. 119, 130). Pomodliwszy się, zbadajmy objawienie dróg i postanowień Bożych i z wiarą je przyjmijmy! Każde nowe wejrzenie w bogactwo łaski Bożej powiększy naszą radość i pragnienie ujrzenia Tego, który nas zbawił od zguby wiecznej i uczynił współdziedzicami swojej chwały.

 

 

 

 Powrót do strony głównej ç è najważniejsza wieść ç è Pan Jezus może wrócić jeszcze dzisiaj!